Wednesday, 6 November 2013

KABAŁA, CHASYDZI, FRANKIŚCI

                                           

          KABAŁA,    CHASYDZI,   FRANKIŚCI   

                                                                                                        /czerwiec 2011/ 


UWAGA  zanotowana  3.11.2013:  W  1920 r. genialny  H.G.Wells  napisał  „The  Outline of  History”,  a  w  1922  wykazał  się  niezwykłą  odwagą  mieszcząc  historię  Świata  na  344  stronicach  opracowania,  które  zatytułował: „A Short  History  of  the  World”.  Podążając  ścieżką  odwagi  wytyczoną  przez  Wellsa,  podejmuję  tematy,  które  omawiano  w  tysiącach  tomów  i  usiłuję  sedno  ich  przedstawić  w  ekstremalnie  zwięzłej  formie. I  tak,  również,  poniższy  tekst  jest  ledwie  słabiutkim  światełkiem  mającym  rozjaśnić  mrok  niewiedzy  o kabale,  chasydach  czy  frankistach.  Świadomy  trudności  percepcji  tekstu  zawierającego  wielość  „nowych” /dla  laika/  pojęć,  wyróżniam  najistotniejsze  tłustą  czcionką,  a  ponadto  ośmielam  się  prosić  o  powolne,  ponowne  przeczytanie,  zwłaszcza,  pierwszej  1,5  strony.

   
          Czytając  supermodnego   UMBERTO   ECO  /co  myślę  o  autorze  p. esej  „UMBERTO  ECO”/  wkroczyłem  w  świat  kabały,  przez  co  musiałem  uzupełnić  moją  wiedzę  w  tej  materii,  a  to  zaowocowało  niniejszym  wypracowaniem.

          KABAŁA  -  znaczy  TRADYCJA  [hebr. Qabbala].  Tu  nie  omieszkam  przypomnieć  mojej  Drogiej  Żonie,  że  przewodnią  pieśnią  w ulubionym  przez  nią Fiddler  On  The  Roof  jest  „TRADITION”.  Istniała  od  zawsze  jako  ustna  tradycja  prawa  mojżeszowego  i  jego  interpretacji,  jednakże  w  okresie  wczesnego  chrześcijaństwa  rozwinęła  się  w  mistyczny,  ezoteryczny /tzn  tajemny/ system  teozoficzno-filozoficzny,  zawierający  silne  elementy  panteizmu /por.eseje „Agnostycyzm”  oraz   „Panenteizm/  oparty  na  neoplatońskiej  idei  emanacji  /por. esej  „Plotyn”/,  mesjanizmie  i  magii  liczb.  Długo  myślałem  nad  tym  sformułowaniem,  ale  chyba  się  udało.  Jako  uzupełnienie  podam  jedną  z  wielu  definicję  encyklopedyczną:

 „Kabała  -  żydowska  teozofia  okultystyczna;  metafizyczna,  mistyczna  interpretacja  Biblii”.

  O  co  tu  biega?  Otóż,  religia  judaizmu  zaczęła  uwierać,  ze  względu  na  swój  formalizm,  sztywność  i  legalizm.  Wewnętrzne  parcie  sprzyjało  powstaniu  chrześcijaństwa,  i  nie  tylko  jego.  Równocześnie  kwitł  neoplatonizm [por.  eseje  m.in.  „HYPATIA”,  „PLOTYN”].  Powstały  więc  warunki  do  SPIRYTUALIZACJI   judaizmu.  Głównymi  przewodnikami  w  tej  materii  stały  się:  KSIĘGA  STWORZENIA  [SEPHER  JEZIRAH]  przypisywana  rabbiemu  AKIBA,  który  zmarł  w  120 r.ne  oraz  KSIĘGA  BLASKU  PRAWA  [SEPHER  HAZZOHAR]  przypisywana  rabbiemu  SZYMONOWI  ben  JOCHAJ,  wspólczesnemu  AKIBIE.

 Księga  Stworzenia  [JEZIRAH]  jest  wspominana  w  GEMARZE  [Gemara  -  zbiór  komentarzy  i  objaśnień  uzupełniających  MISZNĘ,  wraz  z  nią  tworzący  TALMUD;  MISZNA  -  zbiór  tradycyjnych  doktryn  religii  żydowskiej  rozwiniętych  głównie  we  wskazówkach  i  decyzjach  rabinów  przed  rokiem  200  ne]  z  V-VI  wieku  i  przez  SAADIA  w  X w.,  natomiast,  co  do  drugiej  Księgi  istnieją  rózne,  sprzeczne  wersje.  Jedna  z  nich,  to,  że  została  napisana  przez  MOJŻESZA  z  LEONU [1250-1305],  inna,  że  przez  R-MOSESA  ben  NACHMANA  [1195-1270],  lepiej  znanego  jako  BAMBAM.  Pewne  jest,  że  ostateczna  trzytomowa  wersja  została  wydrukowana  w  Mantui  we  Włoszech  w  latach  1558-1560  i  jest  do  dziś  standardowym  podręcznikiem  kabały.


Czytając   ten   tekst   ponownie   /marzec   2012/   zauważyłem   brak   wzmianki  o   LURII,  co   niniejszym   czynię.   Isaac   LURIA,   ben  Solomon  /1534-72/   był   żydowskim   mistykiem  i   założycielem   szkoly   KABAŁY.   Jego   doktryna   wzywa   do  odbudowy   pierwotnej   harmonii   świata   poprzez   rytualne   medytacje   i   tajemne   kombinacje   słów.   Wg   jego   kabalistyki   „ROZBICIE   NACZYŃ”    opisuje   pierwotną   katastrofę,   kiedy   to   iskry   boskiego   światła   padły   na   ziemię   i   UWIĘZŁY   w   materii.   Powrót  tj   kiedy   te   boskie   iskry   na  powrót   łączą   się   z   Bogiem   to   TIKUN  -   przywrócenie,   proces   odkupienia.  Jego   zbiór   doktryn   czyli   KABAŁA   miał   olbrzymi   wpływ   na   póżniejszy   żydowski   mistycyzm  i   na   CHASYDYZM.

Sednem  kabalistycznego  nauczania  jest,  że  wszystko  EMANATES  [p. hasło  „PLOTYN”,  bo  tam  właśnie  wyjaśniam  „emanate”]  z  BOGA.  Nie  ma  „STWORZENIA”  w  popularnym  tego  słowa  zrozumieniu.  Cała  natura  jest  wynikiem  SAMOROZWOJU  /samorozwinięcia  się/  BÓSTWA.  Bóg  jako  absolutny  BYT  jest  nazywany  ADAMEM  -  KADMONEM  tj  „człowiekiem,  który  istniał  na  początku”.[por. Ezek 1:26,  Dan 7:13]

Podstawowe  doktryny  KABAŁY  wywodzą  się  zarówno  z  neoplatońskich,  jak  i  z  manicheistycznych  idei  schyłku  epoki  klasycznej.  Skupiały  się  bowiem  wokół  koncepcji  dwóch  walczących  ze  sobą  królestw  Boga  i  Szatana.  Ponieważ  zarówno  Bóg,  jak  i  Szatan,  nie  znają  granic  i  są  niewidzialni,  można  ich  pojąć  jedynie  za  pośrednictwem  ich  dziesięciu  EMANACJI.  Każdej  z  nich  odpowiadał  jeden  z  głownych  dziesięciu  członków  człowieka,  tak  „człowieka,  który  istniał  na  początku” [ADAM-KADMON],  jak  i  „człowieka  bez  wartości” [ADAM-BELIAL].  Dziesięć  boskich  emanacji  to: 

-  tworzące  świat  intelektu:  KETER  -  korona  czyli  głowa,  CHOCHMA  -  mądrość  czyli  mózg,  i  BINA  -  zrozumienie  czyli  serce;
-  tworzące  świat  moralności:  CHASED -  litość  oraz  DIN -  sprawiedliwość,  czyli  ramiona,  oraz  TIFERET  -  piękno  czyli  łono  [zamiast  DIN  może  być  GENURA  -  zło  i  strach;
-  tworzące  świat  materialny:  NECACH  -  wspaniałość  i  HOD  -  majestat  czyli  nogi  oraz  JESOD -  podstawa  czyli  genitalia;
      -  dziesiątą  emanacją  jest  MALCHUT  -  Królestwo.
Wszystkie  razem  tworzą  „kabalistyczne  drzewo”.

          Według  KABAŁY  każde  słowo  BIBLII  ma  znaczenie  okultystyczne.  Rozwinęły  się  trzy  równoległe  metody  interpretacji  Biblii:  NOTARIKON,   GEMATRIA   i   TEMURAH.

          NOTARIKON   to  przyporządkowanie  słów  pierwszym  literom  innych  słów,  np  ADaM  można  odczytywać:  Adam,  Dawid,  Mesjasz  czy  też  słynne  greckie  chrześcijańskie  ICHTHYS  [RYBA]  interpretowano  jako  Iesous  Christos,  Theou  Yios  Soter [Jezus  Chrystus,  Syn  Boży,  Zbawiciel].  Mówiąc  po  „naszemu”  to  tworzenie  i  interpretacja  akronimów. 

Aby  dać  oddech  czytelnikowi  podam  dwa  najpopularniejsze  w  Kanadzie:  asap  -  „as  soon  as possible”  oraz  TEAM   -  „together  everyone  achieves  more”.
 
     GEMATRIA  polega  na  przekształcaniu  słów  na  liczby  i  po  konwersji   na  interpretacji  m.in.  przez  porównywanie.  To  również  wiązanie  ważnych  życiowo  dat  z  liczbami  wyprowadzonych  z  imion  i  dat;  np  w  moim  przypadku:  WOJCIECH  [8  liter]  JAN  [3  litery]  GOŁĘBIEWSKI  [11 liter]   ur.27.04.1943  daje
                            1943  +  1  +  9  +  4  +  3  = 1960         MATURA
                            1943  +  1  +  9  +  4   + 3  +  11  =  1971     SYN
                            1943  +  1  +  9  +  4  +  3  +  8  +  3  +  11  +  27  +  04  =  2013    ŚMIERĆ

            TEMURAH  to  permutacja  znaków.  Podobno  zastosowana  do  czterech  liter  Boga  tj  YaHVeH  dawała  2112  wariantów  imienia  Boga,  ze  względu  na  24  [?]  ciągi  permutacyjne  alfabetu  hebrajskiego.  Skąd  to  wytrzasnęli  ni  diabła  nie  wiem,  a  mnie  po  prostu  wychodzi  przy  czterech  literach,  w  tym  jednej  powtarzającej  się:   4! : 2 = 12, co  łatwo  dowieść  wypisując  wszystkie  warianty: YHVH, YHHV, YVHH, VHYH,  VHHY, VYHH, HYVH, HYHV, HVYH, HVHY, HHVY, HHYV.  Może   kiedyś  się  dowiem, lecz  wątpię  bo  Gematria  z  kosą  się  zbliża.

/Uwaga:  poniekąd  dowiedziałem  się.  Żródła  podają  trzy  metody  „tasowania”  liter  alfabetu tj  zamiany pierwszej  w  ostatnią,  drugiej  w  przedostatnią  itd;  bądż  danej  w  następna /”a” w „b”;  „b”  w  „c”  itd/;  bądż  też  co  „12”  tj  pierwszą  w  trzynastą  itd.  Niewiele  to  wyjaśnia,  ale  coś  w  tym  jest/.

Kabała  wywarła  przemożny  wpływ  na  myśl  judaistyczną.  Ugruntowała  mistyczne  aspekty  judaizmu  i  podważyła  znaczenie  racjonalnych  studiów  tekstu  Tory,  przez  co  została  odrzucona  przez  ortodoksyjnych  rabinów.  Szczególnie  atrakcyjna  stała  się  dla  chasydów  póżniejszych  epok,  którzy  śpiewali  i  tańczyli  w  rytm  kabalistycznych  zaklęć  i  którzy  wierzyli  w  niezachwianą  prawdę  proroczych  zagadek  i  przepowiedni  wygłaszanych  przez  ich  cadyków.  Łaciński  przekład  KSIĘGI  BLASKU,  wydany  w  latach  1677-8  w  SULZBACH,  w  Niemczech,  przez  barona  ROSENROTHA,  udostępnił  jej  tajemnice  szerszemu  gronu  czytelników,  a  symbole  i  słownictwo  przeniknęły  do  współczesnych  języków  europejskich.

Wiek  XVIII,  wiek  OŚWIECENIA  stworzył   możliwosci  przemian  również  w  świecie  żydowskim,  co  skutkowało  powstaniem  ruchu  chasydskiego  i   frankistów.  Jakakolwiek  idea,  zarówno  religia,  herezja,  jak  i  myśl  polityczna,  do  szerokiej  akceptacji  potrzebują  odpowiedniej  sytuacji  społeczno-politycznej.  Najdobitniejszym  potwierdzeniem  tego  było  rozprzestrzenienie  się  „RELIGII  NIEWOLNIKÓW”  czyli  CHRZEŚCIJAŃSTWA,  które  stało  się  internacjonalistycznym  ruchem  w  społecznościach  zniewolonych  przez  Cesarstwo  Rzymskie.  Podobną  „karierę”  zrobiła  ideologia  marksistowska,  trafiając  na  podatny  grunt  tj  rozrastającą  się  rzeszę  biedoty  w  dobie  wschodzącego  kapitalizmu.  No  bo  jakim  zainteresowaniem  cieszyłby  się  ŻYDOWSKI  CHRZEŚCIJANIZM  w  państwach  suwerennych  i  społeczeństwach  przywiązanych  do  własnych  religii?  A  kogo  dziś,  w  rozwiniętym  KAPITALIZMIE,  zainteresowałaby  „społeczna  własność  środków  produkcji”?  Zauważmy  ponadto,  ze  twórcami  „buntu”  w  obu  przypadkach  byli  Żydzi.  Ich  buntowniczość,  a  może  lepiej  powiedzieć  innowacyjność  przejawiała  się  m.in.  w  tworzeniu  sekt.  Na  terenach  Polski  działali  KARAIMOWIE  z  Izaakiem  ben  Abrahama  z  Trok, SABBATAIŚCI  -  uczniowie „niby-mesjasza”  Sabbataja  Cebi  lub  Zevi,  zmarłego  w  Albanii  w 1676 r.,  CHASYDZI -  od  hebr  „chasi” tzn  pobożny,  jak  i  FRANKIŚCI. Wszystkie  te  sekty  mnożyły  się  bez żadnej  inspiracji  z  zewnątrz.  Ze  względu  na  powiązanie  z   KABAŁĄ  zajmiemy  się  CHASYDAMI  i   FRANKISTAMI.

  Gdzieś,  na  końcu  Polski,  na  Podolu,  w  połowie  drogi  między  Lublinem  i  Kijowem,  w  „sztetlu”  MIĘDZYBÓŻ, w  roku  1740  osiedlił  się  „uzdrowiciel”  rabbi  IZRAEL  ben  ELIEZER  [1700-1760],  urodzony  w  OKUP,  na  Ukrainie.  Rabbiego  nazywano  „BAAL  SHEM-TOB”  [lub –TOW]   co  znaczy  „MASTER of  the  HOLY  NAME”  [po  polsku:  Mistrz  IMIENIA  BOŻEGO[??],  a  może  IMIENIA  ŚWIĘTEGO]  lub  w  skrócie  BeSHT,  bo  dokonywał  „CUDÓW”  uzdrowienia  w  „IMIĘ  BOŻE”.  Aby  wspomóc  żydowską  biedotę,  żyjącą  w  nędzy  i  ciemnocie, a  przez  to  pogrążoną  w  rozpaczy  propagował  emocjonalną  pobożność  oraz  radosne  adorowanie  Boga  jako  drogę  do  „WSZECHOBECNEGO   BOGA”,  z  ktorym  można  się  porozumiewywać  bez  pośrednictwa  rabinów  i  bez  konieczności  studiowania  Świętych  Ksiąg.  Nauczał,  jak  przez  radosne  podejście  do  życia,  wiarę  w  cuda,  uczestnictwo  w  ekstremalnie  entuzjastycznych  modlitwach  i  wyznawanie  idealnej  braterskiej  miłosci  dojść  do  ekstatycznego  doświadczenia  BOSKIEJ   OBECNOŚCI.  Takie  wpajanie  nadziei  trafiało  do  serc  zrozpaczonych  Żydów  i  wkrótce  [w 1770 r.]  ruch  chasydzki  objął  ponad  50 000  wyznawców.  Podważanie,  nie  tylko  doktryny,  lecz  przede  wszystkim  ducha  i  formy  nauki  rabinów,  jak  również  powstanie nowej  „kasty”  nauczycieli  CADYKÓW  [hebr. Zaddik  - święty  mąż]  rozpaliło  wściekłość  i  oburzenie  wśród  ortodoksyjnych  rabinów.  Nauki  BeSHTa  kontynuowali  jego  apostołowie:  Dow  Ber  [1710-1772] -  wielki  kaznodzieja  z  Międzyrzecza,  oraz  Jakub  Józef  ha-Cohen [zm 1769]  z  Połonnego.  Pod  koniec  stulecia  powstało  intelektualne  skrzydło  chasydyzmu,  które  przyjęło  nazwę  HaBaD,  utworzoną  z  pierwszych  liter  hebrajskich  słów  „mądrość”  -  „zrozumienie”  -  „wiedza”,  a  jego  twórcą  był  Szneor  Zalman  ben  Baruch [1747-1812].  Talmudyczni  rabini  ekskomunikowali  chasydów  i  doprowadzili  do  aresztowania  przywódców  chasydzkich  w 1772  roku  w  Wilnie,  czym  tylko  podkopali  swój  własny  autorytet.  Chasydyzm  jako  religia  Radosnej  Nadziei  rozwijał  się  spontanicznie  i  objął  diasporę  żydowską  na  całym  świecie.  Wydanie,  w  1797  roku,  w  ręce  carskiej  policji  twórcy  HaBaD  -  ZALMANA,  którego  potraktowano  jak  rewolucjonistę  i  wtrącono  do  twiedzy  Pietropawłoskiej  w  Petersburgu  pogłębiło  walkę  między  rabinami  i  cadykami,  a  ZALMANA  przemieniło  w  męczennika.

FRANK  JACOB  [1726-1791],  polski  teolog  i  mistyk,  założyciel  sekty  frankistów,    dokonał  jednego  z  najbardziej  udanych  oszustw  religijnych  w  historii nowożytnej.  Jego  prawdziwe  nazwisko  to  JANKIEL  LEJBOWICZ  [lub   LIEBOWICZ].  Urodził  się  w  rodzinie  rabinackiej,  we  wsi  Korolówka  na  Podolu  i  niemal całą  młodość  przeżył  w  Turcji  i  na  bliskim  Wschodzie.  Turcy  nazywali  go  „FRANK”,  bo  każdy  Europejczyk  kojarzył  im  się  z  Francją  i  każdego  tak  nazywali.  Jankielowi  to  się  spodobało  i  zachował  to  przezwisko  na  całe  życie.  Polskie  żródła  przypisują  mu  również  nazwisko  JÓZEF  DOBRUCKI,  lecz  nie  znalazłem  uzasadnienia.  Przypuszczam,  iż  zostało  mu  nadane  z  okazji  chrztu.  W  Salonikach,  w  Grecji  [chyba  w  tym  czasie  -  w  Turcji]  przystąpił  do  sekty  sabbataistów  założonej  przez  smyrno-żydowskiego  mistyka  i  samozwańczego  MESJASZA  SABBATAH   ZEBI  [bądż  SABBATAJ  ZEVI  lub  CEBI]  [zm.1676 r. w  Albanii].  W 1754  roku, aby  ułagodzić  władze  otomańskie, wyraził  gotowość  przejścia  na  islam, by  w  roku  następnym  wrócić  do  Polski  i  założyć  sektę  opartą  na  sabbataizmie  i  mesjanizmie.  W  ideologii  łączył  elementy  religii  chrześcijańskiej  i  kabały.  Wzbudził  gniew  talmudycznych  rabinów  i  zaciekawienie  katolickiego  kamienieckiego biskupa,  który  dojrzał  szansę  sensacyjnego  nawrócenia  Żydów.  Frank  ogłosił,  że  jest odbiorcą  objawień  prosto  z  niebios  i  nawoływał  swych  stronników  do  uznania  chrześcijaństwa  i  Trójcy  Św.,  lecz  jako  stadium  pośredniego  w  przejściu  do  przyszłej  MESJANISTYCZNEJ  RELIGII.  Po  wielu  burzliwych  przejściach,  w  tym  ucieczce  Franka  za  granicę,  uwięzieniu  jego  sojuszników,  a  następnie  uwolnieniu  ich  przez  łatwowiernego  biskupa,  Frank,  w  styczniu  1759  roku  wrócił  na  teren  Rzeczypospolitej,  wraz  ze  swymi  dwunastoma  apostołami,  w  roli  zwycięskiego  mesjasza. Ułatwił  mu  powrót  dekret  królewski  zakazujący  antyfrankistowskich  zamieszek,  wydany  dzięki  wstawiennictwu  Żyda  Barucha  Jawana,  zastępcy  BRUHLA  [U- umlaut],  głównego  ministra  na  dworze  w  Warszawie.  Frank  zażądał  natychmiastowego  chrztu  dla  siebie  i  wszystkich  członków  swojej  sekty.  Spektakularny  chrzest  odbył  się  w  tymże  1759  roku,  we  Lwowie,  a  wśród  rodziców  chrzestnych  znależli  się  unicki  arcybiskup  lwowski,  hrabina  Bruhl [U-umlaut]  oraz  kilku  magnatów  ze  wschodu.  Sam  król-elektor  zgodził  się  wystąpić  w  roli  ojca  chrzestnego  podczas  drugiego  chrztu  w  Warszawie.  Kościół  katolicki,  wykiwany  przez  sprytnego  Żyda,  teraz  wielce  wpływowego,  obudził  się  z  ręką  w  nocniku  i  z  wściekłością  wytoczył  przeciw  niemu  działa. Oskarżył  go  o  herezję,  spowodował  aresztowanie [już  w  1760 r.!!!] i  poddał  torturom  w  klasztorze  bernardynów  w  Warszawie.  Torturowany  Frank  przyznał  się  do  poligamii,  defraudacji  i  odgrywania  roli  mesjasza.  Jako  wyraz  szacunku  dla  króla,  uwięziono  go  w  klasztorze  w  Częstochowie.  Ale  nie  był  to  bynajmniej  jego  koniec. Mamy  jednak  bardzo  różniące  się  wersje  dalszych  losów  Franka.

  Według  Miłosza  [„Historia  literatury  Polskiej”,str.197]   „...w  klasztorze  w  Częstochowie,  gdzie  spędził  DWANAŚCIE  lat,  Póżniej  wyemigrował  do  Offenbach  w  Niemczech”. Według  amerykańskiej  encyklopedii  FUNKA  „Po  uwolnieniu,  TRZY  lata  póżniej  Frank,  przybierając  rolę  MESJASZA,  wyłonił  dwunastu  apostołów  i  osiedlił  się   w  BRUNN [u-umlaut].  Tam  przyciągnął  przychylną  uwagę  Cesarzowej  Marii  Teresy  [1717-1780],  która  roztoczyła  nad  nim  opiekę,  jako  apolegetą  chrześcijaństwa  dla  Żydów.  Frank  spędził  resztę  życia  w  małym  niemieckim  miasteczku  OFFENBACH,  żyjąc  w  luksusie,  dzięki  dotacjom swoich  czcigodnych  wyznawców.  Frankiści  ostatecznie  stali  się  członkami  Rzymskiego  Kościoła  Katolickiego”.  Konfabulista  Norman  Davies z  kolei,  pisze  [„Boże  Igrzysko” str.195];  „W  1767 r.,  kiedy  wojska  rosyjskie  dokonały  inwazji  na  Rzeczpospolitą,  Frank  zaproponował,  że  przejdzie  na  wiarę  prawosławną  i  został  przez  Suworowa  uwolniony  z  więzienia..”.  A  więc  po  SIEDMIU  latach.  Dalej  jeszcze  dziwniej.  ...”Ostatecznie  osiadł  w  OBERRAD  w  pobliżu  Frankfurtu  nad  Menem,  gdzie  kupił  zamek  i  gdzie  -  jako  Baron  von  Frank,  Prinz  von  Polen  -  żył  w  bajkowym  świecie....    W  otoczeniu  straży  złożonej  z  tysiąca  huzarów  ubranych  w  nabijane  diamentami  mundury  jeżdził   pozłacaną  karetą  na  mszę  do  kościoła  w  Burgel.  Jego  pogrzeb,  12  grudnia  1791 r.,  w  pełni  blasku  wschodniego  przepychu  i  polskich  strojów,  był  ostatnim  aktem  sztuki  przygotowanej  przez  znakomitego  impresaria,  szarlatana  najwyższej  klasy”.


Frankiści  przystąpili  do  Kościoła  katolickiego  i  podczas  sejmu  koronacyjnego  w  1764  roku,  doprowadzili  do  uznania  swego  żądania,  w  myśl  którego  mogli  -  jako  nawróceni  na  wiarę  katolicką  -  ubiegać  się  o  tytuły  szlacheckie,  które  kupowali  po  500  dukatów  od  sztuki.  Tak  postąpili  m.in.  Wołowscy  -  potomkowie  Eliszy  Szora,  ucznia  Franka,  czy  Majewscy,  których  przybrane  nazwisko  pochodzi  od  miesiąca  ich  „nawrócenia”.  W   ostatnim  zdaniu  przypominam,  że  MAJEWSKA  to  mamusia  naszego  wieszcza  Adasia,  a  więc  eo ipso  wyjaśnilibyśmy  mesjanistyczne  ciągoty  Mickiewicza.