Thursday, 18 January 2018

Jo NESBO - "Policja"

To już dziesiąty tom z "naszym" Harrym, który już nie żyje i nie pije. ale Nesbo wykombinował, że niby żyje, a naprawdę nie pije. To co to za życie ? Nadzieja w panu Remigiuszu, że utrzyma modus vivendi smakoszki Chyłki.

A w ogóle to podobnie jak z uśmierceniem Sherlocka Holmesa przez Conan Doyle'a, trzeba było wskutek presji czytelników przywrócić detektywa do życia, to i Nesbo go przywrócił, a że niezbyt przekonująco, to mu wybaczamy, bo Harry'ego kochamy.

Mimo to, tom ten jest jednym z najlepszych w całej serii, chociaż skleroza utrudnia mnie odbiór, bo nie pamiętam szczegółów wszystkich zbrodni z poprzednich tomów, do których autor się odwołuje.
Co tam gadać, jak „dycha” mu się należy! 10/10

Tuesday, 16 January 2018

Dorothy KOOMSON - "Przyjaciółki"

Dorothy KOOMSON - "Przyjaciółki"

Dorothy Koomson (ur. 1971 w Londynie) - angielska pisarka pochodząca z Ghany. Zachowując political correctness powinienem napisać Afro – Amerykanka, ale to mylące, bo z Ameryką nic jej nie wiąże, więc powiem, jak normalny człowiek przy zdrowych zmysłach - czarna. Zaczęła publikować w 2003, a tą odniosła sukces w 2006 (trzecia książka).

Po pierwsze: nie rozumiem po co wydawca streścił całą fabułę ?
Po drugie: nie rozumiem co autorka chciała napisać: a. kryminał ?, b. powieść psychologiczną ? c. przypadek demaskujący brytyjski system sprawiedliwości, d. opowiastkę dla rodziców dorastających córek ?, e. przypowieść o dominacji i bezkarności mężczyzn ?, f. Inne ?

Mimo braku jednoznacznej odpowiedzi, to całkiem niezłe czytadło w delikatny sposób poruszające trudne problemy.

Życie jest „brutal”, a po lekturze nurtuje czytelnika banalne pytanie, dotyczące zarówno tej książki, jak i również wielu drastycznych reportaży: jak to możliwe, że nikt nie widział, nikt nie słyszał.....

Jonathan Safran FOER - "Wszystko jest iluminacją"

Jonathan Safran FOER - "Wszystko jest iluminacją"

Wikipedia: Jonathan Safran Foer (ur. w 1977), amerykański pisarz pochodzący z rodziny polskich Żydów z Bielska Podlaskiego, autor powieści "Everything is Illuminated" (2002) („Wszystko jest iluminacją”, polskie wydanie 2003), za którą otrzymał "Guardian" First Book Prize

"...on wcale nie ma gówna między mózgami.."

Jeśli kogoś to bawi, niech czyta.... Mnie nie bawi, bo czytam książki dla przyjemności, wiedzy i walorów estetycznych. Miałem przykrość poznać jego wulgarną, prostacka chałę "Oto jestem" (PAŁA), drugi raz nie dam się nabrać na jego "urok".

Czytając recenzje, zauważam, że część zachwyca się ekranizacją, a część tlumaczem (zresztą slusznie), a książką samą w sobie - mało kto. Mnie bardziej bawi rubryka "humor z zeszytów szkolnych" niż połamańce takie jak:
"....Jestem zreumerytowany i nie po to przeszedlem na reumeryturę, żebym musiał wyczyniać takie zasraństwo..."
Miłej lektury, lecz bez mojego polecenia. PAŁA!!
PS. Podziw dla starań tłumacza w żadnym stopniu nie nobilituje pisarza.

Arturo Perez - Reverte - "Szachownica Flamandzka"

Arturo Perez – Reverte - "Szachownica Flamandzka"

Arturo Perez – Reverte (ur. 1951) - hiszpański pisarz i dziennikarz; omawiana książka z 1990 roku jest chronologicznie trzecią, po "Huzarze" i "Fechtmistrzu", a na LC ma 6,87 (1250 ocen i 100 opinii), co jest skutkiem zróżnicowanych ocen od 1 do 10 gwiazdek.

Poznałem dotychczas dwie jego pozycje: zbiór ciekawych felietonów pt "Życie jak w Madrycie" (7 gwiazdek) oraz fajne romansidło z żygolakiem pt "Mężczyzna, który tańczył tango" (8 gwiazdek).

Omawiana to opowieść detektywistyczna z morderstwami, ze starym obrazem przedstawiającym grę w szachy i próbą powtórzenia „obrazowej” partii współcześnie, a przede wszystkim z konserwatorką Julią, która staje się detektywem. Twórca tego obrazu Peter van Huys, jak i sam obraz to fikcja literacka, chociaż w realu istniał malarz o tym nazwisku, lecz znacznie później (ur. 1519)

Na razie wyłapuję banalne, lecz sympatyczne stwierdzenie, że...(s. 13):
„....życie jest jak droga restauracja, gdzie zawsze na koniec podsuwają ci rachunek, co wcale nie oznacza konieczności zapomnienia o delicjach, których się wcześniej kosztowało..”

Następna sprawa to świetny język tłumacza Filipa Łobodzińskiego który przypomniał mnie „lampucerę” czyli „pudernicę, postarzałą laseczkę, która myśli, że jeszcze się podoba facetom, w celu zatuszowania swojego wieku, używa bardzo ostrego makijażu". Tak Cesar nazwal Menchu (s. 31)

Niestety, plusy tej książki na tym się kończą, a wszystkich minusów nie da się wymienić, bo nie dość, że jest to SZMIRA, to wyjątkowo NUDNIE napisana z licznymi BZDURAMI na temat sztuki, muzyki i szachów, a że z zamiłowania jestem szachistą, to lepiej żeby autor unikał osobistego kontaktu ze względu na swoje bezpieczeństwo, a to za słowa (s. 234):

"......szachy to walka w zwarciu dwóch mężczyzn, pojawiają się tu słowa klucze w rodzaju "agresja", "narcyzm", "masturbacja".. Charakter homoseksualny..."

Jako sympatyk późniejszej twórczości Perez - Reverte jestem skłonny wczesną wpadkę wybaczyć, lecz do czytelników oceniających pozytywnie to "dzieło" mam pytanie: W JAKI SPOSÓB MORDERCA MIAŁ SIĘ DOWIADYWAĆ O HIPOTETYCZNYCH POSUNIĘCIACH MUNOZA?
Bo znali je jedynie Julia i Cesar, eo ipso jedynym podejrzanym był Cesar !!

Stracony czas! PAŁA !!



Sunday, 14 January 2018

Květa Legátová - "Hanulka Jozy"

Dalszy ciąg "Żelarów", w których recenzji pisałem:
"....Květa Legátová, właśc. Vera Hofmanowa (1919 – 2012) zadebiutowała tym zbiorem opowiadań w 2001 roku, mając 82 lata (nie licząc książki dla dzieci napisanej 40 lat wcześniej). Na podstawie opowiadania pt "Hanulka Jozy" powstał film "Żelary" nominowany w 2004 do Oscara.

Cieszę się z dwóch powodów: po pierwsze - pozostało mnie jeszcze 7 lat na debiut, a po drugie - powiększyła się grupka, o której pisałem recenzując Balabana:
"....Najpierw był Capek i Hasek, potem Hrabal, Kundera i Seifert, oraz poniekąd Kafka, teraz Balaban, a do tego Szczygieł, który sympatię do Czechów wywołał. I dobrze, bo niby sąsiedzi, a tak mało ich znamy...."
W międzyczasie doszedł Ota Pavel, a teraz Legatova...."

Przepiękna poetycka opowieść z najwyższej półki naturalizmu, której przyświeca przesłanie: "Ecce Homo !!" (czyli ukazanie dramatycznej prawdy o człowieku). Absolutna rewelacja!! Nie wolno tej pozycji pominąć!! 10/10


Saturday, 13 January 2018

Jaume CABRE - "Agonia dźwięków"

Jaume CABRE - "Agonia dżwięków"

Jaume Cabré (ur. 1947) - kataloński pisarz, znany, ceniony, a nam przybliżony przez Annę Sawicką, która i w tym przypadku nie tylko przetłumaczyła dzieło, lecz i napisała ciekawą przedmowę, jak i opracowała przypisy, których jej zakazał grymaśny pisarz przy "Wyznaję".

Cenię Cabré za obie jego książki, jakie do tej pory czytałem tj „Głosy Panamo” (10) z 2004 roku oraz "Wyznaję" (4) z 2011 roku. Te 4 gwiazdki to za manieryczne paskudne potraktowanie czytelników skutkujące brakiem przypisów. Omawiana książka jest o wiele wcześniejsza bo z 1984 i porusza odwieczny problem beznadziei człowieka wobec systemu; przez co pozostaje na wieki aktualna. Klasztor to wzorcowe przecież miejsce do niszczenia osobowości jednostki. Simone Weil przecież pisała:
„...KOŚCIÓŁ pierwszy położył w Europie XIII wieku... fundamenty totalizmu. ...A sprężyną tego totalizmu był użytek zrobiony z dwóch małych słów ANATHEMA SIT..”.
W notce Wydawnictwa napisano 50% prawdy:
"..Pasjonująca powieść gotycka, która po raz kolejny udowadnia maestrię katalońskiego pisarza o niepodrabialnym stylu..."

Bo jest to niewątpliwie powieść gotycka tj powieść o sensacyjnej akcji w średniowiecznym zamku w atmosferze tajemniczości, natomiast druga część zdania nie uwzględnia, że to jest najwcześniejsza z jego książek dostępnych w języku polskim, a przecież maestrię zdobywa się z czasem.

Oceniam ją wysoko, co nie przeszkadza mnie zgadzać się z tym, co pisze Paweł Mateja na: http://carpenoctem.pl/recenzje/agonia-dzwiekow/

"......Autor wymawia się od moralizatorstwa i unika jednoznacznej odpowiedzi. Można temu przyklasnąć, lecz dla mnie to największy problem „Agonii dźwięków”. W całym swoim uroku, w całej grze na motywach, zabawie bohaterami i konwencją zabrakło mi ostatecznie czegoś bardziej serio. Kiedy w akcję wkrada się diabeł, nie jest ani groteskowym głosem sumienia, który męczył Karamazowa, ani demonem Lewisa, nie grzmi jak zjawa w Otranto, ale zdaje się wymigiwać od eschatologii. Jest tylko narracyjną sztuczką i z jednej strony nie ma w tym nic złego, lecz z drugiej umacniam się w przekonaniu, że powieść gotycka jest martwa. „Agonia dźwięków” reanimuje ją tylko na chwilę, by dostarczyć zabawy, nie przynosząc żadnego wstrząsu ani głębszego wzruszenia..."

Mimo to, polecam 8/10

Jeffery DEAVER - "Październikowa lista"

Jeffery DEAVER - "Październikowa lista"

Jeffery Deaver (ur. 1950) - autor thrillerów, na LC ma 53 pozycje, 711 fanów, a ja go nie znam, ale teraz poznam. Ten thriller z 2013 roku ma notowania: 7,16 (283 ocen i 64 opinie), a na e-booku 379 stron.
Motto:
"Życie można zrozumieć, patrząc nań tylko wstecz; żyć jednak trzeba naprzód." (Soren Kirkegaard)

Ponad 50 lat temu Cortazar eksperymentował z czytelnikiem w „Grze w klasy” i teraz mnie się przypomniał, gdy Deaver kazał mnie zacząć lekturę od 36 rozdziału tj od końca. Przez chwilę miałem zamiar go przechytrzyć i czytać od początku historii czyli od końca książki. Ale na starość już mniej mam chęci do eksperymentów więc pogodziłem się z narzuconym porządkiem.

No i co? Dużo lepsze niż modne kryminały skandynawskie, każdy rozwlekły, ciągnący się przez co najmniej 500 stron i zabierający dwa lub trzy dni. A tu wystarczyło jedno przedpołudnie, bo stron 344 (e-book 379) i zadowolenie z lektury, bo czytało się „lekko, łatwo i przyjemnie” z uznaniem dla pomysłu odchodzącego od schematu.

Od kryminału nic więcej nie oczekuję i dlatego z pełnym przekonaniem daję w tym gatunku 10 gwiazdek.