Tuesday, 30 April 2019

Timothy SNYDER - "Droga do niewolności"


MAKKARTYZM  REVIVAL!!!  Miejsce  „komunizmu”  zajął  „zły”  Putin!!

 

Z  Wikipedii:  https://en.wikipedia.org/wiki/The_Road_to_Unfreedom

„….An academic review published by the conservative organization Kirk Center called Snyder's central thesis "simplistic as it sounds and is based purely on conventional wisdom and current liberal narrative. It also suffers from the notable disadvantages of being empirically inaccurate and wrong.".  The book was criticized by Sophie Pinkham in The Nation as "the apotheosis of a certain paranoid style that has emerged among liberals in Trump’s wake." They added "Snyder's picture of Putin’s campaign to destroy America is unconvincing….”

 

W  złym  kierunku  poszedł  Snyder,  bo  mimo  wielu  kontrowersji  „Skrwawione  ziemie”  zasłużyły  na  10/10,  późniejsze  O tyranii. Dwadzieścia lekcji z dwudziestego wieku”   potraktowałem  jako   nieszczęśliwy  incydent  i  z  nadzieją  na  poprawę  dałem  5/10,  a  teraz  niestety  wyszła  z  worka  psychiczna  aberracja  autora  w  całej  okazałości  i  wpływ  środowiska  Clintonowej  na  niego,  wskutek  czego  dostaliśmy  pokaz  obsesji  antyrosyjskiej,  rusofobii,  lęku  przed  „Imperium  Zła”    czyli  zbiór   propagandowych  idiotyzmów  przynoszących  wstyd  macierzystej  uczelni  w  Yale.

Przeczytałem  z  żenadą  (bo  za  „Bloodlands”  pozostał  mnie  do  autora  sentyment)  do  ostatniej  strony,  lecz  szczerze  się   ucieszyłem,  że  nie  muszę  trudzić  się  argumentacją  mojej  opinii,  bo  moje  odczucia  znalazłem  w  dwóch  recenzjach  już  umieszczonych  na  LC.  Podaję  je  bez  skrótów,  w  całości,  dlatego,  że  mam  dużo  znajomych  na  LC,  a  uważam  je  za  niezwykle  trafne.

„Andrzej”   1/10:

Casus Timothy Snydera czy Claasa Relotiusa – a więc propagandysty historyka z amerykańskiego uniwersytetu Yale i mitomana z niemieckiej gazety der Spiegel pokazuje rozmiar upadku zachodniej liberalnej publicystyki.
Tezy jakie stawia Snyder, to – parafrazując Herberta „parę opinii jak cepy”, którymi okłada coraz bardziej bezbronnego i zszokowanego czytelnika:
1. Trumpa wybrali Rosjanie,
2. AfD to partia faszystowska,
3. Macierewicz jest na pasku Putina,
4. Rosjanie stali za nagraniem rozmów PO u „Sowy i przyjaciół”,
5. Homofobia to wynalazek dyktatorów, Putina w szczególności,
6. Przedstawianie uchodźców muzułmańskich jako gwałcicieli to sprawka Putina działającego w parze z szefem AfD Gaulandem
7. PiS to partia autorytarna
8. Orban stworzył rządy autorytarne
9. Jobbik to partia faszystowska
Powyższych 9 punktów, a nawet więcej, młotkowanych jest przez tego „historyka” z zapałem godnym Claasa Relotiusa. Niemieckiej, wielokrotnie nagradzanej gwiazdy żurnalistyki, zmyślającej swoje reportaże o redneckach na amerykańsko – meksykańskiej granicy, bijących migrantów z Południa, zachwyconych Trumpem i Clintem Eastwoodem.
Do tej pory byłem przekonany, że takie teksty mogą wyjść spod pióra komunistycznych zakapiorów. Jak widać zarówno redakcja z Hamburga jak i uniwersytet Yale mają również swoje zasoby.
Timothy Snyder zarył w dno przebił je i patrzy od spodu. Właściwie po tej, za przeproszeniem, „książce” powinienem z kategorii "Dno i siedem metrów mułu" usunąć wszystko to co do tej pory na niej zgromadziłem i zostawić miejsce wyłącznie dla Snydera”.

 

 „Marek”  6/10:
„Wcześniej przeczytałem dwie książki tego autora więc myślałem że wiem po co sięgam. Tym razem pan profesor mnie zaskoczył. analizą i samym tematem współczesnego ale obecnego już konfliktu. W podtytule czytamy, Rosja, Europa, Ameryka ale tak naprawdę jest to książka o tym dokąd zmierza Rosja i jej prezydent. Ten a może... następny. Wnioski są bolesne dla nas... tak naprawdę nikt nigdy nie mówi prawdy, więc może w ogóle jej nie ma, a zatem powinniśmy po prostu powtarzać rzeczy, które chcielibyśmy usłyszeć. Świat w jakim wychowywaliśmy się, lektury które czytaliśmy, ludzie ostatnich 30-40 lat których poznaliśmy... Jerozolima, Ateny, Rzym idee i myśli które były fundamentem naszego świata, to wszystko idzie w niepamięć dla świętego spokoju ? Jeśli tylko część tej analizy jest prawdziwa to czeka nas bardzo trudny czas. Pierwsze Rosyjskie cele zostały już osiągnięte...”
 Ta  druga  opinia  jest  zbyt  uprzejma,  lecz  autor  podkreśla,  że  wbrew  tytułowi  jest  to  książka  o  Putinie,  a  ja  dodam  „ZŁYM”  Putinie.   A  więc  Snyder  obniżył  loty,  sorry,  spadł  raczej  na  dno  i  stał  się   szczekaczką   pewnego  amerykańskiego  politycznego  ugrupowania. 
Jeszcze  istotny  wątek  polski.  Snyder  jest  hołubiony  w  Polsce  i  ta  książka  pisana  jest  pod  „nową  historię  Polski”  tworzoną   przez  Kaczyńskiego.  Proszę  porównać  ze  „Skrwawionymi  ziemiami”,  by  przekonać  się  jak  daleką  drogę  przebył  pan  Snyder,  skoro  parę  lat  temu  o  Polsce  wypisywał  bardzo  dziwne  rzeczy;  vide  moja  pełna  recenzja:  https://wgwg1943.blogspot.com/2015/07/timothy-d-snyder-skrwawione-ziemie.html
Zdecydowana   PAŁA,  srogi  zawód  i  definitywny  koniec  mojej  sympatii  dla  Snydera
PS  Nie  odmówię  sobie  przedstawienia  próbki  dialektyki  Snydera  z  TP z 24.04.2019  (wywiad  Pawła  Marczewskiego  nt  tej  książki):
„…Jeśli polskie rodziny boją się napływu imigrantów z Afryki czy Bliskiego Wschodu, to powinny pamiętać, że jedną z istotnych przyczyn tych migracji jest ocieplanie się klimatu…”
Dziwne,  to  nie  „diabeł”  Putin  ani   nie  wyznaczony  przez  Putina  na  prezydenta  USA – Trump??  A  to,  proszę,  okazuje  się,  że  po  prostu  Afrykanom  w  Afryce  za  gorąco,  bo  góry  lodowe  im  stopniały
 PS2.  Podaję  adres  wspomnianego  na  początku  „odporu”   danemu  Snyderowi:
….który   kończą  słowa:
„…This unscholarly polemic fails to offer a compelling or complete history of the forces that have brought us where we are. It is only an unfortunate monetization of hysteria, a soothing balm of conventional wisdom for a specific section of the jaded masses. It explains nothing, says nothing that we have not already heard, and should not be taken too seriously.”                    cbdo


Monika SZNAJDERMAN - „Pusty las”


Na  końcu   książki  znajduję  słowa  prof.  Pawła  Próchniaka:
Pusty las to książka o życiu „wśród zrujnowanych cerkwi i zdziczałych sadów”, o wrastaniu w osierocony krajobraz i o czytaniu świata, który trwa już tylko w powidokach czegoś, czego „nie wolno przeoczyć”.
Monika Sznajderman czyta Beskid Niski i czyta Wołowiec – czyta swoje miejsce na ziemi, miejsce życia na łące pamięci, w wyrwach po dawnych mieszkańcach Łemkowszczyzny. Te wyrwy, te pasma pustki – niewidoczne na pierwszy rzut oka – zjawiają się pośród słów, zawołane po imieniu. W tej prozie niemal słychać stukot klawiszy pod opuszkami palców, słychać oddech zbratany z rytmem kroków. I słychać też – mocno, wyraźnie – coś, co jest „jak łemkowskie gorzkie żale, jak smutna litania”.
Pusty las – miejsce, od którego wieje grozą, całe w dreszczach, zagrzebane w cierpkiej ciszy. I jednocześnie jest to miejsce żywych głosów, codziennej krzątaniny, powszedniej czułości istnienia, która pachnie chlebem, tarniną i mgłą.
Może w tym właśnie leży tajemnica tej prozy – w czułości, z jaką Monika Sznajderman dotyka ziemi niczyjej, leżącej pod białym, lodowatym słońcem, śmiertelnie zranionej. Ta czułość dotknięć jest czułością słów, ale ma też w sobie coś z miłości – przenikliwej, trzeźwej, dyskretnej. Taka miłość staje w pustym lesie, nawołuje. Wywabia z nieistnienia to, co powinno trwać. Układa usta do dawno zapomnianych imion jak do pocałunku. Powierza istnienie wyobraźni – osłania je, opatruje jego rany.”
Sznajderman (ur.1959) znam  jako  właścicielkę  Wydawnictwa  „Czarne”,  żonę  Stasiuka  i  autorkę  autobiograficznej  wspaniałej  opowieści  pt „Fałszerze  pieprzu.  Historia  rodzinna” (10/10).  Ma  doktorat,  zajmuje  się  antropologią  kultury,  co  znaczy…
„Antropologia kulturowa (antropologia społeczna) – dyscyplina nauk społecznych badająca organizację kultury, rządzące nią prawa, historyczną zmienność i etniczną różnorodność kultur w celu skonstruowania ogólnej teorii kultury. Jest to jeden z głównych działów szeroko rozumianej antropologii, zajmuje się badaniem kultury we wszystkich jej przejawach.
Antropologia kulturowa to dziedzina antropologii zajmująca się człowiekiem traktowanym jako indywiduum, jednostka ukształtowana przez społeczeństwo i twórca kultury. Zajmuje się zatem ludzkimi kulturami, wierzeniami, praktykami, wartościami, ideami, technologiami, ekonomiami, życiem społecznym i organizacją poznania. Antropolodzy kulturowi korzystają przeważnie z jakościowych metod obserwacji uczestniczącej czy wywiadu etnograficznego…” 
A  więc  pisząc    książkę jest  w  swoim  żywiole;   do  tego  jest  inteligentną  poetką  in  spe,  dzięki  czemu  dostaliśmy  przepiękny  obraz  mieszkańców  Beskidu  Niskiego,  w  tym  przetrzebionych  akcją  „Wisła”  Łemków.  Jest  intelektualistką,  która  ma  liczne  skojarzenia,  skojarzenia  niewątpliwie  ciekawe,  lecz  wymagające  przygotowania  od  czytelnika  i  zmuszające  go  do  uważnej  lektury.  Skojarzenia  plus  erudycja  autorki owocują  niezmierzoną  ilością  cytatów  „wielkich”,  a  to  podziwiam  i   szczerze  takiego zaplecza  zazdroszczę.
Próchniak  wychwalał,   ja  też,  a  teraz  wiadro  zimnej  wody.  „Pikne”  to  jest,  ino  cholernie  nudnawe ,  a  przez  to  słodko  usypiające.  Przepraszam,  powiem  jaśniej.  Zjeździłem  całą  Polskę,  lecz  akurat  Beskidu  Niskiego  NIE  ZNAM  i  dlatego  NIE  ODCZUWAM  ŻADNYCH WIĘZI  EMOCJONALNYCH  z  tym  regionem,  jego  mieszkańcami,  ich  historią, językiem  czy  obyczajami,   przez  co  jestem  NIEWDZIĘCZNYM  CZYTELNIKIEM,  czego  efektem jest tylko  8/10. 

Monday, 29 April 2019

Kate BROWN - „Czarnobyl. Instrukcja przetrwania”


NOTKA  WYDAWCY:
„…..26 kwietnia 1986 roku w Czarnobylu miała miejsce największa w dziejach katastrofa elektrowni jądrowej. Natychmiast rozpoczęła się gigantyczna akcja ratunkowa, a przez kolejne miesiące lekarze i niektórzy działacze partyjni z ogromnym poświęceniem walczyli o to, by zminimalizować wpływ eksplozji na zdrowie ludności zamieszkującej skażone tereny. Jednak równocześnie trwały inna akcja - propagandowa - a jej stawką były nie tylko interesy Związku Radzieckiego, lecz także wszystkich państw wykorzystujących energię jądrową…”
OSKARŻENIE:   „….wszystkich państw wykorzystujących energię jądrową…”
Podsuwam  następny   temat  autorce:   szkodliwy  wpływ  wiatraków,  baterii  słonecznych  i  rozmnażania  komórek  macierzystych.
LUDZIE  TO  KUPIĄ!  Jak  teorie  spiskowe  Macierewicza  czy  sensacyjne  książki  Dan  Browna (nomen omen  zbieżność  nazwisk).
Wystukałem  hasło: „Manual for Survival: A Chernobyl Guide to the Future”  i….       ..i  nie  znalazłem ani  jednej  opinii  krytycznej.  No  cóż,  „political  correctness”,  atmosfera  polityczna  (rusofobia,  nawet  Prezydenta  wybrał  Amerykanom  Putin)  sprzyja  takim  publikacjom. 
Będę  więc  pierwszym  krzyczącym  „Król  jest  nagi”,  a  że  mój  głos  mało  znaczący,  wspieram  się  trzema  adresami,  pod  którymi   chętni  znajdą   informacje  całkowicie  sprzeczne  z  sensacjami  Kate  Brown.  Dodam  jeszcze,  że  już  we  wstępie  autorka  anonsuje,  że  w  rosyjskim  spisku  udział  biorą  USA  i  inne  państwa  posiadające  reaktory  jądrowe,  ONZ,  a  nawet  Greenpeace,  czyli  totalna  jądrowa  inwazja  przeciw  ludzkości.
Nie  znalazłem  autorki  w  Wikipedii,  podaję  więc  za:
„..Kate Brown is Professor of Science, Technology, and Society at the Massachusetts Institute of Technology. Her three previous books are Dispatches from Dystopia: Histories of Places Not Yet Forgotten (2015), Plutopia: Nuclear Families, Atomic Cities, and the Great Soviet and American Plutonium Disasters (2013), and A Biography of No Place: From Ethnic Borderland to Soviet Heartland (2004).”
Natomiast  LC  podaje: „Profesor historii na Uniwersytecie Maryland. ..”  Dziwne,  nie??? Nie  moim  zadaniem  jest  sprawdzanie  autorki,  więc  jedynie  sygnalizuję  potrzebę  zachowania  rezerwy  w  ocenie  dzieła  autorki,  o  której  niewiele  można  znaleźć. (piszę  te  słowa  29.04.2019,  za  parę  dni  będzie  o  niej  pełno)
Pod  podanym  wyżej  adresem  czytam:
„…  Brown’s research suggests the official death toll of 54 is an undercount—perhaps by more than three orders of magnitude. Even more haunting is her contentious claim that we still know too little about the ecological and health consequences of chronic exposure to low-dose radiation. Nuclear states were, in Brown’s view, insufficiently interested in studying such consequences in Chernobyl’s wake, at a time when they were being sued for reparations by communities living on landscapes on which they had spent decades dropping atomic weapons. …”
Podobno  „low-dose  radiation”  jest  korzystna  dla  naszego  zdrowia;  ale  to  nieznacząca  dygresja.
A „Raport Forum Czarnobyla”  podaje:
„..Forum Czarnobyla 2003–2005, w skład którego wchodziły Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (IAEA), Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP), inne ciała Organizacji Narodów Zjednoczonych i rządy Ukrainy, Białorusi i Rosji, udostępniło szczegółowy raport dotyczący skutków katastrofy reaktora.  Według opublikowanych danych, spośród 134 pracowników likwidujących awarię, u których wystąpiła ostra choroba popromienna, 28 osób zmarło z jej powodu w 1986 r., a 19 w kolejnych w latach 1987–2004 (niektóre z tych śmierci nie miały związku z napromieniowaniem). W trakcie akcji ratowniczej 2 osoby zginęły z powodów wypadków niezwiązanych z promieniowaniem, a jedna osoba zmarła z powodu zakrzepicy…”
Zacząłem  więc  czytać  to  „dzieło”  z  pewna  rezerwą,  która  sukcesywnie  przeradzała  się  w  pewność,  że  mam  do  czynienia  z  materiałem  propagandowym  tendencyjnie  podawanym.  W  związku  z  tym, dla  siebie  i  Państwa  odnalazłem  na:  http://www.if.pw.edu.pl/~pluta/pl/dyd/mtj/zal1/pz07/Katastrofa_w_Czarnobylu-v2.pdf
..siedemnastostronicowe  opracowanie  „Katastrofa w Czarnobylu, po dwudziestu latach: stan miejsca i ludzi, konsekwencje dla rozwoju energetyki i ekologii, postrzeganie społeczne.”  Alberta Gattnera  (Wydział Fizyki Politechniki Warszawskiej pod opieką: prof. dr hab. Jana Pluty Wydział Fizyki Politechniki Warszawskiej),   które  Państwu  gorąco  polecam  (17  zamiast  ponad  1000  stron  Brown),    kończącego  się  słowami:
„… Należy jednak zwrócić uwagę, że ciągle ilość przeciwników elektrowni atomowej jest wciąż bardzo duża. Powstają nowe organizacje, np. Inicjatywa AntyNuklearna, lub już istniejące, np. Greenpeace, zapowiadają protesty, blokady, głodówki przeciwko budowie elektrowni atomowej w Polsce. Wiedza społeczeństwa na temat samej elektrowni jak i katastrofy w Czarnobylu wciąż jest bardzo uboga. W społeczeństwie niestety w dalszym ciągle funkcjonuje „Zabójczy mit Czarnobyla”…”
Wspomniany  „Zabójczy  mit  Czarnobyla”  to  tytuł  wywiadu (23.03.2011 r.,  19  minut  czytania) z  prof. Zbigniewem Jaworowskim, wybitnym specjalistą w dziedzinie skażeń promieniotwórczych,  na
..który  oczywiście  polecam.   Końcówka  wywiadu:
„…Czego więc nauczył nas Czarnobyl?
Że energetyka jądrowa jest najbezpieczniejszym obecnie dostępnym źródłem energii. W Czarnobylu doszło do najgorszej katastrofy, jaką można sobie wyobrazić w elektrowni atomowej. Na dodatek siłownia Czarnobylska urągała wszelkim zasadom bezpieczeństwa. Ten obiekt był jednym wielkim skandalem. Ale to nie wszystko. W następstwie wybuchu reaktora zostały uwolnione do atmosfery ogromne ilości substancji promieniotwórczych, które dotarły nawet na Antarktydę. I co? I nic. Zginęło 31 osób – mniej niż w zawalonej w styczniu br. hali w Chorzowie. Niebezpiecznie skażony został niecały kilometr kwadratowy ziemi. To wszystko!”
Pozwalam  sobie  podkreślić:  „…NAJBEZPIECZNIEJSZYM…”
 Reasumując,  książka  Brown  to  propaganda  wpisująca  się  w  nurt  retoryki  antynuklearnej  i  czytanie  tego,  to  poddawanie  się  głupiej  indoktrynacji.  Szkodliwa  interpretacja  wielkiej  tragedii,  pożywka  dla  przeciwników  wszelkiego  postępu,  nie  przymierzając  takich,  którzy  w  przeszłości  nie  pozwalali  na  montaż  piorunochronów,  bo  ściągają  pioruny.
A  ja,  nie  po  raz  pierwszy,  na  przekór  klakierom  -  PAŁA.   Popyt  i  tak  będzie

 

Sunday, 28 April 2019

PLATON - „Uczta”

Jest  okazja  przeczytać  to  arcydzieło  on-line,  bo  „Wolne  Lektury”  je  opublikowały  na:
Notka  wydawnicza:
„Jedno z najważniejszych dzieł w historii kultury europejskiej, utwór uważany za szczytowe osiągnięcie literackie Platona. Dzięki przemyślanej strukturze i żywemu przedstawieniu postaci, z całą różnorodnością ich charakterów, poglądów, kontrastujących punktów widzenia, poważna, ale i zabawna, Uczta nie sprowadza się do wykładu filozoficznego, lecz stanowi atrakcyjny tekst literatury pięknej z interesującymi rozważaniami.
W drugim dniu uczty wydanej przez Agatona grupka ateńskich intelektualistów, zmęczonych piciem poprzedniego dnia, postanawia pić umiarkowanie i zabawiać się rozmową. Pada propozycja, aby każdy z biesiadników wygłosił jak najlepszą mowę pochwalną Erosa, boga miłości. Kolejne osoby przedstawiają różne obrazy miłości i różne refleksje na ich temat. Czy miłość jest fascynacją pięknem? Twórczą siłą kosmiczną? Czym różni się pożądanie i miłość? Co jest najistotniejsze w miłości: że stanowi siłę motywującą do szlachetnych postaw, że pełni ważną rolę społeczną? Jaki jest związek pomiędzy miłością, pięknem i dobrem? Czy miłość jest nieuświadomionym dążeniem do nieśmiertelności?
Tekst w popularnym przekładzie Władysława Witwickiego, zaopatrzony przez tłumacza we wstęp oraz obszerny, wnikliwy komentarz do utworu.”


Ja  pisałem  o  „Uczcie”  omawiając  zbiorcze  wydanie  „Uczta. Eutyfron. Obrona Sokratesa. Kriton. Fedon”:

 

„….Ze wstępu do „Uczty”, który jako pierwszy jest najobszerniejszy i zawiera całą historię filozofii greckiej, pozwoliłem sobie wynotować parę uwag, aby się z Państwem podzielić
s. 7 "...w szóstym wieku Ksenofanes z Kolofonu, a po nim w piątym wieku Parmenides z Elei zaczęli otwarcie głosić, że bóstwa i mity człowiek sobie sam stworzył w czasach zamierzchłych na obraz i podobieństwo swoje.."
s. 8 "...Rozum tylko potrafi ukazać mądremu człowiekowi przed oczami duszy to, co naprawdę jest, potrafi mu dać poznanie niezmysłowe tego bytu rzeczywistego, wiecznego, jedynego, ukrytego przed pospolitymi, łatwowiernymi oczyma tłumu..".
Wiele wieków później głosił to samo św. Augustyn, a współcześnie ks. J. Tischner w "Tischner czyta katechizm”. Frapujące jest wyjaśnienie „dobra rzeczywistego” (s. 16):
„Mnie dobre to, a tobie dobre co innego. Który z nas dwóch silniejszy w głowie i języku, a niekiedy i w ręku, ten już potrafi nauczyć drugiego, co dobre, a co złe. To, co jemu dobre, będzie wtedy dobre naprawdę. Inni pójdą za nim; on jest t w ó r c ą   w a r t o ś c i.... ...Wszędzie przecież dziś to dobre, a jutro tamte, zależnie od tego, kto przy władzy. 'Wszystko płynie' na tym polu i walka jest matką wszystkiego.”.
Wypada we wstępie podać parę słów o autorze – Platonie, i Witwicki to czyni (s. 33):
„Miał już Sokrates po sześćdziesiątce, kiedy się z nim zapoznał śliczny, pysznie zbudowany, młody dwudziestoletni chłopak z dobrego domu, Aristokles, syn Aristona.. ..Bary miał szerokie, że go nauczyciel gimnastyki Platonem nazwał i to już przy nim zostało...”
No i informacja o samej „Uczcie”, (s. 41), że została „napisana wedle wszelkiego prawdopodobieństwa pomiędzy rokiem 384 – 372 przed Chr., a więc w dobrych piętnaście lat po śmierci Sokratesa...”……..”

 


Miłej  lektury  10/10

Saturday, 27 April 2019

Wacław BERENT - „Próchno”


UWAGA!   BARDZO  WAŻNA  POZYCJA!!
Zacznę  tym  razem od  końca  tzn.  od  swoich  trzech  groszy,  bo  wielość  powiedzianych  słów  o  tym  dziele  przyćmi   uwagi  moje  tj.  biednego  starego  inżyniera.  Przede  wszystkim  to  książka  dla  miłośników  Młodej  Polski,  a  w  szczególności   demonicznego  Przybyszewskiego  (1868 – 1927)   (w  powieści  Turkuł),  który  niewątpliwie  był  sam  jedną  z  inspiracji  autora,  jak  również  jego  książka  pt  „Synowie  Ziemi”  dostępna  na:  https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/synowie-ziemi-.html#anchor-idm139975751872896 .  Resztę  podaje  Wikipedia – hasło  „Próchno”,  z  której  wyciągnę  najistotniejsze  zdania,  lecz  zacznę  od  autora.
Wacław  Berent (1873 – 1940)….   (Wikipedia):
„…polski powieściopisarz i tłumacz okresu modernizmu, główny (obok Władysława Reymonta) przedstawiciel realizmu w literaturze Młodej Polski….   … W latach 1900–1907 był związany z założonym przez Zenona Miriama Przesmyckiego periodykiem „Chimera”. Wszedł na stałe do wąskiego grona jego najczęstszych i najważniejszych współpracowników. Na łamach pisma drukuje m.in. powieść polifoniczną o artystach, która pozwala mu wejść do grona pierwszoligowych twórców okresu modernizmu Próchno, przekład sztuki Dietriecha Grabbego Żart, satyra, ironia i głębsze znaczenie oraz fragmenty przekładu traktatu filozoficznego Tako rzecze Zaratustra. Okres współpracy z Chimerą był najpłodniejszy w całej literackiej karierze Barenta…    Krytyk haseł pozytywistycznych i modernistycznej filozofii polskiej i europejskiej bohemy, postulującej służebność wobec sztuki. Był przeciwnikiem romantyzmu. Mistrz erudycyjnej, pełnej metafor prozy i dopracowanej, swoistej stylizacji językowej…”.
Teraz  omówienie  książki,  które  warto  przeczytać  całe:  https://pl.wikipedia.org/wiki/Pr%C3%B3chno_(powie%C5%9B%C4%87)
„…Próchno – powieść Wacława Berenta, ukazująca się początkowo w odcinkach w 1901 roku w "Chimerze", opublikowana w formie książkowej w 1903 roku; zamyka i podsumowuje pierwsze dziesięciolecie Młodej Polski    W powieści Próchno Wacław Berent nakreślił syntetyczny obraz życia ludzi. Akcja utworu rozgrywa się w środowisku cyganerii artystycznej. Główni bohaterowie – aktor, dziennikarz, muzyk, poeta, dramaturg i malarz – reprezentują prawie wszystkie dziedziny twórczości. Ich losy i postawy pokazane zostały na tle gorączkowego życia wielkiego miasta. Powieść składa się głównie z dialogów i monologów postaci. Berent zrezygnował z wprowadzenia narratora wszechwiedzącego.
Każdy z tych artystów jest skrajnym indywidualistą o wysublimowanych nerwach. Łączy ich przekonanie, że sztuka to jedyna ucieczka przed bezsensem rzeczywistości. Wszyscy jednak za wybór "życia sztuką" płacą cierpieniem, gdyż nie są w stanie w pełni osiągnąć twórczej satysfakcji. Aby odizolować się od innych, stwarzają sobie własny świat – zakładają maski i ciągle grają…   … Krytyka była nieprzygotowana na przyjęcie Próchna  … Charakterystyczne dla końca XIX wieku jest połączenie w  powieści dekadenckiej naturalizmu z modernizmem. Czytelnik takiej powieści sam musi wiele rzeczy odkrywać, jego wyobraźnia współpracuje z pisarzem. W Próchnie  autor zastosował polifoniczną strukturę powieści Fiodora Dostojewskiego, nie ma tu narratora wszechwiedzącego (każda część posiada swojego bohatera), czytelnik sam musi wybrać po czyjej jest stronie…
Zdaniem  Stanisława  Brzozowskiego:  Próchno stanowi wotum nieufności wyrażone wobec nowoczesnej kultury. Demaskuje ponadto dwuznaczną postawę artysty, który odczuwając nienawiść wobec filistra, jednocześnie - powodowany zarówno próżnością, jak i neurotycznym lękiem przed odrzuceniem - zabiega o względy. Uznanie ze strony publiczności, aplauz widowni, sława i podziw to także swego rodzaju narkotyk, a niekiedy wręcz trucizna. ..”
Reasumując:  wiele  z  Nietzschego,   no  i  z  Przybyszewskiego.  Lektura  wymagająca,  lecz  warta  wysiłku  czytelnika.  8/10



Friday, 26 April 2019

Małgorzata Karolina PIEKARSKA, Maciej PIEKARSKI - „Syn dwóch matek”


Historia  „dziecka  Zamojszczyzny”,  Jana  Tchórza,  przybranego  stryja  autorki,  na  podstawie  niepublikowanego  tekstu  jej  ojca  -  Macieja  i  własnych  wspomnień.  Autorka  (ur.1967)  -  polska pisarkadziennikarka prasowa i telewizyjna,  napisała  osobisty  reportaż  na  temat   niby  znany  („Polskie  Drogi”,  Janko „Mała  Zagłada”),  lecz  mało  obecny  w  świadomości  czytelników,  co  również  potwierdza  wynik  na  LC  po  trzech  latach  6,91 (11 ocen  i  4  opinie).  A  szkoda,  bo  temat  niezwykły,  a  ponadto,  jak  czytam  w  notce  wydawcy:
„… Książka jest próbą odpowiedzi na pytanie: czy wojna i jej okrucieństwo istnieją tylko dopóki żyje ostatni świadek?...”
Na  temat  „Dzieci  Zamojszczyzny”  proszę  przeczytać  tekst  na:  https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzieci_Zamojszczyzny
Ja  natomiast  książkę  polecam,  bo  temat  ciekawy,  a   wykonanie   nie  tylko  dobre,  lecz  również  wielce  wzruszające,  a  to  większości  czytelników  się  podoba.  7/10



MÓJ DZIENNIK ZESZYT 7



MÓJ  DZIENNIK  ZESZYT  7
W  dniu  76  urodzin  otwieram  zeszyt 7.  Poprzednie:
http://wgwg1943.blogspot.ca/2014/09/moj-dziennik.html
http://wgwg1943.blogspot.ca/2016/06/moj-dziennik-zeszyt-ii.html
http://wgwg1943.blogspot.ca/2016/09/moj-dziennik-zeszyt-3.html
http://wgwg1943.blogspot.ca/2017/04/moj-dziennik-zeszyt-4.html 
http://wgwg1943.blogspot.ca/search?q=zeszyt+5
https://wgwg1943.blogspot.com/2018/04/moj-dziennik-zeszyt-6.html

A  więc  zaczynam  "dwie  kosy"  tj 77-y  rok  życia  swojego,  7-my  kajet  i  na tym  siódemek  koniec,  bo  koty  mam  dwa,  numer  obuwia  13,  mieszkam  w  budynku  o  numerze  11,  na  6 piętrze,  i  nawet  w  telefonie  nie  mam  ani  jednej  siódemki (4166862499),  Do  tego  pozostaje  w  stadle  41-sty  pierwszy  rok,   ważę  95,   a  hemoglobinę  mam  111.   Tak  więc  pechowy  jestem  i  szczęśliwe  siódemki  mnie  się  nie  imają.
Nie  tracę  jednak  rezonu  i  mam  zamiar  dalej  zatruwać  ten  świat,  aż   Polska  zacznie  normalnieć,  a  więc  co  najmniej  5  lat,  gdy  naród  mój  kochany,  wskutek  kryzysu  ekonomicznego,  oprzytomnieje.  Amen.

28.04.  Skomentowałem  na  fb, któryś  z  newsów  o  strajku  nauczycieli  i  postanowiłem  moje  słowa  tu  umieścić:   "Zdarzeniem decydującym o nagłym przystąpieniu do strajku było ogłoszenie "piątki Kaczyńskiego" i planie sfinansowania jej POZA AKURAT UCHWALONYM BUDŻETEM. Zrozumiałe oburzenie nauczycieli, ale bez rozwagi działanie na zasadzie "Jakoś to będzie". Uważam za istotne przypomnienie fragmentu wywiadu Fiałkowskiego z Wajdą na temat POLSKIEGO "JAKOŚ TAM BĘDZIE"http://www.tygodnik.com.pl/.../pan-tadeusz-na-wolnosci.html : ".... Sędzia mówi do księdza Robaka: „Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, / Ja z synowcem na czele i? – jakoś to będzie!”... Robiłem już film „Kanał”, który był dokładnie o tym; zrobimy powstanie, siądziemy na koń, a potem jakoś to będzie..." No i "jakoś tam było", lecz nie o to chodziło"
Poza  tym  dostałem  dużo  życzeń,  a  "party"  mam  dzisiaj  po  ruskim  balecie  "Giselle"

5.05   Nie  mam  czasu,  ni  atłasu,  głowa  boli, nogi  i  krzyż  tyż,  więc  ino  odnotowuję,  że  na  YouTube  wykład  Tuska  zablokowany  w  Kanadzie,  ale  ja  odkryłem  całość  na  stronie  Jażdżewskiego (objawienie!!)  i  se  słucham  obu  w  kółko  i  sie  raduję:  https://www.facebook.com/liberteworld/videos/2338815866406708/UzpfSTQ2MjI4NTk0MDU5MDc5MDoxMjM3MTU1NTU2NDM3MTU0/?__tn__=kCH-




8.05  Czytając  TP 19  z  12.05: Ks. A. Boniecki,  w  dobrej  formie,  ironizuje  we  wstępniaku  „Jeśli jest tak dobrze, czemu się smucimy?   Słabiutki  felieton  Bravo  nt  świetnego przemówienia  Tuska;  Pięciak  o  Wenezueli,  nie  wspominając  o  USA -  duży  talent!!;  również  Pięciak – bajeczki  o  Nord  Strem 2;  Sikora  też  bajki  o: „..dążenie do takiego ukształtowania katolickiej opinii publicznej, by impeachment Franciszka stał się możliwy.”  Bardzo  mądre  rozważania  Rabija  z  dr hab. Marcinem  Piątkowskim  kończy  truizm: „.. Na razie pomaga nam koniunktura, ale nie zawsze tak będzie. Polityka to sztuka wyboru, a skokowe podwyższenie wydatków na 500 plus oznacza, że tych pieniędzy nie zainwestujemy w naukę, edukację i służbę zdrowia, czyli w to, co jednocześnie utrwala inkluzywność społeczeństwa i podnosi konkurencyjność gospodarki.  Będąc małą gospodarką na dorobku, musimy prowadzić politykę gospodarczą lepszą niż inni. Jeśli się nam to nie uda, stracimy najlepszą szansę w historii, żeby dogonić Zachód i dołączyć do cywilizacyjnego jądra Europy.”.  No  to  stracimy,  bo  taka  jest  rzeczywistość.  W  „Zmyśleniach”  Epikur: „Mędrzec ani się życia nie wyrzeka, ani się śmierci nie boi, albowiem życie nie jest mu ciężarem, a nieistnienia nie uważa wcale za zło”.  Zuzanna  Radzik  zaczyna  HIT  NUMERU,  o  skandalicznym  wystąpieniu  bp  Jeża,   słowami: „Niepokojące aluzje biskupa tarnowskiego, powrót zwyczaju palenia Judasza czy misteriów paschalnych z antyżydowskimi symbolami – czy w polskim Kościele odradza się antysemityzm?...”  Ks. Jacek  Prusak  recenzuje  Frédéric Martel, „SODOMA. HIPOKRYZJA I WŁADZA W WATYKANIE”, przeł. Anastazja Dwulit, Elżbieta Derelkowska, Jagna Wisz, Agora, Warszawa 2019;  zaczyna: „ Nie pomagamy księżom homoseksualistom, jeśli z jednej strony zaprzeczamy ich istnieniu, a z drugiej czynimy z nich grupę trzymającą władzę w Kościele…”,  a  kończy: „…Przeczytałem „Sodomę” bez koszmarów, ale nie pozostawiła mnie w spokoju, bo każdą z zawartych w niej tez można „zilustrować” po polsku. Niektórzy muszą wyjść z „szafy”, inni z „klatki”, a jeszcze inni zinternalizowanej homofobii nie brać za wyznacznik wierności Ewangelii i zaprzestać „kulturowych wojen” z wyimaginowanym przeciwnikiem-zagrożeniem. Ale czy polski Kościół stać na merytoryczną debatę o psychologii kolektywnej kleru? ” Michał  Sowiński  rozmawia  z  Weroniką  Murek  o  jej  nowej  książce  „Feinweinblein. Dramaty” CIEKAWE,  PAMIETAĆ  O  Książce!!  Lektor  poleca: Jerzy Jarniewicz BUNT WIZJONERÓW, Wydawnictwo Znak, Kraków 2019, ss. 384.   W  wywiadzie  (data??!!)Wosia  z  niedawno  zmarłym  Modzelewskim  znajduję  ważne  zdanie: „Miałem wiele sympatii dla tego ruchu. Lepper umiał wejść do Sejmu niesiony poparciem ludzi i powiedzieć elitom, że „Wersal się skończył, bo ludzie na chleb nie mają”….”  Jan  Klata  proponuje  prace  Kozyry  zastąpić  obrazem  „Gliński  z  łasiczką”,  ha, ha!  II  Dodatek  o  Poznańskiej  Nagrodzie  Literackiej

9.05  Od  pewnego  czasu  nadawana  z  Chicago  ITVN  "wzbogaciła"  przekaz  o  Olejnik,  kiedyś  dobrze  zapowiadającą  się  dziennikarkę  w  związku  z  czym  pierwsze  jej  programy  ogladałem  z  życzliwością,  mimo  narastającego  zdziwienia   jej   przepoczwarzeniem  w  agresywną,  nieprzygotowaną  do  tematu   babę  z  magla,  nie  pozwalającą  nikomu  dokończyć  zdania.  Oświadczam,  że  po  jej  dzisiejszym   skandalicznym  wymądrzaniu  się  i  chamstwie  w  stosunku  do  zaproszonego  Jażdżewskiego  będę  bardzo  uważnie  jej  unikał,  by  nie  doprowadziła  mnie  do  apopleksji.  A  właścicielom  TVN  przypominam  stare  polskie  przysłowie;  baba  z  wozu,  koniom  lżej!

10.05  W  związku  z  RŻNIĘCIEM  GŁUPA  przez  wszystkie  strony  narodowej  dyskusji  w  polskim  MAGLU,   na  temat  zarówno  TĘCZY,  jak  i  SWASTYKI,  podaję  za  Wikipedią
TĘCZA:
"...
  • W Starym Testamencie tęcza jest symbolem przymierza pomiędzy Bogiem i człowiekiem, jest obietnicą złożoną przez Boga JahweNoemu, że Ziemi nie nawiedzi już więcej wielka powódź (Stary TestamentRdz 9,13). Tęcza stała się nawet symbolem ruchu w judaizmie, zwanego B'nei Noah. Członkami B’nei Noah są nie-żydzi, którzy kontynuują drogę wielkiego przodka, jakim był Noe. Ruch ten ma korzenie w tradycji żydowskiej, a szczególnie w Talmudzie. Jest także wymieniona w Mądrości Syracha jako jeden z przejawów stworzenia, które domaga się oddawania Bogu czci (Syr 43,11-13).
  • Nowym Testamencie tęcza pojawia się w Ap 4: A Zasiadający był podobny z wyglądu do jaspisu i do krwawnika, a tęcza dokoła tronu - podobna z wyglądu do szmaragdu[ oraz Ap 10: I ujrzałem innego potężnego anioła, zstępującego z nieba, obleczonego w obłok, tęcza była nad jego głową, a oblicze jego było jak słońce, a nogi jego jak słupy ogniste
  • Według mitologii Aborygenów, świat narodził się z „tęczowego węża”], natomiast w słowiańskiejpłanetnikiem mógł zostać człowiek wciągnięty do nieba przez tęczę....
......W 1921 roku na Międzynarodowym Kongresie Liderów Spółdzielczości przyjęto tęczową flagę spółdzielczości, była ona też używana w Polsce jako symbol ruchu spółdzielczego, m.in. Powszechnej Spółdzielni Spożywców „Społem”. Flagę zmieniono w 2013 roku], ale pozostała jako element logo niektórych spółdzielni i jako nazwa miesięcznika „Tęcza Polska”

Tęcza jako symbol osób LGBT i ich równouprawnienia


Symbol ruc
W latach 1978 powstała tęczowa flaga. W latach 1990. została przyjęta jako symbol międzynarodowej społeczności LGBT[. Różne kolory na fladze reprezentują różnorodność środowiska LGBT. Liczba kolorów różni się od tradycyjnie pojmowanej tęczy jako siedmiokolorowej. Tęcza LGBT posiada 6 kolorów (a poprzednio posiadała także 8). Tęczowa flaga LGBT używana jest często jako symbol tolerancji





SWASTYKA:
"...

Na ziemiach polskich

Znak swastyki znany był wśród Słowian, również na ziemiach polskich – zwana była też swargą.
W okresie I Rzeczypospolitej symbol swastyki widniał również na herbie szlacheckim Boreyko. W swej starożytnej roli talizmanu przetrwała na Podhalu, gdzie nazywana jest „krzyżykiem niespodzianym”; nazwę tę zaproponował prof. Antoniewicz (w latach 20. ubiegłego wieku), w różnych kształtach rzezana lub malowana na belkach stropu i w innych zakamarkach, miała – jako symbol Słońca – płoszyć „złe”, które by chciało się zagnieździć w domu. Można ją zobaczyć m.in. w schronisku „Murowaniec” na Hali Gąsienicowej w postaci elementu dekoracyjnego kutej z żelaza barierki klatki schodowej.
dwudziestoleciu międzywojennym symbol swastyki pojawił się w Wojsku Polskim jako część emblematu noszonego na kołnierzu munduru przez artylerzystów 21 i 22 Dywizji Piechoty Górskiej oraz odznak pułkowych: 12, 3, 45 i 6 Pułku Strzelców Podhalańskich i 4 Pułku Piechoty Legionów. Granatowa swastyka była tłem odznaki instruktorskiej Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. Znak ten był też symbolem założonego w 1822 Towarzystwa Wydawniczego „Ignis” (łac. ogień).
Symbol swastyki szczególnie lubił Mieczysław Karłowiczkompozytor i taternik, autor licznych pionierskich wejść i przejść tatrzańskich. Sygnował nim swoje znaki na górskich szlakach, bilety wizytowe i listy do przyjaciół. Gdy w 1909 zginął w lawinie pod Małym Kościelcem, przyjaciele postawili w miejscu jego śmierci głaz z pamiątkowym napisem i znakiem swastyki. Podobnie znakiem tym posługiwał się Walery Eliasz-Radzikowski – Boreyko, umieszczając swastykę przy podpisie....
........Niemieccy naziści, tworząc ideologię wyższości „rasy aryjskiej”, zaczerpnęli z tradycji Ariów również ten starożytny symbol, czyniąc zeń w 1920 roku godło NSDAP, a następnie symbol państwowy III Rzeszy. Hitler prawdopodobnie zetknął się ze swastyką w dziełach Guido von Lista. List popularyzował swastykę jako symbol niezwyciężonego niemieckiego herosa. Za osobę, która namówiła Hitlera do użycia swastyki uważa się współtwórcę DAPAntona Drexlera. Związany był on pośrednio z Towarzystwem Thule, gdzie po raz pierwszy użyto tego symbolu w kontekście narodowym. W odróżnieniu jednak od tradycyjnej swastyki, rysowanej jako krzyż prosty, swastyka hitlerowska rysowana była zazwyczaj ukośnie, obrócona o 45°. Miała ona ramiona zagięte w prawo, długości równej ramionom krzyża. Skojarzona ze zbrodniami niemieckiego systemu nazistowskiego, swastyka obecnie uważana jest za symbol nazistowski i konkretnie jako taki (w stylistyce używanej przez nazistów) jest prawnie zabroniona w wielu krajach (np. w Niemczech regulują to przepisy §86 i §86a niemieckiego kodeksu karnego StGB). Niektóre organizacje neonazistowskie odwołują się do symboliki swastyki, używając zbliżonych symboli wpisanych w plan koła, a nie kwadratu lub swastyk trójramiennych (triskelionów)..."

Uważna  lektura  powyższego  doprowadzi  każdego  do  przekonania  o  absurdalności  i  zakłamaniu  stron   w  ogólnopolskim  maglu

12.05  Przerażająca  licytacja  w  zacietrzewieniu  komentarzy;  WSZYSCY  SPRAWIEDLIWI,  to  czemu  dotychczas   usprawiedliwano   "czarnych",  a  gnojono  ofiary?    LUDU  GNIEW  przypomina  mnie  ostentacyjne  wyrzucznie  legitymacji  PZPR  przez  dotychczasowych  wyznawców.  WSZYSCY  WALCZYLI   PRZECIW  SOWIECKIEMU  REŻIMOWI, a  teraz   WSZYSCY  MIELI  NEGATYWNE  DOŚWIADCZENIA  Z  KSIĘDZEM.   Delikatnie   to  nazywając:  POLITICAL  CORRECTNESS.  A  gdzie  są  ci,  którzy   bronili  dotąd  księży,  a  z  12-letniego  dziecka  robili  prowokatorkę,  czytaj  kurwę.  OBŁUDA   http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24776497,2-3-miliona-odtworzen-w-niecala-dobe-tylko-nie-mow-nikomu.html

15.05  Całe  życie  się  uczę.  Byłem  u  nefrolożki,  miłej  lekarki,  pochodzącej ze  Sri  Lanki,  więc  mówiącej  kanadyjsko cejlońskim.  Założyłem  aparat  słuchowy  i  usiłowałem  ją  zrozumieć.  Wyłożyłem  się,  gdy  zaczęła  coś  tłumaczyć  o  nowym  leku (Jardiance).  Mówiła  coś  o  pinas.   Pomyślałem  o  peanuts -  pudło,   o  pin  us -  pudło.  Pokazała  obrazek  członka  męskiego  -  krzyknąłem  penis;  nie  zrozumiała.  Długo  tłumaczyłem,  że  skleroza  mnie  dokucza  i  zapomniałem,  że  mówiący  po  angielsku,  kaleczą  łacińskie  nazwy  i  tak  mają  np  wajsewersa  zamiast  vice  versa.  Nie  rozumiała.  To  pytam  czy  wie  co  to  finol?  Wiedziała (fenol).   A  rodnik  fenyl? Zgodziła  się.  A  to  trochę  głupio,  nie?  Nie  zrozumiała.  Sprawdziłem  lek;   okazało  się,  że  dla  cukrzyków,  bo  mnie  od  40  lat  wmawiają  cukrzycę,  a  ten  lepszy,  bo  wywołuje  grzybicę  członka.  No  to  zrozumiałem  czemu  mówiła  o   penisie;  by  mnie  ostrzec   przed  side  effect.  Porządna  kobita,  tylko  po  co  mnie  to  zapisała.  Oczywiście  wyrzuciłem  do  śmieci,  lecz  korzyść  odniosłem,  bo  wiem  już   po  angielsku,  co  mam  w  spodniach.  Ciężkie  jest  życie  chorego  staruszka



16.05  Czytając  TP  20  z  19.05  Ks. A. Boniecki  we  wstępniaku,  o  filmie   Sekielskiego  trafnie  podsumowuje: „..To bardzo smutne, że musiał powstać taki dokument….”  Oby  pomógł!!    Ks. Jacek  Prusak  był  już  szeroko  komentowany  w  necie,  więc  zacytuje  tylko  jego  pierwsze  zdanie:  „Jeśli po filmie Sekielskich mam nadal ze spokojnym sumieniem patrzeć jako ksiądz w twarz wiernym, przekona mnie do tego jedynie powołanie komisji z udziałem świeckich do badania nadużyć….”. Brawo!  Andrzej  Stankiewicz (nielubiany)  świetnie  analizuje  sytuację  PiSu  i  kończy  przerażającą  prognozą:  „…Przekona się o tym prezydent Duda, gdy w czerwcu ponownie odwiedzi Biały Dom”. Ha!  Ha!  Bardzo  ciekawy  wykład  ulubionego  przeze  mnie  ks. Tomasa  Halika,  który  był..  „.. wygłoszonym 4 maja w Mariazell podczas europejskiej pielgrzymki międzynarodowej Wspólnoty Ackermanna.”  Piotr  Sikora  mądrze  pisze  o  polskim  „chorym  katolicyzmie”,  omawiając  całość  „casusu  Podleśnej”.  Bardzo   sympatyczny  wywiad  Anny  Goc  z  Wiesławem  MYŚLIWSKIM.   Lektor  dobrze  o  Adam Zagajewski, SUBSTANCJA NIEUPORZĄDKOWANA, Wydawnictwo Znak, Kraków 2019, ss. 208


17.05.19    Nie  wierzę  w  gusła,  zaklęcia,  zabobony,  przesądy,  wróżby,  klątwy,  czary,  proroctwa,  przepowiednie  itd. itp.  Nie  wierzę   w  boga  (w  potocznym  znaczeniu),  diabła,  szatana  czy  złego..     Nie  wierzę   „patom”  tj  homeopatom,  naturopatom,   ani  psychopatom,  jak  również   wszelkim  metodom  uzdrawiania  wykraczającym  poza  medycynę  kliniczną.  Czarnych  kotów,  zbitych  luster  czy kominiarzy  nie  przyswajam.  Nie  wierzę  w  telepatie,  teleportację  i  telewizję.  Mimo  powyższe  w  77 roku  życia,  coś  dziwnego  mnie  się  przytrafiło.  Nazwałem  to  PRZECZUCIE’
Pierwszą  przesłanką    wyjątkowości  był  termin.    W  grudniu  wyznaczono  mnie  wizytę  w  szpitalu  u  naczyniowa  na  17.05;    w  lutym  recepcjonistka  nefrolożki    też  zaproponowała  17.05,  więc  poprosiłem  o  zmianę  na  15.05;   w  marcu  klinika  dentystyczna  wyznaczyła  mnie  wizytę,  oczywiście,  na  15.05,  co  udało  się  zmienić  na  16.05.
Od  marca  narastał  we  mnie  dziwny  niepokój,  a  z  nim  powstało  PRZECZUCIE,  że   to  TRIDUUM  będzie  ważnym  w  moim  życiu.
Pierwszy   dzień,  poza  lapsusem  językowym  (co  za  absurd!   Mówiła  „pinas”,  a  chodziło  o  penisa)   przeszedł    prawie  bezboleśnie,  bo  choć  stan  zdrowia  się  pogorszył,  to  znajomość   w  języku   kanadyjskim,  co  noszę  w  spodniach  jest  cenna.  Drugiego  dnia  -  dowiedziałem  się,   że  5  zębów  to  powinienem   wyrwać  (nie  u  nich,  a  gdzieś  w  szpitalu)  i  zrobić  protezę,  lecz  tez  nie  u  nich  tylko  znaleźć  klinikę  uniwersytecką,  bo  mój  przypadek  wymaga  wyjątkowej  profesjonalności.  No  to   już  wiedziałem,  że  trzeciego   dnia  okaże  się,  że  tętniak  urósł  i  operacja  jest  konieczna.  I  tak  było.  A,  że   tchórzem  jestem,  to   pocieszam  się,  że   nieudana   operacja   w  rzeczywistości  boleśniej  dotknie    nie  mnie,  a  ludzkość,  która  utraci  takiego  modela.  Amen  



24.05  Czytając  TP 21  z  26.05.  W  lutym  2013,  zastanawiając  się  nad  antyklerykalizmem,  https://wgwg1943.blogspot.com/2013/11/czy-jestem-antyklerykaem.html   wymieniałem  Prusaka  wśród   Księży  tworzących  pozytywny  obraz  Kościoła,  więc  dzisiejsza  okładka  z  nim,  zabierającym  istotny  głos  w  pedofilskim  maglu,  bardzo   mnie  cieszy.  Cieszy  również  dobra  forma  ks. Bonieckiego,  który  zaczyna  „Wstępniak”  kpiąc  z  ciemnych  dewotów;  „Obrońcy chrześcijaństwa biją na alarm: “Unia Europejska i niektóre inne organizacje międzynarodowe są zagrożeniem dla chrześcijaństwa…”,  a  kończy:  „…Kościół, żeby był wiarygodny, musi odzyskać pokorę i słuchać – jak napisał papież Franciszek w adhortacji apostolskiej „Christus vivit”. Nie można zakładać, że w żadnej krytyce Kościoła nie ma słusznych racji (..)    …Kościół to coś więcej niż jego kiepski personel. Kościół to sprawa Pana Boga.”.  Dominują  tematy  wzbudzone  filmem  Sekielskich, które  pomijam  milczeniem,  bo  przeraża  mnie  fakt  dotychczasowego  milczenia  teraz,  tak  elokwentnych  „mędrków”.  Z  przyczyn  kronikarskich,  dla  potomnych,  kopiuję: „Po filmie Sekielskich:  KTO OSĄDZI PEDOFILIĘ? Niezależna komisja państwowa działająca przy Rzeczniku Praw Dziecka z uprawnieniami prokuratorskimi i z dostępem do kościelnych akt – taki jest pomysł PO na społeczne poruszenie wywołane projekcją filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Film o nadużyciach seksualnych wobec dzieci dokonywanych przez księży, zamieszczony w internecie 11 maja, w chwili zamykania tego numeru miał już ponad 20 mln odsłon. ODPOWIEDŹ PIS „Prawo i Sprawiedliwość jest gotowe poprzeć komisję, która będzie badać sprawę pedofilii, ale nie tylko w Kościele, ale we wszystkich środowiskach” – odpowiedział Jarosław Kaczyński. „Ani purpura, ani Nobel, ani światowa czy europejska sława nikogo nie uchroni przed odpowiedzialnością za tego rodzaju zbrodnie” – obiecywał prezes partii.  ZDANIE PRYMASA „Nie mam wątpliwości, że trzeba przyjrzeć się odpowiedzialności hierarchów w poszczególnych przypadkach pokazanych w filmie, ale wymaga to gruntownego zbadania” – mówił abp Wojciech Polak w wywiadzie dla KAI. Dodał, że w każdej ze wspomnianych diecezji należałoby powołać kościelną komisję. Jego zdaniem papież, publikując ostatnio nowe normy, wyposażył Kościół w wystarczające narzędzia, by sam rozwiązał problem. KŁOPOT Z POMNIKIEM Tymczasem marianie zasłonili białą płachtą stojący przed bazyliką licheńską pomnik Jana Pawła II (na zdjęciu), który przedstawia także budowniczego i honorowego kustosza sanktuarium ks. Eugeniusza Makulskiego, oskarżonego w filmie o gwałty na nieletnim chłopcu. LICZBA TYGODNIA 54 procent Polaków uważa, że Episkopat powinien podać się do dymisji. Badanie przeprowadził Instytut Badań Pollster po projekcji filmu „Tylko nie mów nikomu”…”  Wybory  do  UE w  niedzielę,  więc  zrozumiałe,  że  wszyscy  o  tym  gadają,  a  mnie  się  nie  chce,  więc  tylko  odnotowuję  Lektora  o  Ewa Lipska, MIŁOŚĆ W TRYBIE AWARYJNYM, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019, ss. 60.



30.05  Czytając  TP 22  z  3.06  Ks. A. Boniecki  we  „wstępniaku”  słusznie  zauważa:  „..W kościele w niedzielę widzi się coraz mniej młodych ludzi. Ci młodzi zresztą często szukają kościołów, w których czują się rozumiani, i na szczęście takie kościoły znajdują. To się nazywa churching i brzmi nieco jak clubbing, czyli testowanie knajp w mieście. Jakkolwiek to brzmi, faktem pozostaje, że zjawisko to występuje coraz częściej.,,”.  Z  Kroniki  krajowej  warte  zapamiętania:  „Pomylił się też metropolita krakowski, abp Marek Jędraszewski, publikując artykuł naukowy, w którym wykorzystał jako źródło primaaprilisowy dowcip amerykańskiego historyka, Philipa Earla Steele’a, stwarzającego zmyśloną postać spowiednika żony Mieszka I, niejakiego Kpinomira (kapłan ów miał opisać życie erotyczne księcia Piastów z Całusławą, Biustyną, Błogominą, Udowitą, Pieściwoją, Rębichą i Pępichą)”.  Rafał  Woś  ciekawie  pisze  w  „Homo  sovieticus  po  latach”  i  przypomina  tłumaczenie  Tischnera: „..sovieticus to ten Polak, który kiedyś ustawił się przed straganem z obietnicami komunistów. Popierał komunizm dopóty, dopóki na straganie był towar. A kiedy się skończył, podniósł bunt. Teraz stragan został wymieniony. Ale sovieticus wciąż się domaga. Tym razem od ludzi Solidarności, którzy stanęli za ladą. Ten bezwolny i interesowny sovieticus jest zakałą polskiej demokracji. Skłonny zaakceptować każdego proroka, który obieca mu pewną bezodpowiedzialność i pewien stopień konsumpcji. Może podpalić katedrę, byle sobie przy tym ogniu usmażyć jajecznicę..” Kd.  Jacek  Prusak  kończy  trafnie  swój  artykuł:  „…Biorąc pod uwagę proporcje duchownych oskarżonych do duchownych, którzy nigdy nie dopuścili się przestępstw w stosunku do nieletnich, nie można o duchowieństwie katolickim mówić, że jest grupą społeczną zwiększonego ryzyka. Stado „drapieżców w sutannach” nie jest dla nich reprezentatywne.  Gorzej z tymi, którzy ich chronią”.  Eliza  Kącka   pięknie  gnoi  Jarosław Marek Rymkiewicz, ADAM MICKIEWICZ ODJEŻDŻA NA ŻÓŁTYM ROWERZE, Fundacja Evviva l’Arte, Warszawa 2018.  Lektor  poleca  MOJA DZIKA KOZA. ANTOLOGIA POETEK JIDYSZ, wybór i opr. Joanna Lisek, Bella Szwarcman-Czarnota, Karolina Szymaniak, wprowadzenie Karolina Szymaniak, ilustracje Aleksandra Czudżak. Wydawnictwo Austeria, Kraków –  Budapeszt – Syrakuzy 2019   Jan  Klata  robi  sobie  dżadża  z  Kurdupla,  ale  mnie  najbardziej  podoba  się  zdanie: „…Pół na pół na mapie, ale większa połowa procentowo, gdyż wieś spokojna, wieś wesoła wyśle do wrażej Brukseli nasze Beaty, a one już dżenderystom pokażą, gdzie raki zimują. Pokażą raczej na migi, ale przecież my nie gęsi i swoich tłumaczy mamy..”  Stanisław  Mancewicz: „…Naiwni optymiści chcieli takoż wierzyć, że łamanie prawa przez rządzących w kraju ludzi uznających kodeksy i ich paragrafy za niezrozumiały element przemocy państwa nad cokolwiek chcącym obywatelem, w społeczeństwie ufającym tylko najbliższej rodzinie, będzie miało dojmujący wpływ na decyzje wyborcze. Wiara ta – nie po raz pierwszy – okazała się żałosnym chciejstwem.,”  Dodatek: rocznicowy (4.06.1989)  Paczkowski,  Dudek,  Kamiński  -  wszyscy  IPN,  a  więc  półprawdy,  political  correctness,  mity,  zakłamanie  i  cynizm.  Nie  kupuję  tego!!


5.06.  Czytając  TP 23  z  9.06  We  „wstępniaku”  ks. A. Boniecki  żartuje: „..Bo jak to jest, że normalnie każde zatrudnienie jest poprzedzone przestudiowaniem CV, rozmową kwalifikacyjną i okresem próbnym – że tak jest wszędzie, tylko nie przy wyborach, nawet poniekąd wyborach do Parlamentu Europejskiego?..”  Ks. Jacek  Prusak  zaczyna  swój  mądry  felieton  słowami: „Dziś dla wielu katolików wiara w „jeden, święty, powszechny, apostolski Kościół” wystawiona została na poważną próbę. Jak wierzyć po filmie Sekielskich?...”  Dużo  stron,  mało  ciekawych  tematów,  Klaty  “nima”,  a  Lektor   mnie  nie  podniecił


12.06  Czytając  TP 24 z 16.06:  Ks. A. Boniecki  pociesza  sam  siebie  przywołując  słowa o. Salija: „…Ojciec Jacek Salij pociesza nas chińskim przysłowiem, że jedno upadające drzewo robi więcej huku w lesie niż to, że cały las rośnie. W Kościele jest mnóstwo dobra – pisze o. Jacek – jednak zło jest o wiele bardziej zauważane, bo gdzie jak gdzie, ale w Kościele wielkie zło naprawdę nie powinno się zdarzać ..”  s. Barbara  Chyrowicz  po  samobójstwie  17-letniej  Holenderki: “…Siedemnastolatce mogło się wydawać, że nie poradzi sobie z tym, co ją spotkało. Dopiero z perspektywy lat wiemy, że z tym, co wydawało się nam kiedyś dramatem nie do przejścia, można sobie poradzić. Noa ma zbyt małe doświadczenie, by o tym wiedzieć, opiekujący się nią dorośli już to wiedzą!..”.  Biograf  Tischnera,  skądinąd  lubiany  przeze  mnie, Bonowicz,  uparł  się,  w  odpowiedzi  na  łajdactwa  Cenckiewicza  et  consortes,  tłumaczyć,  że  mój  guru  nie  był  wielbłądem,  czego  nie  pochwalam,  bo  takie  paszkwile  należy  pozostawiać  bez  komentarza.  Cenckiewicze  czekają  na  replikę,  by  swój  ohydny  proceder  kontynuować.   Wojciech  Jagielski  ciekawie  o  kaukaskim  Hadżi – Muracie.  Michał  Sowiński  ciekawie  rozmawia  o  „Po  piśmie”  z  DUKAJEM.  Dariusz  Kosiński  dobrze  o:  KINO MORALNEGO NIEPOKOJU – reż. Michał Borczuch, Nowy Teatr w Warszawie, premiera 25 kwietnia 2019 r.  Piotr  Kosiewski  niszczy  Miziołka (i  Glińskiego),  niszczącego  Muzeum  Narodowe.   U  Hołowni  w  interesującym  felietonie  znajduję  trafne  zdanie: „Bo my generalnie niewiele, poza sobą samymi, widzimy…”.  Jest  dobre  opowiadanie  Stasiuka  i  jest  KLATA!!  Tym  razem   dżadża  z  afery  Falenty: „..Fallada pisał, że każdy umiera w samotności, F. się nie zgadza: „Nie zamierzam umierać w samotności. Ujawnię zleceniodawców i wszystkie szczegóły”. Postanowił umrzeć w doborowym towarzystwie?..”  Jeszcze  list  czytelnika (Misiewicz)  i  słuszne  krytyczne  uwagi  pod  adresem  Wosia,  za  jego  artykul  o  „homo  sovieticus”.  Dodatek  o  FNP.  Ogólnie:  numer  bardzo  ciekawy.

17.06  Szukałem  czegoś  w  swojej  recenzji  Szpotańskiego  i  trafiłem  na  aktualny  pamflecik:

.......Najważniejsze, że Gnom się o nas troszczy (ponadczasowo) (s. 61):
"...Gdy wydajność jest do kitu
wiek obniżę emerytów —
mniejszy będzie płacy koszt
za to jaki zgonów wzrost...
....I uśmiechnął się jak słońce
dobroczyńca nasz i wódz
on, co troszczy się bez końca
jak urządzić polski lud.
Wreszcie znalazł rozwiązanie
mądre, trafne oraz tanie:
choć nie będzie raju w kraju
wkrótce wszyscy będziem w raju!..."

26.06  Zrecenzowałem  obiektywnie  tomik  poezji  znajomego  z  LC  i  przypomniało  mnie  się  zjawisko,  które  niszczy   wspaniałą  inicjatywę   popularyzacji  czytelnictwa...  No  i  właśnie,  WS  skomentował  przed  chwilą  moją  recenzje,  ja  mu  odpowiedziałem,  tym  co  poniżej  i   temat  się  skończył..
"Niestety w polskim narodzie dominuje skłonność do cwaniactwa, które infantylnie głosi hasło "Polak potrafi". Pozostając przy temacie promocji książek na LC, obserwuję  przypadki otwierania stron personalnych wyłącznie po to, by promować książki znajomego (oczywiście same najwyższe oceny), a w skrajnym przypadku sam autor, ukryty pod godłem, sam sobie stawia 10. O ile podly, bo podły, ale jest jakiś cel w tym, to w ogóle nie rozumiem "zawodowego" zbierania plusów przez tworzenie grup wzajemnej adoracji, W wyniku tego, ja posiadając 1900 znajomych i obserwujących dostaję srednio 60 plusów, a wyjątkowo nieudolne streszczenia (zamiast recenzji) tych samych pozycji natychmiast dostają powyżej 100 plusów. Oczywiście 90 % oceniających w ogóle recenzji nie czyta. No cóż, Polak potrafi!!"

4.07  Czytając  TP 25 z 23.06:  Wojciech  Pięciak  o  Andrzej Chwalba oraz Wojciech Harpula, ZWROTNICE DZIEJÓW. ALTERNATYWNE HISTORIE POLSKI, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019;  Lektor  o  ALBUM ALBRECHTA. Publicystyka. Wspomnienia. Żarty, Biblioteka „Więzi”, Warszawa 2019, ss. 190 + ilustracje;
TP 26  z  30.06  Dariusz  Kosiński  o  William Shakespeare, HAMLET, reżyseria Maja Kleczewska, Teatr Polski w Poznaniu, premiera 7 czerwca 2019 r. Wanda Świątkowska, HAMLET.PL. MYŚLENIE HAMLETEM W POWOJENNEJ KULTURZE POLSKIEJ, Wydawnictwo UJ, Kraków 2019.  Bartosz  Hlebowicz  o  Tommy Orange, NIGDZIE INDZIEJ, przeł. Tomasz Tesznar, Zysk i S-ka, Poznań 2019;   Lektor  o  Aldona Wiśniewska, Magda Krzyżanowska-Mierzewska, OLGA, CÓRKA „WILKA”, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2019, ss. 288.
TP 27 z  7.07:  ks. Adam Boniecki   przypomina: „..w poprzednim numerze „Tygodnika” pisał abp Grzegorz Ryś: „Czy moralność jest jedynie odpowiedzialnością wobec prawa? Czy nie jest raczej odpowiedzialnością za drugiego człowieka? Czy prawo nie tego właśnie dotyczy? – odpowiedzialnych i właściwych relacji między ludźmi? OK. Jesteś w porządku wobec prawa... Co do litery zapewne tak, ale czy co do jego ducha (dla nas: Ducha!) również?”.. Andrzej  Stankiewicz  optymistycznie: „..Wyrok TSUE zapadnie zapewne w najgorętszej fazie kampanii wyborczej. Podważenie przez trybunał Izby Dyscyplinarnej oraz KRS oznaczałoby praktycznie koniec marzeń PiS o przejęciu kontroli nad sądami..”.  Maciej Müller   o  Józef Majewski, WIARA W TRUDNYCH CZASACH, Biblioteka „Więzi”, Warszawa 2019.  Piotr  Kosiewski  o  Dorota Nieznalska, PRZEMOC I PAMIĘĆ, Kraków, Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK, kuratorka Monika Kozioł, wystawa czynna do 18 sierpnia.  Lektor  o  Joseph Roth PODRÓŻ DO ROSJI, przełożyła Małgorzata Łukasiewicz, wstęp Jan T. Gross. Wydawnictwo Austeria, Kraków-Budapeszt-Syrakuzy 2019, ss. 214. Seria Joseph Roth – Dzieła zebrane.

10,07  W  ramach  przygotowania  do  operacji  tętniaka  aorty, tak   mnie  męczyli:
Łojej! Koszulę  kazali  zdjąć,  do  plastikowej  torby  wsadzili,  a  to  ważne,  bo  w  kieszonce  ticket  wjazdowy  na  parking  miałem,  by  zapłacić  16 CDN  przed  wyjściem.  No  to  portki  mnie  opadły,  bo  szelki  opuściłem.  No  to  szelkę  na  niebieską  szmatę  szpitalną  założyłem.  Wymęczyli mnie, bo musiałem leżeć "na wznak" na plecach  (szelkę  opuściłem), a to, w moim przypadku ból straszny. Bardzo sprawnie poszło mimo wielu ludzi. Już o 8 wsadzali mnie do strasznej maszyny, po wstrzyknięciu radioaktywnego talu. W "maszynie" trzymali 18 minut, "cuś" tam się kręciło, ruszało i podobno fotografowało serce z wszelkich stron. Potem wtyczki ze mnie zdejmowali, zawieźli kawał drogi, znowu mnie upstrzyli w przewody i każdego zmuszali do szybkiego marszu na ruchomym chodniku, a dla mnie wyjątkowo, zamiast biegania zastrzyk  z  persantiny  zrobili   i monitorowali i myśleli. A potem wymyślili i następny zastrzyk i fiu z powrotem do maszyny i znowu 18 minut zdjęcia robili. Jak w końcu rozebrali mnie z drutów to nie mogłem samodzielnie się podnieść, ale, że była okazja raz na zawsze z tymi sadystami skończyć, to uśmiechnąłem się, podziękowałem i szybko z sali tortur się wyczołgałem. Ale 2 w nocy, a ja jeszcze nie doszedłem do siebie. A i tak miałem szczęście, że po tej truciźnie nie chorowałem jak inni. Amen
thallium stress test is a form of scintigraphy, where the amount of thallium-201 detected in cardiac tissues correlates with tissue blood supply. Viable cardiac cells have normal Na+/K+ ion exchange pumps. Thallium binds the K+ pumps and is transported into the cells. Exercise or dipyridamole induces widening (vasodilation) of normal coronary arteries. This produces coronary steal from areas of ischemia where arteries are already maximally dilated. Areas of infarct or ischemic tissue will remain "cold". Pre- and post-stress thallium may indicate areas that will benefit from myocardial revascularization. Redistribution indicates the existence of coronary steal and the presence of ischemic coronary artery disease

Dipyridamole (trademarked as Persantine and others) is a medication that inhibits blood clot formation[3] when given chronically and causes blood vessel dilation when given at high doses over a short time

12.07 Czytając  TP 28 z 14.07:   Ks  A. Boniecki  wspomina  anegdotyczną  karteczkę  umierającego  Tischnera  na  temat  cierpienia:  „NIE  USZLACHETNIA”.  Beata  Szady  o  „nielegalnym  i  nieetycznym”  przejmowaniu  kościołów  protestanckich   przez  katolików,  na  przykładzie   przerażającej  historii  w  Spychowie.  Tadeusz  A. Olszański  ujawnia  trochę   prawdy  o  wojnie  polsko-rosyjskiej  1919-1920.  Warto  przeczytać,  bo  przeciętny  Polak  słyszał  o  „cudzie  nad  Wisłą”,  a  skąd  bolszewicy  wzięli  się  pod  Warszawą,  już  nie.  Eliza  Kącka  ciekawie  o  Jacek Dehnel, ALE Z NASZYMI UMARŁYMI, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019  Dariusz  Kosiński  o  JEZUS – reż. Jędrzej Piaskowski, dram. Hubert Sulima, Nowy Teatr w Warszawie, premiera 22 czerwca 2019 r.   Lektor  o  Flannery O’Connor, OCALISZ ŻYCIE, MOŻE SWOJE WŁASNE. OPOWIADANIA ZEBRANE. Przełożyli Maria Skibniewska i Michał Kłobukowski. Przedmowa Robert Giroux. Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2019, ss. 608.  Dobre  mini-opowiadanie  Stasiuka  pt  „Ojczyzna”,  a  w  nim  zdanie: „..Nic, tylko monstrualna paplanina..”  Dodatek  o  Krakowie,  bardzo  obszerny,  mało  ciekawy.

17.07  Czytając  TP 29  z 21.07:  Artur  Sporniak  w  ciekawym  artykule  pt  „Diabelski  kłopot”  przytacza  m.in.  pogląd  Hellera:  „…Prosty i przez to silnie przemawiający do wyobraźni model propaguje z kolei ks. Michał Heller. Zwraca uwagę, że Stwórca istnieje poza czasem, ma zatem dostęp do całości historii wszechświata, którą można przedstawić – i tak czyni to fizyka – jako czterowymiarowy, przestrzenno-czasowy blok (nasza teraźniejszość byłaby w bloku tym punktem, wyznaczającym trajektorię, czyli historię naszego życia). „W aczasowej perspektywie Boga nic nie stoi na przeszkodzie – pisze Heller – by na przykład wysłuchać czyjąś modlitwę, zanoszoną w XXI wieku, przez umieszczenie w »warunkach początkowych« Wszechświata takich elementów, które zagwarantują jej spełnienie”. i  kończy  ostrzeżeniem: „…Teologia w chrześcijaństwie rozpoczęła się od rozprawy ze starożytnym manicheizmem. Gdyby w XXI wieku skapitulowała wobec niego, byłby to smutny koniec myśli chrześcijańskiej. Stawka dla obrony diabła jest wysoka.”.  Karol  Kleczka  pięknie  pisze  o  ks. Korniłowiczu  i  Matce  Czackiej  czyli  o  Laskach.  Lektor - dla  koneserów:  Agnieszka Dauksza, JAREMIANKA. BIOGRAFIA, Wydawnictwo Znak, Kraków 2019, ss. 624.   I  to  wszystko,  bo  nie  ma  ani  Klaty  ani  Stasiuka.

22.07  ZMOWA   MILCZENIA  TRWA,  NA  1  WRZEŚNIA  SZYKUJEMY  FETĘ,  A   DZISIEJSZEJ  ROCZNICY  NIE  ZAUWAŻAMY.  Nie  muszę  się  więc  wysilać,  bo  moje  odczucia  wyrażone  4  lata  temu  są  aktualne.  Czytaj na:

23.07  Skleroza  i  lenistwo  coraz  bardziej  daje  się  w  znaki,  więc  przenoszę  tu  "gotowce",  teraz  własną  odpowiedź   na  stwierdzenie  znajomej  z  LC:
Pomiędzy "stary" i "zgorzkniały" nie musi być znaku równości...To zależy tylko od nas.
-  Równości nie, raczej stosunek przyczynowo - skutkowy. Cała zdobyta wiedza okazuje się nieużytecznym zabytkiem, którego nikt nie chce oglądać. Dzisiaj np z okazji rocznicy śmierci Adama Sapiehy poszperałem w internecie i ani słowa o walce kościoła krakowskiego z warszawskim spersonalizowanego do pojedynków Sapieha - Hlond, Sapieha - Wyszyński, Wojtyła - Wyszyński, Wojtyła - Glemp, ani słowa o ubeckiej "lojalce" Episkopatu i zachowaniu Sapiehy (trzaśnięcie drzwiami), nawet pomija się stworzenie specjalnego tytułu dla Sapiehy, by zrekompensować mu brak nominacji na prymasa. Także o poniekąd słusznej "teorii przetrwania" Wyszyńskiego za wszelką cenę, tj za współpracę z UB się nie mówi. Do tego najlepszej czekolady na świecie z fabryki' "22 lipca" d. E. Wedel' nie można wspominać, bo data zakazana, I jeszcze Żydów w to wplątano organizując marsz z okazji likwidacji Getta AKURAT w Święto Manifestu Lipcowego, które obchodziłem przez 45 lat. A rocznicy Powstania w Getcie, gdzie jak Miłosz opisuje, Polacy z karuzeli oglądali jak "Żydki się smarzą" i któremu to Powstaniu Baczyński poświęcił swoje wiersze (a nie Warszawskiemu, bo trzeciego dnia przypadkowa kula go trafiła, gdy służba zupę podawała) nie celebruje się, choć akurat wtedy niedaleko płonącego Getta mnie zmuszono do wyjścia na ten świat. Dla przejrzystości wyjaśniam, że nie jestem Żydem, a ze swoim antysemityzmem "wyssanym z mlekiem matki" walczę bezskutecznie co najmniej od 50 lat (1968 - utrata wielu przyjaciół) No to z tego wynika, że zgorzknienie jest aposterioryczne, czyli wynika ze starości wskutek bolesnej empirii

24.07  Napisałem  "Nienawiść"  (na  blogu  https://wgwg1943.blogspot.com/2019/07/nienawisc.html )

8.08   Dostałem  dopiero  teraz  TP  i  od  razu  trzy  numery.  W  tej  sytuacji  tylko  zapisuję,  że..   czytając  nr  30   na  okładce  Wojciech  Jagielski, a  w  środku  jego  reportaż,  ponadto  Boniecki – „Żałosna jest ta nasza moralność, która wyrzuty sumienia uruchamia, kiedy nas złapią, a budzi ciche zadowolenie, kiedy się uda.”;  Eliza  Kącka  ciekawie  o  Gombrowiczu,  Lektor  o  Sándor Márai, DZIENNIK 1967–1976. Wybór, przekład, opracowanie, przypisy i posłowie Teresy Worowskiej. Czytelnik, Warszawa 2019, ss. 440.;  opowiadanko  Stasiuka  „Ludzie”.   W  nr  31: Boniecki: „Ktoś patrzący na naszą walkę o to, żeby za wszelką cenę światu przyswoić wartości i zasady chrześcijańskie, miałby wrażenie, że nie za bardzo wierzymy w dobro Dobrej Nowiny, w piękno chrześcijańskich ideałów, w siłę przykładu i świadectwa katolickich rodzin, w formacyjną moc katechezy Kościoła, w samego wreszcie Pana Boga, i drżymy z lęku, że LGBT wszystko nam zniszczy, a sekularyzacja i seksualizacja młodego pokolenia doprowadzą do unicestwienia naszej tysiącletniej katolickiej wiary”;  Klata: „…Niezależnie od mentalnej geografii paranoje się namnażają, ludzie generalnie przestają chcieć być narażani na poglądy, których nie podzielają, zarówno na stadionowych trybunach, jak i w uniwersyteckich ławach, ludzie generalnie zaczynają bardzo lubić czuć się urażeni (a urazić ich łatwo, w jedną i w drugą stronę), ludzie świetnie się czują w komfortowych środowiskowych bańkach i banieczkach ze swoim naukawym korpospikiem uniwersyteckim lub jakimkolwiek innym, jedynie słusznym żargonem. Żeby móc pielęgnować swą moralną wyższość, żeby tylko nie było przykro, ale bezpiecznie i przyjemnie. Po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy”.  W  nr. 32:  Tomasz  Fiałkowski  łagodnie:  „..Ja, słysząc o „świętowaniu” rocznicy powstania warszawskiego, zawsze się wzdrygam. Czy świętem może być rocznica tragicznej klęski? Czy można świętować śmierć wielu tysięcy warszawiaków, ofiar rzezi Woli, chorych spalonych żywcem w szpitalach, kobiet zgwałconych i zamordowanych na Zieleniaku? Hołd bohaterstwu powstańców i cierpieniom cywilów – oczywiście tak. I przepowiadanie sobie ich imion, chwila milczenia przy pomniku, przy kwaterach powstańczych na Powązkach czy przy tablicy pamięci Baczyńskiego na pałacu Blanka. Jednak scena, w której w rocznicę powstania policja ochrania narodowców wykrzykujących wykrzykujących nienawistne hasła, konfiskując równocześnie ulotkę z wierszem Świrszczyńskiej, wydaje mi się smutnym symbolem pamięci ciężko chorej.”  Dodam,  że  traktowanie Kamila  jako  bohatera  Powstania  Warszawskiego to  paranoja  i  zakłamanie.  Lupa „..O ludziach moralnie (etycznie) niedojrzałych, infantylnych. Rodzina → zwłaszcza rodzina dewocyjna → tradycyjnie pozostawiająca jednostkę w stanie dziecięcym → w etycznym mechanizmie KONFESJONAŁU → nie wytwarza w jednostce głębszej potrzeby prawdy, głębszej potrzeby fair play w relacji z drugim człowiekiem. Dzisiejszy katolicyzm promuje moralność na pokaz, wyłącznie zewnętrzną → jako jednostkową i grupową strategię społecznego SUKCESU…”  Lektor  poleca  Bruno Schulz, SKLEPY CYNAMONOWE, wstęp i opracowanie Jerzy Jarzębski, dodatek krytyczny Stanisław Rosiek, opracowanie językowe Małgorzata Ogonowska. Wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2019, ss. 278. „Dzieła zebrane”. Tom 2.

18.08  Czytając  TP  33  z  18.08:  Dobre  w  numerze  zaczął  Okoński  tytułując  swój  felieton  o  patronacie  Dudy  nad  Brygadą  Świętokrzyską  „Patron  na  manowcach”,  ale   hitem  numeru  jest  Andrzej  Stankiewicz (po  prawdzie  przeze  mnie  nielubiany)  z  felietonem  poświęconym  rodzinie  Kurdupla  pt  „Pierwsza  ostatnia  rodzina”  BOMBA!!!  „..Jarosław Kaczyński buduje dla swej partii i dla wyborców odrębny świat, którym jego matka, brat, ich przodkowie oraz kuzyni stanowią panteon wzorców i zasób cnót...”  Niestety  dalsze  artykuły  o  problemach  głuchych  czy  z  zakazem  używania  kondomów,  to  pokaz  ciemnogrodu  gorszego  niż  100  lat  temu,  za   Boya.  Jan  Olaszek  ciekawie  odsłania  historię  sporu  Michnika  i  Chojeckiego  o  wydawanie  Miłosza.  Mariusz  Gogół  fajnie  o  wampirach.  Magdalena  Nowicka-Franczak  o  żonie  Polańskiego  w:   Vincent Bugliosi, Curt Gentry HELTER SKELTER, przeł. Mirosław Jabłoński (Zysk i S-ka 2019); Nikki Meredith LUDZKIE POTWORY. KOBIETY MANSONA I BANALNOŚĆ ZŁA, przeł. Maciej Kositorny (Czarne 2019); Dan Piepenbring, Tom O’Neill MANSON. CIA, NARKOTYKI, MROCZNE TAJEMNICE HOLLYWOOD, przeł. Radosław Madejski (Akurat 2019); Ed Sanders SHARON TATE. ŻYCIE, przeł. Magda Witkowska (Laurum 2019); Alisa Statman, Brie Tate SHARON TATE. HISTORIA MORDERSTWA ŻONY ROMANA POLAŃSKIEGO, przeł. Anna Sak (Znak Horyzont 2019).  Piotr  Kosiewski  o  HISTORIE O STAROŚCI, Białystok, Galeria Arsenał, wystawa czynna do 15 września br. Kuratorka: Magdalena Godlewska-Siwerska;  Wojciech  Engelking  o  Michael Chabon, NIESAMOWITE PRZYGODY KAVALIERA I CLAYA, przeł. Piotr Tarczyński, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2019 ;  Lektor  reklamuje  nieakceptowanego  przeze  mnie   megalomana  Pilcha: Jerzy Pilch TRZECI DZIENNIK 7 MAJA 2017 – 15 LIPCA 2018, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019, s. 184.   No  i  jeszcze  Szymon  Hołownia,  którego  pewnie  ubódł  tandem  Jędraszewski -  Kaczyński,  więc  walczy  z  wiatrakami:  „..Nie znalazłem w wypowiedziach Franciszka (być może za słabo szukałem) frazy, którą tak chętnie szafują dziś nasi prawi wojownicy: „ideologia LGBT”. Gdybym znalazł, chętnie polemizowałbym z Ojcem Świętym. O ile bowiem da się mówić np. o „teorii gender”, o tyle „ideologia LGBT” to pusty znaczeniowo (bo homoseksualizm jest orientacją seksualną, a nie zbiorem idei) propagandowy wytrych, pozwalający zarządzać emocjami słuchaczy na skróty. Nie mogę też, jako się rzekło, wykluczyć, że w wielu sprawach co do zasady znalazłby on wspólny język z abp. Jędraszewskim. Nie o różnicę poglądów jednak tu chodzi, lecz o to, czy poza poglądami ktoś jeszcze naprawdę – a nie tylko z dbałości o retorykę – dostrzega tu człowieka…”

20.08  g.22  Strzeżonego,  ktoś  tam  strzyże... ,  a  ja  już  się  ogoliłem,  wykąpałem,  spakowałem  "case",  czyli  malutką  torebeczkę  z   lekarstwami,  uszami,  patrzałkami   i  rano  tusz  i  do  szpitala,  bo  o  6.30  mają  mnie  przyjąć,  pewnie  koło  8  kroić,  jak  dobrze  pójdzie  to  o  11  skończą,  a  po  godzinie  umieszczą  mnie  w  sali  pooperacyjnej  i  dalej  do  następnego  dnia,  mam  nadzieję,  że  najpóźniej  do  10  rano  nie  będę  mógł  palić.  Stenty  to  drobiazg,  byle  nie  ciekły,  ale  problem  z  leżeniem  na  plecach,  bo  normalnie  leżę  na  prawym  boku  i  nie  dłużej  niż  godzinę.  Brzucho  naprawią,  a  krzyż  mnie  powali.  Starość  nie  radość,  a  że  przezorny  ubezpieczony  to  wszystkie  dyspozycje  do  ewentualnego  mojego  zejścia  wydałem.  Jak  byłem  młody  to  i  do  tramwaju  skakałem,  a  teraz  to  nawet  manicure  jest  przeżyciem,  a  najbardziej  denerwuje  mnie  gadanie,  że  Nowak,  Kowalski  i  Kociubińska  też  mieli  tętniaka  i  po  operacji  świetnie  się  czują.   A  co  oni  mnie  obchodzą,  przecież  ja  jestem  jedyny,  niepowtarzalny  i  wyjątkowy,  a  porównań  nie  cierpię. Amen

22.08.2019     Veni,  vidi..     i  przetrwałem,  bo   zwycięstwo  niby  było,  lecz  tylko  w  tętniaku,  a  jednocześnie  ujawnili  inne  duperele.   Odnotowuję   udany  zabieg,  lecz   jako  stara  zrzęda,  raz  chociaż  zdobywam  się  na  peany  pod  adresem  kanadyjskiej  służby  zdrowia.  Jak  chwycili  mnie  w  swoje  łapy,  pięć  minut  przed  czasem,  o  6,25,  to  dopiero  dzisiaj  o  16  trochę  popuścili,  lecz  (wskutek  nazwijmy  to  nieporozumienia  rodzinnego)  musiałem  wypisać  się  na  własne  życzenie.   Anestezjolożka    z  własnej  inicjatywy  znieczuliła  mnie  plecy,  bym  bezboleśnie  mógł  na  nich  leżeć,   a  jeden  z  lekarzy,  na  pierwszą  wzmiankę  o  bólu  w  klacie,  od  razu  mnie  nitrogliceryną  pomógł.  Po  odleżeniu  godziny   pod  opieką  tej  miłej  pani  od  pleców,  przenieśli  mnie  na  jednoosobową  salę  pooperacyjną,  gdzie  przebywałem  do  końca.  Nie  mogłem  naliczyć  się  ludzi   zaangażowanych   w  bitwę  o  moje  zdrowie,  ani  rozpoznać  specjalistów  od  służb  psychologicznych,  socjalnych    etc.   I  wszyscy  prześcigali  się,  by  mnie  dogodzić.  Może   dotychczas  miałem  pecha,  lecz   nie  przypuszczałem,  że  taka  znakomita  opieka  jeszcze  mnie  się  przydarzy.   Z  kronikarskiego  obowiązku,  odnotowuję,  największy  ból  i  siniak  w  lewym  udzie,  dalej  po  lewej  stronie  brzucha,  bo  tam  „cuś”  włożyli,  a  jutro  mam  zdjąć  opatrunki  z  pachwin  i  wyrzucić ,  choć  z  jednej  strony  trochę  krwawi.   Może  wyszło  to  mało  entuzjastycznie,   lecz  zmęczony  jestem,  a  życzliwych  mnie  chciałem   szybko  powiadomić,  że  powracam  do  internetowej  aktywności.  Dzięki  wszystkim   empatycznym  piszę:  do  zobaczenia,  do  usłyszenia!     

24.08  Czytając  TP 34 z 25.08:  Ks. Boniecki  odkrywa  rewelację:  „..Niestety, ani państwo, ani Kościół nie uporały się w Polsce z alkoholizmem. Państwo zawsze było i jest kuszone dochodami z akcyzy (wpływy z akcyzy i VAT-u za alkohol oraz wyroby tytoniowe wynoszą ok. 40 mld złotych rocznie), Kościół zaś swoje działania obronne ostatnio skupił na „tęczowym niebezpieczeństwie”….”  Może  uczciwiej  przyznać,  że  państwo  czy  Kościół  nigdy  nie  zamierzał  uporać  się  z  pijaństwem,  bo  pijanymi  łatwiej  rządzić!!!  Artur Sporniak  swój  „Kłopot  z  ciałem” kończy  pesymistycznie: „..W konsekwencji przed Kościołem, jak się wydaje, są trzy możliwe drogi. Pierwsza to defensywna obrona nauczania w dotychczasowej formie, a więc w oparciu o anachroniczną antropologię. Ta strategia prowadzić będzie do coraz większego oddalanie się teologii i Kościoła od nowoczesnej wiedzy oraz tracenia zdolności tworzenia nowych, przekonujących argumentów. Druga możliwość to rezygnacja – wbrew wielowiekowej tradycji – z odwoływania się do koncepcji prawa naturalnego i szukanie innych uzasadnień dotychczasowego nauczania moralnego, np. skupiając się na Biblii. Wówczas jednak Kościół będzie miał kłopot z uzasadnieniem uniwersalności propagowanej etyki. Koncepcja prawa naturalnego dlatego jest tak atrakcyjna, gdyż tę uniwersalność ma gwarantować. Trzecia polegałaby na ostrożnym otwarciu się na wiedzę naukową o człowieku i jednoczesnym dowartościowywaniu sumienia. Przy tej ostatniej strategii nie należy oczekiwać jakichś spektakularnych sukcesów. To w gruncie rzeczy najtrudniejsza droga.”  Remigiusz  Okraska  przypomina  ciekawie  Pużaka (1883-1950).  Michał  Eckstein  swój  naukowy  wywód  o  korelacji  kończy  ciekawym  dopiskiem:  „..Na przyjęciu bawiło się 6 osób: Alicja, Bogdan, Czarek, Dawid, Ewa i Franek. Linie łączące odpowiednie litery określają wzajemne relacje danej pary. Jeśli osoby się znają, rysujemy niebieską kreskę, a jeśli nie, to czerwoną. Ponieważ z każdego wierzchołka wychodzi 5 linii, przynajmniej 3 z nich muszą być tego samego koloru. A z tego wynika, że przy sześciu wierzchołkach zawsze powstanie przynajmniej jeden jednokolorowy trójkąt. A zatem, jakiekolwiek bybyły wzajemne relacje uczestników, to zawsze istnieje trójka osób znających się nawzajem albo będących sobie obcymi.”  Anna Dziewit-Meller  kończy  swój  felieton  uwagą”  „…Jak mówi Izabela Fornalik, pedagożka specjalna i edukatorka seksualna, psychoterapeutka, „Każdy ma prawo do edukacji seksualnej”. Także Polacy..”.  CZYŻBY???  No  i  Klata  naśmiewa  się  z  Glińskiego,  ale  w  tej  materii  nil  novi,  więc  szkoda  pióra  na  kogoś  takiego

28.08    Uwaga!  CITO!!  Do  Jarka!   Szydło  nazad  na  premoiera,  a  Morawiecki  na  prezydenta!  Panie  Prezesie,  to  ja,  Wojtek  Gołębiewski

30.08  Czytając  TP 35 z 1.09: ks.A.Boniecki  słusznie  zauważa: „..Dla młodszych pokoleń II wojna światowa jest wydarzeniem historycznym, ważnym, lecz odległym, jak dla mojego pokolenia było powstanie styczniowe (71 lat przed moim urodzeniem)..”,  Adam  Robiński  o  Amazonii:”.. Lasy płoną – rzadziej – z przyczyn naturalnych i – częściej – podpalone, umyślnie lub przypadkiem, ręką człowieka. Lokalne gazety piszą o „dniach ognia” – organizowanych oddolnie przez amazońskich farmerów wypałach znacznych połaci puszczy pod przyszłe uprawy…”.   A  politycy i  opinia  publiczna nie  chcą  tego  widzieć. (Opluty  Cejrowski,  nie  znoszę  typa,  ale  tym  razem  miał  rację).  Andrzej  Stankiewicz (nielubiany)   ciekawie:  „..W ostatnim czasie prezes znacznie wzmocnił Mariusza Kamińskiego, który jako koordynator specsłużb i szef MSWiA stał się potężniejszy od Ziobry i jego prokuratorów. W dodatku ludzie Ziobry dostali na listach PiS poślednie miejsca i po wyborach nie mają szansy na zbudowanie w Sejmie realnej siły, z którą Kaczyński musiałby się liczyć. Choć dziś jeszcze Ziobro może spać spokojnie, to przyszłość wygląda niepewnie…”  Magdalena  Nowicka-Franczak  w  artykule „Kochankowie z Auschwitz”  o  Eoin Dempsey ANIOŁ Z AUSCHWITZ, przeł. Mateusz Grzywa, Wydawnictwo NieZwykłe, Oświęcim 2019; Wojciech Dutka CZERŃ I PURPURA, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2019 (wyd. II); Marente de Moor HOLENDERSKA DZIEWCZYNA, przeł. Ryszard Turczyn, Wydawnictwo Relacja, Warszawa 2019; Heather Morris TATUAŻYSTA Z AUSCHWITZ, przeł. Kaja Gucio, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2018.  Piotr  Kosiewski  o  HASIOR. Wystawa ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem, Gliwice, Willa Caro, czynna do 20 października br., kurator: Julita Dembowska. WYBÓR. Z „NOTATNIKA FOTOGRAFICZNEGO” WŁADYSŁAWA HASIORA, Gliwice, Czytelnia Sztuki, wystawa czynna do 20 października br., kurator: Wojciech Nowicki.   Anita  Piotrowska  o  Piotr Czerkawski, DRŻĄCE KADRY. ROZMOWY O ŻYCIU FILMOWYM W PRL-U, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019. Premiera 11 września.  Bonowicz  mnie  rozbawił:  „…Otóż popularna anegdotka głosiła, że Jabłoński chadzał przed wojną do biblioteki Wojskowego Instytutu Historycznego i tam na korytarzu zderzył się pewnego dnia ze starszym panem, tak że o mało go nie przewrócił. „Uważaj, gówniarzu” – powiedział starszy pan, a był to nie kto inny, tylko Józef Piłsudski. Tak zaczęło się i skończyło jedyne spotkanie tych dwóch, jedyna ich rozmowa. No ale, można powiedzieć, palec historii jednak na Jabłońskiego wskazał. Nic na to nie poradzę, ale jak Dodatek 2 Wrzesień 1939  -  czyli  tkwimy  w  „jedynej,  słusznej”  wersji  wydarzeń   i  ich  interpretacji (bo  tak  wygodnie)

3.09   WIELKI  DZIEŃ!    WIERNOŚĆ  POPŁACA!   Zawsze  byłem  za  PO,  Donaldem  i   Grzegorzem;  nigdy  nie  wątpiłem  w  ich  przyjaźń,  lojalność,  choć  strategie  zawodziły.  Dzisiaj  oddali  formalne  przewodnictwo  Małgorzacie  Kidawie -  Błońskiej,  A  to  jej  korzenie:
Prawnuczka prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego i Marii Wojciechowskiej oraz premiera Władysława Grabskiego i Katarzyny Grabskiej. Wnuczka Władysława Jana Grabskiego i Zofii Wojciechowskiej. Córka profesora Macieja Władysława Grabskiego i jego żony Heleny Grabskiej  z domu Nowakowskiej.
DUŻE  BRAWA!  NADCHODZI  NASZ  CZAS!!

6.09  Czytając  TP 36  z  8.09:  Wojciech  Pęciak  kończy  swój  felieton: ..„Fort Merkel” byłby dobrym uzupełnieniem „Fortu Trump”..  Uzupełnieniem  czego?  Może  raczej  kontynuacją  głupoty  Konrada  Mazowieckiego.  Przemysław Wilczyński  ‘…Biskupi wciągający w świat swoich lękowych wizji szkołę to dla niej kolejna z serii złych wiadomości…”.  R  rozmowie  z  Dobrochem  ratownik  TOPR  Górka  przypomina  złotą  myśl  Mrożka:  „Polak jest indywidualistą stadnym”.  Wilczyński  prowadzi  ciekawą  rozmowę  ku  pokrzepieniu  serc  z  maturzystą  o  szerokich  zainteresowaniach,  w  tym Brzozowskim.  Panie  Redaktorze,  wyjątki  potwierdzają  regułę,  tzn.  taki  mądry  młody  człowiek  może  się  trafić  w  każdej  szkole,  bez  względu  na  poziom  nauczycieli,  jak  i  programy  nauczania. Anna  Łabuszewska  dalej  cierpi  na  rusofobię;  Jagielski  ciekawie  o  Indonezji  i  Egipcie;  Lektor  o  wspaniałym  Henie  JÓZEF HEN, NOWOLIPIE. NAJPIĘKNIEJSZE LATA, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2019, ss. 496.  Szymon  Hołownia: „…Pogodziłem się już z wielokrotnie wyrażaną i tu myślą: polski Episkopat ze ślepą konsekwencją prowadzi Kościół instytucjonalny w Polsce, w formie jaką znamy, do upadku…”  Andrzej  Stasiuk  z  nowym  mini opowiadaniem  Bahnowate,  a  Jan  Klata  naśmiewa  się  z  ukrywania  kupna  Pegasusa

13.09  Czytając  TP 37 z 15.09:   Wojciech  Pięciak:  „…wymiana doszła do skutku tylko dlatego, że Kijów ustąpił żądaniu, by wśród zwolnionych był Władimir Cemach. To głównie na nim miało zależeć Putinowi. Cemach mógł być ważnym świadkiem w procesie o zestrzelenie samolotu MH-17 nad Donbasem, który wkrótce zacznie się w Hadze: w 2014 r. kierował tam rosyjską obroną przeciwlotniczą. Gdyby Kijów nie zgodził się go wydać, pewnie nie doszłoby do wymiany jeńców (zakładników?)…”  Andrzej  Stankiewicz (nielubiany)  nie  docenia  Kidawy-Błońskiej.  Maciej Müller  cytuje  Ardanowskiego:  „To to nasze dobro narodowe, z 500-letnią tradycją, jest częścią polskiego stołu, naszej kultury”   Tak  jest,  psia  mać!  Kubisiowska   cytuje  Kierkegaarda: “..Søren Kierkegaard pisał o nudzie: „Bóg był tak znudzony, że stworzył człowieka. Adam nudził się, bo był sam, więc stworzona została Ewa. Od tego czasu nuda zawitała na dobre na świecie i narastała proporcjonalnie do przyrostu ludności”.  Osica  kończy  swoje  truizmy  i  frazesy   mądrze:  “…Rolą dyplomacji niezamożnego państwa średniej wielkości jest inteligentna nawigacja między rafami, a nie zatykanie flagi na pierwszej, na którą udało się nam wdrapać, aby odtrąbić zwycięstwo…”  Sepioło  banialuki  o  więzieniach  i  “porządnych”  klawiszach.  Niech  poczyta  Spadło!  Piotr  Sikora  zaczyna  swój  felieton:  „Krzyż to znak bezbronnej solidarności, nie konfrontacji i walki. Czy taki jego sens mają na myśli organizatorzy masowej akcji „Polska pod Krzyżem”?..”  Eliza  Kącka  ciekawie  o  Witkacym.  Pitr  Kosiewski  o  W PRZESTRZENI MAGDALENY ABAKANOWICZ, Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, wystawa czynna do 6 października br., kuratorka: Eulalia Domanowska.  Lektor  dobrze  o  Maciej Hen, DEUTSCH DLA ŚREDNIO ZAAWANSOWANYCH, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019, ss. 542.

18.09 Czytając  TP 39  z  22.09:  ks. A. Boniecki: „…„Kościół święty”, który jest przedmiotem wiary wyznawanej w Credo, nie jest dokładnie tym samym co znana nam instytucja….”  Przemysław  Wilczyński  o  pustej  sejmowej  Sali  Sejmowej  przy  sprawozdaniu RPO: „..Ten smutny obrazek ponadpartyjnego lekceważenia rzecznika..”  Flis  już  wie,  (tak  mu  się  wydaje):  „..Wygląda na to, że wynik wyborów będzie wypadkową dwóch sił. Pierwsza to ewentualna oddolna mobilizacja zorganizowana przez najbardziej zaangażowanych wyborców – tych, którzy mają dość patrzenia na nieudolność ścierających się aparatów. Drugą są przysłowiowi widzowie Polsat News. Gdyby wejść na stronę tej telewizji, to ma się wrażenie, że trwa najzwyklejsza kampania, jakby wybory odbywały się w Polsce od stu lat i jakby dobrostanowi obywateli nie zagrażali ani rządzący, ani opozycja. Dobrze byłoby być przekonanym, że tak jest naprawdę”  Patrycja  Bukalska: „..Fascynująca opowieść, która wiele mówi nie tylko o Izraelu, ale i o Polsce”.  To  o  Karolina Przewrocka-Aderet, POLANIM. Z POLSKI DO IZRAELA, Czarne, Wołowiec 2019   W  fajnym  wywiadzie  z  Gajosem: „..Wie pani, długo rosłem w strasznym niepokoju: czy to, co robię, jest w porządku. Aż się dowiedziałem od księdza Tischnera, że dobrze robię. Przeczytałem u niego, że aktor nie ma być prawdziwy, tylko prawdziwie tworzyć. Wtedy mi ulżyło…”  Lektor  słusznie  chwali: Adam Zagajewski, PRAWDZIWE ŻYCIE, Wydawnictwo a5, Kraków 2019, ss. 76.  Szymon  Hołownia  pięknie  wymiotuje  po  lekturze  Uzurpator. Podwójne życie prałata Jankowskiego”  Piotr GłuchowskiBożena Aksamit. Wydawnictwo: Agora SA . Świetny  „List” (do  Pana  Boga)  Stasiuka,  a  w  nim: „..Najgłupszy juhas wie, że nie można straszyć owiec. Ich serca i tak podszyte są nieustannym lękiem. Spłoszone wpadają w panikę i ulegają rozproszeniu, a wilki i ciernie czyhają na nie. Najgłupszy juhas to wie. A Twoi pasterze sieją strach i zamęt w owczarni. Sami struchlali pędzą stado tam, gdzie wilki i ciernie. Jakby paśli je nie na Twoich zielonych pastwiskach i nie nad Twymi wodami, ale w jakimś Tartarze. Panie, zestrachany pasterz to nie jest pasterz, tylko z koziej dupy trąba…”   Ciekawy  dodatek:  Festiwal  Conrada



26.09  Czytając  TP 39  z 29.o9;  Kalina  Błażejowska  strofuje  niegrzecznych  już  tytułem: „Nie świruj, czyli ubytki w empatii”.  Klaus Bachmann:  “O wiele więcej ludzi sądzi, że PiS wygra wybory, niż skłonnych jest głosować na tę partię. To nie musi być samospełniająca się przepowiednia...”  Anna  Golus  robi  sobie  dżadża  z  RPD:  “..Uwierzcie mi, sam jestem już dorosły i wiem, co mówię” – napisał rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak w liście do uczniów, zachęcając ich do rezygnacji z rozrywki i życia prywatnego na rzecz kucia do wieczora..”.  Szkoda  jej  pióra,  bo  każdy  wie,  że  Pawlak  to  czarna  rozpacz.  MACIEJ MÜLLER   prowadzi  ciekawą  rozmowę  z:  DR PAWŁEM  GRABOWSKIM,  który  jest chirurgiem szczękowo-twarzowym, specjalistą medycyny paliatywnej. Założyciel Hospicjum Proroka Eliasza w Michałowie. Został pierwszym laureatem nagrody „Okulary księdza Kaczkowskiego. Nie widzę przeszkód”, lauru przyznawanego przez działającą w Sopocie fundację imienia zmarłego ponad trzy lata temu duchownego..  O. Józef Puciłowski OP  ładnie  pisze  o  4  księżach  -  Żydach  węgierskich  zasłużonych  dla  Kościoła  “..Czterech węgierskich Żydów, którzy wzbogacili świat wiary, nauki i kultury, a przede wszystkim dowiedli, że nawet w najtrudniejszych czasach można być przyzwoitym człowiekiem, bo się spotkało przyzwoitych ludzi..”.  To  bajka  na  Wegry,  bo  w  Polsce   historia  księdza  Pudra  i  ks. Waszkinel-Wekslera,  takiej  opcji  nie  dopuszczają  Piotr  Bernardyn  ciekawie  o  Chinach:  “..Chiny nieraz potrafiły zaskoczyć świat. Operują w innych perspektywach czasowych niż kraje, gdzie mandat do rządzenia wymaga ciągłego odnawiania w demokratycznych wyborach. Być może Xi Jinping znajdzie więc metodę na urzeczywistnienie swojego „chińskiego marzenia”…”   Łabuszewska,  jak  zawsze  snuje  pólprawdy  uwzględniając  j e d y n i e   polski  punkt  widzenia.  .Justyna  Bargielska  i  Piotr  Janicki  rozmawiają  o  Michael Hebb, POROZMAWIAJMY O ŚMIERCI PRZY KOLACJI, przeł. Magdalena Koziej, Prószyński i S-ka, Warszawa 2019..  Paulina  Małochleb  o  Cezary Łazarewicz, NIC OSOBISTEGO. SPRAWA JANUSZA WALUSIA, Post Factum, Katowice 2019.   Lektor,  raczej  z  obowiązku  niż  z  entuzjazmu  o  Jerzy Pilch, WIDOK Z MOJEGO BOKSU, Wydawnictwo Znak, Kraków 2019, ss. 238.  No  I  Jan  Klata,  jak  zawsze, drwi: “..Na Narodowym Obiekcie odbyła się kontynuacja Pułtuska, gdzie kilka tygodni temu Prezes Wszystkich Prezesów zachęcał wszystkich, którzy udają, że nie lubią disco polo, żeby po prostu wyszli z szafy. Uważam, że zarówno przesympatyczny Pułtusk, jak i cała Polska zasługują na więcej, ale to moja, wielce niszowa opinia. W każdym razie władza nawet nie kryje, że kulturę ma tam, gdzie ma…”

27.09  To, że Kaczynski jest psychopatą i nędznikiem to wiemy, ale co z tą częścią Narodu, która DOBROWOLNIE go popiera

28.09  CHWALĄ NAS!! WRESZCIE DOBRZE O POLSCE!!
W kanadyjskiej TV CP24 chwalą polska policję za użycie gazu łzawiącego przeciw "far-right protesters", którzy usiłowali zakłócic paradę LGBT

29.09   "..- Kontrowersje - także w środowisku naukowców - dotyczą roli człowieka....... - uważa wicepremier Gowin". "Człowiek to brzmi dumnie - Maksym Gorki"; "Członek to brmi dumnie, ale nie u mnie - Marian Załucki"; ergo "Członek Gowin nie brzmi dumnie - WG"

30.09  Dziennik Zachodni:  "Czesław Ryszka, senator PiS: wystąpienie Marcina Lutra to pierwsza ideologia totalitarna czasów nowożytnych"

 Łoj, RYSZKA, łoj! Może byś cuś pocytał, boś głupi jak but: Simone Weil pisała:
„…..... Kościół pierwszy położył w Europie XIII wieku.. ..fundamenty totalizmu.. ..A sprężyną tego totalizmu był użytek zrobiony z dwóch małych słów ANATHEMA SIT”


1.10  PAMIĘTAJCIE O WYBORACH

Proboszcz jest NAJWYŻSZYM AUTORYTETEM i basta, a komu się nie podoba to miejsca na pochówek nie dostanie i na liście "czarnych owiec" umieszczony będzie. I TAKA JEST POLSKA, więc nie pyskujcie i głosujcie na kandydata wskazanego przez księdza dobrodzieja🤣🤣🤣

c.d  Negatywnym punktem odniesienia w każdej materii stał się dla głupich młodych PRL, o którym mają mgliste pojęcie wskutek pisowskiej (i nie tylko) indoktrynacji o złych "postkomunistach". W końcu jednemu mądrali zwróciłem uwagę:
"A PRLem szczylu gęby sobie nie wycieraj, bo wszystko co masz zawdzięczasz ludziom PRL-u, którzy mimo zwierzchności Moskwy, w tak trudnych warunkach, Polskę odbudowali i zbudowali i to z darmową edukacją i służbą zdrowia i bez bezrobotnych i bezdomnych. Amen"🤣🤣.
To mnie ulżyło!

2.10  W  TVP  odwracają  "kota  ogonem"  z  "receptą  Budki",  a  ja  napisałem:
"Przed 1.09.2019 rodzice płacili ponad 1000 zł za lek; tak samo jak pokoje na godziny były gdy właścicielem kamienicy był Banaś. Teraz jest fefundacja, a chałupa ponoć sprzedana, lecz nie zmieni to faktów z niedawnej przeszłości"
Kurdupel  słusznie  przewiduje:
"..ze wszystkimi fatalnymi konsekwencjami dla naszej przyszłości...."
PRAWDĘ KACZYŃSKI RZECZE, bo jak katolicka doktryna naucza: jest wina, to i muszą być jej konsekwencje, lecz wszystko powinien poprzedzać rachunek sumienia i skrucha, a zamiast niej widać ino HUCPĘ
W  związku  z  napaścią  na  Janusza  Wojciechowskiego,  że  nie  po  drodze  mu  z  angielskim,  w  komentarach  na  stronie  Hartmana  napiałem:
"Snobizm! Przedtem zubożałe szlachcianki mówiły: "Mamą, trędupą o trotuar!", a teraz moda na angielszczyznę. Palacy nie gęsi, a kaczki własny język mają! Nasz Mistrz nie kuma w żadnym języku, a jest Wielki! Niech te ciule z Brukseli poduczą się polskiego"


3.10  Czytając  TP 40  z  6.10:  Okoński  robi  sobie  jaja  z  małopolskiej kurator oświaty, Barbary Nowak,  przytaczając  jej  słowa  o  Grecie  Thunberg.  Ha, ha!  Pięciak  ostrzega  przed  triumfalizmem  Dudy  z  okazji  spotkania  z  Trumpem.  Stankewicz  zaczyna  słowami:  “Jak to możliwe, że CBA przez prawie pół roku nie było w stanie ustalić, iż jeden z najważniejszych ludzi w kraju wynajął kamienicę sutenerom i zaniża koszty wynajmu?..”  O  Glińskim,  ksywa  “mójbratidiota”:  “„Faktem jest, że Paweł Potoroczyn został zwolniony niezgodnie z prawem. Ale myślę, że zgodnie z polskim interesem” – skomentował swoje decyzje personalne minister kultury Piotr Gliński w programie Wirtualnej Polski „Tłit”. Potoroczyn funkcję dyrektora Instytutu Adama Mickiewicza stracił we wrześniu 2016 r. Po zaskarżeniu tej decyzji w sądzie wygrał sprawę. Podobnie jak Michał Merczyński, usunięty z Narodowego Instytutu Audiowizualnego. Ostatni przegrany proces ministra kultury z Festiwalem Malta kosztował Skarb Państwa 300 tys. zł.”  Znowu  sensownie  Stankiewicz: “Przez cztery lata rządów PiS parlament stał się praktycznie zbędny. Po co nam posłowie, skoro o wszystkim decyduje Jarosław Kaczyński?...”   Lektor  zachwala  Stanisław Ignacy Witkiewicz, VARIA, opracował Janusz Degler. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2019, ss. 340.

5.10  REAKTYWUJĘ ZWYCZAJ Z PRL PREDSTAWIANIA WIZERUNKU SABOTAŻYSTÓW
I. Piotr Gliński, ksywa "mójbratidiota"; więcej na: https://kultura.onet.pl/…/piotr-glinski-nie-jestem…/zds8ymw…

cdn😘😘


7.10   Coraz  trudniej  mnie  odnaleźć  odpowiednie  cytaty,  więć  zamieszczam  tu  spójny  komentarz  do  ironicznego  porównania  pogrzebów  Morawieckiego  i  Modzelewskiego:
https://natemat.pl/286569,pogrzeb-kornela-morawieckiego-lewica-przypomina-o-karolu-modzelewskim?_ga=2.15245942.1309161567.1570382050-1296576009.1549264859&fbclid=IwAR197Kb5I4xb3iGKiQPI9hT0YBXEInwBgurpRdQ-qFaiticXhWN7oBa1Kwk
pt  Historia dwóch pogrzebów. Oto bohater, któremu państwo PiS honorów poskąpiło
 Modzelewski (jak i Kuroń, Michnik) to WYRZUT SUMIENIA, o którym pisał Havel i Kołakowski: HAVEL Vaclav /1936-2011/; ŚWIETNE o tych co „walczyli”: „...rozpowszechnił się w życiu publicznym bardzo szczególny rodzaj ANTYKOMUNISTYCZNEGO OPĘTANIA. Tak jakby niektórzy ludzie, którzy przez lata milczeli, chodzili posłusznie na wybory, zajmowali się tylko sobą i bardzo uważali, żeby nie podpaść, nagle poczuli potrzebę odreagowania, jakimś mocarnym gestem, swego wcześniejszego poniżenia i poczucia czy może podejrzenia, że wcześniej się nie sprawdzili. Dlatego wzięli sobie na cel tych, którzy najmniej im to wypominali - czyli dysydentów. Ciągle bowiem traktowali ich jako ŻYWY WYRZUT SUMIENIA, jako przykład tego, że jeśli KTOŚ NIE CHCIAŁ, TO NIE MUSIAŁ się całkowicie podporządkować..”. KOŁAKOWSKI: "..: „Okazuje się, że wszyscy dzielnie walczyli z komunizmem przez pół wieku, NIEPRAWDAŻ? Innych nie było, wszyscy krew przelewali przez te wszystkie dziesięciolecia, oprócz garstki sprzedawczyków. To jest potrzebne dla dobrego SAMOPOCZUCIA...”. No i jeszcze parę uwag do wykorzystania: „...ci, którzy wyprowadzają naród z domu niewoli będą okrzyczani ZŁOCZYŃCAMI i OPLUWANI przez tenże naród...”. No i mamy przykład pogrzebu Modzelewskiego i codziennego opluwania Michnika czy Wałęsy

8.10 Wczoraj  w  TVN OLEJNIK ZŁOŚLIWIE FORMUŁOWAŁA PYTANIA NA POZIOMIE PRZEKRACZAJĄCYM MOŻLIWOŚCI PERCEPCJI GLIŃSKIEGO KSYWA "MÓJBRATIDIOTA". DLATEGO TEŻ NIE UDZIELIŁ ODPOWIEDZI NA ANI JEDNO PYTANIE, A PRZECIEŻ WCZORAJ WÓDZ KACZYŃSKI WSKAZAŁ GO JAKO NAJMĄDRZEJSZEGO W PiS


11.10  Czytając  TP 41 z 13.10:  Okoński  bawi  się  w  niuanse  o  Glińskim,  ksywa Mójbratidiota: „..nie jestem przekonany, że jest on szanującym procedury konserwatystą i dbającym o powagę podlegających mu instytucji państwowcem. Jestem przekonany, że potrafię powiedzieć to dosadniej i krócej”.  Żenada,  bo  Flis  bredzi:  „..Są cztery etapy kampanii wyborczej. Najpierw – pokazać, kim jestem. Po drugie – wyjaśnić, po co chcę kandydować. Trzeci etap – udowodnić, że jestem dobrze przygotowany. Czwarty – po prostu powiedzieć: wygram..”  Hit  numeru:  „Świat nie został odczarowany”  Ks. prof. Michał Heller, Artur Sporniak.  Heller: „..W pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju możemy odnaleźć bardzo wyraźne ślady mitów babilońskich. Na początku chrześcijaństwa obraz świata już nie był biblijny i babiloński, tylko grecki. Stąd naturalna wydawała się ich interpretacja alegoryczna, bo te dwa obrazy już nie pasowały do ówczesnej kosmologii…”  A  to  dopiero  początek  genialnej  rozmowy!!!  Baza:  Michał Heller NAUKA I TEOLOGIA – NIEKONIECZNIE TYLKO NA JEDNEJ PLANECIE, Copernicus Center Press, Kraków 2019.  Lektor; „..Opowieść, w której groteska przechodzi znienacka w serio..” o  Jerzy Pilch, „ŻÓŁTE ŚWIATŁO”, Wielka Litera, Warszawa 2019, ss. 160. (przyjmuję  bez  entuzjazmu).  Klata  zaczyna  swój  popis  szyderstwa: „..Ponoć jest tak, że litościwie nam panujący w nas się wsłuchują – mają do tego narzędzia – badają nastroje i kompilują lęki, aby następnie aplikować je nam w formie propagandy…”  Jeszcze:  JESIENNY WŁÓCZYKIJ KULTURALNY – dodatek do „Tygodnika Powszechnego” 41/2019

12.10  ZŁOTA MYŚL:
Pan Prezes Jarosław Kaczyński nie dostał Pokojowej Nagrody Nobla, więc skutecznie NAPIĘTNOWANA Tokarczuk winna okazać empatię i nie przyjąć Literackiej Nagrody Nobla, w której przyznaniu zapewne maczał palce Rudy Złodziej, który w dodatku PUBLICZNIE SIĘ PRZYZNAŁ do LEKTURY JEJ KSIĄŻEK!!!

13.10 Komunizm musiał upaść, bo rozdawał nie swoje; Kaczyński też. PRZYPOMNIENIE; JEROFIEJEW Wiktor, publicysta rosyjski: „POLSKA stała się nudnym dodatkiem do Europy.... ...Chłopski upór.. ...niechęć do ludzi mądrych i BEZGRANICZNE zaufanie do Kościoła stały się flagą polityczną. Po śmierci WOJTYŁY, MIŁOSZA i LEMA wszystko stanęło na głowie. O losach Polaków decydują jajogłowi ze sprytnymi uśmieszkami, starymi WRZODAMI NACJONALIZMU, ANTYSEMITYZMU i PROWINCJALNEGO MESJANIZMU. Polska zaczęła się upodabniać do karykatury powieści Orwella”.

13.10 Przewidywałem 45, 25, 15, 10, 5. I tak zasadniczo wyszło, oprócz Lewicy, bo liczyłem na większy oddźwięk pojawienia się Kwaśniewskiego. Póki nie zmieni się mentalność społeczeństwa, wszelkie działania opozycji bezskuteczne. A mentalność zmieni się dopiero wtedy, gdy społeczeństwu pogorszy się finansowo. Howgh!!

14.10 Zapędziłem się trochę w kozi róg podejmując dyskusję nt Noblistki na LC, szczególnie publikując moją "złotą myśł" z 12.10 i musiałem łopatologicznie dopowiedzieć co myślę, a brzmiało to tak:
Aby moja ironia (zawarta w "złotej myśli") była odbierana zgodnie z intencją, wypowiem się szerzej i łopatologicznie. Otóż podzielam pogląd mądrego Polaka Giedroycia, który pisał: "..„Zawsze mówiłem, że gdyby przykładać do pisarzy bezwzględne miary polityczne i moralne, LITERATURA POLSKA PRZESTAŁABY ISTNIEĆ. Dlatego uważam, że należy odróżniać autora od jego dzieła i osądzać dzieło osobno. Inaczej będziemy mieli nieustającą sprawę Brzozowskiego. Co do mnie, oceniam to, co ktoś napisal, nie wchodząc w to, kim on był czy jest..... Przyznaję pierwszeństwo dziełu”.
Słuszne jak najbardziej, co mnie nie przeszkadza odwrócić kota ogonem w przypadku Tokarczuk tzn bardzo krytycznie oceniam jej twórczość (p. recenzje na https://wgwg1943.blogspot.com/search?q=Tokarczuk), natomiast jestem jej gorącym fanem w życiu tj jako "zwierzęcia politycznego"


18.10  Czytając  TP 42  z  20.10:  Stankiewicz  słusznie: „..Spowalnia gospodarka Niemiec, czego echo może niedługo dotrzeć do Polski. Z kolei jeśli za rok Trump przegra prezydenturę USA, to obóz władzy może się znaleźć pod presją ze strony Ameryki..”. Krzysztof  Strachota:  „..Są wyraziste postacie: autorytarna i neoimperialna Turcja, która chce zniszczyć mały i bohaterski naród po przejściach (lewacka i terrorystyczna przeszłość PKK), na przekór wszystkim budujący oazę lepszego świata. Jest tragedia jednostek i społeczności: śmierć pokazywana na Twi­tterze, uchodźcy uciekający na pustynię. Jest mocarstwo (USA), które czy to z cynizmu, czy z zapaści wewnętrznej w niesławie opuszcza sojuszników (Kurdów), czy też pozostaje tragicznie wierne sojuszom (tj. NATO­-wskiej Turcji). Są zwroty o 180 stopni (Kurdowie zamieniają USA na Asada) i powrót Rosji jako rozgrywającego szwarccharakteru z poprzednich serii…”   Olga  TOKARCZUK  ciekawie  o  sobie,  kończy słowami: „..Dla mnie Jung pozostanie nie tylko jednym z największych myślicieli naszych czasów, ale i moim prywatnym mistrzem, który nie tyle naucza, co wskazuje drogę. Rozumiem jego język, który nazywa to, co przeczuwam – w ten sposób Jung budzi mnie z uśpienia. Z Jungiem zaczynałam od opisów sesji terapeutycznych i studiów przypadku, z Jungiem doceniłam starą mądrość astrologii, to z jego pism dowiedziałam się, co muszę przeczytać, żeby pójść dalej. Zawdzięczam mu też wiele inspiracji do pisania. Wciąż znajduję coś nowego dla siebie, czuję, że się zmieniam i dojrzewam. Ostatnio mam wrażenie, że Jung powoli wyprowadza mnie poza siebie.”.  Lektor  o  WAŻNEJ  książce  ANDA ROTTENBERG, LISTA. DZIENNIK (STYCZEŃ – CZERWIEC 2005), Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2019, ss. 192.  Stasiuk: „..Zabijanie dzikich zwierząt, czyli władza nad przyrodą w ogóle, nie może być oddana w ręce „tajnych bractw” kultywujących dziwne i ciemne obyczaje, w których krew, kicz i anachronizm odgrywają główną rolę..”  Dodatek  o  JAZZ JANTAR FESTIWAL 25–27 października 8–11 oraz 14–20 listopada.  Dodatek  Festiwal Conrada,  a  tam  Michał  Paweł  Markowski: „..W niezwykle ważnej książce „Kościół. Lewica. Dialog” z 1977 r. Adam Michnik sformułował główny dylemat intelektualny opozycji jako wybór między integryzmem i nihilizmem, z czego wzięło się szerokie poparcie dla Kościoła katolickiego. Bo kto nie poparł Kościoła, musiał być nihilistą. A tego przecież nikt nie chciał. Tak zostaliśmy wmanewrowani w zabójczą dychotomię, na której skorzystał jedynie Kościół. To samo mówił Wojtyła: „prawda was wyzwoli”, ale zaraz dodawał: „tylko Chrystus jest prawdą, a prezerwatywy są po stronie cywilizacji śmierci”. No, ale o tym za głośno mówić nie trzeba, bo przecież tylu wspaniałych księży mamy i nie wszyscy to pedofile! Tymczasem chodzi raczej o poważną dyskusję intelektualną, która wykazałaby, że istnieje ścisła więź między wyborem proponowanym przez Michnika w latach 70. i dzisiejszym poparciem Kościoła dla populistycznej polityki PiS-u..”














..