Sunday, 21 July 2019

Michelle Cohen CORASANTI - „Drzewo migdałowe”


Książka -  bestseller,  a  o  autorce  mało.  Znalazłem  na:  https://recenzjeoptymisty.blogspot.com/2016/07/drzewo-migdaowe-michelle-cohen-corasanti.html
„….Michelle Cohen Corasanti urodzona w USA w 1966 roku, w konserwatywnej rodzinie żydowskiej, jest absolwentką studiów bliskowschodnich na uniwersytetach w Jerozolimie i Harvardzie. Prawniczka specjalizująca się w prawie międzynarodowym i prawach człowieka. Mieszkała we Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Egipcie i Izraelu. "Drzewo migdałowe" to jej pisarski debiut....    .... Michelle Cohen Corasanti pomimo swoich korzeni przedstawia historię w sposób obiektywny, dokładnie ilustrując rzeczywistość....”
Z  moich  2186  recenzji  na  LC  prymat  wiedzie  „Chłopiec  z  latawcem” z  388  plusami.  Porównajmy  obie  książki:
„Chłopiec  z  latawcem”  wyd. polskie 2010   8,27 (6900 ocen i 814 opinii)
„Drzewo  migdałowe”     wyd. polskie 2014   8,02 (1645 ocen i 381 opinii)
Moje  odczucia  okazały  się  trafne,  bo  Corasanti  skromnie  wyznaje  na:  https://www.indiabookstore.net/bookish/michelle-cohen-corasanti-says-khaled-hosseini-inspires-her-writing/
„….For  years I tried to find a way to reach people, all to no avail. Then I read ‘The Kite Runner   and realized a writer can reach into readers’ hearts. That’s when I became a writer…”
„The  Kite  Runner”  to  „Chłopiec  z  latawcem”,  a  ja  życzę  autorce  dalszych  sukcesów  i  bez  wahania  stawiam  10/10



Wednesday, 17 July 2019

Andrzej RODAN - „Historia głupoty w Polsce” t.III


Wprowadzałem  na  LC  poprzedni  tom (10/10,  recenzję  polecam),  wprowadzam  i  trzeci,  tym  bardziej,  że  autor  wspomniał  o  mnie  na  str.23-24,  nieopatrznie  robiąc  z  mgr  inż. chemii  „dziennikarza  z  Kanady”.  Opis  znajduję  na:  http://ksiegarnia.andrzejrodan.pl/produkt/historia-glupoty-w-polsce-tom-iii/
NOWOŚĆ! Kolejny, trzeci tom książki pt. „Historia głupoty w Polsce”. Jest to biografia zbiorowa Polaków, określa nasze dzieje jako nieprawdziwy, przykrojony do potrzeb propagandowych obraz, szczególnie teraz kiedy kraj stanowi kondominium podporządkowane Gangowi Małego Frustrata, tym wszystkim Kaczyńskim, Morawieckim, Dudom, Błaszczakom, Terleckim, Macierewiczom, Brudzińskim, Piotrowiczom, Szydłom, Ziobrom,  Sasinom, Kuchcińskim, Pawłowiczom, Mazurkom, Gowinom  i innym pisowskim bolszewikom, jak również kraj ogłupiony przez hierarchów Kościoła cofających Polskę w Jesień Średniowiecza.
„Historia głupoty w Polsce” to cała prawda o tym, jak Polacy denuncjowali i zabijali Żydów podczas okupacji niemieckiej; to prawda o tzw. Żołnierzach Wyklętych, zbrodniarzach kreowanych dziś na bohaterów narodowych; kolonialne ambicje II RP; przegrana Bitwa pod Grunwaldem; pogromy Żydów w średniowieczu, w II RP, w trakcie i po Drugiej Wojnie Światowej;  w książce znajdziemy też prawdziwe biografie „bohaterów” naszych czasów, historie związane z kościelnymi pedofilami, wyczyny biznesmena o. Rydzyka; a także prawdę o współczesnej chorej władzy, która jest w rękach groteskowych, dewocyjnych, półobłąkanych gangsterów.
Czytajcie, a utoniecie we łzach, z rozpaczy wyrwiecie włosy z głowy, ale jednocześnie będziecie konać ze śmiechu z retrospekcyjnych, historycznych, ale także współczesnych konkretów-refleksji, które nie przyszłyby do głowy nawet najzdolniejszym autorom komedii z gatunku czarnego humoru.
„Historia głupoty w Polsce” to już kolejny (trzeci tom), ale każdy tom stanowi oddzielną, samoistną całość, każdy poświęcony jest odrębnej problematyce. Poprzedni tom (pierwszy i drugi w jednej książce i w jednej cenie) można także zamawiać w naszej księgarni.
Ostrzeżenie: ta książka to złodziej czasu. Nie oderwiecie się od niej do ostatniego zdania — nieprzespana noc gwarantowana! Jak napisano: „»Historia Głupoty w Polsce« powinna być obowiązkową lekturą w szkołach, powinna znaleźć się w każdej domowej bibliotece”. Dodajmy: w bibliotece każdego myślącego człowieka, ponieważ jest to książka nie dla idiotów!”
Rodan  nie  wzbudził  zainteresowania  czytelników,  mimo  18  pozycji  na  LC,  z  których  najpoczytniejsza  doczekała  się  5  opinii.  A  szkoda!  Może  tym  razem  zainteresuję  czytelników,  podpisując  się  pod  tekstem  Wydawcy  i  dając  następne  10/10
Książka  jest  wielo tematyczna,  a  autor  krytykuje, wyśmiewa  i  jątrzy,  kończąc    okrzykiem  rozpaczy  Kisiela: „Jezu,  jacy  idioci  nami  rządzą”.  I  trudno  z  tym  się  nie  zgodzić

Sławomir KOPER - „Alkohol i muzy”. Wódka w życiu polskich artystów


Koper  (ur.1963)  wyspecjalizował  się  w  poczytnych,  skandalizujących  historiach  i  pisze  ciekawie  i  dowcipnie.  I  ja  go  lubię  i  cenię,  a  lekturę  jego  książek  traktuję  jako  udany  relaks.  Niemniej  uważam  go  za  szkodnika  i  systematycznie  stawiam  PAŁĘ.  Zwięźle  wyjaśniam  moją  ocenę  na  przykładzie  tej  książki,  a  w  zasadzie części  dotyczącej  Przybyszewskiego.
Zacznę  od  ogólników:  po  pierwsze   przypominam   opinię   Giedroycia,  że  gdyby  nie  oddzielał  dzieła  od  morale   jego  polskiego  twórcy,  to  nie  miałby  kogo  drukować;  po  drugie -  podaję  najpopularniejsze  przykłady  nieeksponowania  przywar  autora    przy  omawianiu  ich  dzieł:  Iwaszkiewicz,  Dąbrowska,  Andrzejewski  czy  Kosiński.  Teraz  porównam  Kopera  z   Przybyszewskim:  na  LC  Koper  ma  166 fanów  i  3794  czytelników,  a  Przybyszewski  odpowiednio  52   i  976.    Nasuwa  się  uproszczony  wniosek,  że  ¾  czytelników  Kopera,  niewiele  wie  o  Przybyszewskim  oraz  że  JEDYNYM  dla  nich  źródłem  informacji  o  „genialne  Pole”  jest   Koper.  Jeszcze  idąc  za  ciosem,  kto  z  szerokiej  rzeszy  odbiorców  Kopera  czytał  Irzykowskiego,  Brzozowskiego,  Chwistka  czy  nawet  Witkacego ?
Ergo:  Koper  będąc   JEDYNYM   kreatorem  wizerunku  postaci,  odpowiada  za  jednostronną   nadmierną  ekspozycję   wad  i   zakodowanie   w  umyśle  czytelnika  negatywnego  wizerunku  Przybyszewskiego.  A  Koper  pisze  (s.163 e-book):
„….Był słabym człowiekiem…”
Koper  doskonale  wie,  że  Przybyszewski  był  guru  (Wikipedia):
„…cyganerii krakowskiej i nurtu polskiego dekadentyzmu. Okrzyknięty za życia legendą, stał się bohaterem wielu plotek i anegdot…    … W Berlinie był nazywany „genialnym Polakiem”.  Był propagatorem haseł: „sztuka dla sztuki”   i „naga dusza”, a także autorem manifestu Confiteor…”
Tak  więc  „słaby”  ma  rację  bytu  tylko  w  kontekście    braku  forsy  oraz  nadmiaru  alkoholu  i  kobiet (no  i  dzieci)
Z  28  recenzji  na  LC,  tylko  jedna,  opatrzona  godłem  „Wito”  jest  negatywna,  więc    przytaczam  w  całości:
Niestety nie jestem fanem tezy, że historia da się sprowadzić do banalnych faktów, które zrozumie nawet przedszkolak. Przekartkowałem kilka książek p. Kopera, tą przeczytałem starannie i powiem następująco: oczekiwałem znacznie więcej. A z rosnącym znudzeniem musiałem przebijać się przez powtarzalne opowieści o suchych faktach, w zasadzie bez analizy tła (historycznego, psychologicznego) i bez jakiejkolwiek próby wyciągnięcia jakichś wniosków. Jeśli więc kogoś interesuje, kiedy i ile wypił Broniewski lub Gałczyński - voila. Ale niewiele więcej.”




Iva PROHAZKOWA - „Roznegliżowane”


Iva (ur.1953),  siostra  pisarki  Lenki (ur.1951),  obie  córki  pisarza  i  polityka Jana  Prohazki  (1929-71),  którego  poznałem  dzięki  Szczygłowi („Gottland”). Na: 
„…Druga książka z serii Ivy Procházkovej o podinspektorze Holinie..  .. o dobry, solidny kryminał. Trochę jednak brakuje mu humoru i lekkości pierwszej części serii, ‘Mężczyzny na dnie’ – zdecydowanie mniej tu rogalików i astrologii….”
Nie  znam  pierwszej  części,  więc  nie  wiem;  znam  natomiast  czeski  humor,  i  go  lubię.  No  i  tytuł oryginału  brzmi  miło:  „Divky  nalehko”.
Nabrzmiały  członek  kaleki,  prostytutki  wszelkiej  maści  i  skazy,  mafie  wietnamska  i  chińska,  bankrut,  gambler  i    alkoholik,  windykatorzy,  główna  wygrana  na  loterii,  trzy  trupy,   a  więc  tematów na  dziesięć  kryminałów,    a  wyszedł   jeden,  i  to  nudnawy,  bez  krztyny  obiecanego  czeskiego  humoru.
Nieudacznictwo,  strata  czasu;    lepiej  pójść  w  ślady  inżyniera  i  poczytać  o  sierotce  Marysi  i  siedmiu  krasnalach.  3/10

Saturday, 13 July 2019

Jo NESBO - „Nóż”


12 tom  z  pijakiem  Hole.  Jeden  z  czytelników  pisze:  „Nesbo  dogonił  Mroza”.  Błąd,  bo  przegonił.  Mróz  skończył  z  Chyłką  na  9 tomie,  a  Nesbo  wydał 12.  W  dodatku  Hole  w  porównaniu  z  Chyłką,  to  pijak  amator.
Ile  można  jechać  na  tym  samym?  To  przypomina  weterana  wojny  żądającego  przywilejów,  bo  on  pierwszy  przepłynął  rzekę.  W  końcu  wszyscy  mieli  go  dosyć.
Z  Hole  podobnie;  dla  przykładu   trzeci  z  serii  „Człowiek  nietoperz”  ma  na  LC 12192 ocen  i  1218 opinii,  dziesiąty  tom – 6079 i 654, a  omawiany  „Nóż” 300 i  57.  Oczywiście,  z  czasem  statystyka  tej  książki  się  poprawi,  ale  nie  zmieni  to  faktu,  że  czytelnicy  woleliby  coś  nowego.
Do  tego  objętość  (ebook 939 stron),  którą   do  tej  pory  jakoś  znosiłem,  a  obecnie  szkoda  już  mnie  czasu.  Stawiałem  Nesbo  wysokie  oceny,  bo  Harry  da  się  lubić,  ostatniej  dałem  3/10  jako  ostrzeżenie,  a  teraz,  po  dłuższej  przerwie,  jestem  łagodniejszy  i  daję  6/10  z  apelem  do  Nesbo: „Nie  męcz  więcej  swoich  fanów  tym  pijaczkiem,  bo  się  przejadł!” 
PS   Czyta  się  DOBRZE,  lecz  to  STRATA  CZASU

Monday, 8 July 2019

Łukasz ORBITOWSKI - „Wigilijne psy i inne opowieści”


11  opowiadań   wydanych  w  2016,  na  LC  7,01 (368 ocen i 91 opinii).  Na  stronie  http://orbitowski.pl/bibliografia/wigilijne-psy/   czytam:
„Dziewięć znakomitych opowiadań grozy, osadzonych w polskich realiach. Dusza pociągu odbita na szybie, samotny blok, który raz do roku odwiedzają umarli, diabeł, rozsyłający sms-y, niezwykła przygoda pracownika firmy, dostarczającej złe wiadomości – to tylko kilka opowieści, zawartych w książce „Wigilijne psy” Łukasza Orbitowskiego. Jak pisze Jacek Dukaj: „Gawędy niesamowite XXI wieku: czasami przerażające, czasami zaskakujące, czasami śmieszne – zawsze jednak opowieści Łukasza Orbitowskiego brzmią prawdziwie. Jak nocne zwierzenia starego kumpla, w których urojenie miesza się z rzeczywistością – im bardziej fantastyczne, tym szczersze. Mitologia zła rodzi się dzisiaj z ulicznego brudu, legend miejskich i telewizyjnego chłamu – krzywe odbicie pospolitej nudy, biedy i lenistwa; Orbitowski zna jej język, umie opowiedzieć te strachy”.
 Dziewięć,  bo  to  pierwsze  wydanie  z  2005,  a  teraz  (2016) jedenaście;  doszły  „Droga  do  Modlichy”(2002???)  i  „Pan  Śnieg  i  Pan  Wiatr” (2004??);   czyli  ODGRZEWANE  STAROCIE.  Ludzie  i  tak  kupią,  szczególnie  teraz, po  „Kulcie”.
Piętnaście -  dwadzieścia   lat  w  rozwoju  pisarza  to  niesamowicie  długo   i  to  „widać,  słychać  i  czuć”.    Dlatego  wolę  poczekać ,    zmęczony   „Kultem”  Orbitowski  się  pozbiera  i  przedstawi  coś  nowego,  a   do  oceny  tego  zbioru  cytuję  początek  recenzji  oznaczonej  godłem „ Anna”:
,,Psy wigilijne i inne opowieści" to zbiór jedenastu historii na pograniczu realizmu magicznego i prowincjonalnego horroru, łączący w sobie elementy thrillera psychologicznego z kryminałem. 
Orbitowski z gracją, a jednocześnie dosadnością nakreśla przestrzeń niezwykłych wydarzeń, przeplatających się jak w warkoczu z dotkliwie prawdziwym życiem. ….”
Polecam 7/10


Sunday, 7 July 2019

Sandor MARAI - "Żar" (aktualizacja)

Pisząc notkę o Maraia "Sąd w Canudos" postanowiłem zaktualizowac notkę o "Żar"
Sandor Marai (1900 – 1989) węgierski pisarz, dotychczas recenzowałem, i to krótką notką, tylko "Dziennik"), opublikował "Żar" w 1942. Zastanawiający jest brak zainteresowania jego twórczością przez ponad pół wieku. Zwracam uwagę, że omawiany "Żar" został wydany zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii dopiero w 2000 roku. Ciekawa wydaje mnie się notka w anglojęzycznej Wikipedii:
"...expresses a nostalgia for the bygone multi-ethnic, multicultural society of the Austro-Hungarian Empire, reminiscent of the works of Joseph Roth...
....'Embers' is a 1942 novel by the Hungarian writer Sandor Marai. Its original Hungarian title is 'A gyertyák csonkig égnek', which means "Candles burn until the end". The narrative revolves around an elderly general who invites an old friend from military school for dinner; the friend had disappeared mysteriously for 41 years, and the dinner begins to resemble a trial where the friend is prosecuted for his character traits. The book was published in English in 2000....
.....Anna Shapiro reviewed the book for "The Observer" in 2002, and wrote: "Elegiac, sombre, musical, and gripping, Embers is a brilliant disquisition on friendship, one of the most ambitious in literature." Shapiro continued: "About a milieu and values that were already dying before the outbreak of World War II, it has the grandeur and sharpness of Jean Renoir's 1937 movie masterpiece "La Grande Illusion", with which it shares, in both oblique and pronounced ways, some of its substance...."

Na LC 7,75 (924 ocen i 144 opinii). Polscy recenzenci piszą o męskiej przyjaźni, o miłosnym trójkącie bądź poszukiwaniu prawdy. Np na www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,60579,Zar czytam:
".....ta niewielka powieść w swej zewnętrznej warstwie mówi o męskiej przyjaźni, zburzonej przez miłosny trójkąt, przede wszystkim jednak jest refleksją nad potrzebą poznania prawdy, ale także nad niemożnością dotarcia do sedna minionych zdarzeń..."
Akurat jestem w wieku bohaterów tj gdy człowieka nachodzą starcze refleksje i chęci pozytywnego podsumowania własnego życia. A prawda? Często wspominam twierdzenie Tischnera, że są trzy prawdy: twoja, moja i g.... prawda. Mamy oskarżyciela bogatego Węgra i oskarżonego biednego Polaka. Węgier jest sam dla siebie ideałem i nie widzi w sobie żadnych wad. Oskarża Polaka o wszystko, by w końcu dojść do truizmu, że gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Bo cała ich przyjaźń była udawana, gdyż uczucia Polaka zdominowała materialna zawiść. 


Oskarżając po 41 latach Polaka, zdradzony mąż - Generał podkreśla zarówno biedę Polaka, jak i swojej żony Krystyny, powtarzając jak mantrę:
"...Wszystko jej dałem, majątek i pozycję towarzyską.."
Najbardziej go boli, że udręczona, czego nie jest w stanie pojąć, żona, zdradziła go z takim zerem jak Konrad:
"..I to zdradziła z tobą, cóż to za żałosny bunt"
A więc fabułka banalna, a na plus można zaliczyć trochę truizmów wygłaszanych przez Generała bufona. Ze względu na jego "Dziennik" warto przeczytać też jego jakąś książkę. Może być "Żar". Bo na jeden wieczór. Gwiazdek, ze względu na powyższe – 7.