Tuesday, 5 November 2013

ABORCJA

ABORCJA
6.05.2010
Nim przejdę do istoty tematu, czuję się zobowiązany do ostrzeżenia czytelnika, że moją idee fixe [tj obsesyjno-maniakalną myślą przewodnią] w omawianej materii definiuje najdokładniej genialna dewiza WAŁĘSY: „Jestem ZA, a nawet PRZECIW”. Mamy bowiem dwa aspekty: prawny i etyczny. Nie robię tajemnicy z moich poglądów i walę od razu: prawnie - jestem „ZA”, tzn aborcja winna być wykonywana na każde życzenie kobiety [ABORCJA, a nie SZTUCZNE PORONIENIE!!!!] i nie poddawana żadnym restrykcjom , etycznie zaś jestem - „PRZECIW”, gdyż każda aborcja jest zbrodnią.
Prawo tworzą ludzie. Czyżby? Wg mnie prawo jest tworzone przez WŁADZĘ, by rządzić ludżmi. Oczywiście prawo jest niezbędne, konieczne i pożyteczne. To wiemy, conajmniej od około 1754 r. pne, tj od powstania Kodeksu Hammurabiego. Zauważmy jednak, że im mniej demokracji, tym więcej restrykcyjnego prawa. Autorytaryzm bazuje na zakazach, by zniewolić jednostkę. Jeśli chodzi o aborcję zauważmy, że pomysł całkowitego zakazu aborcji zaistniał tylko w trzech totalitaryzmach: watykańskim /tzn Kościele Katolickim/, hitlerowskim i stalinowskim. W Polsce ODWILŻ [również w przepisach dot. aborcji] przyszła w PAŻDZIERNIKU 1956, po obaleniu kultu jednostki na XX Zjeżdzie KPZR [1956]. Lecz np w NRD zakaz aborcji trwał jeszcze długie lata, bo „odwilż” tam nie dotarła. Nota bene, dzięki temu polscy ginekolodzy zbijali fortuny na skrobaniu Niemek. Próbkę tendencji totalitarnej, a ściślej reżimu kato-nacjonalistycznego mieliśmy w IV RP BRACI KARTOFLI, gdy przez drobne dwa lata niszczono godność jednostki. /przypomnijmy tu, że godność była ulubionym konikiem JP II, którego podobno katopolacy chczczą, co paradoksalnie nie przeszkadza im w okazywaniu posłuszeństwa Kaczyńskiemu/. Skutkuje to do dziś, jak w przypadku nikczemnego znęcania się nad p. Alicją TYSIĄC, której odmówiono aborcji, paradoksalnie, wbrew obowiązującemu prawu. Acha, tu zróbmy uwagę o lekarzach. Jeżeli obowiązujące prawo zezwala na przeprowadzenie aborcji w ściśle określonych przypadkach, to absurdalna, prosto z Mrożka czy z Ionesco, jest odmowa wykonania zabiegu przez lekarza. Jakieś bzdety o sumieniu, o wyznawanej wierze, nie mogą usprawiedliwiać niewywiązywania się z przyjętych obowiązków. [Dziś z powodu sumienia odmawia wykonania aborcji, a jutro odmówi usunięcia rakowatej piersi, bo sumienie mu nie pozwoli ciąć takiego ładnego cycuszka]. Taki lekarz winien być natychmiast dyscyplinarnie zwolniony i pozbawiony prawa wykonywania zawodu. Jeśli to jest niewykonywalne, z powodu wszechwładzy CZARNYCH, to winien sam zmienić profesję, by żyć zgodnie se swoim „SUMIENIEM”. Przecież pozostając w zawodzie, postępuje jak PIŁAT - umywa ręce, zrzucając brzemię odpowiedzialności za ewentualne „zło” na innych.
Zauważmy nadto, że zakaz aborcji stwarza ekstremalne prosperity dla klanu lekarzy ginekologów, mało tego, prowadzi do maksymalnej obłudy i zakłamania. Lekarz odmawia wykonania zabiegu w szpitalu ze względu na „sumienie”, po czym skrobie prywatnie za sporą gotówkę. Kwitnie czarny rynek skrobankowy, a to stanowi zagrożenie dla społeczeństwa. Bowiem nawet najlepszemu fachowcowi może się zdarzyć przebicie macicy czy inna cholera, w efekcie krwotok, a wtedy minuty się liczą i nawet, jeśli fachowiec ma w zapleczu oddział szpitalny, to może być za póżno. A co w przypadku ginekologów bez tego zaplecza, nie mówiąc o skrobaczach nie mających żadnych uprawnień? Ilość skrobanek nie zmaleje wskutek restrykcyjnego prawa, podobnie jak ilość spożywanego alkoholu nie zmalała podczas prohibicji w USA, czy też w Polsce, gdy sklepy były czynne od 13 do 19, a alkohol sprzedawany „na kartki”. Owszem, wzrosła wtedy ilość zatruć alkoholem „niewiadomego pochodzenia”, alkoholem przemysłowym tzw eterówą, denaturatem czy nawet auto-vidolem. Natomiast ilość skrobanek można zmniejszyć, tylko i wyłącznie, zmniejszeniem liczby „niechcianych” ciąży, a to z kolei - przez UŚWIADAMIANIE oraz STOSOWANIE ŚRODKÓW ANTYKONCEPCYJNYCH.
Na koniec tej części przytaczam co wybżdził młody WOJTYŁA w „Pamięci i tożsamości”: „Kiedy jakiś parlament zezwala na przerywanie ciąży, zgadzając się na zabicie dziecka w łonie matki, popełnia poważne nadużycie w stosunku do istoty ludzkiej niewinnej, a ponadto pozbawionej jakiejkolwiek możliwości samoobrony. Parlamenty, które stanowią i promulgują podobne prawa muszą być świadome tego, że przekraczają swoje kompetencje i pozostają w jawnym konflikcie z prawem Bożym i z prawem natury”. Tylko fragment „w... konflikcie..z prawem natury” zasługuje na uwagę, lecz o tym będzie szerzej w dalszej części, natomiast całość cytatu śmierdzi obłudą i autorytaryzmem. Niech Kościół naucza swoje owieczki [i barany] jak chce, lecz wtrącanie się do PRAWA PAŃSTWOWEGO jest bezczelnością, gdyż prawo to tworzone jest nie dla wiernych, lecz dla wszystkich obywateli. Ponieważ Kościół nie odnosi sukcesów w swoim nauczaniu, przeto poprzez instytucje państwowe chce realizować swoje cele. Aby część „prawną” wreszcie zakończyć, powiem tak: wyżej atakowane parlamenty pozostają w konflikcie par excellence z prawem natury, lecz nie przekraczają swoich kompetencji.
ASPEKT ETYCZNY. Co to jest ETYKA? To jest MORALNOŚĆ. A co to jest MORALNOŚĆ? Jest to zespół ocen, norm i zasad określających zakres poglądów i zachowań uważanych za dobre lub złe w danym środowisku. No niby fajnie, tyle, że to puste słowa. Bo w tym samym środowisku i w tym samym czasie mamy i moralność drobnomieszczańską [„Moralność p.Dulskiej”], i moralność polsko-katolicką, i moralność przez duże M, no i ja mam swoją moralność. W związku z tym będę mówił z mego punktu widzenia, przejęty moimi wyobrażeniami moralnymi i etycznymi. Nim przejdę do meritum, przytoczę parę przykładów będących wspomnieniami z mojej młodości.
1. Po tygodniu znajomości z uroczą, 18-letnią panienką, dowiedziałem się, że bidulka jest w ciąży. Nie ze mną, bo 8-tygodniowej. Zgodnie z jej prośbą, załatwiłem jej zabieg, cała jej klasa składała się na 1500 zł {płaciła lekarzowi częściowo bilonem]. Po zabiegu odebrałem ją, a gdy doszła do siebie, kochaliśmy się długie miesiące. Było mi dobrze. Żadnych rozterek moralnych nie miałem.
2. Bliska mi osoba zaszła w ciążę, po długotrwałej kuracji hormonalnej związanej z problemami menstruacyjnymi. Fachowcy mówili o dużym prawdopodobieństwie degeneracji płodu. Ciążę usunęła [w drugim miesiącu]. Zrozumiałem, rozterek nie miałem.

3. „Ukochana” zaszła, wyskrobała się, oświadczyła mi, że to 25 raz. Rozterek nie miałem, ino broda mi opadła i poczułem zażenowanie jak również niesmak.
4. Mgr. PRAWA, ksywa SĘDZINA, dobra znajoma, nie miała czasu się wyskrobać, bo wódkę piła, aż tu zastukał w okienko piąty miesiąc. Pojechała do Łodzi, do słynnej wtedy dr Bryndzy-Nackiej i usunęła płód. Bez żadnych skrupułów, zadowolona z siebie. Natomiast ja do dziś, żle się z tym czuję.
Acha, ku jasności!!! W żadnym z powyższych przykładów nie byłem „sprawcą”. Czwartego przykładu omawiać nie będziemy, bo to bulwersująca zbrodnia w każdym aspekcie, poza tym jest to przykład nie „synoptyczny” w odniesieniu do pozostałych, tzn ma się tak, jak EWANGELIA św. Jana do pozostałych. W pozostałych trzech przypadkach mamy do czynienia z zabójstwem, a nawet z morderstwem. Tutaj, muszę bardzo szybko wyjaśnić mój pogląd, aby uchronić moją, poniekąd przymusową czytelniczkę, tj moją Żonę przed podzieleniem losu żony LOTA, czyli trwałym osłupieniem. Otóż, ja te morderstwa akceptuję, a nawet, w większości przypadków pochwalam. Nie zwalnia to mnie od nazywania rzeczy po imieniu.
Teraz, małe wyjaśnienie. Morderstwo jest podzbiorem w zbiorze zabójstw, obejmującym wszelkie przypadki unicestwień człowieka. Podzbiór ten zawiera zabójstwa celowe, świadome bądż umyślne. Tak więc irrygację czy też zwykłe podmywanie się kobiety BEZPOŚREDNIO po „akcie płciowym” zakwalifikujemy do zabójstw, lecz nie do zbrodni, bo, która przy zdrowych zmysłach kobieta, uzmysławia sobie, że w trakcie powyższych czynności wypłukuje „żywą istotę” /co za kretyńskie określenie/.
Ad rem, czyli do rzeczy. SZTAUDYNGER słusznie mówił: „NIE BĄDŻ TAKIM MORALISTĄ, KIEDY LUBISZ I Z TĄ, I Z TĄ”. Przekładając, to na język potoczny: MORALNOŚĆ to teoria, a ŻYCIE płynie własnym nurtem i wymusza na nas kompromisowość. Ja, w każdym razie, nie podnoszę larum, gdy kobieta chce się wyskrobać. No bo właśnie KOBIETA i tylko KOBIETA winna o tym decydować. I nie potrzebne są obłudne argumenty, że ciąża z gwałtu, że stosunek był kazirodczy czy że istnieje zagrożenie Downem czy jakąś cholerą genetyczną. Wystarczy, że CIĄŻA NIECHCIANA, a jak niechciana, to należy usunąć. Że to morderstwo, że to niemoralne, nieetyczne - nie przesadzajmy. A czy w innych dziedzinach życia postępujemy moralnie, etycznie? No to co się czepiamy akurat tej strefy ludzkiego życia?
Teraz poruszymy NAJWAŻNIEJSZĄ kwestię w tej materii tj ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Podziwiany przeze mnie WOJTYŁA napisał kiedyś książkę „MIŁOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ”. Książka, jak książka, ale co za tytuł. Przecież z każdej ciąży urodzi się dziecko, za które MATKA ponosi ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Oczywiście, odpowiedzialność ponosi też tatuś, ciocie, sąsiadki i stanowiące prawo - Państwo. Ale to bzdety. W rzeczywistości odpowiedzialność, a co za tym idzie liczne obowiązki, spadają na matkę. Czy my mamy prawo ją do tego zmuszać, obowiązkami obarczać, a samemu z boku przyglądać się jak boryka się z życiem? Przyjrzyjmy się choćby większości rodzin wielodzietnych, które żyjąc w niedostatku, rozmnażają się jak króliki, by potem zwracać się do Państwa {czytaj do społeczeństwa] o pomoc, którą zresztą dostają w wymiarze symbolicznym.
Kończąc powtarzam: „JESTEM ZA, A NAWET PRZECIW” tj aborcja winna być dostępna na każde życzenie kobiety i nie może podlegać żadnym restrykcjom. Nie zmienia to faktu, ze jest nieetyczna, niemoralna, że jest morderstwem. Jednakże najważniejsze jest jednoznaczne stwierdzenie, że ABORCJA JEST MNIEJSZYM ZŁEM NIŻ CIĄŻA NIECHCIANA CZY TEŻ NIEODPOWIEDZIALNA.
Jeszcze o prawie naturalnym i obłudzie Kościoła. Co to jest PRAWO NATURALNE? Jest to prawo natury tzn reguły zachowania się lub ocen poszukujące żródeł moralności w naturze. No i właśnie. Maciora, gdy urodzi więcej prosiąt niż ma cycków, najsłabsze zjada. A więc, aby pozostać w zgodzie z prawem naturalnym, niemowlaki, którym nie możemy zapewnić godziwego bytu, winny być unicestwiane. Zjadać przecież nie będziemy, bo przecież różnimy się od świni. Zgodnie z prawem naturalnym wszystkie „akty płciowe” w przyrodzie odbywają się, tylko i wyłącznie, w okresie godów, toków, rui etc, czyli w okresie płodnym. A zakłamany Kościół zaleca stosowanie „kalendarzyka małżeńskiego”, przy jednoczesnym zakazie środków antykoncepcyjnych. Przecież „kalendarzyk” to oszukiwanie Pana Boga. Największy polski filozof, prof. Leszek KOŁAKOWSKI mówi: ...”nie sposób zrozumieć stanowiska Kościoła zakazującego środków antykoncepcyjnych przy jednoczesnej akceptacji stosunków płciowych w czasie, gdy kobieta jest w chwilowym lub stałym stanie wykluczającym możliwość zajścia w ciążę”.
KONIEC. KOCHAJCIE SIĘ I ROZMNAŻAJCIE - ODPOWIEDZIALNIE