Sunday, 10 November 2013

HYPATIA /370-415/

               HYPATIA       /370-415/

                                                                                                                        06.2010/  22.09.2011

Miłość   i   zbrodnia.   Fascynująca   historia,   która   nie   znalazła   żadnego   odzwierciedlenia   w   sztuce   poza   romansidłem   Charlesa   KINGSLEY’a  /1819-75/  pt.  „Hypatia”.  No  właśnie,  dlaczego?   Bo   kultura   europejska   powstawała   pod   czujnym   okiem   Kościoła,  więc   twórcy   „niepokorni”  byli   wyklęci,   a   ich   dzieła   palone;   toteż   popularyzowanie  wydarzeń,  w których  „czarnym  charakterem”  był  biskup,  byłoby   conajmniej   ryzykowne,  zwłaszcza,  że  został  on  zaliczony  w  poczet  świętych,  doktorów  i  ojców  kościoła;  uznano  go  też  za  Filar  Wiary.   To  Cyryl /376—444/,  biskup  Aleksandrii.  
 
Oblubienica   -   HYPATIA   z   Aleksandrii,   prześliczna   Greczynka,   zwana   „OSTATNIĄ   HELLENKĄ”,   córka    matematyka   THEONA   -   wydawcy   „ELEMENTÓW”   EUKLIDESA.   Pomagała   ojcu   w   pracy   naukowej   i   przejęła   po   nim   wykłady   z   matematyki   i   filozofii   w   Muzeum   Aleksandryjskim.   Była   matematykiem,   fizykiem,   astronomem   i   filozofem.   Jej   intelect,  jak  również   i   uroda,   przyciągały   studentów   z   wielu   krajów,   a   jej   rozsądek   był   tak   poważany,   że   władze   miasta   konsultowały   z   nią   decyzje   we   wszelkich   ważnych   sprawach;   szczególnie   w   zmaganiach   świeckiej   administracji   z   wzrastającym   w   siłę   Kościołem.   Co   gorsza,   /w   konsekwencji   dla   niej/,   była   bezdyskusyjną    przywódczynią    NEOPLATOŃSKIEJ   szkoły   filozofii   w   Aleksandrii.   Jej  talenty   i   niezłomną    postawę   uczczono   mianem   „MĘCZENNICY   NAUKI”,  ale  o  tym   będzie   na   końcu.

Oblubieniec   -   ORESTES,   prefekt,   namiestnik   cesarski   Egiptu,  „poganin”,   który   sprzeciwił   się   prześladowaniom   ŻYDÓW   i   innych   nie-chrześcijan   przez   bandy   biskupa   CYRYLA.  Jego   związek   z   Hypatią   był   solą   w   oku   biskupa   Cyryla,   gdyż   uleganie   poglądom   wpływowej   ukochanej    zagrażało   consensusowi    tych   panów,   czyli   Kościołowi   starającemu  się   o   zwiększenie   zakresu   władzy.  
                                                                                                            .
Miejsce   zdarzeń    -   Aleksandria,   port   w   delcie   Nilu,   miasto   założone   w   331   r. pne   przez   Aleksandra   III   Wielkiego   tzw   Macedońskiego,   nota   bene   ucznia   Arystotelesa.   Imperium   Aleksandra   III   zostało   podzielone   między   jego   generałów,   i   tak   Egipt   przypadł    Ptolomeuszowi,   protoplaście   dynastii   kończącej   się   na   królowej   Kleopatrze   VII,   która   popełniła   samobójstwo   w   30  r. pne,   po   klęsce   pod   Akcjum,   przystawiając   do   swej   pięknej,   mimo   39   lat,  piersi   kobrę   królewską.   Aleksandria   stała   się   administracyjnym,   handlowym,   naukowym   i   kulturalnym   centrum   za   rządów   Ptolomeuszy,   a   póżniej   Rzymian.   O   wszechstronnym   rozwoju   naukowym   Aleksandrii   świadczą   zbiory   Biblioteki   Aleksandryjskiej   mieszczącej    się   w   Muzeum   i   świątyni   w   Serapis.   Za   Ptolomeusza  II   liczyły   one   500  tys. tomów   w   Aleksandrii   i   43   tys   w   Serapis.   Czego   nie   spalił   cesarz   rzymski   Lucius   AURELIANUS   w   272 r,  to   załatwili   CHRZEŚCIJANIE   w   391  r.,   niszcząc   świątynię   w   Serapis,   gdzie   były   wtedy   główne   zbiory.   Ponieważ   nasza   bohaterka   była   profesorem   w   MUZEUM   Aleksandryjskim,    wyjaśnijmy,   że   „muzeum”   to   dzisiejszy    Instytut   Naukowo-Badawczy 
 
Przebieg   zdarzeń   -   banalny.    CYRYL,   protoplasta   RYDZYKA,   nienawidził   wszystkich   spoza   swojej   sekty   a    przede  wszystkim   mniejszości   narodowe,  / w   tym   szczególnie   Żydów/,   członków   innych   sekt   /por.  nienawiść   Rydzyka   do   np   Kościoła   Krakowskiego   okazaną   m.in.  po   śmierci   abp   Życińskiego/   dalej:   kolorowych,   pedałów,   lesbijki,   „masonów   i   cyklistów”.   Posłużył   się   „POBOŻNĄ     TŁUSZCZĄ”,    której   potomkowie   zamieszkują   obecnie   nad   Wisłą   i   organizują    marsze   z   pochodniami   na   Krakowskim   Przedmieściu   pod   przywódctwem   Kartofla.   No,  i   ciemna   masa   dokonała  „samosądu”   na   Hypatii.   I   to   koniec.

Nie   znalazłem   informacji   co   się   stało   z   Orestesem.   Sądzę,   że   panowie   odnowili   „consensus”   bo   jeden   bał   się   morderczego   biskupa,  a   drugi   nie   miał   potrzeby   zadzierania   z   Cesarstwem.  Co   do   Cyryla,   to   postanowiłem   mu   poświęcić   poniżej   więcej   uwagi,   gdyż   jego   postać   stała   się   wzorem   dla   wielu   ciemnych   typów   zasłużonych   w   budowaniu   potęgi   Kościoła.

Cesarz   KONSTANTYN    ogłaszając   w   313  r.,   w   Mediolanie    swobodę   wyznaniową   dla   chrześcijan,   popełnił   czyn,   który   zadecydował   o   LOSACH   ŚWIATA,   bo   od   niego   zaczęła   się   nieustająca   ekspansja    Kościoła.   W   IV   wieku    chrześcijanie   momentalnie   przekształcili   „swobodę   wyznaniową”   w   TOTALITARNY   SYSTEM   TERRORU,   który   trwa   do   dzisiaj.   Zmuszony   się   czuję   do   małej   tu   dygresji. 

 Otóż   w   pozwie   obecnie   składanym   przez   prawników   niemieckich,   do   Trybunału   Karnego   w   Hadze,  dotyczącym   ZBRODNI   PRZECIW   LUDZKOŚCI   dokonywanej   przez   Watykan,   w   punkcie   pierwszym   czytamy:  „TOTALITARYZM,   który   uciska...,  za   pomocą   gróżb   budzących   strach   i   szkodzących   zdrowiu...”.   Ale   wracajmy   do   IV   wieku.      Świątynie   pogańskich   bogów   burzono    lub   przekształcano   w   kościoły   chrześcijańskie,   niesłuszne   książki,   a   własciwie   zwoje   palono,   a   nowe   poddawano   cenzurze,   system   prawny   Cesarstwa    dostosowywano   do   doktryny   chrześcijańskiej,   aż   w   końcu   organizowano   pogromy   Żydów   i   „pogan”  /w   cudzysłowie,  bo   za   poganina   uważany   był   każdy   nienależący   do  „jedynej   słusznej”   sekty    ortodoksów/,  wypędzano   ich   z   miast   bądż   zabijano.

W   interesującej   nas   Aleksandrii   biskup   Atanazy   /296-373/   i   jego   następca,   a   nasz  „negatywny”   bohater,   CYRYL   /376-444/   tworzyli   wielkie   skupiska   mnichów.   Atanazy   stał   na   czele   TRYNITARIAN,   którzy   odegrali   najczarniejszą   rolę   na   Soborze   Nicejskim  /325  r./, /korzystając   z   okazji,   przypomnę,   że   nie   chodzi   o   Niceę   na   francuskiej   Riwierze,   lecz   o   turecką,   znaną   obecnie   jako   IZNIK,   położoną   w   pn-zach   Turcji/,   natomiast   nasz   Cyrylek   przeszedł   bandycko-religijny   trening   u   cenobitów   w   Nitrii.   O   tworzeniu   się   zbrojnych   mnisich   band   interesująco   pisze   Paul   JOHNSON   w   „Historii   Chrześcijaństwa”:

„Mnichów   formowano   często,   lub   też   formowali   się   sami,   w   czarno   ubrane   brygady   służące   interesom   Kościoła.   Początkowo   burzyli   pogańskie   świątynie,   póżniej   w   czasach   kontrowersji   religijnych,   dokonywali   pogromów   na   ulicach   i   w   bazylikach.   Ruch   monastyczny   przyciągał... ...nieudaczników,   bankrutów,   kryminalistów,   homoseksualistów   i   zbiegłych   niewolników;   dawał   szansę   kariery   młodzieży   wiejskiej,   zdolnej   do   formowania   zdyscyplinowanych   oddziałów,   którymi   posługiwać   się   mogli   dla   swoich   celów   pozbawieni   skrupułów   biskupi.   Wysyłano   ich   całymi   gromadami    na   synody,   gdzie   terroryzowali   przeciwników,   wpływając   na   wynik   obrad.   Gotowi   byli   do   wzniecania   zamieszek   na   jedno   skinienie   swego   biskupa.....   Wzór   mnichów   aleksandryjskich   upowszechnił   się   stwarzając   fenomen   ‘POBOŻNEJ   TŁUSZCZY’ .”

Tyle   Johnson,   a   ja   mam   przed   oczami   POBOŻNĄ   TŁUSZCZĘ   czyli   ksenofobiczny   motłoch   na   Krakowskim   Przedmieściu   i   stworzony   przez   Kaczyńskiego   „Ruch   Obrońców   Krzyża”.
Ale   wracajmy   do   CYRYLA.   W   412  roku   został   biskupem   w   Aleksandrii   i   począł   bez   zwłoki   niszczyć   z   nienawiścią   wszystkich   nienależących   do   jego   sekty   tj   ortodoksyjnego   Kościoła.  /Zauważmy,   że   od   ingresu   CYRYLA,  do   linczu   HYPATII   mamy   zaledwie   trzy   lata/.   Ograbił   i   zamknął    kościoły   sekty   antypapieża   NOVATION  /zm.ok.250/,   która   w   IV  w.  połączyła   się   z   donatystami;   poprowadził   swoją   bandę   przeciw   żydowskim   mieszkańcom   Aleksandrii,   niszcząc   ich   domy   i   wyrzucając   z   miasta,   mimo,  jak   pisaliśmy   wyżej,   zdecydowanym   protestom   świeckich   władz   miasta.    Wspomagali   go   w   tym   kolesie – mnisi   z   Nitrii.   BISKUP   CYRYL   najbardziej   zasłużył   się   atakując   NESTORIAN   na   synodzie   w   Efezie   w   431 r., w   efekcie   doprowadzając   do   potępienia   i   wygnania   ich.   W   uznaniu   tych   zasług   mianowano   go   ŚWIĘTYM,    dzięki   czemu   możemy   do   niego   się   modlić   z   prośbą   o   wsparcie,   szczególnie   w   dniu   jego   święta   -   9   lutego.

Nie   mogę   sobie   odmówić   przyjemności   zauważenia,   że   my   KATOPOLACY    honor   swój   mamy,  i   przeto   czcimy   dwóch   narodowych   świętych   -   Patronów    Polski,   co   w   bandytyzmie   niczym   Cyrylowi   nie   ustępowali.   Pierwszy    „pepiczek”   ADALBERT,   zwany   WOJCIECHEM,   były   biskup   czeski   Pragi,  karnie   wygnany   za  pijaństwo   i   łajdactwo   do   samotni   klasztoru   nomen-omen   Monte   Cassino;    ściągnięty   przez   Bolesława   Chrobrego   w   celu   chrystianizacji    Prus   Wschodnich,   napił   się   żdziebko   za   dużo,  przez   co   tęgie   chucie   w   nim   wezbrały   i  skłoniły   do    przeprawy   przez   rzeczkę   w   celu   zniewolenia   pierwszej   spotkanej   Prusaczki.    A   że   zniewalana   poganką   była,  to   zaszczytu   nie   doceniła,    i   gębę   rozdarła,   aż  Prusaki   przyleciały,  i  bez   krzty   szacunku,    naszemu   świętemu   in   spe   łeb   odrąbały.   A   drugi   nasz   święty   -  to   biskup   królobójca,   Stachu   mu   było,   nie   lubił   króla   Bolesława   II   Śmiałego   i   zamach   na   niego   przygotował.   A   że   się   wszystko   wydało,   to   paradoksalnie   KRÓL  „na   banicję”,   na   Węgry   musiał   uciekać   i   na   emigracji    ducha   wyzionąć,   a   BISKUP   „rozczłonkował”   się,   następnie   złożył,   i   w   dobrym   zdrowiu   i   w  luksusie    długie   lata,   w   Krakowie   funkcjonował.

  A   spin-doktorzy   powiedzieli,   że  biskup   symbolem   Polski   jest,   która   też   z   rozczłonkowania   zrośnie   się   w   całośc;   no   to  świętym   narodowym   musiał   już   zostać.   Jak   do   tego   dodać   pomniejszych   wyniesionych   na   ołtarze   jak   np   rycerz   Najświętszej   Panienki,   antysemita   i   faszysta,   wydawca   nacjonalistycznej   gadzinówki   -  o. KOLBE,   to   ja   się   zapytowuję,   jaki   to   interes   dla   szanowanego   przeze   mnie   Karola   WOJTYŁY    wchodzić   do   tego   towarzystwa?
A   cóż   z   naszym   świętym   Cyrylem?.   A  no,   gdy   poszedł   w   końcu   do   domu   Pana   swego,  to   współcześni    przestali   się   bać  i   tak   się  o  nim   wyrazili: 
    
IZYDOR   z   Peluzjum:   był   to   „człowiek   zdecydowany   realizować   swoje   prywatne   porachunki,  niż   szukać   prawdziwej   wiary  w   Jezusie    Chrystusie”   

Biskup   TEODERET   z   Cyru:   „Żywi   są   zachwyceni.   Zmarłym   może   być   przykro,   lękają   się   bowiem,   że   obarczeni   będą   jego   towarzystwem...Niech   cech   grabarzy   położy   wielki,   ciężki   kamień   na   jego   grobie,   tak   by   nie   powrócił   do   nas   i   nie   ukazał   znowu   swego   zdradzieckiego   umysłu.   Niech   zabierze    swe   nauki   do   piekła   i   dniami   i   nocami   głosi   je   potępionym”

Odnośnie   znienawidzonego   przez   biskupa   Cyryla   „NEOPLATONIZMU”,    przypomnijmy,   że   twórcą   jego   był   AMMONIUS   SACCAS   /160-242/,   lecz   wzbogacil   i   upowszechnił   go   PLOTYN  /205-270/.   On  też   stworzył   system   panteistyczny   oparty   na   teorii   emanacji.   To   on   wykombinował   „JEDNIĘ”,   /angielskie   „THE   ONE”/  ./ Więcej   na   ten   temat  p.  hasło   „PLOTYN”/  Zauważmy,    że   akcja   omawianych   wydarzeń   toczy   się   za   życia   św.   AUGUSTYNA  /354-430/,   który    wykorzystał   neoplatonizm   do   stworzenia   jednej   z  dwóch   obowiązujących   do   dziś  podstawowych   doktryn   chrześcijaństwa.   Dodajmy,   iż   pod   wpływem   neoplatonizmu   tworzyli   również   MISTRZ   Johannes   ECKHART  /1260-1327/,   jak   i   MIKOŁAJ   z   KUZY  /1401-64/.   Jako   ciekawostkę    podam,   że   Mikołaj   z   Kuzy    wyprzedził   Kopernika   w  teorii   heliocentrycznej.

   Reasumując    NEOPLATONIZM,    jak    również    AUGUSTIANIZM    jest   dla   ludzi   obdarzonych   ROZUMEM,   a   biskup   Cyryl   prostym   chamem   i   bandziorem   był.

Na   koniec,   zgodnie   z   obietnicą,   powracam   do   „MĘCZENNICY    NAUKI”.   Otóz,    Kościół   nie  tylko   zamordował   Hypatię,   lecz   dodatkowo   okradł   z    przysługującego   jej   „tytułu”;   stworzył   bowiem   mit   NIEISTNIEJĄCEJ    NIGDY   św.   KATARZYNY    i   jej   przypisał   to   miano.   Perfidia   tego    działania    polegała    na   umiejscowieniu    fikcyjnej   Kaśki    w   Aleksandrii,   oczywiście   na   przełomie   IV  i  V   wieku   i   przedstawiania   jej   wizerunku   z   książką   w   ręku.   Różnica   między   nimi   taka,  że   Kaśka   ponoć   dziewicą   była   i   mistycznie   Pana   Naszego  Jezusa   Chrystusa   poślubiła.   W  tym   przypadku   znależli   się   liczni   artyści   by   pierdoły   czyli  ŚWIĘTĄ   malowac,   a   największą   sławę   zdobył    tryptyk   MEMLINGA   /olej   na   desce, 1475-9,   Brugia/.

                                                                         AMEN