Friday, 29 November 2013

O kolaboracji na Ukrainie

          O   KOLABORACJI  NA   UKRAINIE                                                                                                                                                                                                                      11.04.2012

Nie   wiem   po   co   i   dlaczego   KUZYN  z  Polski   zarzucił   nas   wyciągami,   głównie   z   wikipedii,   o    złych   Ukraińcach   co    prześladowali   i    mordowali    dobrych   Polaków   kolaborując   z   Niemcami.   Nie   będę   zniżał   się   do   dyskusji   na   tym   poziomie,   lecz   ograniczę    się   do   cytatów   z   TYCHŻE  przysłanych   materiałów,   które   pokazują   jak   efekt   czytania   jest    zależny   od    nastawienia. 
    
Zaczynam   od   cytatu   z   pracy   Grzegorza   MOTYKI   pt   „Kolaboracja   na   Kresach   Wschodnich  II   Rzeczypospolitej   1941-1944”: /str.9/   /wszystkie   podkr.   moje/

„...nie   brakowało   głosów   przychylnie   odnoszących   się   do   szukania   wsparcia   u   Niemców.   Jego   gorącym   zwolennikiem   okazał   się   prezes   Rady   Głównej   Opiekuńczej   Adam   Ronikier.   W   swoich   pamiętnikach   pisał:  „topniał   stan   posiadania   polskiego   w   tej   odwiecznie   do   Polski   należącej   ziemi,.....    ....w   Równem,...nasi   delegaci,   uzyskawszy  od   Kreishauptmanna  broń...   nie   tylko   potrafili   Ukraińców   wziąć   w   ryzy,   ale   naokoło   Równego  kraj   cały   doprowadzić  do   ładu   i   porządku...””

Na   tej   samej   stronie   czytamy  o   wsi   Adamy:  „...mieszkańcy   otrzymali   od   Niemców   około   40   karabinów   do   obrony   przed   UPA”.

Po   tym   wstępie   wróćmy   do   chronologicznego   przeglądu   publikacji   MOTYKI  /ur.1967,  dr  hab.,  pracownik  PAN-u/.   Na   str. 4  znajdujemy   opinię   Grzegorza   HRYCIUKA:

W  lipcu   1941 r.   okazało   się,   że   znaczna   część   społeczeństwa   polskiego   we   Lwowie   bardziej   obawiała   się   powstania   niepodległego   państwa   ukraińskiego   niż   okupacji   niemieckiej. [...]  Polacy   zdawali   się   żywić   znacznie   większą   niechęć,   połączoną   ze   strachem,   do   swoich   najbliższych   sąsiadów   niż   do   „cywilizowanych   Europejczyków”   spod   znaku   Hakenkreutza”

Pokrętne    to   używanie   sformułowania   „sąsiadów”.   My   nie   byliśmy   „sąsiadami”   lecz   okupantami    i   kolonizatorami,   a   Ukraińcy   -  zniewoloną   ludnością   tubylczą.   Jeśli   ktoś   tego   nie   rozumie,   to   niech   dalej   nie   czyta.   Przejdżmy   do   str. 7.   Czytamy   tam   z  przerażeniem:

„Oddzielnym   problemem   jest   obecność   Polaków   w   niemieckiej   policji   na   Wołyniu.  W  1943 r.,   po   dezercji   ukraińskiej   policji   na   tym   obszarze,   Niemcy   uzupełnili   częściowo   braki   Polakami.   W   oddziałach   policji  -   na   poszczególnych   posterunkach   oraz   w  107  Schutzmannschaftbatalion  -  znalazło   się   około   1,5-2  tys.  osób.   Polacy   służyli   również   w   innych   batalionch   Schuma,   m.in.  w  102   w  Krzemieńcu,   103   w   Maciejowie,   104   w   Kobryniu,   105   w   Sarnach.   Oprócz   tego   ściągnięto   360-osobowy   202  Schutzmannschaftsbataillon   z   Generalnego   Gubernatorstwa.  Jednostka  ta   brała   udział    w   krwawych   pacyfikacjach   miejscowości   ukraińskich.”

Dalej   znajdujemy   podsumowanie:

„Choć  udział   polskiej   policji   w   zbrodniach  na   ludności   ukraińskiej   jest   niepodważalny,   to   jednak....   ...popełniała   ona   w   tym   regionie   zbrodnie   wojenne,   ale   nie   aż   tak   często,   jak   przedstawiają   to   ukraińscy   autorzy,   którzy   niejednokrotnie   piszą   wręcz  o   polsko-niemieckiej   okupacji   Wołynia,   tak   jakby   Polacy   i   Niemcy   byli   tu   równorzędnymi   sojusznikami..”

Teraz   o   kolaboracji   AK  z   Niemcami: /str.8/

„Warto   tu    przypomnieć   mało   znane   wypadki   współpracy   militarnej   polskiej   partyzantki   z   Niemcami   przeciw   Sowietom.   W   czerwcu   1943 r.  na   skraju   Puszczy   Nalibockiej   powstał   Batalion   Stołpecki   AK.   Początkowo   walczył   z   Niemcami,   wchodząc   w   tym   celu   w   porozumienie   z   partyzantką   sowiecką.   Ta   jednak   zachowała   się   nielojalnie  i   1   grudnia  1943 r.  podjęła   próbę   zniszczenia   polskiego   oddziału.   Żołnierzy   oddziału   rozbrojono,   część   wymordowano,   a   część   wcielono   do   własnej   partyzantki.   Pozostali   odtworzyli   oddzial   pod   dowództwem   por.   Adolfa   Pilcha   „Góry”....     ....zawarli   porozumienie   z   garnizonem   niemieckim  w   miejscowości   Iwieniec   przeciwko   partyzantce   sowieckiej.   Porozumienie   trwało   do   czerwca   1944  r....      Podobna   sytuacja   powstała   na   północno-zachodniej   Nowogródczyżnie.   W   styczniu   1944 r.   działający   na    tym   obszarze   Batalion   Zaniemeński   AK,   dowodzony   przez   rotmistrza   Józefa   Świdę   „Lecha”  i  ppor.   Czesława   Zajączkowskiego  „Ragnera”...   zawarł   z   Niemcami   układ...”.

Oddzielną   sprawą   jest    uzbrajanie   przez   Niemców   polskich   grup   samoobrony   przed   Ukraińcami....    Niemcy   w   celu   ograniczenia   działań   ukraińskiej   partyzantki   nie   tylko   zgadzali   się   na   powstawanie   formacji    samoobrony,   ale   też   niejednokrotnie   dostarczali   im   broń......    ...w   grę   musiała   także   wchodzić   współpraca   z   Sicherheitsdienst   /Policja   Bezpieczeństwa/,   a   nawet   współudział   w   różnych   akcjach   przeciwpartyzanckich”.

Kuriozalne  jest   następne   zdanie   autora:

Współpraca   samoobrony   z   Niemcami   była   wymuszona   stanem   wyższej   konieczności   i   dlatego   Polacy   nierzadko   piszą   w   tym   kontekście   o   „pozornej   kolaboracji”   czy   wręcz   walllenrodyzmie”.

Mickiewicz   się   w  grobie   przewraca,   juz   chyba   za   śmigło   robi.   No  to   czas   na   pogromy: /str11/
„Na   Białostcczyżnie   w   1941  r   doszło   do   ponad   dwudziestu   pogromów   ludności   żydowskiej   dokonanymi   rękami   Polaków....   Najbardziej   znany  mord..   miał   miejsce   w   Jedwabnem...  W   Galicji   Wschodniej...   w   31   miejscowościach   doszło   do   pogromów   z   ofiarami   śmiertelnymi,   a   w   około   dwudziestu   miejscach   Żydzi   byli   szykanowani,   ale   nie   zabijani...”.

Kończymy   z   Motyką   zdaniem   z  12 str.:   „....oddziały   AK   na   Wołyniu   likwidowały   niektóre   grupy   Żydów  

Inne   materiały   z   wikipedii   nie   zawierają   nic    ciekawego   oprócz   artykułu   pt  „Czystka   etniczna   w   Małopolsce”.   Na   podstawie   tego   artykułu    przypominam,   że   postrach   Polaków   Stepan   BANDERA    został   aresztowany   już   we    wrześniu   1941 r.   i   przebywał   w  obozie   koncentracyjnym   Sachsenhausen  do   jesieni   1944 r.   Do   śmiechu   doprowadziła   mnie   str  13,   gdzie   wyczytałem  o   wymianie   listów   między  arcybiskubami  Twardowskim   a   Szeptyckim,  bo   pamiętam,   że   ten   ostatni   to   wnuk   Aleksandra  hr.  Fredry,   który   ratował   Żydów, a opowiedziawszy  się   po   stronie   słabszych,   poniżanych   Ukraińców   szczerze   nienawidził   okupantów  -  Polaków.   W   jednym   z  listów   do   abp   Twardowskiego   abp   Szeptycki   twierdził,   że   eksterminację   Polaków   poprzedziły:

„...bardzo   liczne   zabójstwa   Ukraińców   tylko   dlatego,   że   byli   Ukraińcami   na    Wołyniu,   Lubelszczyżnie,   Chełmszczyżnie   i   w  okolicach   Leżajska..”

Na   stronach   14  i   15   mamy   przykłady   polskich   zbrodni:

8   marca  1944 r.   w   napadzie   na   wieś   Błyszczywody  zastrzelono   kilkunastu   Ukraińców.   W  tym   samym   miesiącu   lwowscy   żołnierze   Kedywu   zastrzelili   w   Sorokach   17   osób   i   miejscowego  księdza   greckokatolickiego   z   rodziną.   W  leżącej   niedaleko   leśniczówce   zabito   6  osób,  a  w   Gniłej  9.....   W  nocy  z  15  na  16  marca  /dwie   grupy   Kedywu/  zaatakowały   Chlebowice  Świrskie,  gdzie   spalono   12   ukraińskich   godpodarstw,   zastrzelono   60   mieszkańców,  w   tym   księdza   greckokatolickiego.   20   marca   zaatakowano   również   Czerepin.   W  Łopusznej   zabito   jadących  po   drewno   48   ukraińskich   furmanów.   W   sumie   w   akcjach   tych   zginęło   130   Ukraińców...   W  nocy   z  10  na   11  czerwca   1944   oddziaqły   leśne  AK...   spaliły   ukraińską   wieś   Szołomyję   w   powiecie   lwowskim....     ...Ogólna   liczba   Ukraińców  -  ofiar   polskich   akcji   odwetowych   na   terenie   Małopolski   Wschodniej  /bez   terenów   Polski   w   obecnych   granicach   i   Wołynia/   zamyka   się   w   przedziale   1 -5 tys.”

A   co   z   terenami   podkreślonymi ?   A   w   myśl   zasady   audiatur  et   altera  pars,  jakie   liczby   wymieniliby   Ukraińcy ?

Kuzynie,  to  wszystko  z  Twoich  wycinków,  które  miały  nas  przekonać  o  współpracy  Ukraińców  z  Niemcami.  Przecież   NIKT  NIGDY   W  TO  NIE  WĄTPIŁ,  lecz  naucz   się  czytać  dokładnie,  bo  „nauka  to  potęgi  klucz”.

DISCE   PUER.....,  EGO   FACIAM  TE  MOŚCIPANIE