Friday, 8 November 2013

BOŻA ŁASKA

BOŻA ŁASKA
/14.12.2011/
Do przeczytania tego eseju dopuszczam, tylko i wyłącznie, czytelnika po ŚWIEŻEJ LEKTURZE wypracowań pt „WIARA”, „Ks. Tischner Czyta Katechizm” oraz „Ks. Twardowski”.
W kwestii tytułowej najciekawsza jest różnorodność poglądów prezentowana w w/w esejach. I tak, skrótowo, w moim opracowaniu:
Aby prawdziwie UWIERZYĆ konieczny jest ROZUM /św. Augustyn/ oraz akt WOLI, wyrażany kluczowym słowem CHCĘ /ks. Bocheński/. WIARA /czytaj ROZUM/ jest dziełem BOŻEJ ŁASKI, rozdzielanej ARBITRALNIE, a nie według zasad /Pascal/. ŁASKA jest DAREM NICZYM NIEUWARUNKOWANYM, a więc nie ogranicza się np do ludzi ochrzczonych /RATZINGER/. WIARA i ROZUM to dwa skrzydła, OBA NIEZBĘDNE do „wysokiego lotu” /JP II/. ROZUM jest PODPORZĄDKOWANY WIERZE /św. Tomasz/, przeto trzeba obalić ROZUM, by zrobić miejsce dla WIARY /Kant/. Kończę przegląd uwagą Hannah ARENDT: „MYŚLENIE JEST NIEBEZPIECZNE DLA WSZYSTKICH WIERZEŃ”. UFF!! Co za kocioł!!. No to czas i na mnie:
EWENTUALNA BOŻA ŁASKA BYŁABY ZAGROŻENIEM WOLNOŚCI CZŁOWIEKA, INGERENCJĄ W NIĄ i to jest tezą tego eseju. Jednym słowem BOŻA ŁASKA NIE ISTNIEJE.
Przejdżmy teraz do meritum. Zacznijmy od samej ŁASKI. Jest to inaczej - przychylność, względy, wspaniałomyślność okazywane komuś; wyróżnianie, faworyzowanie kogoś. Czasowość i względność jej potwierdza ludowa sentencja: „Pańska łaska na pstrym koniu jeżdzi”.
W teologii - BOŻA ŁASKA - to pomoc, opieka bóstwa udzielana człowiekowi BEZ JEGO ZASŁUGI; efektem jej jest WIARA, predestynująca obdarowanego do uprawiania jedynego słusznego życia duchowego i do ZBAWIENIA, które ma być dostępne wyłącznie dla nią obdarzonych. Cha, cha, a ja myślałem, że Chrystus Zbawiciel-Salwator dał się ukrzyżować by zbawić całą ludzkość.
Zobaczmy jak powyższe się ma w języku angielskim. GRACE to gracja, wdzięk, lecz też łaska, łaskawość. Przypomnijmy, że przeciwieństwo DISGRACE to hańba /por. z najlepszą książką Coetzee pod tym tytułem/, lecz również NIEŁASKA. W sensie teologicznym to /wg Webstera/: nieograniczony i niezasłużony przywilej /ang. favor/ nadany przez Boga, to Boże miłosne miłosierdzie /ang. mercy/ ostentacyjnie objawione człowiekowi w celu zbawienia jego duszy. Subtelności języka angielskiego utrudniają przekład na ograniczony język polski, w którym GRACE, FAVOR i MERCY, jak również CLEMENCY skwitowane są zasadniczo jedną ŁASKĄ.
Po dwudniowej przerwie wypełnionej dociekliwymi studiami tematu ponownie próbuję sformułować definicję BOŻEJ ŁASKI. Jest to więc:
WYRÓŻNIENIE PRZEZ BOGA NIELICZNYCH ISTOT LUDZKICH, BEZ ŻADNEGO KRYTERIUM, WEDŁUG WŁASNEGO „WIDZIMISIĘ”, UMOŻLIWIAJĄCE WYBRANYM ZDOBYCIE WIECZNEGO ZBAWIENIA.
Nie dziwię się, że szczegółowy charakter tego daru łaski, jego WPŁYW na ludzkie zachowanie, jak i ewentualny sposób zapewnienia go sobie, były i są przedmiotem szerokiej dysputy między teologami, począwszy od wczesnej historii Kościoła; mimo rozbieżności udało się sformułować podstawowe „prawdy”, które znalazły generalną akceptację.
Prawie wszyscy chrześcijanie, z godnym uwagi wyjątkiem kalwinistów i W. Gołębiewskiego, wierzą, że dar BOŻEJ ŁASKI nie uniemożliwia spełniania ludzkiej WOLNEJ WOLI; BOŻA ŁASKA jest postrzegana jako pokaz boskiego miłosierdzia, które towarzyszy w drodze ku zbawieniu tym, którzy z własnej WOLNEJ WOLI wybierają postępowanie zgodne z Boskimi przykazaniami. Cholera, deja vu!! Już wiem, w latach 30-tych ubiegłego wieku, kupujący miał WOLNY wybór koloru samochodu u Forda, pod warunkiem, ze był to kolor czarny.
I tu muszę przerwać, bo nie sposób nie przytoczyć teraz uwagi Rosenzweiga, cytowanej już przeze mnie w eseju „WIARA”:
„MICWOT /Dziesięć Przykazań/ nie działają automatycznie. Każdy człowiek musi uznać je za wlasne, by poszczególna MICWA /Przykazanie/ przestała być NAKAZEM, lecz wyrażała MOJĄ WEWNĘTRZNĄ POSTAWĘ, osobistą konieczność”
Korzystając z przerwy, chcę też poruszyć problem ZBAWIENIA. Co to właściwie jest? To RATOWANIE DUSZY OD GRZECHÓW I ICH KONSEKWENCJI. Co do grzechu pierworodnego, tj aktu PYCHY Adama i Ewy, to zamiast ratowania, prościej byłoby uwolnić nas od absurdalnego dziedziczenia go poprzez naprawę tego genetycznego defektu; a w przypadku wszelkich innych grzechów kompetentne do „RATOWANIA” przez „ROZGRZESZENIE” wydają się być, tylko i wyłącznie, OFIARY, a napewno nie ksiądz-dobrodziej. W sprawie grzechu i jego konsekwencji polecam lekturę Dostojewskiego. Co do kompetencji chrześcijańskiego, osobowego BOGA nie wypowiadam się, ino zauważam ponownie, że mieszanie, wtrącanie się JEGO do ludzkich spraw ogranicza dany nam /tischnerowski/ nieszczęsny, bo nieszczęsny ale DAR WOLNOŚCI. Na koniec tych uwag, dodajmy, że w myśl teologii chrześcijańskiej nie można ZASŁUŻYĆ sobie na ZBAWIENIE.
Wracamy do BOŻEJ ŁASKI. Teolodzy utrzymują, że jest ona raczej dobrowolnym darem, niż nagrodą /za starania/, i jest użyczana osobom, które używają go, /cokolwiek by to znaczyło/, do osiągnięcia swojego zbawienia i nie podejmują żadnego działania, które mogłoby przeszkodzić w osiągnięciu wyznaczonego celu. Czy to oznacza, że nie grzeszą?? Toć to utopia. W innym punkcie teologicznych uzgodnień stwierdza się, że człowiek, ze względu na brzemię grzechu pierworodnego, nie może, nie jest w stanie wykonywać prac zasługujących na zbawienie, za wyjątkiem tych, wynikających z obdarowania łaską. Tak więc, człowiek nieobdarzony BOŻĄ ŁASKĄ nie ma po co się trudzić, bo i tak wszystkie jego starania będą bezowocne, a więc bezsensowne. Chyba, że będzie przyjmował sakramenty wymyślone przez Kościół, ale o tym potem. Kalwiniści się spierają, że BOŻA ŁASKA stwarza przytłaczającą MOC w jednostce, eliminującą jej WOLNĄ WOLĘ, a ponadto utrzymują, że ŁASKA nie jest dowolnie dawana wszystkim, lecz tylko predestynowanym.
Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy poglądami na temat BOŻEJ ŁASKI głoszonymi przez Rzymski Kościół Katolicki z jednej strony, a tymi uznawanymi przez Kościoły Protestanckie i Kościół Anglikański z drugiej. Pierwszy utrzymuje, że BOŻA ŁASKA jest dostępna dla ludzkości dzięki zasługom Chrystusa, i jest udzielana wprost człowiekowi poprzez SAKRAMENTY uznane przez Kościół. Z punktu widzenia większości Kościołów Protestanckich, dar Bożej Łaski jest dawany bezpośrednio ludziom jako demonstracja BOSKIEJ MIŁOŚCI i BOSKIEGO MIŁOSIERDZIA, a SAKRAMENTY są tylko SYMBOLAMI, a nie drogami obdarowywania nią. Wiara, modlitwa, studiowanie Biblii i przed wszystkim ETOS PRACY są krokami do osiągnięcia GOTOWOŚCI na ewentualne przyjęcie PAŃSKIEJ ŁASKI, bo „Nie znasz dnia ani godziny, kiedy Pan przyjdzie”. Anglikański punkt widzenia różni się od protestanckich głównie tym, że dwa sakramenty: chrzest i komunia uważane są za znaczące w przyjmowaniu ŁASKI.
Ostatni akapit, opracowany przeze mnie na podstawie FUNK&WAGNALLS ENCYCLOPEDIA wstrząsnął mną, i jak to modnie się obecnie mówi: PORAZIŁ DOKUMENTNIE. Przekładając powyższe na „nasze”:
KOŚCIÓŁ KATOLICKI, ewidentny i permanentny ZŁODZIEJ, okradł, tym razem, SAMEGO BOGA, z łaski, którą dotychczas rozdzielał ON arbitralnie, wg własnego „widzimisię”, nie stawiając żadnych warunków. Teraz KOŚCIÓŁ uzurpuje sobie prawo do udzielania BOŻEJ ŁASKI poprzez jakieś, przez siebie ustanowione, SAKRAMENTY.
PARANOJA!!! Ponadto, wiążąc ją z Chrystusem dzieli nasze dzieje na „po” i „przed” Chrystusem, odmawiając tym wcześniejszym prawa do Bożej Łaski i do Zbawienia. A przecież w 1964 r. ks. prof. RATZINGER mówił:
„Wszystko, w co wierzymy, jest przedmiotem naszej wiary w BOGA, i wszystko, co wiemy o człowieku, NIE POZWALA NAM MYŚLEĆ, ŻE POZA GRANICAMI KOŚCIOŁA NIE MA ZBAWIENIA, ŻE AŻ DO CZASU CHRYSTUSA WSZYSCY LUDZIE SKAZANI BYLI NA LOS WIECZNEGO ODRZUCENIA”.
W swojej zaś pracy habilitacyjnej obecny Papież /Benedykt/ wykazał, że „BÓG NIE PODZIELIŁ DZIEJÓW NA OKRES CIEMNOŚCI I JASNOŚCI......., HISTORII NA „PRZED” I „PO” CHRYSTUSIE”.
Dla mnie BOŻA ŁASKA prowadząca do WIARY czy też ROZUMU, podobnie jak wszystkie zjawiska w przyrodzie, rozklada się zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa, co przedstawia KRZYWA NORMALNA, inaczej KRZYWA GAUSSA. Tak jak w przypadku np wzrostu, kiedy to niewielu ludzi ma wzrost poniżej, powiedzmy, 150 cm i niewielu powyżej 2 m, a przytłaczająca większość /67 %/ populacji mieści się w przedziale 165-185 cm, tak w przypadku „ROZUMU” czy też obdarzonych prawdziwą „WIARĄ”, wynikającą nota bene z posiadanego przez nich rozumu, jest niewielu, podobnie zresztą jak niewielu jest kompletnie tępych idiotów, a zdecydowaną większość stanowi BEZMYŚLNA, BEZROZUMNA TŁUSZCZA, MOTŁOCH, niezdolny do SAMODZIELNEGO MYŚLENIA, ani do głebokiej, ROZUMNEJ WIARY.
To samo przedstawia, popularny na kontynencie amerykańskim, TRÓJKĄT MASŁOWA. Podstawa, reprezentująca populację, tj masę ludzką, o niewielkich potrzebach i aspiracjach, zwęża się /czytaj zmniejsza się ilość ludzi/ w trakcie marszu w górę, ku wyższym wartościom, ku ROZUMOWI, aż po szczyt reprezentujący bardzo nieliczną grupę ludzi, o najwyższych potrzebach, możliwościach, o wysublimowanym ROZUMIE, zdolnych do korzystania z BOŻEJ ŁASKI, a przez to do prawdziwej WIARY.
Reasumując, ilość indywiduów osiągających AKME, znajdujących się na TOPIE, wynika z rachunku prawdopodobieństwa, natomiast kogo konkretnie to spotka i dlaczego, to kwestia ślepego losu, czy też, jak kto woli BOŻEJ ŁASKI. To tak, jak z utonięciami: rachunek prawdopodobieństwa dość trafnie określi ilość topielców, lecz wybór, czy przytrafi to się Kowalskiemu czy Skibie jest niemożliwy do przewidzenia. Toteż nie dowiemy się także, dlaczego ten, a nie ów został obdarowany ROZUMEM /czy WIARĄ/ i dlatego naszą niewiedzę, ignorancję usiłujemy przykryć magicznym pojęciem, nieprzewidywalnej BOŻEJ ŁASKI.