Thursday, 7 November 2013

CHRYSTUS NA LIŚCIU BO

CHRYSTUS NA LIŚCIU BO
/grudzień 2011/
Wyprostowawszy się z trudem po wymianie piasku moim kocicom, zawiesiłem wzrok na wielce interesującym kolażu: tj Chrystusie, wymalowanym na liściu BO w oszklonej ramce, wiszącej na ścianie, nieopodal wyjścia na balkon. Nie jestem kato-Polakiem, więc moje „uczucia religijne” nie zostały „obrażone” /stosuję nawiasy, bo tylko ciemnogród takich pojęć używa/, natomiast ten przykład dążności do ogólnoludzkiego prorozumienia bardzo mnie się spodobał. Obrazek ten dostała w prezencie NIECHODZĄCA DO KOŚCIOŁA moja żona, od swojej nauczycielki MURZYNKI, a malunek wykonały HINDUSKIE dzieci chodzące do KATOLICKIEGO ośrodka opiekuńczego w INDIACH. Malunek chrześcijańskiego CHRYSTUSA na liściu figowca, świętego drzewa dla wyznawców BUDDYZMU.
Ten figowiec odmiany „pipal” bądż „peepal” rośnie tylko na Cejlonie, wśród ruin ANURADHAPURA i uważany jest za przeszczep z oryginalnego BO. Nazwa „BO” pochodzi od „BODHI” tj oświecenia, którego doznał BUDDHA tj oświecony. Ale nim to się stało „BO” było figowcem-pipalem, a Budda - księciem indyjskim SIDDHARTĄ GAUTAMĄ, urodzonym ok. 563 r. pne. Mając 16 lat ożenił się i uczestniczył w światowym życiu dworskim. Z czasem, gdy dojrzał, „wkurzył się” systemem kastowym, wg którego on - książę mieścił się dopiero w II-III kaście i postanowił wyruszyć w świat w poszukiwaniu żródła PRAWDY czyli „oświecenia”. Najpierw udał się na pustynię, aby pogrążyć się w rozmyślaniu przez rytualne 40 dni. Głód skłonił go jednak do szybkiego powrotu i tak odkrył pierwszą prawdę, że efektywnie może myśleć tylko człowiek syty.
Zaopatrzywszy się w wiktuały ponownie ruszył na pustynię. Po pięciu latach wędrówek, w 528 r., gdy odpoczywał pod „pipalem”, doznał WIELKIEGO OŚWIECENIA i sformułował swoją doktrynę, opierającą sie na „CZTERECH SZLACHETNYCH PRAWDACH”: I. PRAWDA O CIERPIENIU - wszystko jest nim w życiu; II. PRAWDA O ŻRÓDLE CIERPIENIA - jest nim chęć życia, chęć nieustannego trwania i wola istnienia, czyli pragnienie rozkoszy, stawania się i nieprzemijania; III. PRAWDA O MOŻLIWOŚCI UNICESTWIENIA CIERPIENIA dzięki stłumieniu wszelkiego pragnienia życia; IV. PRAWDA O DRODZE WIODĄCEJ DO UNIKNIĘCIA CIERPIENIA. Drogą tą jest „szlachetna ośmioraka ścieżka”, wyrażająca umiarkowanie i etyczne postępowanie.
Po przyjęciu tych prawd pozostaje tylko natychmiastowe samobójstwo. Jest to przecież propagowanie pogardy dla życia. Lecz Budda był sprytny i wprowadził zakaz samobójstwa. Należy więc żyć, cierpieć i „wyzwalać się”, aby KARMA - czyli suma etycznych skutków dobrych albo złych myśli, słów i uczynków, wyznaczająca los człowieka w nowej reinkarnacji, a potem kolejno w następnych, doprowadziła do NIRWANY, czyli czasu pełnego wyzwolenia. Jakże mi to przypomina katolicyzm, którego wyznawcy cierpią żyjąc na ziemskim padole i nie popełniają zakazanego doktrynalnie samobójstwa, mimo PEWNOŚCI wynikających z wiary, że na TAMTYM ŚWIECIE będą wiedli o wiele LEPSZY ŻYWOT.
Ale nie o buddyzm mnie chodziło lecz ekumenię. Zreasumujmy więc:
MURZYNKA podarowała mojej żonie malunek CHRYSTUSA na liściu ŚWIĘTEGO BUDDYJSKIEGO DRZEWA, zrobiony przez HINDUSKIE dzieci, uczeszczające do KATOLICKIEGO ośrodka opiekuńczego w INDIACH, gdzie religię HINDU miał ulepszyć BUDDYZM, który obecnie wypierany jest przez ISLAM.
CO ZA NIESAMOWITY SYMBOL ZJEDNOCZENIA LUDZI !!! Wydżwięk większy niż wspólne modlitwy w ASYŻU, w 1986 r z inicjatywy JP II i w 2011 r. - Benedykta XVI.