Monday, 18 November 2013

STRACH

                                 STRACH

                                                          /dykteryjka/                                 /marzec-kwiecień  2005/

MOTTO:   „Primus   in   orbe   deos   fecit   timor”   /Publiusz   P. Stacjusz  -  “TEBAIDA”, 3,661 /
       Tzn:   „BOGÓW    NA   ŚWIECIE    STWORZYŁ     NAPRZÓD   STRACH!

Blednie   ze   strachu.   Wszystko   blednie   ze   strachu,   a   więc   także   wszystkie   uczucia   bledną   ze   strachu.   Ściślej:   bledną    PRZY   strachu,  tj   WOBEC,   Z   POWODU   czy   też   WSKUTEK   strachu.    STRACH   ma   wielkie   oczy;   STRACH    jest   WIELKI.    Zgodnie   z   powyższym   mottem   STRACH   jest   par   excellence    KREATYWNY.   To   strach   inicjuje   i   utrwala    WIARĘ,    NADZIEJĘ   i    MIŁOŚĆ.

U   ludów   prymitywnych   dominował   STRACH   przed   żywiołami   takimi   jak   ogień,   woda,   pioruny  /a   szczególnie   grzmoty/,   trzęsienia   ziemi,   tsunami,   cyklony,   tajfuny    czy   erupcje   wulkanów.   W   pierwszym   etapie   rozwoju   człowieka    prowadził   on   do   ANIMIZMU   czyli   tłumaczenia   zjawisk   przyrody   działaniem   duchów.    Zauważmy,   że   współcześni   nie   odeszli   zbyt   daleko,   skoro   modlą    się   o   ładną   pogodę   badż   o   deszcz   zależnie   od   ich   aktualnych   potrzeb.   Wracając   do   ludów   prymitywnych,   zauważmy,   że   zupełnie   zbędne   jest   uściślanie   czy   mówimy   o   POGAŃSKICH    WIERZENIACH   ANIMISTYCZNYCH,    czy   też   o   RELIGIACH   ANIMISTYCZNYCH.   Fakt   pozostaje   faktem,   że   chodzi   tu   o   UDUCHOWIENIE    WSZELKICH   POTENCJALNYCH    PRZECIWNIKÓW.

   Następny   logiczny   krok   to   próby   przebłagania   DUCHÓW   modlitwami,   a   przede   wszystkim   ofiarami.   I   tak    poprzez   religie   perskie,   hinduskie,   mitologię   grecką,   rzymską,   germańską   czy   skandynawską,   poprzez   naszego   Światowida,   dochodzimy   do   religii   judeo-chrześcijańskiej   gdzie   Abraham   ofiarowuje   swego   upragnionego   SYNA   Izaaka   na   CAŁOPALENIE,   a,    już   w   samym   chrześcijaństwie,   Jezus   ofiarowuje   SIEBIE   dla   ekspiacji   Adama   i   Ewy,   czyli   ludzkości.   Dla   niewtajemniczonego   czytelnika   definiuję,  że   „całopalenie”   to   ofiara   ze   zwierząt   spalana   w   CAŁOŚCI   jako   wotum   albo   poparcie   prośby   o   zmazanie   winy;   „ekspiacja”    zaś   to   pokuta,   OKUPIENIE   WINY.   /por.   ang.   ATONEMENT/.   Tak   więc   cała,   wszelaka   WIARA    wykreowana   jest    przez   STRACH,   a   potwierdzają   to   kolokwializmy   takie,   jak   „Kara   Boska”,   „Bóg   Cię   skarze”,   „Bój   się   Boga”,   które   służą   do   wzbudzania   tytułowego  „S”.   Przypomnijmy   tez,   że    ateista  Tomasz   HOBBES  /1588-1624/   mówił:   „STRACH   przed   mocami   niewidzialnymi   zwie   się   religią.....    Religia   jest   nieodzowna   ludziom”.   Nasuwa   się   sofizmat   /czyli   twierdzenie   pozornie   prawdziwe/:   STRACH   jest   nieodzowny.

WIARĘ   odfajkowaliśmy   to   czas   na   NADZIEJĘ.   A   po  co   nam   nadzieja?   Jedyna   prawdziwa   odpowiedż   jest   żenująco   prosta:   To   ANTIDOTUM    NA   STRACH.   Przecież    najpopularniejszym   wezwaniem    naszego   IDOLA,   Papieża-Polaka    jest   „NIE    LĘKAJCIE   SIĘ”,   miejcie   nadzieję.   Bez   STRACHU   nadzieja   jest   niepotrzebna,   to   STRACH    powołał   ją   do   życia.

Została   nam   MIŁOŚĆ,    która   nierozerwalnie    związana   jest   ze   STRACHEM.   To   nie   tylko   STRACH   o   ukochaną   osobę,   jej   zdrowie,   kondycję,   o   jej   sukcesy   etc,   lecz   również   egoistyczny   STRACH   przed   jej   utratą    np   poprzez   odrzucenie   naszej   miłości.   Zauważmy,   że   i   drugą   stronę   ogarnia   STRACH    przed   szaleństwem    odrzuconego.    A   po   rozstaniu,   pozostaje   nadzieja,   że   znajdziemy   nowy   obiekt   miłości,   lecz   tej   nadziei   towarzyszy   od   zarania   STRACH,   czy   nie   czeka   nas   ponowne   odrzucenie,   ponowny   zawód   miłosny,   czy    ponowne   zaangażowanie   nie   pogmatwa   nam   życia?   A   jeśli   nie   podejmiemy   tego   ryzyka   czeka   nas   STRACH   przed   samotnością,     przed   nurtującymi   nas   pytaniami:   kto   nam   w   chorobie   poda   szklankę   herbaty,  po   końcowe  -   kto   nas   pochowa?    Często   mamy   okrutną   walkę   dwóch   STRACHÓW:   STRACH   przed   samotnością   zmaga   się   ze   STRACHEM   przed   wyznaniem   miłości,   które   może   skończyć    się   ośmieszeniem,   bolesną   drwiną  ze   strony   ukochanej   osoby.

Tak    więc   STRACH   JEST   ABSOLUTEM,   skoro   wszelkie   uczucia   może   wzbudzić,   bądż   zniszczyć,   mimo   częstej   swojej    irracjonalności.

A   to   nie   wszystko.   Mamy    przecież   „osłupiał   ze   STRACHU”,   „obezwładniony   przez   STRACH”,   „sparaliżowany   przez   STRACH”.   Jako   przedstawiciel    pokolenia    zrodzonego   w   czasie   wojny,   a   przez   to   żywionego    martyrologią   II   w. św.,   nieraz    zastanawiałem   się   nad   biernością   ludzi   masowo   zabijanych.   Paru   oprawców    potrafiło    zmusić   liczną   grupę   ofiar   do   kopania   masowego   grobu   i   bezczynnego   oczekiwania   na   egzekucję.    Czemu   nie   wykazali   żadnego    instynktu   samozachowawczego ?   Dlaczego   czekali   bezwolnie,   jak   stado   baranów,   na    śmierć ?   Przecież   STRACH   przed   śmiercią   byłby    irracjonalny.   Oni   byli   właśnie   „sparaliżowani    przez   STRACH”.   /Ponadto   kierował   nimi   egoizm,   czekali   na   rozpoczęcie   działania   przez   kogoś   innego/
.                                                               
Jednakże,   okazuje   się,   że   nie   trzeba   warunków   ekstremalnych   do   ubezwłasnowolnienia   przez   zastraszenie.   Począwszy   od   psychopatycznych   rodziców,   poprzez    wychowawczynię   w   przedszkolu,   nauczyciela   w   szkole,   kaprala   w   wojsku,   księdza   w   konfesjonale,   przełożonego   w   pracy,   współmałżonka   w   domu,   aż   po   dzieci   i   wnuków   poddawani   jesteśmy   presji,   zmuszani   do   coraz   większych   ustępstw,   co   w   rezultacie   doprowadza   do  obezwładniającego   STRACHU  /lęku/   przed   eskalacją   żądań   przy   całkowitej   niemożności   wykazania   sprzeciwu.   Ewentualne   działanie   jest   „sparaliżowane   przez   STRACH”.

Inny   problem   stanowi   „spirala   strachu”.   W   banalnym   przypadku   drobne   kłamstwo   czy   też   chęć    zatajenia   jakiegoś    faktu   prowadzi   do   „spirali   kłamstw”,   która   nakręca   „spiralę   STRACHU”    przed   zdemaskowaniem.   Progresywny   STRACH   zapędza   nas   w   ślepy   zaułek,   z   którego  próba  wydostania   się   może   zakończyć   się   tragedią,   a   w   najlepszym   przypadku      ośmieszeniem   bądż   kompromitacją.

Mówiąc   o   trzech   pięknych   uczuciach   jakimi   są    WIARA,   NADZIEJA   i   MIŁOŚĆ,   nie   wspomniałem    o   istotnym   negatywnym   uczuciu   -   NIENAWIŚCI,   która,   jakże   często   jest   owocem   STRACHU
.

Kończąc   temat,   wspomnę   o   pozytywnym   działaniu   STRACHU,   jakim   jest   aktywizacja. W     nielicznych   przypadkach   STRACH   mobilizuje,  daje   siły   do   pokonywania   przeszkód.