Monday, 18 November 2013

WORLD WAR II CHRONICLE

KRONIKA II WOJNY ŚWIATOWEJ styczeń 2011
/z cyklu: „Z AMERYKAŃSKIEJ PERSPEKTYWY”/

UWAGA /17.11.2013/: Czytając poniższy tekst, po prawie trzech latach od jego napisania, jestem ponownie głęboko poruszony odmiennością amerykańskiej wersji historii Polski od naszej, niewątpliwie megalomańskiej. Oswojony z poglądem naszego niewątpliwie, bohatera narodowego - Karskiego, że II Wojna Św. bez udziału Polaków, nie trwałaby ani jednego dnia dłużej, nie mogę jednak znieść pomniejszania naszych zasług przez Amerykanów, nota bene tak kochanych przez nas bez wzajemności. Nie, to za mało powiedziane; Jankesy z nas szydzą i dlatego stanowczo zabraniam wszelkim polskim nacjonalistom, „prawdziwym polakom” i inszym megalomanom, lektury tak tego tekstu, jak i żródłowej „Chronicle..”. Podobnie zabraniam czytania mojej recenzji „Bloodlands” Snydera, którą niebawem umieszczę na blogu.

Dostałem od zaprzyjażnionej, inteligenckiej rodziny kanadyjskiej piękny album WORLD WAR II - CHRONICLE, wydany przez LOUIS WEBER CEO, PUBLICATIONS INTERNATIONAL LTD, z przedmową napisaną przez syna prez. DWIGHTA EISENHOWERA - JOHNA, generała brygady, uczestnika II Wojny Światowej, jak i Wojny Koreańskiej. Moi darczyńcy dbają o mnie i ofiarowali mnie przedtem „Utwory zebrane” Conrada oraz „Bloodlands” Timothy Snydera. Zaskoczyłem ich infomacją, że Conrad to Polak Korzeniowski, o trzecim imieniu Konrad, a Snyder to „pupilek” salonów warszawskich. Na temat tego ostatniego zapraszam do mojego tekstu pt „Bloodlands”, w którym wyrażam zdziwienie tej niczym nieuzasadnionej polskiej idolatrii, wobec człowieka, który swoimi amerykańskimi oczami nie dostrzegł bohaterstwa Polaków.

Wracając do „Chronicle..”, to jest reprezentatywna dla powszechnie obowiązujących poglądów na tym kontynencie. Przestudiowałem ją z wielkim zainteresowaniem doznając SZOKU, szczególnie w kwestii proporcji działań wojennych w Europie a w reszcie świata. Otóż mnie - Polakowi wydawało się, że II w.św. to przede wszystkim napaść na Polskę w 1939 roku, potem kapitulacja Francji, bitwa o Anglię, a póżniej napaść na ZSRR, przełomowa obrona Stalingradu oraz bitwa pod Kurskiem, następnie zwycięska ofensywa Armii Czerwonej i oczywiście D-Day, czyli lądowanie aliantów pod dowództwem Eisenhowera w Normandii i w rezultacie tego bezwarunkowa kapitulacja Niemiec. Oczywiście, wiedziałem „co-nieco” o Narwiku, o potężnej armii Rommela, czy też wojnie chińsko-japońskiej, Pearl Harbour, aż po Hiroszimę i Nagasaki, lecz proporcje przedstawione w „CHRONICLE” uświadomiły mnie mój dyletantyzm. Skala działań na Pacyfiku i Atlantyku przyćmiewa bowiem nieco wydarzenia europejskie i dlatego należy mówić o dwóch równoległych przedstawieniach w teatrze II Wojny Światowej. W pierwszym, głównie na terenie ZSRR trwa Ojczyżniana Wojna i oczekiwanie Stalina na pomoc Roosevelta, w drugim, na terenie Azji, vice versa - oczekiwanie Roosevelta na uderzenie Stalina.

Tu potrzebne chyba wyjaśnienie. Stany Zjednoczone, w ramach the LEND-LEASE ACT zaczęły pomagać Stalinowi już 7 listopada 1941 r., śląc do 1945 r. towary wartości per saldo 11 mld $ /astronomiczna wówczas suma/. Sam Stalin, pod koniec wojny, podkreślił wartość tej pomocy:

„LEND-LEASE is one of Franklin ROOSEVELT’s most remarkable and vital achievements in the formation of the anti-Hitler alliance” /LEND-LEASE to życiowe I zasługujące na najwyższe uznanie osiągnięcie FDR w tworzeniu antyhitlerowskiej koalicji/.

Jednakże, w dniu śmierci Roosevelta i zaprzysiężeniu Trumana tj 12.04.1945 roku, Waszyngton zawiesił pomoc dla ZSRR, To był właściwie początek „zimnej wojny”. Co do pomocy Stalina w walce z Japonią, przyrzeczenie potwierdzone w Jałcie /4-11.02.45/ zostało dotrzymane, a zobowiązywało ono Stalina do uderzenia w Japonię w ciągu trzech miesięcy od upadku Niemiec, i już 23 sierpnia cała Mandżuria znalazła się w rękach Sowietów.

Jednakże tematem tej pisaniny miały być „sprawy polskie” z perspektywy amerykańskiej, więc już do nich przechodzę, ino dwie impresje dotyczące Pearl Harbour oraz Hiroszimy, bo nie zamierzam nimi osobno się zajmować.

Co do Pearl Harbour, „CHRONICLE”, w podejrzanie szerokim zakresie przedstawia walkę Roosevelta z Kongresem, Senatem i opinią publiczną:

„On bał się, że jeśli przedstawi bardziej agresywny stosunek do wojny, to jedność społeczeństwa, która jest podstawową wartością, może ulec zniszczeniu”.

Dzięki obietnicom danym amerykańskim mamusiom i tatusiom, że ich synowie nie pójdą na wojnę, przeforsował the LEND-LEASE ACT czyli pomoc finansową dla państw walczących z członkami „OSI”. I teraz istotny cytat /str.119/:

„Podczas gdy Amerykanie wierzyli, że mogą pozostać neutralnymi obserwatorami wydarzeń w Europie i na Pacyfiku, Roosevelt i jego doradcy, w tajemnicy, dopracowywali przerózne strategie na wypadek gdyby Ameryka była zmuszona do wojny...”.
A dalej:
„..możliwość pozostawania poza wojną skończyła się 7.12.1941 roku wraz z atakiem na Pearl Harbor”

. Dziękuję, nic dodać, nic ująć. Ja nic nie wiem, ja nic nie sugeruję, ja wnioski pozostawiam czytelnikowi. Mnie ino przypomniało się WTC i proces Rosenbergów. Co do tej drugiej sprawy warto zacytować omawianą „CHRONICLE”, gdzie na str. 474 czytamy:

„Lata póżniej DAVID GREENGLASS /brat ETHEL ROSENBERG - przyp. mój/ wyznał, że kłamał o udziale ETHEL /w kradzieży bomby atomowej - przyp. mój/, by uchronić życie swoje i żony”.

Co do Hiroszimy, „CHRONICLE” sugeruje, że gdyby żył Roosevelt, to do zrzucenia bomb atomowych by nie doszło, a niestety Truman był głupi i „niewtajemniczony”. Jako „safe” /tzn niegrożny/, został wybrany przez Roosevelta na kandydata na vice-prezydenta i został nim 83 dni przed śmiercią FDR. Truman nie wiedział o pracach nad bombą atomową, /ani o sowieckich szpiegach/ aż do zaprzysiężenia tj 12.04.1945 r. /Przypominam, że bomby zostały zrzucone 6 i 8 sierpnia tegoż roku/. Ten „ordinary man” /przeciętniaczek, człowieczek/ podjął „NAJDONIOŚLEJSZĄ DECYZJĘ W HISTORII ŚWIATA”. Dodajmy, że Truman powiadomił „sojusznika” Stalina o zamiarze użycia „nowej” broni w trakcie konferencji w Poczdamie /17.07-2.08.45/, tylko, że w rzeczywistości nie była to lojalna informacja dla „alianta”, lecz „WARNING” /ostrzeżenie/ dla nowego wroga /p. poprzednia str. „zimna wojna”/.

No to wreszcie o Polsce. Zaczynamy od genezy, tj powstania, po 123 latach, niepodległej Polski. Po pierwszej wojnie światowej tj

„po upadku Rosyjskiego imperium, znikły także imperia Niemieckie, Austriackie i Otomańsko-Tureckie. Na ich terenach powstały nowe, małe państwa od Morza Bałtyckiego po Kanał Sueski”.

Koniec cytatu. Kropka. Żadnego PIŁSUDSKIEGO, czy WOJNY POLSKO-BOLSZEWICKIEJ 20 r., która niby to miała uchronić Europę przed zalewem bolszewickim nie odnotowano. Trzeba tu, na początku, jasno powiedzieć, że wszystkie nasze narodowe mity jak „cud nad Wisłą”, „państwo podziemne” czy „Powstanie Warszawskie”, nikogo na świecie nie obchodzą, a bohaterstwa Polaków nikt nie chce zauważyć, bo, jak powiedział nasz narodowy bohater Jan KARSKI, „BEZ POLAKÓW WOJNA NIE TRWAŁABY ANI O JEDEN DZIEŃ DŁUŻEJ”.

Następną wzmiankę o Polsce znajduję we fragmencie dotyczącym ŚLĄSKA:

„Zgodnie z traktatem z 28.06.1919 roku restaurowanej Polsce przyznano region Śląska bogaty w węgiel i stal”.

I znów koniec-kropka; ani słowa o Powstaniach Śląskich czy plebiscycie. Dalej Wolne Miasto Gdańsk: „Polacy stanowili 6% mieszkańców” tzn 24 tys. Mówiąc prawdę jestem zaskoczony, bo polska propaganda zrobiła mi z głowy siano i wyobrażałem sobie, ze Polaków i Niemców było „po połam”, a skoro tak, to wydaje mi się groteskowa cała ta Polska Poczta obsługująca CZĘŚCIOWO CZĘŚĆ z dwudziestotysięcznej populacji w pół milionowym dystrykcie.

No i mamy ów 1939 rok. Łączą nas pakty o nieagresji, oba z 1934 r., z Rosją i Niemcami. W dniu 3 kwietnia Niemcy mają przygotowany plan ataku na Polskę, który wcielą w życie pierwszego września, a 28 kwietnia Hitler zrywa pakt z Polską, żądając jednocześnie Gdańska i „korytarza”. Drugiego czerwca Sowieci przystępują do stworzenia paktu o wzajemnej pomocy z Francją i Wielką Brytanią. Na przeszkodzie staje POLSKA, gdyż do sensownej realizacji porozumienia NIEZBĘDNE jest umieszczenie sowieckich oddziałów na naszym terytorium. Należy podkreślić, że to nie jest inicjatywa sowiecka, lecz OSOBISTE uwarunkowanie ze strony CHURCHILLA, który skrajnie negatywnie ocenia przygotowanie Polski do starcia z Niemcami /trafność jego oceny, niestety, szybko się potwierdziła/. Marszałek Rydz-Śmigły oświadcza, że pozwolenie na przemarsz i pobyt Sowietów w Polsce byłoby błędem, gdyż Czerwona Armia raz wpuszczona, nigdy Polski nie opuści. Coś się Rydzowi popieprzyło z Krzyżakami.

W każdym razie POLSKA UNIEMOŻLIWIŁA ZAWARCIE PAKTU ANTYHITLEROWSKIEGO i na własne życzenie pozostała sama, bo trudno poważnie traktować pakt z Wlk. Brytanią podpisany 25 sierpnia tj 2 dni po ratyfikacji paktu Mołotow-Ribbentrop. Czytamy bowiem /na str. 56/: „Ich /tj Francji i Wlk.Brytanii - mój przyp./ wojskowe dowództwa opracowały WAR PLAN w lecie 1939 r., w którym NIEUNIKNIONA zagłada Polski zostanie przez nich zaakceptowana”. Zreasumujmy:

WIELKA BRYTANIA I FRANCJA, PO UNIEMOŻLIWIENIU PRZEZ POLSKĘ ZAWARCIA SOJUSZU Z ZSRR, NIE ZAMIERZAŁY W NAJMNIEJSZYM STOPNIU INGEROWAĆ W SPRAWY POLSKI, tym bardziej, że negatywnie oceniały poziom polskich przygotowań do wojny. Na stronie 53 czytamy:

„Polska nie przygotowana. Chociaż Polska miała PIĄTĄ pod względem liczebności armię w Europie, w tym milion żołnierzy i prawie 500 czołgów, pozostawała nieprzygotowana na nowoczesną wojnę wymagającą manewrów. Mimo nieuchronności wojny Polska OPÓŻNIAŁA MOBILIZACJĘ, aby uniknąć oskarżenia za jej wybuch. Tylko 17 z 30 mobilizowanych dywizji było w pełni gotowych do walki w dniu 31 sierpnia. W rezultacie, mimo posiadania dobrze przygotowanych pozycji obronnych, oddziały zostały rozmieszczone w rozproszeniu, za szeroko aby stanowić spoistą i efektywną obronę przeciw Wermachtowi. Ponadto siłą polskiej armii pozostawały wciąż liczne oddziały kawalerii niezdolne do walki z nowoczesnymi czołgami”.

Aby przybliżyć atmosferę jaka panowała wokół Polski przypomnę, że Mołotow nazwał Polskę „potwornym bękartem traktatu wersalskiego”; Stalin mówił o niej jako o „przepraszam za wyrażenie, państwie”. Dla Johna Maynarda Keynesa, /1883-1946/, wielkiego brytyjskiego ekonomisty, Polska była „ekonomiczną niemożliwością, której jedynym przemysłem jest ŻYDOŻERSTWO”, a dla E.H. Carra - farsą. Z kolei brytyjski premier David Lloyd George mówił o Polsce jako o „defekcie historii” i że „jest pijana młodym winem wolności, które jej podarowali alianci” i że „uważa się za nieodparcie uroczą kochankę środkowej Europy”. Piszę to po to, by pokazać otchłań między opinią światową, a naszymi megalomańskimi mitami o naszej potędze, znaczeniu i naszym bohaterstwie.

No i mamy 1 września. Niemcy uderzają i już 5 września mają Kraków, 9 września są na przedmieściach Warszawy, 16-go - „efektywnie zneutralizowane” zostaje polskie lotnictwo a 27-go pada Warszawa. W rezultacie już 5 pażdziernika mamy koniec wojny, a „WIĘKSZOŚĆ Z PÓŁ MILIONOWEJ ARMII PODDAJE SIĘ I IDZIE DO NIEWOLI”. Gwoli ścisłości dodajmy, że Armia Czerwona wchodzi do Polski 17 września i bez żadnego oporu zajmuje pół Polski.

W opinii „CHRONICLE” Polska, dysponując silną armią, została rozbita w pył, NIE STAWIAJĄC ŻADNEGO POWAŻNEGO OPORU. Autorzy przeciwstawiają postawie Polaków BOHATERSKĄ POSTAWĘ FINÓW, którzy słabo wyposażeni stawiali opór przez CZTERY MIESIĄCE i wybili 125 000 sowieckich agresorów. To dopiero początek, przed dalszym czytaniem zalecam sole trzeżwiące i krople nasercowe.

Abyś czytelniku nie podejrzewał mnie o manipulacje podaję w originale:

„...UNLIKE the invasion of Poland, the attacks on Denmark and Norway launched a permanent state of fighting in Europe that lasted right down to German defeat in May 1945”. /NIE TAK JAK w przypadku Polski, atak na Danię I Norwegię URUCHOMIŁ PERMANENTNY STAN WALKI W EUROPIE , który trwał do klęski Niemiec w maju 1945 r./.

No cóż „CHRONICLE” pisze dużo o partyzantce czeskiej, w tym o zabiciu zastępcy Hitlera - Reinharda HEYDRICHA, za co 130 czeskich cywili zostało rozstrzelanych, o partyzantce rosyjskiej, ukraińskiej, korsykańskiej, dwóch francuskich i oczywiście jugosłowiańskiej, w której brały udział DWA MILIONY KOBIET. O polskiej - JEDNO ZDANIE, z datą 2.02.1944 r., informujące, że „100 polskich cywilów zostało zabitych w odwecie za zamach na szefa warszawskiego SS - Franza KUTSCHERĘ”.

Aby być boleśnie dokładnym podaję, że znalazłem wzmiankę o jeszcze jednej akcji na terenach Polski. Otóż 22 grudnia 1942 r. grupa ŻYDOWSKICH partyzantów rzuciła bomby w dwóch kawiarniach krakowskich zabijając 20 niemieckich oficerów.

A skoro jesteśmy przy Żydach, to jest oczywiście JEDWABNE: „W ciemnym przypadku „ETNICZNEGO SAMOOCZYSZCZENIA” około 1600 żydowskich wieśniaków zostało poddanych torturom i zamordowanych przez miejscowych Polaków”

No to teraz zobaczmy, jak walecznie walczyliśmy poza granicami kraju. Wzmianki są aż dwie, obie z 1944 r. Jedna, że w bitwie o FALAISE POCKET /12-21.08.44/, uciekających Niemców zaciekle goniła I Polska Zmechanizowana Dywizja, a druga, że „Polacy, którzy uniknęli niemieckiej bądż rosyjskiej okupacji sformowali, pod dowództwem Władysława Andersa, II Polski Korpus, który 17.05.44 zaatakował i w końcu zdobył Klasztorne Ruiny na Monte Cassino...... Jednakże gen CLERK „niemądrze” pozwolił głównym siłom niemieckim wycofać się, aby walczyć z Aliantami w płn Włoszech”. Czyli 20 tysięcy żołnierzy zginęło bezsensownie.

W tymże 44 r miało miejsce Powstanie Warszawskie, które kato-Polaków napawa dumą, dla min. Radka Sikorskiego było katastrofą, a dla mnie - nierozliczoną zbrodnią Rządu Londyńskiego, która poprzez masowe samobójstwo doprowadziła do wyniszczenia „kwiata” narodu. Oddajmy głos „CHRONICLE”:

„W Polsce, Armia Krajowa miała nadzieję wyzwolić swój kraj nim siły Sowieckie utworzyłyby komunistyczny rząd. Pierwszego sierpnia /a więc 10 dni po 22 lipcu tj ogłoszeniu Manifestu PKWN i utworzeniu rządu - przyp. mój/ POLSKIE NACJONALISTYCZNE SIŁY /NATIONALIST, a nie NATIONAL - narodowe - przyp. mój/ zorganizowały powstanie przeciw niemieckim okupantom. Rezultatem była dzika odpowiedż sił niemieckich, które zniszczyły doszczętnie miasto”.

I na innej stronie:

„Chociaż Polacy zdobyli magazyny SS z żywnością i mundurami, HIMMLER szybko wzmocnił siły i zdławił powstanie. 18 tysięcy polskich żołnierzy i 150 tysięcy cywilów zginęło w czasie powstania, które szalało 63 dni. Armia Krajowa poddała się drugiego pażdziernika, po zapewnieniu o przestrzeganiu konwencji genewskiej”.

Nastroje powstańców oddaje wiersz poety-powstańca: „Czekamy na ciebie, czerwona zarazo, byś uwolniła nas od czarnej śmierci”.

I tak 17.01.1945 r. Rosjanie weszli do Warszawy bez jednego strzału.

A na koniec o jeszcze jednym micie, o naszej chwale tj złamaniu ENIGMY. Czytamy:
„Alan TURING, pionier na polu obliczeniowym, był szefem grupy odnoszącej same sukcesy w analizach i łamaniach kodów, mieszczącej się w Bletchey Park, w Anglii. Z pomocą materiałów dostarczonych przez polski wywiad, JEGO ZESPÓŁ ZŁAMAŁ niemiecki operacyjny i strategiczny system „ENIGMA”. Ci łamacze kodów pracowali wyjątkowo długie godziny w ponurych biurowych kwaterach i nadmiernie gorących i hałaśliwych halach cyfrowych. Grupa obejmowała naukowców, matematyków, lingwistów i innych z różnymi analitycznymi zdolnościami”.

O Polakach jest jeszcze wzmianka, że mogli „ENIGMĄ” się zajmować dzięki Francuzom, którzy materiały, kupione od Niemców przez wywiad francuski, przekazali Polakom.

A jeszcze o V – I. Jak byłem młody, to zwykło się mówić, że to Polacy ostrzegli Angoli o nowych wyrzutniach V-I. A tu stoi:

„Michel HOWARD, przywódca FRENCH RESISTANCE ostrzegł Brytyjczyków o V-bombie”

Na koniec jeszcze dodam, że wyczytałem, iż „w 1939 roku Związek Radziecki był TRZECIĄ światową potęgą przemysłową”, a czołg T-34 był najlepszym wśród wszystkich użytych w II w, św.

No i zapomniałem, że nie napisałem, co po wojnie. O Polsce niewiele. Jest pogrom kielecki:
„4.07.1946. Uruchomiony, przez plotkę o rzekomym porwaniu dziecka, pogrom w Kielcach kosztował życie około 40 Żydów”.

A potem to o rozmontowywaniu systemu totalitarnego. I tak:

„W 1953 r. strajki i protesty we Wschodnich NIEMCZECH były pierwszymi wewnętrznymi działaniami przeciw SOWIETYZACJI Wschodniej Europy”. Następnie na WĘGRZECH: „Węgierscy nacjonaliści i inteligenci podnieśli antykomunistyczny bunt w 1956 roku”. Dalej rok 1968: „Kiedy żądania reform i otwartości rozwinęły się w 1968 r. w CZECHOSŁOWACJI, ZSRR i inni członkowie Układu Warszawskiego interweniowali”.

A póżniej cisza, żadnej „Solidarności” czy „Walesy”, od razu przeskok do 1985 r.

„W 1985 roku, nowy sowiecki lider, Michaił GORBACZOW postawił na nowy kierunek polityki tj szczerości i przebudowy /glasnost i pieriestroika/ mający na celu zreformowanie komunizmu w kierunku większej wolności gospodarczej. Reformy w ZSRR dały odwagę narodom bloku sowieckiego do kwestionowania systemu komunistycznego. Kiedy w 1989 r. GORBACZOW nakłonił inne komunistyczne reżymy do AKCEPTACJI ZMIAN, przewroty szeroko się rozprzestrzeniły. Nie-komunistyczny ustrój wyłonił się w POLSCE w sierpniu 89 r. i w ciągu CZTERECH miesięcy blok sowiecki upadł. Tej jesieni upadł mur berliński, a NIEMCY zostały zjednoczone w 1990 r.”.

Koniec, kropka, TAK NAS ŚWIAT WIDZI, a my ze swoim megalomańskim mitomaństwem pozostajemy pośmiewiskiem, czy też, jak delikatnie Norman Davies zatytułowal swą pracę o Polsce


BOŻYM IGRZYSKIEM


PS. Jego też lepiej nie czytać /bo boli/