Wednesday, 6 November 2013

ARCHER "EWANGELIA wg JUDASZA"

   ARCHER   Jeffrey  /1940/                Ewangelia  wg  Judasza

                                                                                                              22.05.2011

           Wiele,  bardzo  wiele  lat  temu, a  może  jeszcze  wielej, przeczytałem fascynującą  [o]powieść  o  konkurujących ze sobą dwóch  amerykańskich  magnatach  hotelarskich.  Widziałem, chyba też, film. Zapamiętałem  tylko  imiona  bohaterów,  nota  bene /mój  ulubiony  prof. Miodek  preferuje  pisownię  łączną, tj  notabene, mnie  jednakże  ze  względu  na  wiek  i  zasługi  przysługuje  votum  separatum/  nawiązujące  do  Biblii,  -  Kane  i  Abel.  Mimo  licznych  poszukiwań  nie  udało  mi  się  odnależć  nazwiska  autora.  Dziwne,  tym  bardziej,  że,  wg  mnie,  w  materii  ukazywania  stosunków  społecznych  w  Stanach  Zjednoczonych,  a  szczególnie  amerykańskiej  „bezpardonowości”  powieść ta  nie  ustępowała  tak  sławnym  pozycjom  ja  np  „Gubernator”  Warrena, „Wielki  Gatsby”  Fitzgeralda  czy też   twórczości  Capote’a  lub  Salingera. 

  I  cóż,  przypadki  mają  nieprzeceniony  wpływ  na  rzeczywistość.  Nim  opiszę  ten,  nas  interesujący,  pozwolę  sobie  na  dygresję, że  aby  przypadek  zadziałał -  niezbędny  jest  „otwarty”  rozum  uczestnika  tego  niezwykłego  zdarzenia;  bowiem  tak  woda,  przelewająca  się  z  wanny,  jak  i  jabłko,  spadające  z  drzewa,  należy  niewątpliwie  do  zdarzeń  pospolitych,  a  dopiero  gdy  przytrafiło  się,  odpowiednio,  Archimedesowi  i  Newtonowi  nabrało cech  przypadku,  który  zrewolucjonizował  świat. „Mój”  przypadek  był  skromniejszy,  lecz  niewątpliwie  nim  był. 

  Otóż,  jakiś  miesiąc  temu  podejrzałem,  co  aktualnie  czyta  moja  ukochana  żona.  Tytuł,  jak  tytuł  -  „Córka  Marnotrawna”,  autor  Jeffrey  Archer,  tyż  dobrze.  PRZYPADKIEM  spojrzałem  na  tylną  okładkę,  a   tam  stoi:  „....jest to  kontynuacja  powieści  „Kane  i  Abel”. Z  informacji  na  okładce  dowiedziałem  się  również,  że  autor  jest  Anglikem,  absolwentem  Oxfordu,  byłym  członkiem  Izby  Gmin,  tudzież  obecnym  członkiem  Izby  Lordów, a  jego  powieści  sprzedano  w  nakładzie  12,5  mln  egzemplarzy.  No  to  ja  se  myśle,  że  te  Jankesy  to  go  nie  lubią,  skoro  nie  umieścili  go  w żadnej  Encyklopedii  czy  Almanachu.  Znalazłem  go  wprawdzie  w  The  Crossword  Dictionary  ino,  że  mu  imię  zmienili na  JEFFERY.  I  tak,  przez  przypadek  odnalazłem  nazwisko  poszukiwanego  autora.  Ale  to  nie  koniec.

  Trzy  dni  temu  pojechaliśmy  do  biblioteki  i  na  półce  z  nowościami  zauważyłem  „Ewangelię  wg  Judasza”,  a  że  o  niej  kiedyś  czytałem  w  moim Tygodniku  Powszechnym”  i  że  siedzę  z  kopytami  w  tej  tematyce,  to  ją  wypożyczyłem.  Jakież  było  moje  zdziwienie,  że  przez  PRZYPADEK  trafiłem  znów  na  dopiero  co  odnalezionego  ARCHERA.  Choć  właściwie  nie  przypadek,  lecz  raczej  zbieg  okoliczności.

  To  teraz  już  o  Ewangelii.  Spisał    ponoć  syn  Judasza,  Beniamin  Iskariota,  który  odwiedził  ojca  w  Khirbet  Qumran,  tzn  u  esseńczyków, tuż  przed  likwidacją  wspólnoty  przez  Rzymian  i  ukrzyżowania  Judasza [ok.70 r.].  Gwoli  ścisłości  zaznaczmy,  iż  część  esseńczyków  zdążyła  się  przenieść  do  twierdzy  Masada, którą  Tytus  zdobył  dopiero  w  74 r.  W  momencie  śmierci  Judasz  miał  70  lat.  W  celu  opracowania  Ewangelii,  Jeffrey  ARCHER  zapewnił  sobie  pomoc  ks,  prof.  Francisa  J.  Moloney’a,  SDP  tzn  salezjanina,  jednego  z  czołowych  badaczy  katolickiej  spuścizny  teologicznej, który  przez  18  lat  był  członkiem  Międzynarodowej  Komisji  Teologicznej  przy  Watykanie,  a  więc  współpracował  z  Ratzingerem,  jej  ówczesnym  przewodniczącym.                            

 Zgodnie  z  moim  zwyczajem  tj,  że  czytanie  zaczynam  od  „dodatków”  takich,  jak  słowo  wstępne,  nota  od  tłumacza,  przedsłowie,  posłowie  etc,  i  tym  razem  zacząłem  od  jedynego  tu  załącznika  tzw  glosariusza.  Dowiedziałem  się  z  niego,  że  pochodzenie  nazwiska  ISKARIOTA,  obok  wersji  podanej  w  tekście,  tj  pochodzenia od  hebrajskiego „ish-kerioth”,  co  znaczy  „człowiek  z  Kerioth”,  czyli  miasta,  w  którym  Judasz  się  urodził,  tłumaczy  też  hipoteza, że  Judasz  to  „WYZWOLICIEL”  przez  nawiązanie  do  hebrajskiego  rdzenia  czasownikowego  „SKR”.  Przypomnę,  jako  ciekawostkę  fakt,  że  w  hebrajskim  nie  używano  samogłosek  i  z  tego  wynikał  np  dyskurs  czy  imię  Boga  to  YaHWe  czy  YeHoWa  [Y było  spółgłoską].  Wyzwoliciela  napisałem  dużymi  literami,  bo  to bardzo  istotne  i  niebawem  do  tego  wrócę.

            Archer  z  Moloney’em, w  glosariuszu,  podkreślają,  że  o  trzydziestu  srebrnikach,  jak  i  samobójczej  śmierci  Judasza  pisze, tylko  i  wyłącznie,  Mateusz  w  swojej  Ewangelii,  aby  dostosować  proroctwa  Starego  Testamentu  do  potrzeb  stwarzanego  kultu.  Jaka  to  zakłamana  apolegetyka,  niech  świadczy  fakt,  że  trzydzieści  srebrników,  w  całym  Starym  Testamencie,  pojawia  się  jedynie  raz,  w  Księdze  Zachariasza  [11,12-13]  jako  zapłata  za  owce,  równa  cenie  niewolnika, a  tymczasem  Mateusz  powołuje  się  na  proroctwo  Jeremiasza  [18,2].  Pisze:[27,9] 

„Wzięli  trzydzieści  srebrników,  zapłatę  za  Tego,  którego  oszacowali  synowie  Izraela...”.

Tylko,  że  u  Jeremiasza  nic  takiego  nie  ma.  Zobaczmy  więc  jak  polscy  bibliści,  pod  czujnym  okiem  prymasa  Wyszyńskiego  to  tłumaczą:  [Biblia Tysiąclecia, wyd.V, 2002, str 1177, przyp.27,9n]

  „Cytat  swobodny. <Jeremiasz>  -  jeśli  tu  nie  ma  błędu  tłumaczenia  z  oryginału  semickiego  lub  błędu  kopistów  -  może  być  aluzją  do  Jr  18,2n,  19,1-11; 32,6-15”

  Cha,cha, „wy  mnie  jeszcze  nie  znacie,  ale  mnie  poznacie”  -  jak  mówił  sierżant  DUB,  do żołnierzy  w  „Szwejku..”.  Myśleli,  że  ja  nie  zajrzę  do  Jeremiasza,  a  ja  zajrzałem.  I  co?  I  nic  ni  ma.  Bo  to  wszystko  przez  różne  zrozumienie  ALUZJI. 

  Pewna  diewoczka  piszet  do maładca:  „Raditieli  ujechali,  prijezżaj,  budiem  jebatsja”.  Maładiec  otwieczajet: „ALUZJU  poniał,  prijezżaju  zawtra”.  

Na  zakończenie  tego  akapitu,  podkreślmy,  że  Archer  z  KSIĘDZEM  Moloney’em  jednoznacznie  oświadczają: 

”Sprawą  kluczową  dla  obiegowego  rozumienia  zdrady Jezusa  przez  Judasza  jest  zapłata  trzydziestu  srebrników  przez  najwyższych  kapłanów.  ŻADEN  POWAŻNY  BADACZ  NOWEGO  TESTAMENTU  NIE  UZNAJE,  ŻE  ZDARZYŁO  SIĘ  TO  RZECZYWIŚCIE”  !!! [podk.moje].

             A  co  do  samobójstwa  Judasza,  to  już  wszystko  wyssane  z  palca,  a  w  dodatku  bzdura,  bo  totalnym  absurdem  jest,  aby  pobożny  Żyd,  a  takim  niewątpliwie  był  Judasz,  targnął  się  na  swoje  życie,  co  jest  surowo  zakazane  przez  nauki  rabiniczne. KSIĄDZ  PROF. Moloney  tak  to  komentuje: 

  „Żadnej  wzmianki  o  śmierci  Judasza  NIE  MA  w  Ewangeliach  według  św.  Marka,  Łukasza  ani  Jana.  Tak  więc  tylko  Mateusz  przedstawia  Judasza  jako  Żyda,  którego  niewybaczalny  grzech  zdrady  doprowadza  do  następnego  grzechu  samobójstwa.  Gdy  uświadomić  sobie  wpływ  Starego  Testamentu  na  wersy  27,9-10  u  Mateusza  [p. Za  11,12-13: Jr  32,6-15; 18,2-3], widać,  że  relacja  Mateusza o  śmierci  Judasza  jest  najprawdopodobniej  PRÓBĄ  DALSZEGO  OCZERNIENIA  JEGO  IMIENIA  w  świetle  przepowiedni  Starego  Testamentu,  CZYMŚ,  CO  W  RZECZYWISTOŚCI  NIGDY  NIE  MIAŁO  MIEJSCA” [podkr.moje]   

Takie  jest  zdanie  przyjaciela  RATZINGERA.

            Przejdżmy  do  „rewelacji”  zawartych  w  treści  Judaszowej  Ewangelii.  A  no  rozczarowanie,  wszystko  właściwie  nudne,  naiwne  i  MNIE  znane.  Bo to, że  Jezus  był  uważany  za  rabbiego  i  proroka,  że  mówił  o  sobie  -  Syn  Człowieczy,  że  zabraniał  nazywania  siebie  Mesjaszem [w co i  tak  mało  kto  by   uwierzył],  że  najbardziej  NIEWIERNYM  i  NIEWIERZĄCYM  był  Szymon  czyli  Piotr,  który  się  Jezusa  trzy  razy  zaparł,  że  tenże  Pietrek  samowolnie,  odgrywając  się  za  własne  upokorzenie  jakiego  doznał  z  powodu spełnionej  przepowiedni  o  jego  zaprzaństwie,  skreślił  imię  Judasza  z  listy  apostołów  w  myśl  zasady:  znajdż  podlejszego  od  siebie,  a  potępienie  przejdzie  z  ciebie  na  niego,  i  zastąpił  „go  niejakim  Maciejem,  wyłonionym  drogą  losowania,  który  ma  być  odtąd  uznawany  za  jednego  z  dwunastu  apostołów”[Dz.1,12-26],  to  winien  wiedzieć  każdy  chrześcijanin.  Cholera,  muszę  wtrącić  dwa  słowa, o  ostatnim  słowie.  Stricte  winno  być  chrystianin,  a  nie  chrześcijanin,  bo  religia,  którą  wyznajemy  pochodzi od  CHRIST  -  Jezusa  CHRYSTUSA  tj  pomazańca  bożego,  mesjasza,  a  nie  od  CHRZTU.  Chrzest  istniał  przed  Chrystusem,  czego  niewątpliwym  dowodem  jest  chrzest  Jezusa  przez  Jana  Chrzciciela  [John  the  Baptist].  W  Polsce, z CHRYSTianizmu  zrobił  się   CHRZEŚcijanizm,  a  przecież  chrześcijanizm  to  BAPTYZM.   Kościół  nasz  jest  CHRYSTUSOWY,  a  nie  chrześcijański.  Ale  kto  o  tym  wie?

           Została  nam  sprawa  wyżej  wspomnianego  WYZWOLICIELA,  wybawcy.  Czy  zgodnie  ze  swoim imieniem  Judasz  był  nim?  Zestawmy  odpowiednie  cytaty  z  jego  Ewangelii:[16,34-40] [Judasz] „Zwierzył  się  uczonemu,  że  i  jego  nurtuje  niepokój,  co  się  może  zdarzyć,  kiedy  Jezus  postawi  stopę  w  Jerozolimie.  Podzielił  się  swą  obawą,  że  Jezusowi  może  grozić  niebezpieczeństwo  z  rąk  licznych  nieprzyjaciół.....Uczony  w  Piśmie  poddał  myśl: <Może  najlepiej  by  było,  żeby  Jezus  nie  pokazywał  się  teraz  w  Jerozolimie,  tylko  powrócił  do  Galilei>.  Judasz  powiedział: <Za  póżno  na  to.  Pan  wytyczył  sobie  cel  i  nie  pozwoli  się  zawrócić  z  drogi.  Zbliża  się  Pascha,  a  On  wierzy,  że  wypełnia  wolę  Bożą>.  Uczony  odrzekł: <A  więc  musisz  Go  BRONIĆ  przed  Nim  samym  i  możesz  w  tym  liczyć  na  moją  pomoc>.  Judasz  słuchał  skwapliwie  jego  rozważań,  jak  CHRONIĆ  Jezusa.”. 

Judasz  chce  URATOWAĆ  Jezusa,  ma  zaufanie  do  Uczonego,  liczy  na  jego  pomoc,  obiecuje  więc,  że  [17,29]  „go  powiadomi,  gdy  będzie  po  temu  właściwy  czas  i  miejsce”.  Teraz  kwintensencja [17,32]:

”Wychodząc  z  miasta  i  wspinając  się  ku  Betanii,  Judasz  czuł,  że  zdjęte  mu  zostało  z  ramion  ciężkie  brzemię,  bo  ON  JEDEN  spośród  uczniów  mógł  teraz  OCALIĆ  Pana....” 

Dodajmy  jeszcze  [20,7]: [Judaszowi] „przyświeca  mu  jedyny  cel,  uchronienie  Jezusa  od  niepotrzebnej  śmierci”. I  zakończmy  słowami  Judasza  do  Uczonego  [20,23]: 

„Kiedy  nadejdziesz,  wskażę  ci  Pana,  byśmy  mogli  razem  z  Nim  powrócić  do  Galilei  i  tym  sposobem  UCHRONIĆ   Go  od  niepotrzebnej  śmierci

A  więc  WYBAWCĄ  chciał  być.  Trzeba  sobie  uzmysłowić,  ze  wszyscy  przyjażni  Jezusowi  uważali  jego  śmierć  za  niepotrzebną  egzaltację,  KONIEC   jego  przywództwa,  a  zmartwychwstanie  przekraczało  możliwości  ich  percepcji.


         Kończąc  dodam  uwagę,  że  wg  wielu  teologów,  Jezus,  przed  rozpoczęciem  nauczania,  spędził  długi  czas  u  esseńczyków,  we  wspomnianej  wspólnocie  w  Qumran.