Sunday, 17 November 2013

Listy św. Pawła oraz wiele inszego

 LISTY    św.   Pawła    „okraszone”    dygresjami  

                                           z   cyklu    „W   POSZUKIWANIU   PRAWDY”                  1.01.2012

UWAGA:  Monotematyczność  nuży,  przeto  tekst  przeplatam  oderwanymi  myślami,  które  nachodzą  mnie  w  trakcie  pisania.

Tym   razem   o   BREDNIACH   w   mediach   oraz   haśle   „ZŁO   DOBREM   ZWYCIĘŻAJ”,   które   zainspirowało   mnie   do    poczytania   „ Listów  św. Pawła”.   Podstawę   stanowi   tekst   opracowany   przeze   mnie   w   grudniu   2010  r.,  bezpośrednio   po   pierwszej   lekturze   „Listów”.
Tempus  fugitI  właśnie  tym  się  kierując  piszę  o  różnych  dyrdymałach  w  obawie,  że  nie  będę  JUŻ  miał  innej  okazji  o  nich  wspomnieć.  I  tak  nim   przejdę   do   tekstu   z   2010   r.,   podam   parę   „perełek”.
   
Dosłownie    6   minut   temu,   dotarł    do   mnie   głos   z   TV „Polonia”   informujący,   że   w   Polsce    dopłaty   do   lekarstw   z   budżetu   Państwa   są    „O   100 %   NIŻSZE   NIŻ   w   państwach   Europy   Zachodniej”,   czyli:   wynoszą   ZERO.    Tydzień    temu   podobny   głos,   z   tej   samej   telewizji   doniósł,   że   gdzieś   tam   w   Polsce   ciągną   przewód   z   helem    „w  temperaturze   PONIŻEJ   MINUS   300   STOPNI,   podczas   gdy   ZERO   ABSOLUTNE     wynosi   -273,16;    a     w   Rzeszowie    wybitni   Polacy   otrzymali   120-OKTANOWĄ   benzynę.   Tako   rzecze   pan   dziennikarz   prawdopodobnie   po   wypiciu   110 %   wódki.  /uwaga:  metoda  i  celowość  określania  LO  ponad  100%  poprzez  regresję  jest  conajmniej  dyskusyjna,  podobnie  jak  oznaczanie  alkoholu  we  krwi  powyżej  3  promille tj  przez  ekstrapolację,  poza  wiarygodnym  zakresem/

No   to    teraz   mogę   już   przypomnieć   tekst    bazowy:

GOEBBELS   głosił,   że   kłamstwo   wielokrotnie   powtarzane   staje   się   prawdą.   Mój   TATUŚ,   do   znudzenia,   marudził,   o   zgubnym   /pseudo/autorytecie   środków   masowego   przekazu,   który   prowadzi   do   bezkrytycznego   przyjmowania   wygłaszanych   tam   poglądów    za   bezwzględną   prawdę  /miał  szczęście,  że  nie  doczekał  wikipedii/.   No   to  i   ja   się   zżymam   przy   każdym   otwarciu   radia   czy   telewizora.   O,  np   wczoraj   podano,   że   ekshumacja   oficerów,   którzy   zginęli   w   katastrofie   gibraltarskiej,   da   szansę   potwierdzenia   faktu /!!/ ,   że   zamachu   dokonano   na   rozkaz   Stalina.   A   więc   z   góry   założona   jest   jedna,   jedyna   wersja,   wynikająca   z   rusofobicznej    polskiej   paranoi.   No   cóż,   Stalin   zabił   Sikorskiego,   Putin   z   Tuskiem   -   Kaczyńskiego,   a   Jaruzelski   z   Kiszczakiem   -  Popiełuszkę.   A  jeszcze   był   zabity,   na   zlecenie   służb   specjalnych   Przemyk   oraz   Pyjas   ze   świętej   trójcy   Wildsteina   składającej   się   z   Żyda,   pijaka   i   konfidenta   UB.

 Ino,   że,   zaczynając   od   końca:   po   co   było   zabijać   Pyjasa,   skoro   był   dokumentnie   rozpracowany   /i   przez   to   niegrożny/   przez   swego   przyjaciela   -   Maleszkę.   Drugie   ino,   że   przed,   nieszczęśliwym   w   skutkach,   pobiciem   agresywnego,   bosonogiego,   pijanego   maturzysty  -  Przemyka,   bandziory  z  Jezuickiej   nie   wiedziały   w   co   się   angażuje   jego   mamusia   nosząca   zresztą   inne   nazwisko   tj   Sadowska.    Trzecie   ino,   że,   po   zniesieniu   stanu   wojennego,   Jaruzelski   i   Kiszczak   starali   się    poprawić   nastroje   społeczne   m.in.   poprzez   dobre   relacje   z   Kościołem,   co   owocowało   licznymi   kompromisami   na   rzecz   „czarnych”.

  Natomiast   Kościół   miał   kłopot   z   ks. Jerzym   i   nie   wiedział   co   z   nim   zrobić;   nawet   próba   pozbycia  się  „kłopotu”,   przez   wysłanie   go   na   studia   do   Rzymu,   spaliła   na   panewce   ze   względu   na   braki   w   jego   wykształceniu.   Przypomnę   tu   też   znamienną   wizytę   „zbrodniarza”   PIOTROWSKIEGO,   na   pierwszej   przepustce   z   więzienia,   u   ks.  BARDECKIEGO   /p.  esej   „ks. Bardecki”/,   który,   miejmy   nadzieję,   nie   wziął   tajemnicy   tej   rozmowy   do   grobu.   Ale   to   „temat   rzeka”,   o  odwiecznej   WALCE   KOŚCIOŁA   KRAKOWSKIEGO Z   WARSZAWSKIM.   Czwartego   ino   nie   będzie,   gdyż   właśnie   usłyszałem  w   „Wiadomościach”,   że    przed   pałacem,   w   którym   rozmawiają   Miedwiediew  i   Komorowski   demonstrują    „spontanicznie”   „prawdziwi   polacy”   z   hasłami   „TU   JEST   POLSKA”   i   żądaniami   wyjaśnienia   „zbrodni”   smoleńskiej.   Co   do   ostatniego,   piątego   ino    przypomnę,   że   SIKORSKI   podpisał    układ   z   MAJSKIM,   dzięki   czemu   uratował   życie   kilkudziesięciu   tysiącom   Polaków,   że   był   przyjmowany   na   Kremlu   przez   Stalina,   natomiast   był   znienawidzony   przez   rząd   londyński,   szczególnie   piłsudczyków,   a   czarnym   charakterem   był   przegrany   rywal   niejaki   gen.  SOSNKOWSKI

  Przypomnijmy,   że   to   właśnie   on   z    Piłsudskim    przybyli   do   Warszawy   w   dniu   11.11.1918  r.,   specjalnym   pociągiem,   składającym   się   z   parowozu   i  jednego    wagonu,   usłużnie/!?/  podstawionym   przez   Niemców   w   uznaniu   dla   rusofobii   prezentowanej   przez   dotychczasowych    rezydentów   więzienia   w   Magdeburgu.   Zresztą   nienawiść   piłsudczyków   do   Sikorskiego   datowała   się   już   od   1920   r,   gdyż   prawda   o   bitwie   warszawskiej,   tzw   CUDZIE   NAD   WISŁĄ,   była   dla   nich    niewygodna;   a   była   ona   taka,   że   nie   Matka   Boska,  ks  Skorupka   i   Piłsudski,   lecz    francuski   generał   WEYGAND   i    SIKORSKI   byli   autorami   tego   zwycięstwa.   DAVIES   w   „Bożym   Igrzysku”   pisze:
  
SIKORSKI   dzięki   „zręcznej   operacji   PIĄTEJ   ARMII....   przeprowadzonej   nad   Wkrą,  /która/   zatrzymała   GŁÓWNE   SIŁY   WOJSK   ROSYJSKICH”.

   Nota   bene   przypomnijmy,   że   to   nie   Rosja   napadła   na   Polskę,   a   wręcz   przeciwnie.   Już   w   sierpniu   1919   r.    Piłsudski   zajął   Wilno   i   Minsk,   w   styczniu   1920  r.  przekroczył   Dżwinę   tj   zajął   Łotwę,   razem   z   Ukraińcami   zajął   Kijów,   no   i   się   zaczęło.   Ruskie   się   wkurzyli   i   Armia   Konna   Budionnego   pognała   Polaków   z   Ukrainy   /p.   opowiadania   BABLA/,   a   26-letni   TUCHACZEWSKI,   od   4   lipca   do   15   sierpnia,   na   czele   bolszewików    gonił   uciekających   Polaków   aż   do   przedmieść   Warszawy.   W   CIĄGU   40   DNI   ROZPIEPRZYŁ   CAŁĄ   POLSKĘ,   a   że   nie   zapanował   nad   swoją   pijaną   tłuszczą,   to   dostał   KS,   wykonany   w   1937 r.   Co  do  „tłuszczy”,   to   ponad   sto   tysięcy   poddało   się   i   w   efekcie   tego   zginęło   w   polskich   obozach,  co   Polakom   odbiło   się   „czkawką”   po   19   latach   tj   odwetowym   „mordem   katyńskim”.

I   tak   znów   odszedłem   od   tematu   /nim   podszedłem/.   A   chodzi   o   to,   że   w   końcu   pażdziernika   obchodzono   rocznicę   śmierci   ks.   JERZEGO   POPIEŁUSZKI,   po   raz   pierwszy   jako  błogosławionego.   I   znów   popłynął   bełkot,  jak   to   ks.  Jerzy   pięknie   nauczał   mówiąc   „ZŁO   DOBREM   ZWYCIĘŻAJ”.   Przytaczano   to   hasło   wielokrotnie   jako   WYMYŚLONE   PRZEZ   NIEGO.    I   dlatego   mówię   o   bełkocie.   Bo   Polska   jest   jedynym   krajem   na   świecie,   w   którym   „lud   boży”   Pisma   Św.   nie   czyta.   Do   szerzenia   powierzchownej    ciemnogrodowej   pobożności   wystarczy,   aż   nadto,   uproszczony   katechizm,   a   i   jego   zawartość   to   „terra   incognita”   dla   większości.   Wystarczy,   żeśmy   „przedmurzem   chrześcijaństwa”   czego   ni   cholery   nie   rozumiem,   skoro   leżymy   w   samym   środku   chrześcijaństwa,   granicząc   też,   tylko   i   wyłącznie,   z   krajami    chrześcijańskimi.   Ponadto   cierpimy,   bo   jesteśmy   „Chrystusem   Narodów”,   a   w   cierpieniu   wspiera   nas   najwyższy   na  świecie   postument   Ukrzyżowanego   Chrystusa,    Matka   Boska   Królowa   Polski   i   liczne   bogate   świątynie.   Wprawdzie   Grzegorz   z   Nissy /IV w./   mówił,   że   Bóg   „nie   mieszka   w   dziełach   rąk   ludzkich”   /inne   żródła   przypisują   ten   cytat   św.  Szczepanowi/,   lecz   w   sercach,   a   w   Ewangelii   wg   św.  Mateusza   stoi  /Mt 6.56/:
 
  „Gdy   się   modlicie   nie   bądżcie   jak   obłudnicy....    żeby    się   ludziom   pokazać.....   gdy   chcesz   się   modlić   „WEJDŻ   DO   SWEJ   IZDEBKI,   ZAMKNIJ   DRZWI”  /Iz. 16.20/   i    módl   się   do   Ojca   twego”; 
 
lecz   Polacy   uprawiają   modlitewność   na   pokaz,   to   i   kościoły   im   potrzebne,   by   po   mszy   wyjśc   i   obmówić    bliżnich. No,   ale   wracajmy   do   hasła   „ZŁO   DOBREM   ZWYCIĘŻAJ”.   Otóż,   nawet   w   najgorszym   seminarium   podstawowy   kanon   nauczania   obejmuje   cztery    ewangelie   oraz   listy   św.  Pawła.   Klerycy   słabo   znają   TORĘ    czyli   PENTATEUCH   czyli   STARY   TESTAMENT,   bo   to   za   obszerne   i   za   trudne   dla   ich   móżdżków,    lecz   ewangelie   i   listy   znają   na   pamięć.   Przeto   NIE   NALEŻY wpadać    w   zachwyt   nad    genialnością    kochanego   ks.  Jerzego,   który   po   prostu   cytował   „LIST   DO   RZYMIAN”   św.   Pawła,    albowiem    nieuctwo   i   lenistwo   wielkim   grzechem   jest.   Mamy   tu   również   do   czynienia   z   GRZECHEM    ZANIECHANIA,   bo   „Listy..”   każdy   przeczytać   mógł.   Św.   Paweł   pisał   /Rz 12, 17-24/:

„NIKOMU   ZŁEM   ZA   ZŁO   NIE   ODPŁACAJCIE.   STARAJCIE   SIĘ   DOBRZE   CZYNIĆ   WSZYSTKIM  LUDZIOM......      ŻYJCIE   W   ZGODZIE   ZE   WSZYSTKIMI   LUDŻMI.....     NIE   DAJ   SIĘ   ZWYCIĘŻYĆ   ZŁU,    ALE    ZŁO   DOBREM   ZWYCIĘŻAJ

Oczywiście,   cytowanie   Nowego   Testamentu   nic   nie   ujmuje   ks.   Jerzemu.   wspaniałemu   duszpasterzowi,   który,   mimo   braków   w   wykształceniu,   SWOJĄ   CHARYZMĄ   ZAGROZIŁ    STATUS   QUO   HIERARCHII    KOŚCIELNEJ.
             
Skoro   już   jestem   przy   „ZAGROŻENIU”   to    przypomnę,   że   również   ks.  JANKOWSKI   był   „solą   w   oku”   konformistycznego,   służalczego   wobec   PRL  -   Episkopatu.    Przepraszam,   „political   correctness”   /a   może:   clerical   correctness/   wymusza   zastąpienia   słowa   „SŁUŻALCZOŚĆ”   -----      ---- „MISJĄ   REALIZACJI   IDEOLOGII   PRZETRWANIA”,   głoszonej   przez   prymasa   Wyszyńskiego  od   czasów   podpisania   „lojalki”   /o   tym   za   chwilę/,   a   potem   przez   Glempa.   Nieżyjącemu   już,   kontrowersyjnemu   ks.  Jankowskiemu   należy   się   hołd,   za   to,  że   w   1980  r.   był   jednym   z   niewielu   „niepokornych”,   którzy   WBREW    stanowisku   Episkopatu,   odważyli   się   czynnie   wspierać   „SOLIDARNOŚĆ”.    Pisząc   o    „niepokornych”   nie   mogę   nie   wspomnieć,   iż   jedynym,   który   nie    podpisał    słynnnej   „lojalki”   w   1950   roku,   był   autochton ,   wikariusz   apostolski   Olsztyna   -   ks.  Albert   ZINK.   Podaję   to   za   wspaniałym   kapłanem,   poprzednikiem   ks. Twardowskiego   u   Wizytek,     ks.   Janem   ZIEJĄ  /1897-1991/,   również   „niepokornym”.    Przypomnę   też,    że   gdy   prymas   Wyszyński   przedstawił   do   akceptacji    „lojalkę”,   w   której   m.in.   stało:
 
 „Episkopat   wyjaśni   duchowieństwu,   aby   nie   sprzeciwiało   się   rozbudowie   spółdzielczości   na   wsi,..    .............będzie   traktować   działalność   „BAND   PODZIEMNYCH”   jako   „ZBRODNIE”....   Będzie   piętnował   i   karał   konsekwencjami   kanonicznymi   duchownych   winnych   udziału   w   jakiejkolwiek   akcji   podziemnej   i   antypaństwowej.....”

  -   to   kard. książę   SAPIEHA   opuścił   obrady,    trzaskając   drzwiami.   Gwoli   jasności,    mimo   mojej   sympatii   do   Kościoła   Krakowskiego,   w   pełni   rozumiem   i   popieram   ówczesne   stanowisko   Prymasa,   gdyż   bohaterszczyzny   i   fanfaronady   prowadzących   do   tragedii,   mieliśmy   w   Polsce   już   nadto,   a   słuszność   koncepcji   Wyszyńskiego   potwierdziła   historia,   czego   przykładem   jest   np   sytuacja   Kościoła   w   Czechach.

Ale   wróćmy   do   św.  Pawła.   Jak   już   odnalazłem   omawiany   powyżej   cytat   w  „Liście   do   Rzymian”,   to   lektura   „Listów..”   wciągnęła   mnie   i   parę   fajnych   rzeczy   mnie   oświeciło.   Nim   do   nich   przejdę   muszę   przytoczyć   parę   opinii   o   samym   św.  Pawle.   I   tak,   supermodny   Emil  M.  CIORAN   pisze:
  
„Św.  Paweł   to   przypadek   kliniczny,   zgorszenie   dla   zdrowego   rozsądku,   urąganie   poczuciu   smaku.   W   końcu   to   on   -   PAWEŁ  -   uczynił   z   chrześcijaństwa   religię   nieestetyczną   i   odpychającą”.

   A   w   dziele   słynnego   Alaina   BADIOU  pt   „Święty   Paweł.   Ustanowienie   uniwersalizmu”   czytamy,   że
 
... „świadectwo   Pawła   jest   całkiem   nieewangeliczne,  /gdyż/   Pawła   nie   obchodzi   życie   Jezusa   -   cuda,   których   dokonał,   miłość   do   ludzi,   NAUKI,   wreszcie   Jego   męczeństwo.   Obchodzi   go   wyłącznie   ŚMIERĆ   I   ZMARTWYCHWSTANIE”.

  Jednakże   najtrafniej   podsumowuje   wpływ   Pawła   mój   idol,   NIETZSCHE,   dla   którego   Paweł   był   „wiecznym   Żydem   par   excellence”:

„Paweł   ucieleśnia   typ   wręcz   przeciwny   do   typu   Jezusa,   przynoszącego   dobrą   nowinę;   jest   on   geniuszem   nienawiści,   wizji   nienawiści,   bezlitosnej   logiki   nienawiści.   Czegóż   ten  nikczemny  ewangelista   nie   poświęcił   swej   nienawiści !   Przede   wszystkim   poświęcił   swego   Zbawiciela,   ukrzyżował   go   na   jego   krzyżu...   Bóg,   który   umarł   za   nasze   grzechy,   zbawienie   przez   wiarę,   zmartwychwstanie   po   śmierci   -   wszystko   to   są   zafałszowania   prawdziwego   chrześcijaństwa,   za   które   trzeba    uczynić   odpowiedzialnym   tego   chorobliwego   półszaleńca”.

Ze  względu   na   to,   że   tok   myślenia   NIETZSCHEGO   bardzo   mnie   odpowiada,   pozwolę   sobie   na   jeszcze   jeden   cytat   mego   MISTRZA:
„To,   że   Bóg   stał   się   człowiekiem   wskazuje,   iż   człowiek   nie   powinien   szukać   swego   zbawienia  w   tym,   co   nieskończone,   lecz   oprzeć   swoje   niebo   na   ziemi.     ...... Ten   „RADOSNY   ZWIASTUN”   umarł   tak,   jak   żył,     nie   aby   „zbawić   ludzi” ,   lecz   pokazać,   jak   należy   żyć......       Za   dzisiejszy,   od   dwóch   tysięcy   lat   utrwalany   z   pożałowania   godną   konsekwencją   obraz   chrześcijaństwa   odpowiada   św.  Paweł.   To   on   swego   Pana   „NADZIAŁ”   na   KRZYŻ,   czyniąc   z    Ukrzyżowania    prawdę   o   ZBAWIENIU....”

No   to   już    mogę   przejść   do   tych   „mądrości”   wyczytanych   w   „Listach   św.   Pawła”.

A   więc   spadkobiercami,   beneficjentami   zamysłu   Boga   tj   praczłowieka   ADAMA   są   Abraham,  DAwid   i    Mojżesz.  /A  DA  M/.   Jak   widzimy   ich   pierwsze   litery   tworzą   imię   protoplasty  -  ADAMA.   Są   oni   filarami   człowieczeństwa.   Z   ich   też    narodem   BÓG   zawarł   przymierze. /czyli   Adaś   też   był   Żydem   -   przyp. mój/.  W   Księdze   Rodzaju   czytamy   /Rdz  12.2,3/:
   
„Uczynię    bowiem   z   ciebie   wielki   naród,   będę   ci   błogosławił   i   twoje   imię   rozsławię;   staniesz   się   błogosławieństwem.   Będę   błogosławił   tym,   którzy   tobie   błogosławić   będą,   a   tym,   którzy   będą   złorzeczyli   i   Ja   będę   złorzeczyl.   Przez   ciebie   będą   otrzymywały   błogosławieństwo   ludy   całej   ziemi”.
 
W   „Liście   do   Rzymian”    św. Paweł   przypomina,   że   do   Izraelitów...
 
... „należy   przybrane   synowstwo   i   chwała   przymierza   i   nadanie   Prawa,   pełnienie   służby   Bożej   i   obietnice.   Do   nich   należą   praojcowie,   z   nich   również   jest   CHRYSTUS   według   ciała”  /Rz  9.4,5/.

  Dalej   podkreśla:
   /Rz  11.2/   „Nie   odrzucił   Bóg   swego   ludu,   który   wybrał   przed   wiekami”,   gdyż  /Rz  11.28/   „są   oni   umiłowani.   Bo   dary   łaski   i   wezwania   Boże   są   NIEODWOŁALNE”.  

W   „Liście   do   Galatów”   św.  Paweł   pisze  /Ga  3.15,16/: 

„Nikt   nie   obala   ani   nie   zmienia   testamentu   prawnie   sporządzonego,   choć   jest   on   jedynie   dziełem   ludzkim.   Otóż   to   właśnie   Abrahamowi   i   jego   potomstwu   dano   obietnice”.

   A   więc   „Jude,  Jude   uber   Alles”,  czyli   uwaga   Nietzschego   z   poprzedniej   strony   o   Pawle  -  „wiecznym   Żydzie   par   excellence”  -   trafna.

Muszę   dodać,   że   aktualność   WYBORU   ŻYDÓW   JAKO   NARODU   UMIŁOWANEGO    PRZEZ   BOGA   podkreślał    wielokrotnie   JP   II,   jak   również   Benedykt   XVI.

I   znów   muszę   zrobić   „przerywnik”,   by   odnotować   następną   brednię   z   cyklu   tych    omawianych   na    pierwszej   stronie.   Otóż,   w   świątecznym   „Tygodniku   Powszechnym”   niejaka   WIPSZYCKA,  prof. UW, specjalistka  od   historii   starożytnej,   pisze:   ”..cesarza-chrześcijanina   /dopiero   w   324 r,   i   nie   od   razu   był   chrześcijaninem,   stawał   się   nim   stopniowo/”.    No   to   Konstantyn   w   grobie   się   obraca;   nie   on   już   za   wrzeciono   robi.   Dla   niewtajemniczonych   podam,   iż    Konstantyn  /280-337/   był   cesarzem  od   306  r.   i   aby   uzyskać   poparcie   coraz   liczniejszych  chrześcijan,  ogłosił   w   313  r.,   w   Mediolanie   swobodę   wyznaniową,   nie   dyskryminując   jednakże   kultow   politeistycznych,   jako,   że   sam,    do   schyłku,   życia    był   wyznawcą   boga   Słońca   -   MITRY  ;   prawdą   jest   również,   że   zwołał   sobór   nicejski   w   325  r   /Nicea   -  miasto   w   Turcji,  obecnie   IZNIK/,  by   podjąć   walkę   z   herezjami   arianizmu   i   donatystów, przez  co   wzmocnić   jedność   Kościoła.   Jednakże   chrześcijaństwo   traktował   instrumentalnie,   upatrując   w   tej   RELIGII   NIEWOLNIKÓW    element   jednoczący   chylące   się   ku   upadkowi   imperium.     Przeniesieniu   stolicy   Cesarstwa   do    Konstantynopola   w   1330,   towarzyszyły   rytualne   obrzędy   ku   czci   opiekunki   miasta,   pogańskiej   bogini   Tyche   oraz   ustawienie   na   cokole   Apollina    głowy   samego   Konstantyna.   Podobno,   siedem   lat   póżniej,   na   łożu   śmierci,   przyjął   chrzest,   lecz   na   pewno   nazywanie   go   „cesarzem-chrześcijaninem”   jest,   proszę   pani   profesor,    poważnym   nadużyciem.

Wracamy   do   tematu.   Potomstwem   Abrahama,   obok   Żydów,   są   poprzez   HAGAR  --    Arabowie,   ino,   że    pozostaną   „zależni”,   bo   zrodzeni   z   niewolnicy.   A   że   symbolem   przymierza   jest   obrzezanie,   przeto   jedni,   i   drudzy   OBRZEZANI   SĄ.   Inne   narody   pogańskie   mogą   dostąpić   do   przymierza   tylko   przez   DUCHOWE   OBRZEZANIE   tj   CHRZEST   i   spożywanie   mistycznego   ciała   obrzezańca   Chrystusa   tj   EUCHARYSTIĘ.   Św.   Paweł    pisze   /Ga  3.27-29/:  

 „Bo   wy   wszyscy,   którzy   zostaliście   ochrzczeni   w   Chrystusie   -   przyoblekliście   się   w   Chrystusa.   Nie   ma   już   Żyda   ani   poganina,   nie   ma   już   niewolnika   ani   człowieka   wolnego,   nie   ma   już   mężczyzny   ani   kobiety,   wszyscy   bowiem   jesteście   jednym   w   Chrystusie   Jezusie.   Jeżeli   zaś   należycie   do   Chrystusa   to   jesteście   POTOMSTWEM    ABRAHAMA,   dziedzicami   zgodnie   z   obietnicą”.

Zauważmy,   że   św.   Piotr   przyjmował   do   KOMUN   CHRZEŚCIJAŃSKICH   tylko   fizycznie   obrzezanych,   a   św.  Paweł   działał   głównie   wśród   pogan   tj   „gojów”,   co   potwierdza   m.in.   w   Ga  2.7 
   
......”mnie   zostało   powierzone   głoszenie   Ewangelii   wśród   nieobrzezanych,   podobnie   jak   Piotrowi   wśród   obrzezanych”.

   Skoro   już   zahaczyłem   o   „KOMUNY..”,   to   przypomnę,   że   warunkiem    przystąpienia   było   przekazanie   dosłownie   wszystkiego   na    rzecz   wspólnoty.   Kto   coś   zataił,   kończył   jak   ANANIASZ   z   SAFIRĄ,   którzy   za   ukrycie   części   pieniędzy   uzyskanych   ze   sprzedaży   domostwa   zostali   przez   św.   Piotrusia   skróceni   o   głowę.   /p. DZ  5,1-12/.

Odnośnie   dziedzictwa   HAGAR  /czyli   Arabów/    przytaczam   fragment   „Listu   do   Galatów”,   którego   zresztą   „ni   cholery”   nie   rozumiem:   /Ga  4, 22-25/

„...Abraham   miał    dwóch   synów,   jednego   z   niewolnicy,   a   drugiego   z   wolnej   -   na   skutek      przymierza:   jedno   zawarte   pod   górą   Synaj,   rodzi   ku   niewoli,   a   wyobraża   je   HAGAR.   Synaj   jest   to   góra    w   Arabii,   a   odpowiednikiem   jej   jest   obecne   Jeruzalem.   Ono   bowiem   wraz   ze   swoimi   dziećmi   trwa   w   niewoli.   Natomiast   górne   Jeruzalem   cieszy   się   wolnością   i   ono   jest   naszą   matką...”.

Retoryku,   kukuryku,   na   patyku,   nie   zbijesz   mnie   z   pantałyku.   I   po   krzyku.   Bo   mnie,   na   logikę,   wychodzi  z  tego,   że   beneficjentami    przymierza   są   potomkowie   HAGAR !!

A   skoro   wspomnieliśmy   o   niewolnicy   Hagar,   to   popatrzmy,   czy   SŁUSZNIE   chrześcijaństwo   nazywane   jest   RELIGIĄ   NIEWOLNIKÓW ?    I   widzimy   w   „Liście   do   Koryntian”: /Kor  8.11/  „Zostałeś   powołany   jako   niewolnik,   nie   martw   się...”;   i   dalej  /Kor  8.24/  „Bracia,   niech   przeto   każdy   trwa   w   takim   stanie   w   jakim   został   powołany”,   a   dopełnienie   mamy   w   Ef  6.5:

   „Niewolnicy,   ze   czcią   i   bojażnią,   w   prostocie   serca    bądżcie     posłuszni    waszym   doczesnym   panom    jak    CHRYSTUSOWI,   nie   służąc   tylko   dla   oka,   by   ludziom   się   podobać....  Z   ochotą   służcie,   jak   gdybyście   służyli   PANU,   a   nie   ludziom”.   A   więc   SŁUSZNIE.

Znalazłem    tez   coś   istotnego   dla   POLSKIEGO   CIEMNOGRODU,   reprezentowanego  np   przez   wujka   mojej   żony,   który   nie   dopuszcza   myśli   o   możliwości   kremacji   jego   grzesznego   ciała,   gdyż   spopielony   miałby   utrudnione,   czekające   go/?!/   zmartwychwstanie,  przez   co   mógłby   się   spóżnić   lub   nawet   nie   stawić   na   Sąd   Ostateczny.   Odważny,   prawy   człowiek,   bo   JA-- GRZESZNIK    wolałbym   tego   Sądu   uniknąć.   W   każdym   razie   św.  Paweł   w   „Liście   do   Koryntian”   naucza:   /1 Kor  15.50/

  „Zapewniam   was,   bracia,   że    CIAŁO   I   KREW   NIE   MOGĄ   POSIĄŚĆ   KRÓLESTWA   BOŻEGO   i   że   to,   co   zniszczalne,   nie   może   mieć   dziedzictwa   w   tym,   co   niezniszczalne”.
   Porównaj  to,   drogi   czytelniku-grzeszniku,   z   uwagą   ks.  TWARDOWSKIEGO   /p.  esej  pod   tym   tytułem/   o   etymologicznym   pochodzeniu   słowa   „ZWŁOKI”   /od    „zwlekać”   jak   koszulę   nocną/.

Co   do   miejsca   KOBIETY   w   Kościele   ustala   św.   Paweł   zasady,   raz   na    zawsze.   W   1 Tym  2.12   pisze:   „Nauczać   kobiecie   nie   pozwalam,   ani   też   przewodzić   nad   mężem,   lecz   ma   trwać   w   cichości”.    A   dlaczego?   Bo   /Kor  11.3/....  „głową   każdego   mężczyzny   jest   Chrystus,   MĘŻCZYZNA   ZAŚ   JEST   GŁOWĄ   KOBIETY”.   Ponadto   BABA   ma   ŁEB   zakryć,   bo   /1  Kor  11.7-9/:

  „Mężczyzna   nie   powinien   nakrywać   głowy,   bo   jest   OBRAZEM   I   CHWAŁĄ   BOGA,   a   kobieta   jest   CHWAŁĄ    MĘŻCZYZNY.   To   nie   mężczyzna   powstał   z   kobiety,   lecz   kobieta   z   mężczyzny.   Podobnie   też   mężczyzna   nie   został   stworzony   dla   kobiety,   lecz   kobieta   dla   mężczyzny.  Oto   dlaczego  kobieta   winna   mieć   na   głowie   ZNAK   PODDANIA”.

    Ergo  /Ef  5.33/
 „Niechaj   /mąż/   miłuje   swą   żonę   jak   siebie   samego.   A   żona   niechaj   ZE   CZCIĄ   się   odnosi   do   swego   męża”.

Z   popularnych   sentencji   w   „Listach   św.   Pawła”    mamy:
„MIŁUJ    BLIŻNIEGO   JAK   SIEBIE   SAMEGO”   /Rz  13.9,   por.  Kpl 19.18/
„PRZESTAŃMY   WYROKOWAĆ   JEDNI    O   DRUGICH”  /Rz  14.3/
„JEDEN   DRUGIEGO   BRZEMIONA   NOŚCIE”   /Ga  6,2/
Na   koniec   POUCZENIA   dalej   aktualne,   szczególnie    dla     kato-POLAKÓW:
„...strzeżcie   się   tych,   którzy   wywołują   spory   i   zgorszenie”    /Rz  16.17/
CHRYSTUS   JEST   NIEPODZIELNY.   Przeto   upominam   was   bracia,   w   imię   Pana   naszego,  Jezusa   Chrystusa,   abyście   ŻYLI   W   ZGODZIE   i   by   nie   było   wśród   was   rozłamów,   abyście   byli   jednego   ducha   i   jednej   myśli....   Czyż   Chrystus   jest   podzielony ?”    /1  Kor  1.10/.
„Ocknijcie   się   naprawdę   i   przestańcie    grzeszyć”    /1  Kor  15.14/
Nie   szukajcie   próżnej   chwały,   jedni   drugich   drażniąc   i   wzajemnie   sobie   ZAZDROSZCZĄC” /Ga  5.26/
„Niech   nie   wychodzi   z   waszych   ust   ŻADNA   MOWA   SZKODLIWA,   lecz   tylko   budująca   -   by   wyświadczyć   dobro   słuchającym”   /Ef  4.29/
Niech   zniknie   spośród   was   wszelka   gorycz,   uniesienie,   gniew,   wrzaskliwość,   znieważanie   -   wraz   z   wszelką   złością.   Bądżcie   dla    siebie   nawzajem   dobrzy   i   miłosierni.   PRZEBACZAJCIE   sobie”   /Ef  4.37/

A   na   koniec   końców   USTANOWIENIE   szczególnie   ważne   dla   polskiego   ciemnogrodu,   którego   królową   zrobili   Matkę   Boską    /czy   BÓG   W   TRÓJCY   JEDYNY   MOŻE   MIEĆ   MATKĘ  ??!!/,   modlą   się   do   niej   prosząc   o   wsparcie;   ciemnogrodu,  w   którym   modlą   się   też   do  różnych   świętych,   a   wszystko   po   to,   by   nieuniknione   losowe   nieszczęście   trafiło   sąsiada,   a   nie   petenta  /por.   modlitwa   w   „Dniu   Świra”   Koterskiego/.  A   więc   św.  Paweł   kategorycznie   stwierdza   /m.in.  w  1  Tym  2.5/:

„Albowiem   jeden   jest   BÓG,   jeden   jest   POŚREDNIK   między   Bogiem   a   ludżmi,  CZŁOWIEK  -   CHRYSTUS   JEZUS”

Acha,   tu   znów   konieczne   jest   wyjaśnienie.   Pawłowi,   pobożnemu   Żydowi,   kształconemu   przez   faryzeuszy,   nigdy   do   głowy   by   nie   przyszło    nazwać   Jezusa   -   BOGIEM.

                                                    Amen

PS   Kościół   Rzymski   wykonał   woltę   obwieszczając   się   NOWYM   IZRAELEM   i   eo   ipso   stara   się   zawłaszczyć   ŁASKĘ   BOŻĄ   ofiarowaną   NARODOWI   WYBRANEMU.   Acha,  jeszcze   słowo  o  bogu  Słońca,   Mitrze,   czczonym   przez   cesarza   Konstantyna   /por.str. 5/ .   Chrześcijanie   zawłaszczyli   datę   jego   urodzin   w   dniu   25   grudnia   i   ogłosili   „Boże   Narodzenie” /wcześniej  obchodzono  6 stycznia/.   O   innych   „zawłaszczeniach”   czytaj   w   eseju   pt   „Hypatia”   oraz   porównaj   daty   świąt   żydowskich   i   chrześcijańskich.
  
PS  II   i   ostatnie:   Jeszcze   o   bredniach   w   mediach.   Właśnie   w   tej   chwili   tj   o   godz   w  pół  do   ósmej,   dnia   1.01.2012  roku,    z   przypadkowo   włączonego   programu   polonijnego  „Z   UKOSA”,   dopłynęły   do   moich   małżowin  usznych   słowa   polskiego   /oczywiście,   niewątpliwie/  PROFESORA ,   reklamującego   /oczywiście,   niewątpliwie/   wybitną   książkę   innego   polskiego   /oczywiście,   niewątpliwie/   profesora   pt   „Nieznana   wojna   HOLLYWOOD   z   Polską”.   Wg   uczonego   recenzenta    Stany   Zjednoczone   lekceważą   udział   Polaków   w   II  w.św.,   mało   tego,   wręcz   się   z   nich  naśmiewają,   bo   HOLLYWOOD   wykreowało   taki   „image”   Polaków,   na   polecenie   ROOSEVELTA,   który   stanąwszy   w   czasie   II   w.św.   przed   dylematem   kogo   poprzeć,  Hitlera   czy   Stalina,   wybrał   tego   ostatniego,   a   że   Stalin   miał   KŁOPOT   /??!!/   z   Polską,   to   lojalny   wobec   Stalina   Roosevelt   polecił   Polaków   ośmieszać.   Ludzie!!!   Przecież   jest   to   POMÓWIENIE   O   ZDRADĘ   STANU   PREZYDENTA   STANÓW   ZJEDNOCZONYCH.   A   dlaczegóż    to   47-letni  /1945-1992/   czas   „ZIMNEJ   WOJNY”,   czas   mccarthyzmu   i   rusofobii   nie   zweryfikował   opinii   o  udziale   Polaków??   Zainteresowanym   polecam   moją  recenzję   „Kroniki   II   Wojny   światowej”   Snydera.    Wprawdzie   Pan   Uczony   dalej   w   swoim   „spiczu”   rzekł,   że   przyczyną    skandalicznego   obowiązku   wizowego   wobec   obywateli   Polski,   /jedynego   członka    Unii   Europejskiej,   wobec   ktorego   ten   wymóg   jest   stosowany/    jest   „tradycyjna,   obiegowa,   negatywna   opinia   o   Polakach”,   jednakże   z   oskarżenia   Amerykańców   o   niedocenianie   BOHATERSTWA   POLAKÓW   się   nie   wycofał.   Szkoda,   że   nie   czytał   ten   MATOŁ   słów   polskiego   bohatera   II  w.św.,  a   po   wojnie   PRAWDZIWEGO   PROFESORA   Jana   KARSKIEGO,   który   mówił,   że   bez   Polaków   „DRUGA   WOJNA   ŚWIATOWA   NIE    TRWAŁABY   ANI   O   JEDEN   DZIEŃ    DŁUŻEJ”