Saturday, 23 November 2013

WOLA, NIEWOLA, DING AN SICH

WOLA, NIEWOLA, DING AN SICH
20.01.2012

UWAGA /23.11.2013/: Poniższy tekst to kronika zmagań dyletanta, z zawodu inżyniera /czyli mnie/ z mądrościami tego świata. Nie wstydzę się popełnienia przypuszczalnych błędów w moich rozważaniach, gdyż imponujący /mnie się wydaje/ upór i determinacja w chęci zrozumienia podstawowych pojęć filozoficznych, winny poniekąd je usprawiedliwiać.

WOLa, WOLeć, WOLność ten sam rdzeń, a znaczenia różne. Czy zawsze tak było?

Wg Kopalińskiego WOLA to, to samo, co na Śląsku - LGOTA, a na Ukrainie - SŁOBODA. W „Encyklopedji Ilustrowanej” Zygmunta GLOGERA, z 1903 r. /stoi u mnie na półce/ czytamy:

„Wyraz ten w staropolszczyżnie miał to samo znaczenie co WOLNOŚĆ. Stąd ziemię pustą, oddaną osadnikom z UWOLNIENIEM ich na pewną liczbę lat od wszelkich służb, powinności i czynszów dla dziedzica nazywano WOLĄ. Od nazwy dóbr, w których WOLA została założoną, otrzymała właściwą swą nazwę w formie przymiotnikowej..... Obecnie istnieje na przestrzeni Królestwa Kongresowego 301 wsi z nazwą WOLA, 257 z nazwą WÓLKA, 30 z nazwą WOLICA, oprócz tego jest 2 WOLNICE, 1 WOLCYNA, 1 WOLNA, 1 WOLEŃ i 10 wsi LGOTA, która miała niewątpliwie to samo znaczenie, a także jest jeszcze LGOCZANKA i LGÓW”.

Na etymologiczne pochodzenie WOLI od WOLNOŚCI wskazuje również jej przeciwieństwo NIEWOLA - drugi składnik tytułu tego wypracowania, oznaczająca ograniczenie WOLNOŚCI.

Wg Kopalińskiego z tej wolności, swobody wywodzi się i póżniejsze znaczenie WOLI definiowane jako:

„ZDOLNOŚĆ ŚWIADOMEGO I CELOWEGO PODEJMOWANIA DECYZJI I WYSIŁKÓW W CELU REALIZACJI PEWNYCH DZIAŁAŃ, POSTAW I ZACHOWAŃ, A POWSTRZYMANIA SIĘ OD INNYCH”
.
Niewątpliwie słuszne, jako że „zdolność podejmowania decyzji” jest przejawem WOLNOŚCI.

„Ego VOLO” to „ja chcę”, „VOLENS NOLENS” to „chcąc niechcąc”, a „VOLUNTAS” to „WOLA”. Dodajmy, że VOLUNTA DEI to WOLA BOŻA semantycznie wychodząca poza nasze rozważania /bo nie jest chęcią, lecz bardziej łaską bądż zrządzeniem/.

A więc „WOLA” to „CHCIEJSTWO”, co potwierdza język potoczny, w którym „CHCĘ” jest zamiennikiem „MOJĄ WOLĄ JEST”. W języku angielskim, w znacznym stopniu pokrywają się, oba wywodzące się od łac. VELLE - „ WILL” i „VOLITION”, którym po francusku odpowiada ”VOLONTE”, a od niego pochodzi „VOLONTIERE”, co doprowadza nas do polskiego WOLONTARIUSZA, czyli ochotnika z WŁASNEJ WOLI, czyli „WILLINGLY”. Przypomnijmy też, że w języku włoskim mamy „VOLERE E PATERE” czyli „CHCIEĆ TO MÓC”, a po łacinie „ VELENTI NIHIL DIFICILE” /”dla chcącego, nic trudnego”/.

23.01.2012. Nie mogąc spokojnie spać z braku ukontentowania powyższym, rozszerzyłem tytuł o tajemnicze Ding.... i postanowiłem temat kontynuować, choć miotają mną obawy czy podołam, gdyż czekający mnie pesymista Schopenhauer, jego pojmowanie ŚWIATA jako WOLI jak również konieczność zmierzenia się z DING AN SICH /tzw „rzeczą samą w sobie”/ w pierwotnym pojęciu kantowskim, jak i modyfikacji schopenhauerowskiej może okazać się ponad moje siły /czytaj: intelektualne możliwości/. Nim jednak przejdę do meritum, parę uwag o woli, a właściwie o roli woli.

Już św. Augustyn, który, jak wiemy, twierdził, że do prawdziwej wiary są zdolni tylko nieliczni ludzie obdarzeni rozumem, sformułował również uzupełniający aksjomat, iż „człowiek nie może wierzyć, jeśli nie ma ku temu WOLI”. Ojciec Józef Maria Bocheński /1902-1995/ uważał, że „akt WOLI nadaje wierze sens” oraz że „kluczowe słowo CHCĘ” usuwa wszelkie ewentualne wątpliwości w wierze. Ciekawe stwierdzenie znalazłem u siostry Małgorzaty Borkowskiej: „Wiara... jest jedną z możliwych postaw mego rozumu”, a więc zależna jest od wyboru tzn od własnej WOLI. Wszystkie powyższe wypowiedzi dotyczą więc WOLI WIARY.

Arthur SCHOPENHAUER /1788-1860/ zaczął od stwierdzenia, że „WOLA jest kluczem do ROZUMU”. Jego teza, że bez WOLI świat nie istniał /”przed nami nic nie było”/ jest uważana za klasyczny wyraz pesymizmu. Akceptowal pogląd Kanta, że świat zjawisk jest światem idei, lecz zamiast zgody z Kantem, że Ding an sich pozostaje bezczynnie poza doświadczeniem, on identyfikował je z WOLĄ.

Ale wymawiając z angielska „dżadża”, tzn no i się narobiło! Ostatnie zdanie wymaga przredłożenia memu czytelnikowi kursu podstawowych pojęć filozoficznych. A że wszystko zaczyna się od BYTU zastanówmy się, co to jest. Wg „ONTOLOGII” Stróżewskiego:

„W języku polskim BYT ma conajmniej dwa znaczenia. Pierwsze, filozoficzne, odnosi się do jakiejkolwiek istniejącej rzeczy, szerzej: do jakiegokolwiek istniejącego czegoś. Drugie, potoczne, oznacza życie albo warunki życia”.

BYT w tym pierwszym, filozoficznym znaczeniu to „TO CO JEST”, wszystko co jest, JESTETSTWO. Tylko, że dalej nic nam się nie rozjaśniło, bo mamy kłopoty ze sprecyzowaniem znaczenia terminów „TO”, „CO” i „JEST”. Muszę podkreślić, aby, zrozumieć pojęcie BYTU, jak również innych pojęć filozoficznych /np fenomenu, o którym będzie za chwilę/ konieczne jest odcięcie się od zakorzenionych w sobie, dotychczasowych semantycznych skojarzeń z danym pojęciem. Już na pierwszej stronie tego wypracowania pokazaliśmy, że pierwotne znaczenie WOLI - WOLNOŚĆ, nic nie ma wspólnego z dzisiejszym.
Filozoficzne pojęcie BYTU jest pojęciem NAJOGÓLNIEJSZYM.

WSZYSTKO, CO JEST, JEST BYTEM I NIE ISTNIEJE NIC, CO NIE WCHODZIŁOBY W ZAKRES TEGO POJĘCIA

Zakres ten jest jednak ograniczony przez „JEST”; gdybyśmy przyjęli możliwość rzeczy nieistniejących /np jako tylko możliwych/, zakres BYTU nie byłby najogólniejszy. I tak nieustannie potykać się będziemy o brak precyzji w naszym wyrażaniu się, w naszym języku. Nie mamy zamiaru zgłębiać tajników nauki o BYCIE tj ONTOLOGII, lecz przyswoić sobie tylko niezbędne pojęcia, przeto poprzestańmy na jeszcze jednej uwadze, że pojęcie BYTU jest treściowo NIEOKREŚLONE i jest NIEDEFINIOWALNE. To ostatnie wynika z arystotelowskiej teorii definicji, wg której każda próba definicji BYTU skazana jest na przegranie, z powodu popełniania błędu idem per idem, co na „nasze” można przełożyć „masło maślane”, gdyż stosowane w definicji określniki same są BYTAMI. Tak więc mądrości te doprowadzają nas do podsumowania, że nie wiemy co to jest BYT, lecz nim jest wszystko. Dla naszych potrzeb wystarczy, że zbiór BYTÓW tworzy RZECZYWISTOŚĆ, a ta składa się z FENOMENÓW i NOUMENÓW. Nim do nich przejdę, dwie niezbędne uwagi. Pierwsza to, że rzeczywistość czyli realność w filozofii ma bardzo szerokie i różnorodne znaczenie, którego nie będę omawiał, by nie zagmatwać wywodu; druga - to, że przed naturalną skłonnością do powiększania zbioru BYTÓW, tj mnożenia BYTÓW przestrzega nas „BRZYTWA OCKHAMA”, wg której nie należy mnożyć BYTÓW ponad KONIECZNOŚĆ. /William OCKHAM, 1285-1348/.

Działanie „BRZYTWY” przedstawię na przykładzie ZIMNA, które ona unicestwia jako samodzielny „BYT”. Bo „BYTEM” jest CIEPŁO, a brak ciepła, de facto mniejsze ciepło potocznie nazywamy zimnem. Przecież powyżej zera absolutnego tj -273,15 stopni Celsjusza, mamy zawsze do czynienia z ciepłem. Podobnie wg niektórych teologów zbędny jest BYT - ZŁO, gdyż jest ono zaledwie niedostatkiem DOBRA.

Wracamy do naszej filozoficznej RZECZYWISTOŚCI, czyli FENOMENÓW i NOUMENÓW. W świecie ludzi „normalnych” - FENOMEN to osobliwość, zjawisko niezwykłe, wyjątkowe bądż nadzwyczajne. Dla filozofów - to zjawisko fizyczne lub psychiczne będące przedmiotem postrzegania, inaczej FAKT EMPIRYCZNY. Nauka o FENOMENACH to FEMONOLOGIA, lecz musimy pamiętać, że FILOZOF znaczy KOCHAJĄCY MĄDROŚĆ, szczególnie własną mądrość, i dlatego: wg KANTA to nauka o zjawiskach, wg HEGLA to nauka o fazach rozwoju świadomości /ducha/ od prostego poznania zmysłowych danych do wiedzy absolutnej, zaś wg HUSSERLA /jak i naszego INGARDENA/ to prąd filozoficzny postulujący odrzucenie pojęciowych spekulacji filozoficznych, „powrót do rzeczy” i tzw. wgląd w ich istotę.

NOUMEN zaś to rzecz lub czysta myśl nie związana ze zmysłową percepcją. To jest własnie nas interesujące „Ding an sich”, które ani w tłumaczeniu polskim jako „rzecz sama w sobie”, ani w angielskim jako „things in themselves” nie zbliża nas do zrozumienia tego pojęcia. Wytłumaczenie podamy za KANTEM:

„Niezależnie od świata doświadczenia istnieje świat „rzeczy samych w sobie” /Ding an sich/. Nie są one dostępne w poznaniu opartym na doświadczeniu, nie mogą więc być przedmiotami poznania ani dla zmysłow, ani dla intelektu. Do ich poznania pretenduje czysty ROZUM, nie jest jednak w stanie spełnić tego zadania i wikła się w PARALOGIZMY i ANTYNOMIE /paralogizm - błędne rozumowanie, błąd logiczny mimowolny i nieświadomy; antynomia - sprzeczność między dwoma twierdzeniami, z których każde wydaje się prawdziwe. - przyp. mój/. Założenie istnienia „rzeczy samych w sobie” /Ding an sich/ jest jednak konieczne; bez nich nie dałoby się wyjaśnić pochodzenia wrażeń zmysłowych, niemożliwe byłoby także uzasadnienie postulatów praktycznego rozumu, w tym istnienia Boga i nieśmiertelności duszy ludzkiej...”.

Tak więc „Ding an sich” to realna, lecz niepoznawalna rzeczywistość, zewnętrzna wobec ludzkiej świadomości, niedostępna dla ludzkiego umysłu. To co możemy poznać to FENOMENY. Pozorne poznanie możliwe jest dlatego, że umysł ludzki narzuca niepoznawalnym „Ding an sich” /„rzeczom samym w sobie”/ APRIORYCZNE /pochodzące z samego umysłu/ formy i kategorie.

I teraz możemy już wrócić do Schopenhauera, który kantowskie Ding an sich przenicował na swoje, utożsamiając je z WOLĄ, a o niej mówimy w tym wypracowaniu. Aby wyjaśnić schopenhauerowską koncepcję WOLI posłużę się wywodem mego mistrza KOŁAKOWSKIEGO: /z moimi podkreśleniami/:

/Schopenhauer/ „był autorem ogromnie długiego dzieła pod niepokojącym tytułem „Świat jako wola i wyobrażenie”. Tytuł jest niepokojący..... /bo/ wyrażenie „świat jako wola” wydaje nam się... dziwne. Świat jako przedmiot naszej woli - wiemy w przybliżeniu, co to znaczyć może. Podobnie wyrażenie „świat jako dzieło boskiej woli” jest tradycyjne i nikogo nie trwoży. Ale „świat jako wola” cóż to znaczy? Słowo „WOLA” wedle naszych nawyków myślowych nie odnosi się wszakże do jakiegoś samodzielnego bytu, ale oznacza własność czy czynność czyjąś, jakiegoś podmiotu - ludzkiego czy boskiego, ponadto gdy mówimy „to jest moja wola” albo „taka jest wola boska”, zakładamy, że jest w WOLI jakaś intencja, jakiś zamiar”. ...... /Schop/ ...”chce, byśmy uwierzyli, że świat naprawdę jest WOLĄ: nie wolą boską czy ludzką, nie wolą czyjąś, nie czymś, co zawiera intencję, jakiś kierunek czy zamysł. Byt jest wolą ślepą, bezcelową, do niczego niedążącą, niczego niepragnącą, po prostu wolą jako anonimową, ale wszechmocną siłą, od której wszystko w świecie zależy, a która sama nie zależy od niczego i od nikogo, po prostu jest. Prawda ta, zdaniem Schopenhauera, jest całkiem oczywista.... chociaż dziwić się należy, iż nikt przed nim na tę prawdę nie wpadł”.

Utożsamianie Ding an sich, czyli świata niezawisłego od naszych wyobrażeń z niedającą się poznać, niczyją, bezcelową WOLĄ, nazywa Kołakowski grozą metafizyczną, a cały wywód Schopenhauera podsumowywuje pytaniami:

„...Czy możemy naprawdę zrozumieć, czym jest owa WOLA, WOLA niczyja, niczego niezamierzająca osiągnąć, chociaż wszystkim bez celu rządzi i żadnym rozumem się nie powoduje? I jakie to doświadczenia miałyby nas skłonić do wiary w tę WOLĘ próżną a przemożną, i jakże to się stało, że chociaż wtajemnicza nas w tę WOLĘ każdodzienne doświadczenie, to jednak nikomu wcześniej nie udało się do tej prawdy dotrzeć? I dlaczego właściwie, wbrew zwykłemu znaczeniu słów, mamy zwać WOLĄ tę energię żródłową bytu?”

I tak daliśmy przykład, jak „ci kochający wiedzę” tzn filozofowie, uprawiając „sztukę dla sztuki” potrafią wszystko zagmatwać, poplątać i postraszyć; nawet bezwolną zniewoloną WOLĘ.
30.01.2012. Przeczytałem uważnie powyższe i doszedłem do wniosku, że cierpliwemu memu czytelnikowi należy się krótkie resume wywodu filozoficznego:


Otaczające nas byty /a nimi jest wszystko/ tworzą rzeczywistość, którą poznajemy zmysłami. To co poznajemy zmysłami nazywamy fenomenami. To czego nie możemy poznać zmysłami, staramy się poznać /bezskutecznie/ za pomocą /kantowskiego/ „praktycznego rozumu” i nazywamy noumenami - „przedmiotami myślnymi”, „rzeczami wyobrażonymi” bądż „Ding an sich”. Jak widzimy przypisanie „rzeczom wyobrażonym” polskiego tłumaczenia „Ding an sich” - „rzeczy samej w sobie” czy angielskiego „things in themselves” jest idiotyczne i gmatwa wywód. Jako przedstawicieli noumenów /Ding an sich/ wymienię Boga, „życie pozagrobowe”, nieśmiertelność, intuicję, abstrakcyjne myślenie /np w matematyce/, jak również wszystkie uczucia, w tym szczególnie lęki i niepokoje. Schopenhauer postawił problem na głowie nazywając to co nierozponawalne /Bóg,... lęki, etc/ czyli nasze Ding an sich, niezależną, wszechmocną, niczyją WOLĄ, której jesteśmy niewolnikami. Skrajny pesymizm. To tyle.