Sunday, 30 April 2017

Wiktor SUWOROW - "Akwarium"

Wiktor SUWOROW - "Akwarium"

W notce redakcyjnej czytam:
"Pisarz, w młodości oficer armii sowieckiej i sowieckiego wywiadu wojskowego GRU.... ...W roku 1970 został skierowany na szkolenie w Wojskowej Akademii Dyplomatycznej w Moskwie, "kuźni" kadr sowieckiego wywiadu wojskowego GRU. W latach 1974-1978 był pracownikiem GRU w rezydenturze w Genewie. W 1978 uciekł do Wielkiej Brytanii. ... .....Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego ZSRR skazało Suworowa zaocznie na karę śmierci. Mimo upadku komunizmu i rozpadu Związku Sowieckiego wyroku nie uchylono...."

I co? Nic, po prostu za stary jestem, by uwierzyć, że reżimowe służby specjalne są przez tyle lat bezsilne wobec zdrajcy. Nawet polonem go nie otruli. Pozwala to wysnuć hipotezę, że na swoją bogatą działalność literacką (22 tytuły) Suworow ma przyzwolenie.

Powyższe nie wpływa na moją ocenę książki, którą uważam za majstersztyk, również przy ponownej lekturze. Dziewięć gwiazdek, bo z niego egocentryk i chwalipięta.

Saturday, 29 April 2017

Remigiusz MRÓZ - "Ekspozycja"

Remigiusz MRÓZ - "Ekspozycja"


UWAGA! KSIĄŻKA ZŁA, NIEPRAWDZIWA I SZKODLIWA
Zaledwie 30 lat, doktorat na Uczelni Koźmińskiego i plik książek nader popularnych. Ta ma na LC: 6,88 (3061 ocen i 619 opinii).

Zmęczyłem to-to do ostatniej strony, zrobiłem notatki i doszedłem do wniosku, że ta wyjątkowo zła książka nie zasługuje na moją recenzję, tym bardziej, że recenzje na LC rozpoczyna "miete", która precyzyjnie formuje zarzuty i stawia jedyną możliwą ocenę czyli PAŁĘ.

Przykrość mnie sprawia doktorat autora, lecz skoro mamy profesorów takich jak Pawłowicz czy Gliński to czego spodziewać się po doktorach. Pan autor głupoty plecie na każdy temat, a ja tylko dementuję jego stwierdzenie ze strony 267,5, że nieprawdą jest jakoby zwoje z Qumran "...zachwiały podstawami chrześcijaństwa", gdyż, przeciwnie, stały się bezcennym skarbem da chrześcijańskiej teologii. Czytelnikom polecam szczególnie hasło w Wikipedii "Esseńczycy".

Na koniec dodam, że z przyjemnością zaliczyłem ostatnio trzy tomy "Skazańca" Spadło, od którego Mróz powinien się uczyć nie tylko ciekawych opisów stosunków w więzieniu, lecz również polskiego języka. Prymitywną jazdę na antyrosyjskości i zbrodni wołyńskiej autor finalizuje morderstwem z zimną krwią w wykonaniu głównego bohatera, co winno zniechęcić do jego twórczości najbardziej wyrozumiałych czytelników.




Wednesday, 26 April 2017

Julian FOLLOWES - "Belgravia"

Julian FELLOWES - "Belgravia"

Julian Fellowes (ur. 1949) filmowy, laureat Oscara i Emmy; aktor, scenarzysta i reżyser filmowy; wszyscy go znają. A jeżeli nie to w internecie go pełno. Tytułowa Belgravia to nowa dzielnica elit wiktoriańskiego Londynu. Na LC: 7,02 (180 ocen i 40 opinii). Znalazłem w Wikipedii, że:

|"..A period novel, Belgravia started coming out in 11 weekly episodes from April 2016, which can be listened to or read in an app..."

Zaczyna się w 1815 roku, w Brukseli, w przeddzień Waterloo, po czym następuje przeskok o ćwierć wieku do arystokratycznego Londynu. No i mamy super kicz, w formie raczej scenariusza do soap opery niż powieści.

Ale jak to się czyta!!! Wybiła w tym momencie pierwsza w nocy i wreszcie będę mógł wyprostować kości i zjeść obiado - kolację, bo wcześniej nie potrafiłem się od tego czytadła oderwać. Taka relaksująca lektura dobrze czasem robi, więc gwiazdek 7.

Tuesday, 25 April 2017

MÓJ DZIENNIK zeszyt 4

MÓJ DZIENNIK zeszyt 4

Poprzednie:
http://wgwg1943.blogspot.ca/2014/09/moj-dziennik.html
http://wgwg1943.blogspot.ca/2016/06/moj-dziennik-zeszyt-ii.html
http://wgwg1943.blogspot.ca/2016/09/moj-dziennik-zeszyt-3.html

Przyszło mnie otworzyć czwarty zeszyt ze spuszczoną głową, bo PiS jeszcze się szarogęsi, a przecież do moich urodzin w dniu pojutrzejszym miał, zgodnie z moją prognozą, polec. Nie tłumaczę się, że to było „wishful thinking”; nie zwalam winy na ciemnogród, ani na obojętność mądrzejszej części wobec trwającej wojny domowej.
Po prostu mój błąd, bo nie uwzględniłem polskiej umiejętności przetrwania, którą przecież perfekcyjnie sam opanowałem przez 45 lat życia w PRL, kiedy to każdy Polak wydawał więcej niż zarabiał, a niektórzy, w tym ja, wielokrotnie więcej. Bo prognozę swoją podbudowywałem ekonomią w myśl której półtora roku rozdawnictwa i rabunkowej gospodarki sterowanej przez niekompetentnych idiotów powinno doprowadzić do galopującej inflacji i skrajnego zubożenia społeczeństwa. Niestety proces ten wydłużył się, a nastroje społeczne zostały uspokojone bezsensownym ekonomicznie 500+, które i tak zeźre inflacja.

Okazało się, że dwudziestosześcioletniego wysiłku społeczeństwa w budowie silnego europejskiego Państwa, nawet Kaczyński nie był w stanie zaprzepaścić w ciągu półtora roku, lecz nie wątpię, że osiągnie w tym pełny sukces do następnych moich urodzin.

Na otarcie łez przypominam, że w ciągu roku notowania PO wzrosły z około 10 do około 25%. Dalej, że w dyktatorskim obozie zagrali Wodzowi na nosie Antoś i Szyszko, że do odstrzału jest żenujący ćwok Waszczykowski, jak i fakt, że chwilowo przydatny Ziobro musi być zniszczony, bo Wódz zdrady nigdy nie wybacza.

Aby wprowadzić na koniec trochę humoru, wspomnę, że usłyszałem właśnie w TVP o udanej strategicznej wizycie Pana Prezydenta Doktora Dudy złożonej u największego obecnie wroga Stanów Zjednoczonych, skutkującej obietnicą ekonomicznej kooperacji, jak się domyślam, w pokryciu kosztów wysokiego na 6 m muru, którymi Wielki Brat zamierza obciążyć Meksyk.

26.04 Pierwszy prezent urodzinowy jaki dostałem to wiadomość o odejściu Petru w nicość. Ale dżadża, Grzesiu! Drugi prezent: nowy sondaż PO 31%, PiS 29%

30.04 Duda dokucza Terleckiemu (gazeta.pl):
"Duda: Dzieci i wnuki zdrajców Rzeczypospolitej zajmują wiele eksponowanych stanowisk.."

3.05 „Prezydent Duda wręczył Ordery Orła Białego”.
Ja i moi wszyscy znajomi, lojalnie uprzedziliśmy, że z jego rąk żadnego orderu nie przyjmiemy. Kancelaria Prezydenta stanęła na wysokości zadania i dzięki temu nie musieliśmy odmawiać publicznie
c.d. "- Jeżeli Macron wygra wybory prezydenckie, to będzie musiał pracować nad tym, aby Polska odzyskała zaufanie do niego i do Francji - powiedział prezydent Duda.
A vice versa?????

9.05 Znowu dzisiaj dziewiąty, a ważne rzeczy w moim życiu najczęściej zdarzają się właśnie w tym dniu. Dzisiaj dylemat po wizytach u dwóch lekarzy, którzy decyzję pozostawili mnie. I muszę ją podjąć w ciągu 48 godzin. Mam tętniaka aorty, który rozrósł się do 5,07x5,41 cm. W Wikipedii stoi:
„.....statystycznie pęknięcie występuje rzadziej niż wynosi śmiertelność operacyjna (dla większości pacjentów ze średnicą tętniaka do 5,5 cm)...."
Do tego mam nadciśnienie, cukrzycę, problemy z kregosłupem, pacemakera i jeszcze 118 innych dolegliwości takich jak głuchota, slepota i skleroza. "Szto diełat' " jak pisał tow. W. I. Lenin'

10.05 W związku z moim dylematem dostałem wiele rad i wyrazów sympatii, łeb mnie pęka, a decyzji brak. O trzeciej nad ranem przeglądałem notatki, by znaleźć wypowiedź Kołakowskiego adekwatną do 500+, bo twierdzącą, że praprzyczyną upadku komunizmu było rozdawnictwo "cudzego". Obecny Rząd rozdaje pieniądze podatników w populistycznym, lecz skrajnie katastrofalnym ekonomicznie 500+. Notatki Kołakowskiego nie znalazłem, ale wynagradza mnie to przedruk z "NIE" z 14 stycznia 2010 roku, świadczący o panującej opinii na temat prezydenta Kaczyńskiego parę miesięcy PRZED katastrofą:
"...ROOSEVELT wykazał, że prezydentem można być dożywotnio; TRUMAN wykazał, że prezydentem może zostać ktokolwiek; a EISENHOWER, że prezydent jest niepotrzebny..
WAŁĘSA udowodnił, że każdy idiota może rządzić, a KACZYŃSKI, że jednak nie każdy.."
Dzięki katastrofie - idolatria i pomniki

11.05 Dziób recenzencki sobie zatkałem "Źródłem" Ayn Rand, które w wersji e-book liczy 1830 stron. Początek był niezły, bo inteligencja i błyskotliwość typowo żydowska mnie zachwyciła, niestety dalej przewidywalna sztampa. Postacie schematyczne i skutki zachowań przewidywalne. Jedynie dialogi ciekawe. Nie wiem co z tego wyjdzie, bo przeczytałem dopiero jedną trzecią, a problemy osobiste nie pozwalają mnie na intensyfikację lektury. Na pewno przeczytam do ostatniej strony!!

22.05 Zamknąłem się na dwa tygodnie w oczekiwaniu na działania lekarzy i z równym skutkiem mogę oczekiwać ad usranem mortem. Pozostaje uruchomić Monikę, która w ostatnim tygodniu dzielnie wywalczyła z monopolistą Rogersem obniżkę moich opłat telekomunikacyjnych o 100 CAD (z 288 do 181). Ona jako mój przedstawiciel prawny zmobilizuje Chińczyka (vascular surgeon) Tamila (family doctor) do działania i sformułowania planu względem mojego tętniaka.
Z Rogersem to wyszła sprawa opłat przy okazji kupna nowego telewizora, wskutek czego trzeba było pozmieniać skrzynki do TV kablowej i do internetu. Cały internet jest teraz w TV, tylko go oglądać, jak się umie nastawić. Ja nie umiem, więc oglądamy to, co mnie się przypadkowo otworzy. Do tego zoomem trzeba operować, by 60 cali pokryć abo by głów nie ucinało.
Do tego zimno, leczę się z zaziębienia aspiryną, a wskutek odchudzania (20 kg zjechałem - do 102) głodno i brak humoru

5.06 g.3 rano. Od 22.05 żadnego wpisu, bo humoru brak. Za lekarzy Monika dzisiaj się weźmie, bo dotąd była bardzo zajęta; ja już nie mam do nich siły, bo wywalczyć wizytę, czekać dwie godziny, a i tak bydlak człowieka spławi. Ona zna się na przypomnieniu im o odpowiedzialności za niedopełnienie obowiązków. Ale osobiste sprawy to drobiazg w porównaniu z moim podziwem i przerażeniem zmianami w informacjach w internecie, w tym w Wikipedii. Nim Kaczyński wprowadzi "dobrą zmianę" w szkolnictwie i zakłamie historię, przede wszystkim eliminując Wałęsę, ale i Kuronia, Modzelewskiego czy Michnika, już nastąpiły ogromne zmiany w zapisach internetowych. Nawet znaleźć obrońców w najsłynniejszym procesie PRL-u tj Kuronia i Modzelewskiego nie sposób znaleźć. Oczywiście o genialnym opracowaniu Kołakowskiego i Ossowskiej dla obrony oskarżonych nie wspomina się. Postaram się pozbierać to do kupy.
Na http://rekontra.salon24.pl/24548,leszek-kolakowski-opinia-w-sprawie-pojecia-wiadomosci znalazłem:
„Podczas procesu Kuronia i Modzelewskiego jesienią 1964 roku Kołakowski wraz z Marianem Brandysem byli ich mężami zaufania. Choć obaj podsądni tłumaczyli, że list zawierał wyłącznie oceny, a nie fakty, zostali oskarżeni o rozpowszechnianie fałszywych wiadomości.

W tej sytuacji Kołakowski wraz z Marią Ossowską i Tadeuszem Kotarbińskim sporządzili dla obrony ekspertyzę, w której wykazali, że ocena może być wprawdzie fałszywa, ale nie może być informacją.

Sąd powinien więc wykazać, jakie fakty zawarte w liście są fałszywe, bowiem nie można sądzić nikogo za podawanie fałszywych ocen.

Mimo że z ekspertyzą dotarli aż do Sądu Najwyższego, w niczym nie pomogło to oskarżonym, skazanym odpowiednio na 3 i 3,5 roku więzienia.”

Teraz przypomnę moją notkę na ten temat: http://wgwg1943.blogspot.ca/search?q=Ko%C5%82akowski++Ossowska
„ANEKS” Ossowskiej i Kołakowskiego
6.07.2010/korekta 05.2011/

"/Na podstawie „ANEKS: OPINIA W SPRAWIE POJĘCIA WIADOMOŚCI” - prof.dr Marii OSSOWSKIEJ, prof.dr Leszka KOŁAKOWSKIEGO i zaafirmowanego przez prof.dr Tadeusza KOTARBIŃSKIEGO [1978]/.

Nim przystąpię do omówienia „Aneksu..”, który jest niewątpliwym arcydziełem w zakresie definicji, muszę wspomnieć o autorach, bo na to zasługują. Najpierw - mistrz, nauczyciel: Tadeusz KOTARBIŃSKI /1886-1981/, autor „Traktatu o Dobrej Robocie”, sekretarz PAN-u, twórca polskiej PRAKSEOLOGII tj teorii sprawnego działania. Jaśniej, jest to dziedzina badań naukowych nad wszelkim, celowym działaniem ludzkim. Dalej, jego uczniowie: Maria OSSOWSKA /1896-1963/, filozof i socjolog, autorka „Podstaw nauki i moralności”, „Socjologii moralności” oraz mój „guru” Kołakowski /1927-2008/.

Muszę tu wspomnieć o mężu Marii - Stanisławie, gdyż razem tworzyli tandem - opokę humanizmu, moralności i patriotyzmu w dobie totalitaryzmu. Stanisław /1897-1963/, również filozof i socjolog, również uczeń Kotarbińskiego, oraz CZARNOWSKIEGO, zajmował się głównie teorią kultury i metodologią nauk społecznych, m.in.”O osobliwościach nauk społecznych”. Skoro już padło nazwisko Czarnowskiego, to podaję, że miał na imię Stefan, żył 58 lat /1879-1937/, był socjologiem, historykiem i teoretykiem kultury, a ponadto ulubionym profesorem mego Ojca - Tadeusza, którego głęboko zabolała absencja Profesora na jego promocji doktorskiej /22.06.1937/. O OSSOWSKICH wszyscy dobrze mówili, np GIEDROYĆ [w „Autobiografii”]: Jedną ze znajomości lat 60-tych byli Ossowscy, „do których miałem wiele czysto osobistego sentymentu, których bardzo szanowałem i kontakt z którymi uważałem za niezmiernie dla siebie cenny”. Należy podkreślić, że nie było WIĘKSZEGO AUTORYTETU MORALNEGO niż OSSOWSCY w powojennej Polsce. Chwała ICH pamięci. A teraz genialne definicje:

WIADOMOŚCIĄ - nazywa się bądź bezpośredni opis naocznie potwierdzonego faktu, bądź takie sprawozdanie z jakiegoś stanu rzeczy, że dowolny obserwator zaznajomiony z faktami, na których się ono opiera, jest zniewolony uznać je lub odrzucić. Wiadomość podlega więc sprawdzeniu, może być prawdziwa lub fałszywa, ale zawsze tym się odznacza, że w tej samej sytuacji informacyjnej dowolny obserwator zakwalifikuje ją tak samo: jako fałszywą, prawdziwą lub niepewną.

W przeciwieństwie do tego OCENA w ścisłym sensie nie może być w sposób WYSTARCZAJĄCY uzasadniona, ponieważ jej intencją jest wyrażenie pochwały lub nagany względem jakiejś sytuacji, czyjegoś zachowania lub osoby. Oceny mogą być wzmacniane przez odwoływanie się do wiadomości, lecz stanowią tylko wyraz postawy emocjonalnej.

Między wiadomościami a ocenami mieszczą się INTERPRETACJE, to znaczy takie zabiegi myślowe, które pewnemu zespołowi wiadomości faktycznych nadają sensowność, organizując je w całości mniej lub bardziej spójne. Wiadomości faktyczne bywają nieraz NIEZBĘDNYM warunkiem, by jakaś interpretacja dała się utrzymać, ale nigdy nie są warunkiem WYSTARCZAJĄCYM. Spór między interpretacjami polega na sposobie wybierania wiadomości cząstkowych, co prowadzi do tworzenia dogmatów, w których utożsamiane są wiadomości z interpretacjami. Interpretację można zdyskwalifikować jeśli opiera się na wiadomościach fałszywych; o wiele trudniej gdy na prawdziwych lub wybiórczych.

Co do terminu POGLĄDY to bywa on używany najczęściej na oznaczenie pewnego zbioru ocen lub interpretacji. Nazywa się tak wiadomości, których prawdziwość lub fałszywość NIE MOŻE być w sposób bezsporny okazana na podstawie dostępnego zasobu informacyjnego w sposób powszechnie zniewalający. Przeto poglądy dotyczą często zamierzchłej przeszłości lub przyszłości, w której wypowiedzi prognostyczne szczególnie spełniają warunki ich charakterystyk
.
No i co? Niby wszystko proste, jasne, ale żeby SAMEMU tak zgrabnie ująć, to: ROZUMU MNIE BRAKŁO... "

Niestety, całego aneksu nie udało mnie się już znaleźć.

7.06 I znowu CNN ("Clinton News Network"), w swoim zacietrzewieniu antytrumpowym, działa na szkodę USA, lansując pogląd o bezbronności FBI, Stanów i świata. wobec poczynań rosyjskich hakerów.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,21924469,za-kryzysem-w-katarze-stoja-rosyjscy-hakerzy-tak-uwaza-amerykanski.html
"• Za kryzysem wokół Kataru mogą stać rosyjscy hakerzy - podaje CNN
• Stacja powołuje się na źródła w amerykańskim wywiadzie
• Rosjanie mieli umieścić fałszywe informacje w katarskich mediach....
...Amerykańskie służby twierdzą, że celem działań hakerskich jest poróżnienie Stanów Zjednoczonych z ich sojusznikami."

Putin zakłócił wybory, a teraz dezawuuje sukces Prezydenta Stanów Zjednoczonych w jego podróży po Bliskim Wschodzie. CNN, siejąc taką panikę, działa na szkodę Państwa. Jedyna nadzieja dla Stanów, to postraszenie Putina naszym Antonim
cd 7.06 Sądny dzień nastał, bo przez cały dzień telefon zakłócał mój spokój. A to dlatego, że po jednym telefonie i jednym faksie mojej przedstawicielki prawnej - Moniki. pan doktor You, obudził się i wyszedł szczęśliwie z amnezji. Po wstępnych oświadczeniach że mój przypadek nie jest "urgent", ani "emergency", mimo długich kolejek, jak twierdzili, sam, od ręki zaproponował w przyszłym tygodniu CT, USG i wizytę u niego. A jacy grzeczni, jacy troskliwi, jacy serdeczni! Jeden sygnał od Moniki i trzęsą portkami. (Bo nie wiedzą, że to córka! cha! cha!). C'est la vie!

9.06 OŚWIADCZENIE: W dniu dzisiejszym, po anonsie w mediach, że "Prezydent USA Donald Trump złoży wizytę w Polsce 6 lipca", co odbieram jako akceptację antypolskiej, katolicko-nacjonalistycznej autokracji Kaczyńskiego, utraciłem wszystkie złudne nadzieje co do polityki amerykańskiej uprawianej przez Partię Republikańską i ich Prezydenta, i zostaję bezwzględnym, zagorzałym wrogiem nr 1 wspomnianego Donalda. Tym samym składam publiczną samokrytykę, swojej naiwności, że zmiany są lepsze niż stagnacja i że chęć działania może pokryć braki intelektualne. Stara prawda triumfuje, że burak pozostaje burakiem. Na pohybel mu!! Amen.

11.06 WRESZCIE! POLITYCY PO WRESZCIE MNIE POSŁUCHALI! KRZYCZAŁEM, KRZYCZAŁEM I WRESZCIE MNIE USŁ--YSZELI! Albo sami zmądrzeli i postanowili zaprzestać masochistycznych praktyk czyli uczestniczenia w programach TVP. Szli jak stado baranów narażając się na sadystyczne, poniżające traktowanie przez tzw redaktorów takich, jak ten wczorajszy, którego poseł Szczerba zapytał czy nie ma problemów z goleniem, przy którym można ujrzeć swoją facjatę w lusterku. Z pewnymi ludźmi i ich pachołkami SIĘ NIE ROZMAWIA. TAK TRZYMAĆ!!

13.06 RĘCE OPADAJĄ!!! ZNOWU BARAN Z PO OKAZAŁ SIĘ MASOCHISTĄ I DOZNAŁ, CHYBA ORGAZMU, GDY PROWADZĄCY Z PISOWCEM ZNĘCALI SIĘ NAD NIM PO WIADOMOŚCIACH TVP. Durnowatość permanentna PO okazuje się nieuleczalna!!
PS Po przedwczorajszej odmowie 11 posłów PO plus dzisiejszym oświadczeniu Wałęsy, łudziłem się, że Grzesiu zmądrzał i zakazał kontaktów z reżimową TVP

24.06 Prezes czeskiego TK Pavel Rychletsky na:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,22002897,prezes-czeskiego-sadu-konstytucyjnego-o-polskim-tk-to-alarmujace.html

Nie jest bowiem tak, że w demokracji większość ma rację. Większość ma jedynie tymczasowe upoważnienie. A ta tymczasowość oznacza, że nie wolno odejść od podstawowych zasad, które konstytucja dała temu państwu... ... W Polsce ten zmasowany atak jest prowadzony właśnie na niezależne sądownictwo i niezależne media. To im usiłuje się nałożyć kaganiec i pozbawić ich tej niezależności.
Ta próba zaczęła się od Trybunału Konstytucyjnego i jest kontynuowana wobec Krajowej Rady Sądownictwa, która na mocy ustawy ma być rozwiązana, a w nowej Radzie sędziowie mają stracić większość.

1.07 Wszystko dzisiaj: imieniny żony, urodziny wnucząt - Patricii i Petrita, Święto Kanady, a wczoraj byłem z Moniką u mojego vascular surgeon, Chińczyka dr You i mój tętniak wyszedł na CT - 5,35, więc decyzję odłożyliśmy do grudnia. To żadne rozwiązanie, bo bomba tyka, ale oddech psychiczny mnie się przyda, abym w depresyje jakąś nie popadł

1.07 cd W komentarzach na stronie Wałęsy napisałem:
".....nie ulega wątpliwości, że WALESA jest najbardziej znanym Polakiem na Świecie i kto go opluwa, kto burzy mit polskiego buntu jest idiotą i wrogiem Polski"

6.07 Wizyta Trumpa w zachowaniach Polaków nic nie zmieniła. Wygłaszają skrajne opinie, więc "nie chcem a muszem" dorzucić swoje trzy grosze. Muszę przypomnieć, że pokładałem w Trumpie złudne nadzieje, a całkowicie zmieniłem zdanie dopiero po przyjęciu przez niego zaproszenia do antydemokratycznej, rasistowskiej, ksenofobicznej Polski. Przyznawszy się do swoich błędów mogę przejść do oceny wizyty.
Po pierwsze - strona amerykańska zażądała obecności WALESY i za to duży dla nich plus
Po drugie - jako, że Polska jest jedynym członkiem NATO wydającym 2% PKB na zbrojenia, a w tym głównie na zakupy od Starszego Brata, zamiast na naukę, to Trump skomplementował Polaków, wiedząc, że są na to łasi. Tu muszę zrobić dygresję, że cały świat drży przed hakerami, a nie "leśną bracią" Antosia, która już zresztą nie ma naśladować "żołnierzy przeklętych", a, jak oświadczył jeden z jej dowódców, kapować w miejscu zamieszkania i pracy. Przyszłe zwycięstwo należy do informatyków, programistów i hakerów, a nie do infantylnych amatorów, bawiących się w wojsko.
Po trzecie - uczcie się Polacy, na czym polega dyplomacja. Trump w przeddzień G20 nie zaatakował ani jednym słowem Merkel ani Putina
I po czwarte - mimo, że Trump ograniczył się do pustego kadzenia Polakom (znów dygresja: Trump pogubił się z podziałem zasług na JP II i walczącą resztę oraz bredził o roli Alei Jerozolimskich w Powstaniu Warszawskim), to ekipa Kaczyńskiego i jego ciemny lud, czują się dowartościowani i każdym pochlebstwem Trumpa doprowadzają się do ekstazy. Starając się być obiektywnym, muszę dodać, że publikacja na gazeta.pl poglądów eksperta GW niejakiego dr Janusza Sibory jest równie głupia i kompromitująca

Reasumując: przeżyliśmy nie mającą żadnego znaczenia i nie powodującą żadnych światowych reperkusji, wizytę Trumpa, o której wszyscy już zapomnieli, a tylko w polskim piekiełku dalej będzie wrzało i pokrętne interpretacje tej wizyty będą orężem w wojnie polsko-polskiej. Amen \

7.07 Z satysfakcją odnotowuje, że mój komentarz do wypowiedzi prof. Magdaleny Środy, udostępniony na stronie Krystyny Jandy jest najpopularniejszy (55 głosów)
Magdalena Środa: "Mało co jest równie cyniczne jak trzykrotny rozwodnik Trump-seksista, który zachwala rodzinę, mało co jest tak podłe jak tysiące zwolenników PiS, którzy wygwizdują Wałęsę,mało co jest tak głupie jak zachwyt nad wartościami konserwatywnymi. Przecież gdyby one zwyciężyły, to świat trwałby w bezruchu, zapatrzony w Kościół, w Inkwizycję, w bulle papieskie, monarchię, kolonializm i żaden z wyznawców Kaczyńskiego czy Trumpa nie miałby dziś ani praw ani wolności ani płatnej pracy. Nie mówiąc nic o kobietach. A życie ludzkie byłoby biedne, bez słońca, zwierzęce i krótkie."
Mój komentarz: "Pani Profesor! Jakie "podłe"? To motłoch umiejętnie ogłupiany i oszukiwany przez psychopatycznego kacyka, który mści się za wyrzucenie z Belwederu, i to w dodatku przez szofera!!"

10.07 Oświadczam, że ob. Jarosław Kaczyński usiłował mnie dzisiaj obrazić wygłaszając zdanie na temat WALESY:
"..Widocznie nie mają innych autorytetów, można im współczuć"
Słuchaj PATOLOGICZNY PSYCHOPATO, ŚMIECIU ŻYJĄCY NIENAWIŚCIĄ, GNOJU WYRZUCONY Z BELWEDERU PRZEZ SZOFERA, WARA CI OD MOICH AUTORYTETÓW!! Nawet ciebie przekląć nie mogę do piątego pokolenia, bo skarany zostałeś impotencją. Gdybym powiedział: "pies cię je..ł", ubliżyłbym psu. Apage kurduplu!

12.07 Twierdze, że nagłaśniany podatek 25 gr od paliw to KOZA ze starego szmoncesu, który w skrócie miał się tak: Żyd, w trudnej sytuacji mieszkaniowej udaje się do rabina po radę, a ten radzi wziąć do mieszkania starą ciotkę. Jest jeszcze gorzej, więc Żyd ponownie prosi o radę i słyszy, że ma wziąć pod dach starego żebraka. Za trzecim razem rabin każe wziąć kozę, a gdy zdesperowany Żyd przychodzi p raz czwarty, słyszy, że ma kozę wyrzucić z mieszkania. Następnego dnia przybiega radosny Żyd do rabina i mówi: "Och, rabbi! jakichś ty mądry! Wszystkie problemy znikły, jak wyrzuciłem kozę! Ile miejsca mamy teraz!". Ergo, sytuacja się pogorszyła, a Żyd rabinowi pozostaje wdzięczny. Analogicznie PiS nie wprowadzi zapowiedzianego podatku, a polski lud będzie wychwalał Kurdupla

13.07 Za komentarz do notki Balcerowicza dostałem 10 "like", w tym samego Autora:
"Jak można twierdzić że prokuratorzy nic nie robią?!! A oskarżać Frasyniuka i zakłócających wykrzykiwanie "Bolek!" zbereźnym jazgotem: "Wałęsa!" ? Ile milionów ludzi na świecie popełnia przestępstwo wykrzykując zakazane nazwisko laureata Nagrody Nobla ? Więc krzyczę: "Niech żyje Wałęsa!!" i czekam na wniosek ekipy Kurdupla o moją ekstradycje! Cały świat patrzy i jedni się z nas śmieją, inni współczują, a jeszcze inni gardzą! Żenada!"

Czytając "TP" z 8.07.2017
Nie podoba mnie się artykuł Rosiaka, który w przeddzień katastrofy gospodarczej (zwiastunem podwyżka paliw) i w czasie szczytu wojny polsko-polskiej pisze:
"Polska rozwija się i ma szansę na osiągnięcie stabilizacji gospodarczej i społecznej na poziomie, o którym nie śniło się pokoleniom Polaków".
Do tego adoracja Trumpa, bezpardonowy atak na Macrona i najweselsze stwierdzenie o Merkel:
"..powstrzymuje się od krytyki państw wschodnioeuropejskich (zwłaszcza Polski).. ..ze względów historycznych..."
Żartowniś czy idiota??? W każdym razie rozbawił mnie.

Sowiński pisze o Masłowskiej "Jak przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu":
"....Każdy tekst stanowi zamkniętą i niezależną literacko całość. Masłowska dokonuje w nich błyskotliwej, ale i bezlitosnej krytyki świata rządzonego przez patriarchat podszyty bieda-kapitalizmem. Na tej tandetnej scenie ludzie codziennie są zmuszani do toczenia krwiożerczych walk na śmierć i życie, z których zwycięsko wychodzą jedynie ci o najgrubszej skórze. Jednak to nie owa rzadko spotykana czułość i społeczna empatia decydują o niezwykłości antologii „JPKNŚNWZD”, ale właśnie zdolność do literackiego podsłuchiwania rzeczywistości w miejscach najmniej oczywistych. W toczącym się od dawna sporze między autonomicznymi estetami a zwolennikami upolitycznienia literatury pisarka jedynie znacząco się uśmiecha, bo w jej przypadku opozycja ta jest pozbawiona sensu. Jej teksty swoje literackie paliwo potrafią znaleźć absolutnie wszędzie, wypełniając jednocześnie szczelnie naszą rzeczywistość. Dlatego nic dziwnego, że wszyscy mówimy Masłowską."

Katarzyna Trzeciak o Wiesławie Myśiwskim:
"......„Powieści Myśliwskiego przedstawiające losy ludzkie w stanie »poruszenia« – w momencie przejścia pomiędzy archaiczną kulturą wsi a rzeczywistością nowoczesną – pokazują bohaterów poszukujących swej tożsamościowej narracji (czy narracyjnej tożsamości) we wspomnieniach, w pamięci dzieciństwa zanurzonego w kulturze dawnej – sytuują się także na styku oralności i piśmienności” – wskazywała Bogumiła Kaniewska w książce poświęconej Myśliwskiemu i zatytułowanej znacząco: „Opowiedziane”. Ten stan „poruszenia” bohaterów Myśliwskiego czy też przejściowość świata, w którym się znaleźli, sprawia, że mowa i język zyskują tu doniosłe, egzystencjalne znaczenie. Ale to także stan, który nie pozwala jednoznacznie zaklasyfikować autora „Widnokręgu” jako twórcę doczytanego do końca, a więc już oswojonego i funkcjonującego na prawach klasyka czy doskonałego „reprezentanta nurtu chłopskiego”. A takie ryzyko cały czas pojawia się i może zaowocować umieszczeniem w panteonie wielkich, czyli przeczytanych i opisanych. Wówczas wszyscy by pomilkli.

13.07 Czytając TP z 16.07.2017
Osica zachowuje political correctness, więc ekscytuje się wizytą Trumpa, skandaliczną, bo legitymizującą władzę autorytarnego kurdupla, by tylko w ostatnim zdaniu ośmielić się na uwagę:
".... Zakupy za Atlantykiem są ważnym elementem zacieśniania współpracy wojskowej, ale warto też dbać o równowagę w kontekście europejskim. Polska jest częścią obszaru gospodarczego i przemysłowego Europy. O geografii nie wspominając...."

Ciekawy artykuł Kajetana Prochyry o kwartecie jazzowym Wójciński/Szmańda, który jest na You Tube: https://www.youtube.com/watch?v=i0KkZ1cj3CI

Szymon Hołownia drwi:
".....Kochać nieprzyjaciół? A co z troską o przyjaciół? Umówmy się więc, że najwyższą formą miłości nieprzyjaciół będzie wojna prewencyjna: unieszkodliwienie ich, zanim jeszcze zdążą zgrzeszyć – robiąc nam jakąś krzywdę: „Śmierć wrogom Ojczyzny!”. Ojczyzna wasza jest w niebie? Wszyscy braćmi jesteście? No jasne, tak będzie w niebie, ale na razie bądźmy realistami. Najważniejszy jest naród, wiadomo: bliższa ciału koszula, ordo caritatis, co to za ojciec, co najpierw nie zadba o swoje dzieci itd. „Byłem głodny, a nakarmiliście mnie” – to niczego nie rozwiąże, tu potrzebne są rozwiązania systemowe. „Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie” – oczywiście pod warunkiem, że nie byłeś Syryjczykiem. „Byłem w więzieniu, a odwiedziliście mnie” – areszt to nie pensjonat, więźniowie muszą odcierpieć, inaczej nie zrozumieją, że zrobili źle, i świat pogrąży się w chaosie..."
Jan Klata:
".....Pomysł PiS na sprawowanie władzy, czynienie sobie Polski poddaną, jest prosty jak budowa cepa, chamski jak Szyszko. My kontra oni. My-zdrowy rdzeń narodu. Oni-złodzieje....."

Agata Ponikwicka list z Dubaju kończy Benedyktem:

"......Benedykt XVI w posynodalnej adhortacji apostolskiej „Ecclesia in Medio Oriente” przypomina: „Kościół katolicki, wierny nauczaniu Soboru Watykańskiego II, patrzy z szacunkiem na muzułmanów. Oddają oni kult Bogu szczególnie przez modlitwę, jałmużnę i post, czczą Jezusa jako proroka, jednak bez uznania Jego boskości, i czczą Maryję, Jego dziewiczą Matkę. Wiemy, że spotkanie islamu z chrześcijaństwem często przybierało formę kontrowersji doktrynalnych. Niestety, te różnice doktrynalne posłużyły jednemu i drugiemu za pretekst do uzasadniania w imię religii praktyk nietolerancji, dyskryminacji, marginalizacji, a nawet prześladowania (...) Żydzi, chrześcijanie i muzułmanie wierzą w jednego Boga, Stwórcę wszystkich ludzi. Oby żydzi, chrześcijanie i muzułmanie odkryli na nowo jedno z Bożych pragnień – pragnienie jedności i zgody rodziny ludzkiej. Oby żydzi, chrześcijanie i muzułmanie odkryli w innym wierzącym brata, którego należy szanować i kochać, aby na swej ziemi dać w pierwszym rzędzie piękne świadectwo pogody ducha i dobrego współżycia między synami Abrahama (...)”.
Amen. Tej nadziei się trzymam i z tą nadzieją Państwa zostawiam."

17.07 Ha! Ha! Długo nie czekałem; tylko 5 dni:
"...Zapadła decyzja o wycofaniu projektu ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych, który wprowadzał nową opłatę paliwową - poinformował Polską Agencję Prasową prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński...."
Koza pomogła!!!!
Przykra sprawa! Mój List Otwarty do Adasia Michnika: "Jako stary adorator Twojej Osoby i Twojej Twórczości i wierny uczeń mimo mojego starszeństwa, wzywam Ciebie do usunięcia z Twojego otoczenia i Twojej gazety indywiduum jakim jest dr Janusz Sibora, gdyż niejako firmujesz swoim nazwiskiem brednie i steki nienawiści wygłaszane przez wymienionego. W przeciwnym razie przestanę Ciebie kochać miłością intelektualną, "pierwszą i czystą"!!"

18.07 PYTANIE RETORYCZNE: Czy elektorat PiS dotknęła pandemia specyficznej jaskry?? Bo widzą Trumpa, a nie zauważają jego żądania obecności WALESY, bo widzą brytyjską parę książęcą, a nie widzą ich spotkania z WALESA, a nie z Kurduplem. Na leczenie już chyba za późno!

20.07 RĘCE OPADAJĄ! Brzytwa Ockhama tnie zbędne byty, więc najwyższy czas, by sobie uświadomić, że jedynym samodzielnym bytem po prawej stronie jest Kaczyński. Nie istnieje np byt Duda czy Szydło. bo sa to pod-byty stworzone przez Kaczyńskiego i nigdy samodzielnymi, niezależnymi nie będą. A tymczasem, ludzie z drugiej strony przebijaja mistrzów teatru absurdu i kierują listy, petycje do Dudy, aby ten przeciwstawił się swojemu stwórcy - Kaczyńskiemu (a ten boki zrywa ze smiechu)). Toście chyba szaleju się najedli!! Wasze epistolograficzne talenty zostaną ukrócone, gdy Bereza Kartuska zostanie reaktywowana.

Czytając TP z 23.07.2013:
Boniecki trafnie kończy swoj felieton:
"..Jak mówi John Locke, uznanie absolutnego suwerena oznacza, „że ludzie są tak głupi, iż dążąc do uniknięcia szkód wyrządzanych im przez tchórze czy lisy, będą zadowoleni i będą się czuć bezpiecznie, kiedy pożrą ich lwy”.
Żeby to choć lwy były."
Tomasz Fiałkowski żegna Julię Hartwig i Liu Xiaobo. Paweł Śpiewak pisząc o Dawidzie ciekawie spostrzega niebezpieczeństwo kochania:
"....W tym miejscu ujawnia się jeszcze jedna właściwość Dawida: wiele razy w obu Księgach Samuela mowa o tym, że ktoś go ukochał. Miał w sobie jakiś wyjątkowy dar przyciągania ludzi. Był kochany, choć nie wiem, czy sam kochał. Jakby potrzebował uwielbienia i zaspokojenia swoich żądz, ale niewiele dawał czy umiał dać w zamian. W biblijnym tekście nie ma wzmianki o tym, że Dawid kogoś pokochał. Nie kochał, bo oznaczałoby to jakiś rodzaj zależności, uległości..."
Bo kochać, to się uzależnić.
O. Wacław Oszajca:
"...W styczniu na przejściu granicznym w Gronowie zgłosiły się do Straży Granicznej dwie obywatelki Tadżykistanu z prośbą o pomoc. Obie przeszły z islamu na chrześcijaństwo. Z tego powodu były wielokrotnie maltretowane, nawet przez najbliższych krewnych, grożono im śmiercią, ale według naszych władz to za mało, żeby dać im schronienie. Z relacji na portalu ekumenizm.pl wynika, że odeślemy je tam, skąd przybyły. Po co więc było z wielką pompą ogłaszać Jezusa Królem Polski, który przecież nie miał miejsca, gdzie by głowę skłonił? Na pośmiewisko? "
LEKTOR ciekawie recenzuje Sieniewicza "Plankton". (Muszę przeczytać). Kończy słowam:
".......rozbuchana wyobraźnia autora mnoży apokaliptyczne i groteskowe obrazy, a rzeczywistość, w której poruszają się bohaterowie, okazuje się coraz bardziej opresyjna. Ucieczka jest niemożliwa, bowiem ingerencja władzy sięga także umysłów. Religia przeniknęła całe życie społeczne i podporządkowała je sobie, by tym samym w istocie popełnić samobójstwo. W tej powieści jest nieco gorzkiego humoru i „straceńczej ironii”, jak to nazwał sam autor, dominuje jednak groza. Horror, horror... "
I DODATEK na temat "Action Reinhardt":
"....„Aktion Reinhardt” – największa ludobójcza operacja przeprowadzona w ramach ogólno- europejskiego planu „Endlösung der Judenfrage” („Ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej”) – rozpoczęła się w Polsce, którą Niemcy wybrali również na miejsce masowego mordu. Celem „Aktion Reinhardt” – zgodnie z postanowieniami konferencji w Wannsee (styczeń 1942 r.) – było wymordowanie dokładnie 2 mln 284 tys. Żydów polskich, zamkniętych w gettach Generalnego Gubernatorstwa (nazwa operacji pochodzi od imienia Reinharda Heydricha, odpowiedzialnego za nią pierwotnie szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy)...."

21.07 Kurdupel myśli perspektywicznie o wyborach, bo zmiany w sądownictwie skutkują zmianami w Komisji Wyborczej:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,22129210,po-przyjeciu-ustawy-o-sn-zmiany-w-skladzie-panstwowej-komisji.html
Lepiej późno niż wcale. ZNAK wywalił wreszcie na zbity pysk swojego byłeg naczelnego - GOWINA

22.07 LUDZIE TO KUPIĄ!! Co? Nową strategię Kaczyńskiego: ZIOBRO - zły, DUDA - dobry. Ziobro chce władzy, by zniewolić społeczeństwo, obronic swojego kolesia Kamińskiego, jak i zgnoić lekarzy winnych (??) śmierci ojca. Duda - zatroskany ojciec narodu (cha! cha!), który już pokazał gniew (cha! cha!) grzmiąc o nieistotnej poprawce (3/5 głosów). Dalsze kroki sygnalizują newsy. Dobry, troskliwy Duda zgodził się udzielić audiencji prof. Gersdorf (patrzcie jaki łaskawy!!!); Łapiński dzisiaj mówi:
"..- Prezydent jako prawnik zauważył, że podczas prac nad ustawą w Sejmie, w jakiś sposób z winy posłów, nie dochowano pewnej prawidłowości legislacyjnej. Tyle i aż tyle... ... Szczególne wątpliwości budzą dwa jej artykuły, które w różny sposób stwierdzają o wyborze pierwszego prezesa Sądu Najwyższego.... ...- Dla prezydenta jako prawnika, jeśli są dwa różne przepisy w tej samej sprawie w jednej ustawie - posłowie tego nie zauważyli i nie skorygowali - to burzy zasady prawidłowej legislacji.. ..Andrzej Duda może ją podpisać, zawetować, albo odesłać do Trybunału Konstytucyjnego...."
I o to chodzi! Duda, pod nieznaczącym, nic nie zmieniajacym pretekstem, odeśle jedną z ustaw do TK, by wykazać swoją prawniczą profesjonalność (cha,cha!) i "dobrą wolę" (cha, cha!) a lud będzie wdzięczny i przekonany, że to jego petycje wpłynęły na prezydenckie decyzje (cha, cha!). PISZTA SE DALEJ!!
Aby dać furtkę Dudzie i ocieplić w przyszłości jego wizerunek dzisiejsze media donoszą o szwagrze, Jakubie Kornhauserze, Ten opozycjonista, uczestnik manifestacji KOD, usprawiedliwia szwagra:
"...Jestem rozczarowany jego prezydenturą. Uważałem, że to jest samodzielny, racjonalnie myślący człowiek. Poglądy ma konserwatywne, ale nie zamordystyczne, wydawał mi się zawsze przedstawicielem katolicyzmu otwartego. Sądziłem, że będzie w stanie jako prezydent, który ma poważną legitymację społeczną, postawić na swoim. Ale z drugiej strony szczerze mu współczuję, bo widzę, jak on się męczy. Mam wrażenie, że został ubrany w buty, w których nie chciał się znaleźć – przekonuje..."
Czy to nie daje do myślenia?
Kurdupel jest znawcą psychologii tłumu i wie jak go ogłupieć i omamić. LUDZIE TO KUPIĄ!!!!

23.07 ZMOWA MILCZENIA
Przez 45 lat CAŁA POLSKA bawiła się na festynach organizowanych 22 lipca, a dzisiaj MILCZY. Można FAŁSZOWAĆ historię, zmieniać nazwy ulic, chwalić "chłopców od Andersa", a gnoić "zarazę od Berlinga" (choć wszyscy wyszli z tych samych sowieckich łagrów, gułagów i miejsc wywózki), można niszczyć pamięć podziemia wolnościowego przez zrównywaniu postakowców czy WiN-u z bandziorami wszelkiego autoramentu, lecz nie da sie wymazać z ludzkiej pamięci corocznego święta, jedynego w roku, w dniu którego cała Polska tańcowała.
Nie miejsce tu na dywagacje polityczne, a tylko na pytanie: czemu się boicie własnych wspomnień? Co macie do ukrycia? Bo ja mam najprzyjemniejsze wspomnienia związane z tym dniem, choćby dlatego, że zabawy organizowane z okazji tego świeta w czasie wakacji były wspaniałą okazją do "podrywu" najpiękniejszych miejscowych dziewcząt.
Dodatkowym drobiazgiem była możliwość kupienia deficytowej kiełbasy na tych fetynach.
No cóż, w kraju 3 mln członków PZPR (czyli co czwarty zatrudniony) zakłamanie sięga szczytów, bo wszyscy jak Piotrowicz byli Konradami Wallenrodami. Faktycznie, nie wspominajcie swoich tańców w dniu 22 lipca, bo oplujecie lustro.
Nie miejsce tu zachwalać wysiłku pokoleń w odbudowie i budowie powojennej Polski, opluwajcie swoich rodziców i dziadków dalej, lecz należy za Kisielem przypomnieć, że innej Polski nie było. (Stefan Kisielewski o PRL: „Bo ta POLSKA, powstała z kaprysu Stalina, czy jej ustrój komuś się podoba, czy nie jest jedynym państwem polskim, jakie istnieje na całym globie.... ...Stalin był wielkim mordercą narodów, ale Polskę po II w.św. stworzyl geopolitycznie logiczną”).
A ja ŚWIĘTO MOJEJ MŁODOŚCI CZULE WCZORAJ WSPOMINAŁEM!!

24.07 No i jak przewidziałem: KOZA ze starego szmoncesu!! Duda zawetował, opozycja przypisuje sobie sukces (nawet Balcerowicz), Kaczyński się cieszy, a jedynym przegranym jest pan Zbyszek. Duda - dobry! Ziobro - zły!! UWAGA!! TO JEST POCZĄTEK KOŃCA ZIOBRY; TO JEST POCZĄTEK ZEMSTY KACZYŃSKIEGO ZA NIELOJALNOŚĆ I PRÓBĘ RYWALIZACJI Z NIM!! Kaczyński sprytnie wskazuje target GNIEWU LUDU. Motloch zażąda krwi, więc wszystiemu winny okaże się ZIOBRO. A głupole niech mizdrzą się do niezależnego (cha! cha!) Pana Prezydenta

25.07 Wiadro zimnej wody, bo powszechna radość z KLĘSKI, z UPADKU NIEZALEŻNYCH SĄDÓW świadczy o pandemii szalonych mózgów:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,22145754,nie-bedzie-trzeciego-weta-prezydent-podpisal-ustawe-o-ustroju.html

".....decyzja Dudy jest wyrokiem na prezesów sądów w całym kraju. Reforma sądów powszechnych dotknie kilkuset prezesów i wiceprezesów, którzy kierują pracą sądów, pilnują orzecznictwa, są zwierzchnikami sędziów, asesorów, referendarzy, asystentów. Będzie miała wpływ także na sędziów funkcyjnych: przewodniczących wydziałów w sądach i ich zastępców. W sumie zmiany mogą uderzyć w kilka tysięcy osób...."

28.07 Czytając TP 31 z 30.07.2017
Psychiatra prof. Bogdan de Barbaro (UJ) mówi:
"....Zgadzam się z Andrzejem Celińskim, że pewien rodzaj mentalnego czy etycznego wygodnictwa sprawia, iż, owszem, nagłaśniane są pojedynki w Sejmie, niektórzy skandują hasła na demonstracjach po jednej czy drugiej stronie – ale przecież jest to niewielka mniejszość. Większość Polaków woli się nie angażować! Możemy tego nie zauważać, bo według nas w Polsce dzieje się dziś coś tak ważnego. I sądzimy, że tym, co jest fundamentalne dla naszego wspólnego losu, nie da się nie emocjonować. A mnie przejmuje, jak wielu Polaków pozostaje w iluzji, że ich polityka nie dotyczy...."
Rafał Matyja:
"...PiS nie ma projektu ustrojowego. Chce się odegrać na przeciwnikach, podporządkować sobie wszystkie organy państwa poprzez wymianę kadr i uruchomić socjotechnikę, która trwale zdyskredytuje elity III RP...
...Jeżeli najważniejszy polityk obozu rządzącego nie chce wycofać się – choćby w części – z zarzutów postawionych w emocjach opozycji (zdrada, morderstwo) – to istnieje obawa, że wszystkie te słowa są właśnie elementem nowej socjotechniki.
Jej narzędziami są, obok wystąpień polityków, agresywne i stronnicze treści nadawane w mediach publicznych, tworzące świat alternatywny. Świat zepsutego, zgniłego Zachodu, cierpiącego na tak liczne plagi, że za chwilę jego mieszkańcy będą prosić o azyl w Polsce. Świat opozycji, która jest sługą międzynarodowych, antypolskich ośrodków dywersyjnych. I świat dobrej władzy, która każdego dnia ciężką pracą przysparza Polakom nowych powodów do radości i dumy...."
Jan Klata:
"....Oto narodowa scena. Po głosowaniu historycznym w dziejach naszej Ojczyzny. Oczywista oczywistość podniosłej chwili: posłowie Partii biją sobie na baczność brawo po wykonaniu egzekucji na praworządności. Entuzjazm Suskiego entuzjazmem Partii – i odwrotnie, w dwustu kilkudziesięciu „prawych” i „sprawiedliwych” odsłonach. Zaiste, godny to i sprawiedliwy obyczaj sejmowego standingu: bicie się po rękach z entuzjazmu nad końcem wolnej Polski. Teraz wszystko w rękach Ziobry. On osądzi sędziów...."n

NIESTETY!!

29.07 Jako EKSPERT ROZKOSZY ŁAMANIA GŁOWY, jak i MENSA kandydat, wnioskuję, że jedyną logiczną reakcją Putina na groźby Trumpa pod adresem Nord Stream 2, to ostry protest przeciw gwałceniu praw Indian wskutek budowy rurociągów z Kanady i Alaski do USA.
http://www.rp.pl/Ropa/305189974-Kanadyjscy-i-amerykanscy-Indianie-wspolnie-przeciwko-rurociagom.html
"publikacja: 18.05.2017 aktualizacja: 18.05.2017, 07:43
Kanadyjscy i amerykańscy Indianie podpisali w środę w Calgary wspólną deklarację sprzeciwu wobec planów budowy rurociągu Keystone XL, którym ma popłynąć ropa naftowa z kanadyjskiej Alberty do stanu Nebraska w USA..."

Do tego publiczne oświadczenie USA, że sankcje są za interwencje Putina w amerykańskie wybory prezydenckie ośmiesza USA i skłania do zasadniczego pytania: co z następnymi wyborami po sankcjach prowokujących Putina do zemsty? Przeciez sami przyznajecie się do bezsilności wobec rosyjskich hakerów. Howgh!!

2.08 Wreszcie ktoś mnie poparł, choć szkoda, że akurat Jakubiak
http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-07-27/weto-prezydenckie-bylo-uzgodnione-z-jaroslawem-kaczynskim-elzbieta-jakubiak-w-brutalnej-prawdzie/
"...Zdaniem byłej szefowej Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, "weto prezydenckie było uzgodnione z Jarosławem Kaczyńskim". - Mam na poparcie fakty. Po pierwsze Jarosław Kaczyński gasi pożar, którym była rosnąca pozycja ministra sprawiedliwości. Wszystkie te ustawy, które przygotował minister sprawiedliwości dawały mu niesamowite uprawnienia i zwiększały kompetencje ministra sprawiedliwości, który jest potężnym człowiekiem i tak i tak... ....Jej zdaniem Kaczyńskiemu udało się jednocześnie wygasić uliczne demonstracje oraz pokazać, że opozycja wcale nie jest zjednoczona. - Za chwilę znowu zaczną się spory między Petru, a Schetyną....."

3.08 Czytając TP 32 z 6.08.2017:
Ks. Boniecki wyrażając radość z cofnięcia zakazu jego występowania w mediach kończy felieton radą Kuronia: "Jeśli chcesz się wszystkim podobać, to się zapisz do orkiestry dętej".
Tomasz Guzik pisze ciekawie o fenomenie stanu splątanego:
„...Chińskim naukowcom udały się dwie kwantowe sztuczki: przesłanie splątanych fotonów z orbity na Ziemię i teleportacja cząstki z Ziemi na orbitę....”
I to, niestety, wszystko, bo opracowanie innych tematów nie razi ani oryginalnością, ani mądrością

A Tuska dalej przesłuchują! Ha! Ha!

12.o8 Skleroza doskwiera i coraz mnie trudniej odnaleźć własne notatki i dlatego zamieszczam tu swój głos, jaki wydałem na fb stronie znajomej, w dyskudji o ateizmie:
wg Kołakowskiego: „Odkąd sto lat temu Nietzsche ogłosił śmierć Boga, nie widuje się już radosnych ateistów”. Tenże Kołakowski o sensie WIARY: „...wykreślenie wiary w Boga pozbawia etos jego podstawy... Jeśli ktoś nie uznaje, że człowiek i cały świat pochodzą ze STWÓRCZEGO ROZUMU ...to pozostają mu tylko „przepisy drogowe” ludzkiego zachowania, które można projektować i uzasadniać z punktu widzenia ich wartości użytkowej...”. I jeszcze ks. Tomas Halik, "czeski Tischner": „Ateizm i religijny fundamentalizm oraz entuzjazm zbyt łatwej wiary są uderzająco podobne do siebie w tym, jak szybko potrafią uporać się z tajemnicą, którą nazywamy BOGIEM - i właśnie dlatego wszystkie te trzy postawy są dla mnie jednakowo nie do przyjęcia” Sam w recenzji "Biesów" pisałem: ATEISTA TO KTOŚ, KTO JESZCZE NIE WIE, ŻE WIERZY W BOGA
Oczywiście, gdy się dowie, to będzie wierzył. Pozostaje pytanie, czy się dowie, lecz to już inna kwestia. Do tej kwestii powróciłem recenzując Twardowskiego "Niecodziennik Cały": "Ks. Twardowski potwierdza słusznośc mojej tezy o nieistnieniu ateistów:
„Takich całkowicie niewierzących nie spotkałem. Odrzucają raczej żle wykładaną religię, karykaturę Boga. Są różne okresy w życiu człowieka. Na starość, przed śmiercią, myśl o Bogu staje się bliższa. Przypomina mi się jedno zdanie z wiersza: „Starość to czas, gdy Boga ogląda się z bliska”. Niektórzy się teraz śmieją, że do kościoła przychodzą przeważnie starzy ludzie. Ci starzy kiedyś byli młodymi i wtedy mogli nie chodzić do kościoła. Z biegiem lat Bóg staje się jednak bardziej potrzebny”.

13.08 Klęska aukcji w Janowie jutrzenką nadziei na upadek PiS-u i mgr historii Morawieckiego
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22229711,koniec-prestizowej-akcji-pride-of-poland-w-janowie-podlaskim.html
Ha! ha! 400 tysięcy zamiast 4 mln!!!!

16.08 Czytając ostatnie swoje wpisy, zauważam brak odbicia w nich wydarzen politycznych, lecz niech tak pozostanie bo nie sposob odnotować całej głupoty i łajdactwa, przeciw czemu wystepuje w codziennych komentarzach na fb, a szczególnie ustosunkowując się do opinii mojej sympatii - Balcerowicza . Przypomne dzisiaj dwie bulwersujące sprawy tj kupno przez ciemnogród pomysłu reparacji wojennych, co można odczytać jako chęć zmiany naszych granic zachodnich zgodnie z poglądem Churchilla, oraz obłęd TVPiS, w której kreatura Sakiewicz opluwa od Niemek Rożę Thun, córkę Jacka Woźniakowskiego, przyjaciela Wojtyły, człowieka przed którym chylę czoło.
Ale dzisiaj ważniejsze moje zdrowie: wyznaczyli mnie USG tętniaka aorty na 6.XI, a neurochirurga w sprawie krzyża mam 21.09, więc w piątek na wizycie u nefrolożki muszę odwołać biopsje nerki, na termin której czekam od 3 miesiecy, bo najważniejszy tetniak. Poza tym schudłem ponad 25 kg do ok 97, ale dalej ani rusz, mimo usilnych starań, o jak chodzić nie mogę, to dieta i hantle to za mało. A poza tym jestem łakomy i czasem się łamię; np wczoraj mało to, że zjadłem schabowego, to jeszcze posłodziłem kawę. Była pyszna!! Poza tym czyam "Półbrata" Christensena (1717 stron); na razie - bomba!; ciekawe, co powiem po zakończeniu

17.08 Czytając TP 33 z 13.08.2017. Z opóźnieniem, bo wstępniak Bonieckiego o "Cudzie nad Wisłą" mnie odrzucił (szkoda gadać!!!) i potrzebowałem tygodnia, by ochłonąć i do lektury powrócić. I chyba źle zrobiłem, bo zaraz po bzdurach Bonieckiego pisze Paweł Bravo, kończąc swój wywód, frazesem, który nawet dla mnie, zagorzałego wroga PiS-u, jest nie do przyjęcia:
„...Krąg Jarosława Kaczyńskiego radośnie pogania nas ku Polexitowi i w ramiona Rosji – z pychy, mylnie lokowanych ambicji, przez serię przypadków, która za sto lat będzie wyglądała jak metodycznie rozpisane samobójstwo.”
Z kolei Robiński pisze, w bądź co bądź katolickim tygodniku, o arogancji Szyszki, jakby nie wiedział, że ten ma parasol ochronny samego Rydzyka. Gdyby Putin przeczytał felieton Łabuszewskiej to dowiedziałby się, że sankcje Trumpa mocno w niego biją, choć atakowanie Nord Stream 2 wkurza przede wszystkim Niemcy. Wreszcie coś rozsądnego znajduję u ks. Andrzeja Draguły:
„... jak wiadomo, źródeł przemocy często szuka się dziś w islamie, a szerzej – w religii... ..To nie religia jest problemem i wrogiem Republiki, ale ci, którzy nie uznają jej fundamentalnego prawa, jakim jest szacunek dla człowieczeństwa, który należy przeciwstawić wszelkiemu fanatyzmowi...”
Niezawodny o. Wacław Oszajca mówi o komunii:
„....Mówimy do zgromadzonych: Bierzcie i pijcie, a kiedy już przyjdzie czas na spełnienie tego zaproszenia, sami tylko pijemy i z wielkim nabożeństwem oczyszczamy kielich. Taka rozbieżność słów i czynów w liturgii nie ułatwia zobaczenia w twarzy człowieka, w wydarzeniach twarzy Boga...”
Paweł Śpiewak zaczyna swój felieton o Abigail prowokująco:
"Dawid był rozbójnikiem czyli, mówiąc po dzisiejszemu, gangsterem. Kierował całkiem sporą bandą, bił i mordował wszystkich, którzy mu stanęli na drodze."
Magdalena Kicińska cytuje amerykanskiego prof. politologii. b. Powstańca Zb. Kruszewskiego:
"..– Tu – wskazuje na północny skraj placu – przebiegała granica getta. W czasie okupacji tam, gdzie teraz jest Sąd Najwyższy, stał mur. Ale wcześniej, przed wojną, on też stał, chociaż bez cegieł: tu zaczynała się dzielnica żydowska. Ja tutaj mieszkałem i pamiętam, co się wtedy działo. Nie było tygodnia, żeby oenerowcy nie atakowali Żydów. Bili i niszczyli ich własność. Ci, którzy teraz manifestują, nie odcięli się nigdy od przedwojennego ONR-u. Tego, co się dzieje, nie można tłumaczyć ani usprawiedliwiać hasłem o wolności słowa."
Szokuje mnie Mariusz Sepioło:
"..Pielgrzymuje 15 proc. Polaków. 20 proc. pielgrzymów w Europie i 5 proc. na świecie to Polacy. Większość wędruje od wiosny do wczesnej jesieni. Kierują się do sanktuariów, najczęściej maryjnych – tych jest w Polsce 430 (dane Zakładu Geografii Religii UJ)."
Tylko tyle czy aż tyle - sam nie wiem

19.08. Czytając TP 34 z 20.08. Stankiewicz zatytułował swój felieton "Prezydent upokorzył Macierewicza", a ja byłem przekonany, że to Antoś robi sobie dżadża z Dudy od dłuższego czasu, a ten jest bezbronny i bezradny. Przecież nawet gest rozpaczy z wstrzymaniem nominacji generalskich nie bije w Antosia, a w in spe generałów. A tymczasem bezradny Duda wykrzykuje do ludu: "To nie jest niczyja armia prywatna!" Żałosne.
WP zadaje "mądre" pytanie: "Czy Guam stanie się więc nowym Pearl Harbor?".
Najpoczytniejszy felietonista PRL (obok Urbana i Kisielewskiego), mój kompan w starym "Hopferze", (u p. Stasi), zawsze dowcipny Zbyszek zmarł:
"Zmarł „Hamilton”. Czyli Jan Zbigniew Słojewski, znany felietonista, piszący pod tym pseudonimem. Debiutował w 1957 r. na łamach pisma „Współczesność”, następnie przez blisko ćwierć wieku publikował w warszawskiej „Kulturze”, a wreszcie – w „Polityce”. Miał 83 lata."
Wielostronicowe opracowanie Stankiewicza poglądów Lecha Kaczyńskiego jako konfontacyjnych z dzisiejszymi Jarosława, kwituję uwagą, że nie było różnicy zdań między bliźniakami, a na obecną strategię Jarosława pozwalają wygrane wybory i systematyczne opanowywanie wszelkich elementów władzy. A więc, o czym gadać?
Niezastąpiony o. Wacław Oszajca:
".....My tymczasem, żyjąc w złudnym przekonaniu o nasilających się prześladowaniach, wymyślamy sobie wrogów i walczymy z nimi. Wszystko po to, by zagłuszyć sumienie. Powielamy tak stare błędy i stajemy się spóźnionymi wnukami zaprzeszłych inkwizytorów, zatrzaskującymi drzwi Kościoła przed tymi, którzy tak, jak potrafią – szukają Bożego królestwa."
Błażejowska roztrząsa spięcie Owsiak - Pawłowicz, zamiast krótko powiedzieć: Jurek jest już na tyle dużym chłopcem, że powinien wiedzieć, że takie indywiduum należy obchodzić z daleka, nie odpowiadać na ataki i na pewno nie bawić się w polemikę. A tak, mądry Polak po szkodzie...
Maćkowiak o „czeskim Tischnerze” czyli Tomasie Haliku:
„...Ks. Halík od lat, a przynajmniej od śmierci Jana Pawła II, pytany przez polskich dziennikarzy o nasz katolicyzm, nie kryje troski. Jak przystało na czeskiego księdza, nieufnie podchodzi do masowej religijności, którą nieraz trudno mu odróżnić od narodowego, a może i nacjonalistycznego folkloru....”
Na koniec Klata o łuku Pietrzaka:
„... Zamiast budować swoją wiślaną tęczę, niech Pan Pietrzak śmiało użyje swoich wpływów w Partii Rządzącej, oczaruje marszałka Terleckiego z Krakowa i niech parlament nocą, w trybie pendolino, przegłosuje uroczystą zmianę nazwy stolicy Polski. Z „Warszawa” na „Jarosława”. Jarosława stolicą Abypolski! Bracia Karnowscy przyklasną, a każdy ekswarszawiak zapamięta, że sam Pan Pietrzak to zaproponował. Zaprawdę, każdemu się to w pamięci wyryje. Co? Nieprawdopodobne? Że niby Partia Rządząca nie może tak zrobić, że do czegoś tak absurdalnego i bezczelnego się nie posuną? Hmmmm... Suweren uśmiecha się filuternie, szukając furtki..”














Sofi OKSANEN - "Oczyszczenie"

Sofi OKSANEN - "Oczyszczenie"

UWAGA! OBJAWIENIE!
Sofi Oksanen (ur. 1977) - fińska pisarka, ojciec Fin, matka Estonka. O tej książce czytam w Wikipedii:
"....Oksanen wykorzystała w niej feministyczną koncepcję przedstawienia ciała kobiecego jako metafory okupowanego kraju...."

Albo czytaliśmy różne książki, albo autor tych słów był, delikatnie określając, niedysponowany. Główną bohaterką tej wielowątkowej książki jest Aliide i jej obsesyjna miłość do szwagra. Wpływ na jej psychikę i postępowanie ma trauma doznana wskutek brutalnego gwałtu. Stara już Aliide odkrywa w tragedii Zary swoiste deja vu, co prowadzi ją do tytułowego oczyszczenia, którego nie mogę Państwu zdradzić. Tragiczne życie Aliide i jej bliskich niesie przesłanie, że nic nie jest w życiu białe, ani czarne. Każda z postaci ma zalety i wady; nawet brutalny sutener Ławrientij.

Akcja książki toczy się głównie w Estonii, państwie powstałym po I wojnie światowej z części Inflantów, o które walczył, przy miodzie, Zagłoba, a które od 1795 roku, tj III Rozbioru Polski, w całości stały się częścią Imperium Rosyjskiego. Ze względu na podobieństwo losów Polski i Estonii przypominam jej historię (na podstawie Wikipedii):
Tak jak Polska po 123 latach, tak Estonia po raz pierwszy w swojej historii, uzyskała niepodległość w 1918 roku, która natychmiast została zagrożona inwazją bolszewików, pokonanych w 1920 roku, co przyniosło uznanie jej niepodległości przez ZSRR, państwa Ententy i przyjęcie do Ligi Narodów. Ponownie ZSRR zaatakowało Estonię w sierpniu 1940, a więc rok później niż Polskę. Inwazja Niemców na ZSRR w 1941 przerwała okupację sowiecką, lecz zaledwie na 3 lata, bo "przyjaciele" z Zachodu oddali oba nasze państwa w "strefę wpływów" sowieckich. Tylko, że my mieliśmy więcej szczęścia nie zostając XVIII republiką.

W związku z wydarzeniami opisywanymi w książce wspomnijmy, że estoński ruch oporu przeciwko sowieckiej okupacji - „Leśni Bracia” został zlikwidowany przez NKWD dopiero w 1953 roku. Trudno mnie nie wspomnieć o tłumaczeniu skrótu NKWD (s. 101,1 – e-book): zamiast „Narodnyj komissariat wnutriennich dieł " autorka podaje „Niet Kriepcze Worowskoj Drużby” (:Nic silniejszego nad złodziejską przyjaźń"). A skoro jestem przy słownictwie to często występująca "tibla" to od rosyjskiego "ty blad' ".

Tak jak na początku napisałem mamy do czynienia z objawieniem literackim pod każdym względem niemal doskonałym i szczególnie psychologicznie dojrzałym, a to małe "niemal" z powodu końcowych raportów szpicli kompletnie zbędnych.

Saturday, 22 April 2017

Vadim MAKARENKO - "Tajne służby kapitalizmu"

Vadim MAKARENKO - "Tajne służby kapitalizmu" Skąd firmy tyle o nas wiedzą

Vadim Makarenko (ur. 1973), Białorusin, od 1991 w Polsce, dziennikarz "Gazety Wyborczej" przedstawił w tym reportażu szeroką analizę metod marketingu. Jest tak wstrząsająca, że czyta się ją jak kryminał. Zasygnalizuję tylko trzy z tych metod:

Neuromarketing (s.202,4 – e-book):
"...W 2004 roku Commercial Alert zaapelował do Komisji Handlu, Nauki i Transportu Senatu USA o wszczęcie dochodzenia w sprawie neuromarketingu oraz jego skutków w polityce i zdrowiu publicznym. „Neuromarketing używa takich urządzeń jak funkcjonalny rezonans magnetyczny nie po to, by leczyć, lecz by sprzedawać produkty. Widzimy tu trzy potencjalnie duże problemy: coraz częstsze zaburzenia psychiczne i emocjonalne wynikające z oglądania reklam, bardziej skuteczną propagandę polityczną oraz bardziej efektywną promocję spodlonych wartości” – pisze Ruskin na stronie internetowej Commercial Alert..."

Cool hunters (s. 217,1):
"...Na świecie instytuty specjalizujące się w badaniach młodzieży za pomocą niestandardowych technik działają od początku lat dziewięćdziesiątych. Prasa ochrzciła je mianem „cool hunters” – „łowcami tego, co jest w porzo”. Jedna z największych na świecie agencji coolhunterskich – amerykańska Look-Look – zatrudnia 10 tysięcy „szpiegów” na całym świecie. Płaci im 120–200 dolarów tygodniowo za informacje o tym, co dzieje się w ich mieście...."

Mystery shopping (s. 304,5):
"....Udawanie robi więc teraz zawrotną karierę. Szacuje się, że firmy na świecie wydają na badania tego typu ponad półtora miliarda dolarów rocznie. Na Zachodzie badają się już prawie wszystkie większe firmy mające bezpośredni kontakt z konsumentem – banki, stacje benzynowe, telekomunikacja, hipermarkety, sklepy odzieżowe...."

Ponadto dużo o reklamach, a na końcu o wykrywaczach kłamstw. Po lekturze zadaję sobie pytanie: jaką część ceny stanowią koszty marketingu?

Wniosek z lektury jest przerażający: żyjemy w świecie, w którym metody inwigilacji każdego obywatela są perfekcyjne i wielokrotnie przerosły dokonania NKWD/KGB. Czas umierać!

A o opracowaniu Vadima Makarenko powiem tak z amerykańska: "Good job!"

Friday, 21 April 2017

Krzysztof SPADŁO - "Skazaniec" t. 3 Za garść srebrników

Krzysztof SPADŁO - "Skazaniec" t. 3 Za garść srebrników

Trzeci tom utrzymać na dotychczasowym poziomie to zadanie nader trudne. Notowania na LC dalej rewelacyjne: 8,34 (177 ocen i 32 opinie).

I udało się, bo ten tom w niczym nie ustępuje poprzednim, komentarze wydarzeń politycznych ciekawe, a ja dla Państwa wynotowałem interesującą, dość odważną opinię o "Buncie" Reymonta (s.533):

"....Po wielu latach doczytałem się chyba w jakiejś encyklopedii, że „Bunt” w roku 1922 był publikowany w odcinkach na łamach „Tygodnika Ilustrowanego”. To natomiast skłoniło mnie do postawienia pytania, skąd George Orwell wziął inspirację i ponad dwadzieścia lat później napisał swój słynny „Folwark zwierzęcy”? Może miał okazję czytać przekład i postanowił nieco wygładzić i podkoloryzować fabułę? Porównując treść obu książek sądzę, że niejeden czytelnik pokusi się o stwierdzenie, że ma do czynienia z plagiatem, a Orwella uzna za gnojka....."

Różnorodność tematów, a wśród nich miłość klawisza Frantza z więźniem Rafaelem oraz komentarz dotyczący rozpaczliwej sytuacji polskich Żydów w 1938 r., usuwanych z Niemiec, a niewpuszczanych do Polski. Nie podobały mnie się porównania do zbyt dalekiej przyszłości jak np. lat 1980-81, lecz mimo to zachęcam do lektury i nie wchodząc w detale utrzymuję najwyższą ocenę 10 gwiazdek. Po prostu mało jest książek od których nie potrafiłbym się oderwać, a tu znowu noc zarwana, ranek też, aż do godziny 15, bez wytchnienia. A jeszcze ciekawostka: do herbaty na czaj dodawany tytoń; trzeba spróbować.


Wednesday, 19 April 2017

"Dawno, dawno temu..." Najpiękniejsze polskie bajki

ZBIÓR BAJEK - "DAWNO, DAWNO TEMU" Najpiękniejsze polskie bajki

Pięknie wydany zbiór pięciu bajek z ilustracjami Marka Szala. Kolejno:

Maria Dynowska (1878 – 1938) - „O smoku wawelskim”
Antonina Domańska (1853 - 1917) „O zaklętym królewiczu”
o. Sadok Barącz (1814 - 1892) „Smutna królewna”
Maria Konopnicka (1842 – 1910) „Jak to ze lnem było”
Agnieszka Kuligowska „Stoliczku nakryj się”

ad 1. Razi mnie „kneź”. Szczególnie na obczyźnie nie mogę prawnukom czytać:
„-Kneziu miłościwy..”, a parę linijek dalej: „...idzie kneź Krak..”
Z wielu legend o krakowskim smoku wybrano najmniej ciekawą.

ad 2 Zaklętego królewicza znamy od Braci Grimm i innych. Tutaj jedna z wersji niczym się nie wyróżniająca

ad 3 Nie znałem tej wersji rozśmieszania księżniczki, „panna bez odzienia” - śmieszna, ale znowu (p. ad 1) mam zastrzeżenia do języka, bo nie wiem jak „hurkotaniem” kogokolwiek można rozśmieszyć

ad 4 No comments, bo Konopnicka od 70 lat mnie prześladuje

ad 5 Uproszczona bajka Grimma

Reasumując, nic nadzwyczajnego, ani wybór, ani ilustracje mnie nie zachwycają. Nie budzący dyskusji plus to piękna okładka. Poza tym wątpię, aby infantylne baśnie podobały się moim prawnukom, skoro mnie zdziecinniałego nie oczarowały.

Kurt VONNEGUT - "Pianola"

Kurt VONNEGUT - "Pianola"

Aby odnaleźć "mojego" Vonneguta musiałem sięgnąć do jego debiutu z 1952 roku, futurystycznej utopii, ocenionej przez autora na B.
Autor snuje wizję neoluddyzmu, któremu przewodzi główny bohater, o symbolicznie brzmiącym nazwisku Proteus.

W mitologii greckiej Proteus to bóstwo morskie, syn Posejdona i Tetydy, który oprócz daru przepowiadania przyszłości, miał zdolność zmieniania swojej postaci, stąd wyrażenie "kształt proteuszowy".

Według Kopalińskiego "proteusz" w przenośni to człowiek o zmiennych poglądach, uczuciach, chorągiewka na dachu, kameleon.

Neoluddyzm wywodzi się z luddyzmu, któremu miał przewodzić na początku XIX wieku Ned Ludd. Luddyści protestowali przeciwko cywilizacji niszcząc wprowadzane maszyny przyczyniające się do masowych zwolnień. Wg Wikipedii:
"..Nowoczesną formę luddyzmu prezentowały niektóre związki zawodowe sprzeciwiające się innowacjom, które mogłyby – ich zdaniem – prowadzić do wyparcia pracy ludzkiej przez maszynową, na przykład amerykańskie związki zawodowe malarzy zakazywały swoim członkom stosowanie pneumatycznych rozpylaczy do farby..."
Sedno sprawy trafnie przedstawia ponownie Wikipedia:
".... (Proteus) uczestniczy w rewolucji, której wynikiem jest zniszczenie maszyn w mieście. Efekty rewolucji są dla młodego naukowca druzgocące. Natura ludzka jest przewidywalna, a co gorsze cykliczna. Zaraz po zburzeniu maszyn ludzie znów chcą je odbudowywać, niemal natychmiast zapominając o przeszłości..."
W tym debiucie Vonnegut wykazuje się poczuciem absurdu, co chwila rozśmieszając czytelnika. Książkę polecam, więc aby nie psuć przyjemności lektury podam tylko jeden przykład z pierwszych stron. Po zastąpieniu ludzi maszynami (s. 31):
„....każdy, kto nie potrafi się utrzymać.. ...jest na służbie rządu, w wojsku lub Korpusie Naprawczo – Odnowieniowym
- ...skąd biorą się pieniądze, żeby im płacić..
- Och, z podatków nałożonych na maszyny i dochody osobiste... ...Rząd opodatkowuje po prostu tę część dochodu przemysłu, która kiedyś szła na robociznę.. ...Wyeliminowawszy ludzką omylność przez mechanizację, a współzawodnictwo przez organizację, podnieśliśmy ogromnie stopę życiową przeciętnego obywatela...”
Żadnej odkrywczej myśli w książce nie znalazłem, lecz zważywszy, że to debiut czyli preludium do arcydzieł, postanowiłem dać gwiazdek 6.


Tuesday, 18 April 2017

Kurt VONNEGUT - "Galapagos"

Kurt VONNEGUT - "Galapagos"

To książka z 1985 roku, więc ze "złego" okresu twórczości Vonneguta o czym świadczy tabelka podawana przeze mnie przy innych recenzjach (Ostatnio- w recenzji „Trzęsienia ziemi”)

Na podstawie Wikipedii:
"...Powieść jest ironiczną krytyką człowieka i cywilizacji oraz żartem z teorii ewolucji. Jest też jednocześnie jej pochwałą. Przekonania Vonneguta leżały bowiem jak najdalej od 'teorii inteligentnego projektu'...".

I dalej:
"...Narrator opowieści... .....krytykuje dwudziestowieczną ludzkość ukazując paradoksy i absurdy obecne w jej zachowaniu. Ludzkie wielkie mózgi, konstatuje, nie były najbardziej udanym wytworem ewolucji, lecz jej błędem, ślepą uliczką i zbędnym dodatkiem, jak na przykład wielkie rogi dziś już wymarłego irlandzkiego łosia..."

I nie tylko o te "paradoksy i absurdy" biega, które zresztą są ograne, lecz przede wszystkim o niekorzystny werdykt w materii naszych mózgów. Kimże to jest narrator – autor, by nas tak miażdżyć? Czy jego mózg jest również „zbędnym dodatkiem??
Bufonada „mędrca” Vonneguta narastała od pierwszych sukcesów odwrotnie proporcjonalnie do poziomu kolejnych książek, z czego zresztą sam zdawał sobie sprawę. Przypomnijmy jego samoocenę z „Palm Sunday”, która z grubsza pokrywa się z opinią czytelników:

A+ „Cat's Cradle”, „Slaughterhouse-Five”
A „The Sirens of Titan”, „Mother Night”, „God Bless You, Mr Rosewater”, :Jailbird”
B „Player Piano”
B- „Welcome to the Monkey House”
C „Breakfast of Champions”, "Wampeters, Foma and Granfalloons”, „Palm Sunday”
D „Slapstick”, „Happy Birthday, Wanda June”

Vonnegut tym razem nie ma nam nic do przekazania, a poniższe pytanie powinien skierować do siebie:
"Dlaczego.. ..tak wielu z nas umyślnie nokautowało swe mózgi alkoholem, pozostaje do dziś intrygującą zagadką..."
Przykre, że wielki pisarz stoczył się do poziomu żenującego:
„..Dla niektórych dziewcząt zajść w ciążę jest równie łatwo , jak złapać katar. Była w tym niewątpliwie jakaś analogia. Zarówno katar, jak i dzieci powodowane były przez mikroskopijne żyjątka, które niczego tak nie uwielbiały, jak błonę śluzową..."
Vonnegut wzbogacił książkę cytatami, które w rzeczy samej są zaprzeczeniem jego pogardy dla mózgu i jego ewolucji. Cytuje on (Wikipedia):
Anne Frank, Alfred Tennyson, Rudyard Kipling, John Masefield, William Cullen Bryant, Ambrose Bierce, Lord Byron, Noble Claggett, John Greenleaf Whittier, Benjamin Franklin, John Heywood, Cesare Bonesana Beccaria, Bertolt Brecht, Saint John, Charles Dickens, Isaac Watts, William Shakespeare, Plato, Robert Browning, Jean de La Fontaine, François Rabelais, Patrick R. Chalmers, Michel de Montaigne, Joseph Conrad, George William Curtis, Samuel Butler, T. S. Eliot, A. E. Housman, Oscar Hammerstein II, Edgar Allan Poe, Charles E. Carryl, Samuel Johnson, Thomas Carlyle, Edward Lear, Henry David Thoreau, Sophocles, Robert Frost, and Charles Darwin.
Niewiele to pomogło. Dla innego autora byłbym łaskawszy, lecz książki Vonneguta zbyt cenię i dlatego skrajnymi ocenami oddzielam ziarno i plewy. Pała!!!

Jurgen THORWALD - "Stulecie chirurgów"

Jürgen THORWALD - "Stulecie chirurgów: według zapisków mojego dziadka, chirurga H. St. Hartmanna"

Jürgen Thorwald (ur. Jako Heinz Bongartz, 1915 – 2006) - niemiecki pisarz, dziennikarz i historyk, wydał "Stulecie chirurgów.." w 1956. O książce tej czytam w Wikipedii:
"...Praca przedstawia w zbeletryzowanej formie historię przełomowych odkryć w chirurgii, w XIX wieku na podstawie wspomnień H. St. Hartmanna, dziadka autora. Opisany jest proces rozwoju i powolnego przyswajania przez środowiska medyczne takich praktyk jak antyseptyka, aseptyka czy anestezja..."
Na LC rekordowy zapis: 8,09 (2138 ocen i 223 opinie).
Zacznijmy od historii znieczuleń (Wikipedia):
"...W starożytności pierwsze znieczulenia sporządzano z ziół takich jak opium czy marihuana. Dopiero w XIX wieku zaczęto przeprowadzać badania nad efektywnymi środkami znieczulającymi. W 1800 roku brytyjscy chemicy Humphry Davy i Thomas Beddoes stwierdzili znieczulające właściwości podtlenku azotu (tzw. "gazu rozweselającego"), jednak w tamtych czasach był jedynie wykorzystywany do rozrywek. Pierwszym, który wykorzystał go do znieczulenia był amerykański dentysta Horace Wells. W 1844 użył on podtlenku azotu podczas ekstrakcji zęba... ..Kolejnym znaczącym środkiem znieczulającym jest chloroform, odkryty w 1831 roku.. Jego skuteczność została potwierdzona dopiero w 1847.."
Zacząłem od znieczuleń, bo opis operacji bez nich, stawia mnie włosy na głowie. Teraz chciałbym skorygować temat książki wynikający z tytułu. Chodzi mnie o "stulecie". Taki tytuł bowiem zubaża ciekawie przedstawioną historię chirurgii na przestrzeni w i e l u wieków i wykraczającą poza notatki dziadka. Po prostu doceniam wkład i pracowitość autora, które w połączeniu z wybitnymi zdolnościami do gawędziarstwa, przyniosło w efekcie dzieło, od którego trudno się oderwać. Poniekąd dokument, a w lekturze - literatura grozy, sensacji i makabry. Jedyny mankament, to możliwość utraty apetytu na dłuższy czas. Brrrrr!!
Wypada podać przykład. Proszę bardzo (s. 136,2):
"......młody Holender Jan de Doot, dręczony straszliwymi bólami z powodu kamienia, pewnego dnia roku 1651 posłał swą żonę na targ rybny, by wykorzystać jej nieobecność i samemu wbić sobie nóż przez krocze do pęcherza. Rozszerzył ranę dwoma palcami, wygrzebał kamień — i pozostał przy życiu. Przypomniałem sobie jeszcze drugą z książek Thompsona, Obsermtiones niemieckiego chirurga Walthera. Opisywał on w niej historię czeladnika bednarskiego, który w roku 1701 „z rozpaczy sam sobie wyciął kamień”. Czeladnik wziął przyrząd do puszczania krwi, przez krocze wbił go sobie do pęcherza, dwukrotnie rozszerzył ranę, usunął kamień, przepłukał piwem, a potem natychmiast wstał i wśród przyborów do szycia swej matki szukał igły, by zaszyć ranę…"
Trzeba mieć mocne nerwy. I dlatego delikatnym, wrażliwym osobom, tej książki polecić nie mogę, co jednak nie ma wpływu na jej wysoką ocenę. (10 gwiazdek).

Sunday, 16 April 2017

Gellert TAMAS - "Mężczyzna z laserem"

Gellert TAMAS - "Mężczyzna z laserem" Historia szwedzkiej nienawiści

Gellert Tamas (ur. 1963) jest szwedzkim dziennikarzem węgierskiego pochodzenia. Z anglojęzycznej Wikipedii dowiaduję się, że pracował dla najpopularniejszego dziennika "Dagens Nyheter" dla TV4. Popularność zdobył tym reportażem wydanym w 2002 roku. Ta książka jest o życiu Johna Ausoniusa, mordercy, który usiłował dokonać zabójstw zimą 1991 i wiosną 1992. Książka stała się bestsellerem i w 2005 roku zaadaptowana ją jako serial dla SVT.
Na LC 7,9 (101 ocen i 13 opinii).

Tamas szczegółowo opisuje życie mordercy, ja jednak postanowiłem Państwu przybliżyć jego sylwetkę korzystając z anglojęzycznej Wikipedii:
„John Wolfgang Alexander Ausonius (urodzony jako Wolfgang Alexander Zaugg, 12.06.1953), znany w mediach jako Lasermannen („Laserowy człowiek”) to sądownie skazany morderca, rabuś bankowy i próbujący dokonać mordu seryjny zabójca. Od sierpnia 1991 do stycznia 1992 strzelał do 11 osób, w większości imigrantów zabijając jednego i poważnie raniąc pozostałych... ..Aresztowany w czerwcu 1992, został skazany na dożywotnie więzienie w 1994....
….Urodził się na północy Szwecji, w rodzinie imigrantów Niemki i Szwajcara.. ..Dzieci znęcały się nad nim z powodu czarnych włosów i brązowych oczu, nazywając go „czarnym”. Jako dorosły przefarbował włosy na blond, nosił niebieskie szkła kontaktowe i sądownie zmienił nazwisko...
..Podczas wycieczki do Niemiec dokonał pierwszego napadu na bank, a łącznie przeprowadził więcej niż osiemnaście rabunków...
Po otrzymaniu szwedzkiego obywatelstwa w 1979 narastała w nim silna nienawiść do imigrantów i obcokrajowców. Zaczął poszukiwać przestępców wśród imigrantów, by ich pozabijać. Szybko się zmęczył i zdecydował się na zabijanie zwykłych imigrantów, chcąc wzbudzić panikę wśród nich i opuszczenie Szwecji...”

I tutaj zauważmy paradoks: prześladowany w dzieciństwie za swoją obcość, staje się bezwzględnym pogromcą takich jak on. Prześciga w szwedzkim nacjonalizmie najbardziej zagorzałych Szwedów. Mnie to przypomina skrajną dewocję przechrzt.

Jeszcze z Wikipedii o samej książce:
„....Autor, nie tylko bardzo szczegółowo opisuje życie Ausoniusa i przytacza jego wypowiedzi, lecz także nakreśla sytuację polityczną i społeczną w Szwecji i rozważa jej ewentualny wpływ na decyzje mordercy, podejmowane wskutek ksenofobicznych sentymentów w kraju, we wczesnych latach dziewięćdziesiątych, wskutek sukcesu prawego skrzydła partii Ny Demokrati w wyborach. Według Tamasa, to mogło przyczynić się do prób Ausoniusa mających potwierdzić jego tożsamość jako „prawdziwego” Szweda przez odseparowanie siebie od imigrantów...”

No i zrobił się problem, bo skoro powyżej powiedziano o ksenofobii, o metamorfozie Ausoniusa z prześladowanego w prześladowcę, a więc o jego traumie i kompleksach, no i o odnalezieniu się jego w ideologii nacjonalistycznej, to wykreśliłem pół strony by tego wszystkiego nie powtarzać.

Zasługą Tamasa jest wszechstronne naświetlenie morderczych planów Ausoniusa i dzięki temu umożliwienie czytelnikowi do ustosunkowania się do przedstawionych wydarzeń.
No to ja się ustosunkowałem: zakompleksiały świr, który zawsze by znalazł jakiś powód do usprawiedliwienia swoich zbrodniczych poczynań. Tym samym wychodzę poza sugestie autora.

A reportaż najwyższej klasy, lepszy niż wiele kryminałów. Więc 10!



Saturday, 15 April 2017

Rudyard KIPLING - "Druga Księga Dżungli"

Rudyard KIPLING - "Druga księga dżungli"

Druga część ciekawsza od pierwszej, lecz tylko dla zauroczonych od początku tą piękną baśnią o alegorycznym życiu zwierząt. Inni niech nie marnują czasu, bo tego nie przyswoją, a po złości negatywnie ocenią zaniżając średnią, która jest na LC nader skromna 6,52 (285 ocen i 18 opinii).

Z kolei tych, którzy połknęli bakcyla i chcą poznać dalsze losy Mowgliego, nie ma potrzeby przekonywać o przyjemnościach towarzyszących tej lekturze, więc tylko powiem, że nastrój ona poprawia.

Friday, 14 April 2017

Krzysztof SPADŁO "Skazaniec" cz. II

Krzysztof SPADŁO - "Skazaniec" cz.II Z bestią w sercu.

I znowu nieprzespana noc mnie czeka.....
Do wątku sensacyjnego zdążyłem się przyzwyczaić, więc większą wagę poświęcam wydarzeniom historycznym, tak z okresu ówczesnej rzeczywistości, jak i zamierzchłej historii. Autor odważnie pisze o zamachu stanu i Berezie Kartuskiej; dominują tragiczne historie nieposzlakowanych ludzi, którzy trafili do więzień jako domniemani przeciwnicy dyktatora Piłsudskiego. Fajnie, że o tym pisze, bo przecież Bereza i proces brzeski to obecnie temat tabu. Pozostawiam poznanie tego czytelnikom, sam sięgając do zamierzchłej historii (s. 425):

„..Mieszko Pierwszy przyjął chrzest i nowa wiara, krzewiona ogniem oraz mieczem, wtargnęła na te ziemie i wszystko zaczęło się zmieniać....”

„...ogniem i mieczem...” - i za to go lubię.

Spadło ma już tylu fanów, że przewrotnie postanowiłem ochłodzić ich emocje (s. 437):
„..– Nie ma chyba w świecie głupszej nacji niż Polak. Patrioci z bożej łaski – prychnął. – Pomachać szabelką, pokrzyczeć kilka wzniosłych haseł, pokazać, jak to się bardzo kocha własny kraj... ….Nam wolno walczyć za wolność i niepodległość, ale takim Białorusinom albo Ukraińcom to już nie? Tylko my możemy innych kopać po jajach...”

Odważnie w dobie wzrastającego nacjonalizmu.

Czyta się wybornie, choć podobnie jak „świeżak” do więzienia, tak czytelnik do tematyki więziennej, przyzwyczaja się i obojętnieje na najstraszniejsze okropności. Niemniej, nie widzę powodu do obniżania noty. A więc znowu 10, z zastrzeżeniem, że ocena dotyczy kategorii literatury sensacyjnej.

Thursday, 13 April 2017

Rudyard KIPLING - "Księga dżungli"

Rudyard KIPLING - "Księga dżungli"

Zachwycam się tak samo, jak ponad 60 lat temu. Przeglądając recenzje na LC pozostaje mnie złożyć wyrazy współczucia, że młodsze pokolenia nie potrafią tej książki przyswoić. "Pan nie wyczuwa, pan nie przyswaja" - śpiewał Młynarski, i nie wiem jak to zmienić. Dla mnie genialne, a czytając po tylu latach odkrywam humorystyczne stwierdzenia, jak (s 8):
"...Powiadają też - a to już jest prawdą - że zjadacze ludzi nabawiają się świerzbu i tracą zęby..."
Cudowny relaks, na następny mam drugą część. Podkreślam jeszcze raz, jak ktoś nie zachwyci się pierwszymi dziesięcioma stronami, niech nie brnie dalej; po prostu ten klimat nie dla niego.

Wednesday, 12 April 2017

Nathaniel HAWTHORNE - "Marmurowy faun"

Nathaniel HAWTHORNE - "Marmurowy faun" albo romans o Hrabim Monte Beni

Nathaniel Hawthorne (1804 – 1864) - "pisarz romantyczny, uważany za jednego z największych wpływowych twórców literatury amerykańskiej XIX wieku..." (Wikipedia). Przez 74 lata życia nie słyszałem o nim i w takiej niewiedzy pewnie bym umarł, gdyby nie mój drogi "Jonasz", który w ostatnim pakiecie książek "Marmurowego fauna" umieścił.

Książka ta ma na LC 5.7 (30 ocen i 1 opinia). Autorka tej jedynej opinii - "Kuro Neko" dała 7 gwiazdek i napisała:
".......Długie opisy miasta, obyczajów i rozmyślań z pogranicza etyki, sprawiają, że książka ta nie należy do gatunku "łatwych, lekkich i przyjemnych". Niemniej warto po nią sięgnąć ..."

Wikipedia:
"..'Marmurowy faun'– ostatnia powieść amerykańskiego pisarza i nowelisty Nathanieka Hawthorne'a z 1860. Utwór zwykło klasyfikować się do gatunku powieści gotyckiej ze sporym wpływem powieści psychologicznej. Marmurowy faun opowiada o przygodach trzech amerykańskich artystów: Hildy, Miriam i Kenyona w Rzymie oraz ich kontaktach z siłami nadprzyrodzonymi; dużą część utworu zajmują również osobiste obserwacje autora z jego podróży po Włoszech, którą odbył w 1857.
Tytułowy Marmurowy faun jest w istocie aktem greckiego rzeźbiarza okresu późnoklasycznego Praksytelesa, znajdującym się obecnie w galerii rzeźby w Rzymie. Faunem w powieści nazywany zostaje również hrabia Donatello Monte Beni - z początku radosny, cieszący się życiem Włoch, który na skutek nieszczęśliwej miłości zamienia się w ponurego i mrocznego bohatera romantycznego. "

Sam fakt tak szerokiego omówienia tej książki w Wikipedii, zmusza mnie do paru uzupełnień, a w tym, przypomnieć co to jest powieść gotycka. (na podstawie Wikipedii)

"...Typowymi elementami powieści gotyckiej były: tajemnicza czy wręcz upiorna atmosfera narracji, odczuwane podczas lektury poczucie grozy (stąd również nazwa: powieść grozy), nawiedzone budowle, zamki, pułapki, śmierć, choroba, szaleństwo, klątwa itp., zaś bohaterami zazwyczaj była jakaś antynomiczna para, gdzie jeden biegun reprezentowany był przez osobnika o wyraźnie demonicznych cechach (jak na przykład Manfred w utworze Walpole'a), zaś drugim biegunem była czysta i niewinna osoba (zazwyczaj jakaś dziewica), jak Antonia w Mnichu. Istotnym elementem powieści gotyckiej był fakt zaistnienia jakiejś ciemnej zbrodni, która odciskała piętno na fabule, a także wymowie ideowej powieści. Powieść gotycka była modyfikacją powieści sentymentalnej XVIII wieku. Wywarła znaczny wpływ na rozwój literatury romantycznej, a także horroru..."

To teraz już moje uwagi. Wbrew tytułowi i Wikipedii główną postacią jest la femme fatale - Miriam. Ich czworo i trup. Wątek kryminalny nie do końca jasny, a strony zapełnia problem "zbrodni i kary", szeroki opis psychiki bohaterów plus sprawozdanie, co Amerykanin Hawthorne zobaczył we Włoszech w trakcie dwuletniego tam pobytu.

Tylko, że ja "Zbrodnię i karę" Dostojewskiego już czytałem, a na temat rzymskich zabytków sam kiedyś kilkunastostronicową epistołę spłodziłem, nigdy we Włoszech nie będąc.

Gdyby nawet skrócić 400. stronicową powieść o połowę, to i tak czytelnik czułby się zawiedziony wskutek niedopowiedzeń i niejasności. Do tego w bardzo dobrym "Posłowiu" Krystyna Stamirowska zauważa (s. 402 – 403):
„...'Marmurowy faun' różni się znacznie od reszty twórczości Hawthorne'a. Dwuletni pobyt we Włoszech.... ..uświadomił mu też niewątpliwie przepaść dzielącą Nową Anglię od Europy, szczególnie od jej części najbardziej związanej z antyczną cywilizacją... ...w ostatniej powieści pisarza temat zła i upadku człowieka zyskuje dodatkowy wymiar: grzech i zbrodnia są udziałem mieszkańców Starego Świata, przeciwstawiona im jest niewinność amerykańskiej pary bohaterów Hildy i Kenyona..”

I jak się nie obśmiać ze słusznych kompleksów niższości autora wobec kultury europejskiej/ Ale się odegrał! Cha, cha!

Ze względu na wszechobecność autora w encyklopediach, leksykonach etc, książkę polecam, bo sam zadowolony jestem ze swojego intelektualnego wzbogacenia, lecz dać mogę tylko 6 gwiazdek, gdyż ten sposób narracji nie wytrzymał próby czasu.




...

Monday, 10 April 2017

Krzysztof SPADŁO - "Skazaniec" cz.I

Krzysztof SPADŁO - "Skazaniec"

Krzysztof Spadło (ur. 1967) chroni swoją prywatność więc moje poszukiwania spełzły na niczym. Jego pierwszy tom ma na LC 8,18 (392 ocen i 108 opinii). Wow! Nie nadążam za młodymi i poznaję go dopiero obecnie tj w kwietniu 2017 roku.

Opowieść zaczyna się 21 lipca 1922 r., gdy główny bohater, dwudziestodwuletni, zwany Ropuchem, zostaje przetransportowany z aresztu garnizonowego do więzienia na podstawie wyroku z 17 kwietnia skazującego go na dożywocie. Tak zaczyna się thriller, którego szczegółów nie powinno się zdradzać, by nie popsuć lektury innym.

Niewątpliwy sukces osiągnął Spadło pisząc językiem prostym, zrozumiałym dla każdego czytelnika, o ludziach równie prostych, a mimo to tak różnych. Nieważne są powody pobytu w więzieniu, lecz zdolność mimikry, dzięki przyswojeniu tutaj obowiązującego kodeksu i systemu wartości. Mimo, że tematyka wydaje się skrajnie obca przeciętnemu czytelnikowi, to każdego wciąga i wymusza na nim decyzję, w którym momencie przerwać lekturę i pójść spać. Bo objętość zmusza, w każdym razie mnie, do pozostawienia dwustu stron na jutro.

Nie mam problemu z oceną: w gatunku powieści sensacyjnej - 10 gwiazdek. Jeszcze etymologiczna ciekawostka (s. 566):
„– Si vis pacem, para bellum – odezwał się Ojczulek.. – To takie łacińskie powiedzenie.. ..Jeśli chcesz pokoju, gotuj się do wojny. Stąd wywodzi się potoczna nazwa tego pistoletu. W wolnym tłumaczeniu słowa „para bellum” znaczą „szykuj się na wojnę”....”

No i finał, k.... mać! Spadło, Ty draniu!!

Saturday, 8 April 2017

Piotr ADAMCZYK - "Dom tęsknot"

Piotr ADAMCZYK - "Dom tęsknot"

Piotr Adamczyk (ur. 1958), po studiach filozoficznych, został dziennikarzem. W roku 2012 wydawnictwo „Dobra Literatura” opublikowało jego powieść pt. „Pożądanie mieszka w szafie”. Jego druga powieść, "Dom tęsknot" (Agora 2014), znalazła się na liście książek zakwalifikowanych do konkursu Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus 2015. Na LC 7,85 (383 ocen i 96 opinii).

Romantyczny wątek wykorzystany do barwnej prezentacji problemów wielonarodowościowego Wrocławia. Zaczynam od tego, co mnie się podoba, a to przede wszystkim możliwość koegzystencji jednostek skrajnie różnych w jednym domu, jakim jest Polska. Miniaturyzując Polskę do jednej wrocławskiej kamienicy, Adamczyk pokazuje wszystkie blaski i cienie takiego współżycia. Kamienica należała przed wojną do rodziny Freytagów, matka bohatera chroni pozostałości po niej, gwoli więc ścisłości przypominam jej nestora:

Gustav Freytag (1816 – 1895) - W roku 1855 wydał swą pierwszą powieść, zaliczaną swego czasu do arcydzieł literatury niemieckiej "Soll und Haben" (3 tomy), przesyconą wątkami antypolskimi i antyżydowską apologią pruskiego kapitalizmu

Niesamowita ilość ciekawych opowieści i anegdot, bardziej lub mniej prawdziwych, opartych na faktach historycznych.

Chwalę Adamczyka również za odwagę, bo pisząc dla polskich czytelników, z których ponad 90% deklaruje swoją katolickość, a co najmniej jedna trzecia społeczeństwa jest pod wpływem kościoła konserwatywnego, przedsoborowego, reprezentowanego przez o. Rydzyka, to niewątpliwie odwagą jest takie pisanie (s. e-booka 163):

"– Gdybym cię zapytała, czym jest Kościół, to pewnie rozmaitymi sposobami odpowiedziałbyś mi, że pośrednikiem między Bogiem. I temu właśnie zaprzeczył Luter. Jedynie Pismo Święte jest w stanie nauczać. Chrześcijanin powinien je czytać i czerpać z niego prawdę o Bogu, a księża nie są do kontaktu z nim potrzebni. To Chrystus, a nie święci, jest źródłem wiary i prawdy, dlatego powinniśmy bezpośrednio rozmawiać z Chrystusem, a nie szukać wstawiennictwa innych. Zobacz: ksiądz katolicki nie może mieć rodziny, a pastor może. Dlaczego? Bo w Piśmie nie było nic na temat małżeństw księży, a protestanci ufają tylko Pismu, nie zaś kaznodziejom. Dla nich wyłącznie Pismo się nie myli, natomiast duchowni są tylko ludźmi i mogą być w błędzie..."

Atutem jest też wszechobecna ironia, którą widzimy w opisie sąsiada Smoka (s. 100,2):
„...Smok, jako gad niewierzący, złościł się za każdym razem, robiąc Rozalce głośne awantury. Kłócili się wtedy godzinami już od samych drzwi, w których Rozalka stała z nowym obrazem, potem zamykała je z trzaskiem i dalej się kłócili, on rozzłoszczony sięgał po butelkę bimbru, wypijał szklankę, a ona w tym czasie wieszała obraz na ścianie, i wciąż się kłócili, aż w końcu Smok zasypiał pijany na stole, a Rozalka kłóciła się z nim już sama. Na Smoka nawet w tym wypadku nie mogła liczyć. Wszystko było wyłącznie na jej głowie. Zakupy, dom, wychowanie dziecka, a także awantura...”

Natomiast jako stary dyżurny zrzęda muszę mu wytknąć nieścisłości w opisie realiów epoki, którą on zna z opowiadań bądź swoich dziecięcych wspomnień, a ja z autopsji.

Ojciec ma „Syrenkę”, więc jest po 1957 roku, a opisywane poglądy i stosunki dotyczą raczej okresu stalinowskiego. (Nazwisko „Zakościelny” utrudnia awans). Zbieranie pudełek po zagranicznych papierosach (s.139), które przychodziły w paczkach z Zachodu, podczas gdy za „wczesnego Gomułki” (lata 1956 -60) było ich zatrzęsienie w polskich sklepach. Pamiętam, bo zacząłem palić w 1958 roku i „szpanowaliśmy” „Pall Mall” i innymi, które kosztowały 25 zł, czyli tyle co 10 „małych kaw” w kawiarni. („Sporty” kosztowały 3 zł a „Wawele” 11 zł), czy też godzina korepetycji. W następnym akapicie:
„.....mama mówiła, że wygląda jak James Bond grany wtedy przez Seana Connery’ego... ...U nas para prawdziwych dżinsów kosztowała tyle, ile wynosiła średnia miesięczna pensja.”
W PRL, w tamtych latach Bond był zakazany, Sean Connery nieznany, a dżinsy kosztowały 700 zł, (na bazarze w Krośnie – 150 z), a więc na poziomie minimalnej, a nie średniej pensji.

Oczywiście, to nie jest książka stricte historyczna, więc szukam dziury w całym, bo mam dylemat jak ją ocenić. Niewątpliwie warta przeczytania, dobrze napisana, ciekawa, a jednak czegoś mnie brak, by dać jej więcej niż 7 gwiazdek. Moje odczucia trafnie „Alicja”, której recenzję w całości przytaczam (dała o jedną gwiazdkę więcej):

„Bardzo duża przyjemność czytania.
"Dom tęsknot" nie jest "wow'owy". Nie zapiera tchu w piersiach. Nie rozszerza źrenic, nie wywołuje gęsiej skórki. Nie jest książką, którą czyta się z zapartym tchem pół nocy. "Dom tęsknot" jest bardzo polski, swojski, prawdziwy, nasz, podwórkowy. Za każdym razem wraca się do niej z przyjemnością i z uśmiechem. Odrobina nostalgii, spora dawka humoru, nieco historii (wcale nie nudnej ) i ta cudowna polska obyczajowość :)
Bardzo pozytywne zaskoczenie. "

No właśnie; mnie ta lektura zajęła ponad tydzień. Przepraszam, ochłonąłem i też dam 8


Friday, 7 April 2017

Kurt VONNEGUT - "Trzęsienie czasu"

Kurt VONNEGUT - "Trzęsienie czasu"

Wikipedia:
"....Tytułowe 'Trzęsienie czasu' to cofnięcie się wszechświata do sytuacji sprzed dokładnie 10 lat. Książka składa się z dużej ilości krótkich rozdziałów luźno ze sobą powiązanych głównie osobą Pstrąga Zabijuchy - ekscentrycznego kloszarda piszącego w ciągu każdych dziesięciu dni opowiadanie. Autor przytacza w sposób luźny i skrócony treści niektórych opowiadań Pstrąga, które niosą ze sobą sarkastyczne i głębokie zrazem przesłanie. Ponadto w książce dużo jest luźnych przemyśleń zarówno zmyślonego pisarza jak i samego autora. Treść jest ułożona chaotycznie, co jednak nadaje jej szczególny klimat. .."

Na okładce oświadczenie autora:
"To moja ostatnia powieść. Więcej pisać już nie będę"

I dobrze, tylko szkoda, że mój u l u b i o n y pisarz podjął taką decyzję tak późno. Aby uzasadnić swoje słowa przypomnę wykaz recenzowanych przeze mnie książek:

1959 - „Syreny z Tytana” samoocena A ; moja ocena 9
1961- „Matka noc” A+ 10
1963 - „Kocia kołyska” A+ 10
1965 - „Niech... ..Rosewater” A 9
1969 - „Rzeźnia numer pięć” A+ 10
1973 - „Śniadanie mistrzów” C 1
1979 - „Recydywista” A 7
1981- „Niedziela Palmowa” C 1
1982 - „Slapstick..” D 4
1987 – "Sinobrody" brak 1
1991 - „Losy gorsze od śmierci” brak 1
1997 - "Trzęsienie czasu" brak ??????

Proszę zauważyć, że od 1969 roku nie napisał nic wartościowego, z czego zresztą zdawał sobie sprawę w chwilach trzeźwości. A przedtem trzy a r c y d z i e ł a oraz dwie wybitne książki. Tak w samoocenie, jaki i przez moją skromną osobę. A od arcymistrza należy wymagać i to co wybaczam początkującym, jemu nie wybaczę.

Koncepcja oklepana tj przeżyjmy to jeszcze raz. W rzeczywistości jest jednak jeszcze gorzej, bo autor upłynnia remanenty swoich szuflad w formie sztucznie łączonych mini rozdzialików, głównie osoba pisarza Pstrąga Zabijuchy.

Ma przebłyski humoru jak (s.17):
"...powiedziała, że nienawidzi Chińczyków.. ...nienawidzić tyle osób naraz to dziwactwo.."

Niestety, parę humorystycznych czy absurdalnych historyjek nie jest w stanie uratować bełkotu, w którym dominuje żenujące bredzenie faceta, który zatracił zdolność samokrytyki. Jego popisy intelektualne są żałosne, a ekstrawagancje dla mnie niezrozumiałe, jak np. (s. 134):
„Pytanie: Co to jest, to białe, w ptasim gównie?
Odpowiedź: Też ptasie gówno".

Szkoda gadać! PAŁA!!

Thursday, 6 April 2017

Kornel MAKUSZYŃSKI - "Poezje wybrane"

Kornel MAKUSZYŃSKI - "Poezje wybrane"

Kornel Makuszyński (1884 – 1953) - prozaik, poeta, felietonista, krytyk teatralny i publicysta, członek Polskiej Akademii Literatury, przed drugą wojną światową jeden z najpoczytniejszych pisarzy, autor cyklu książek dla dzieci - o Koziołku Matołku i o małpce Fiki-Miki oraz dla młodzieży - "Szatan z siódmej klasy" i "Szaleństwa panny Ewy". Kochałem jego twórczość, a adorację moją pogłębiło odkrycie jego utworów dla dorosłych, takich jak "Perły i wieprze", "Awantury arabskie" czy "Po mlecznej drodze". Nie znałem jego wierszy, więc wydanie "Poezji wybranych" zacząłem z przyjemnością czytać, mimo ponurego wstępu Marty Wyki.

Nie oceniam z zasady poezji, bo się na niej nie znam, a ponadto u ważam, że jej odbiór jest indywidualny, często mistyczny, uniemożliwiający opis wrażeń. Bawiłem się nieźle. m.in. przy balladzie "o pannie, co miała syna", w której o ojcostwo podejrzewany był ułan, lecz przy konfrontacji okazało się, że tym nicponiem jest sam dowódca - porucznik (s. 70). Poczułem się zagubiony przy "piosence żałosnej" (s. 84), gdyż rymy wydały się mnie "częstochowskie":

"...Dla ciebie, miła moja dziewczyno, / Kwitną fijołki, pachną lelije, / Dla ciebie tylko łzy moje płyną, / I serce dla ciebie bije."

Ciężkie chwile przeżyłem przy wierszu „do Kasieńki” (s. 97):
„Posuń się, Kasieńko, posuń się, / Do swego łóżeczka przyjmij mnie, / Wiatr zimny wieje, / Niech się ogrzeję / Przy tobie, przy tobie!../
Jutro już na wojnę muszę iść, / Wiatr mnie gdzieś poniesie jak ten liść / Mieć będę własne / Łóżko, choć ciasne, / W mym grobie, w mym grobie...”

A im dalej tym gorzej. Wracam więc do profesjonalistki Wyki, którą równie cenię jak jej ojca. Zaczyna stwierdzeniem:
„Jeżeli książki dla młodzieży Makuszyńskiego należą do nie kwestionowanych pozycji gatunku, to jego poezja nie może już liczyć na podobne względy...”

Wg mnie brakuje oceny jego genialnej twórczości dla dorosłych, ale jedźmy dalej. A dalej pisze:

„..Makuszyński na pewno - jako liryk - prezentuje przypadek wybujałego rozpoetyzowania... ...Makuszyński jest.. wtórny..”

Dalej (s. 8) stwierdza:
„...Makuszyński jest anachroniczny.. ..Sztuczność stała się,, ..wartością nadrzędną..”

I miażdży mojego ulubieńca (s. 9):
„...Obraz poety, który się wyłania z tej liryki, mógłby równie dobrze stać się własnością każdego innego twórcy tej epoki...”

By na końcu stwierdzić (s. 16):
„..Poezja - zarówno ilościowo, jak jakościowo - lokuje się na marginesie jego twórczości. W dwudziestoleciu jest już zabytkiem młodopolskim, w Młodej Polsce zbyt ulega wpływom najwybitniejszym...”

Czyli autor miernota, a jego poezja - chłam. To po jakiego diabła to wydano i to w nakładzie 50 tys.? Bo nazwisko przyciąga więc ludzie ten chłam kupią!!!!