Monday, 20 November 2017

Kate MORTON - "Strażnik tajemnic"

Kate MORTON - "Strażnik tajemnic"

Kate Morton (ur. 1976) – australijska pisarka, której dorobek to: "Dom w Riverton" (2006), "Zapomniany Ogród" (2008), "Milczący Zamek" (2010) i ta, z 2012 roku. To moja pierwsza znajomość z jej twórczością i zachwyt mój nie ma granic. Przepiękna, przewidywalna SZMIRA. Cudowne czytadło, które przeczytałem rozemocjonowany do ostatniej 919 strony (e-book). Oprócz pozytywnych postaci dominują dwa czarne charaktery; bo tłumaczenia psychiatry nie są przekonujące, a jakby nie patrzeć O n a jest wredna. Nie mogę więcej powiedzieć bo książka jest sensacyjna i każda dodatkowa informacja odbierze Państwu przyjemność płynącą z lektury.
Oczywiście 10/10 w kategorii kiczów (jak "Znachor" czy "Trędowata"). Polecam.

Saturday, 18 November 2017

Maria NUROWSKA - "Sprawa Niny S."

Maria NUROWSKA - "Sprawa Niny S."

To już dziesiąta książka Nurowskiej, którą recenzuję, a dotychczasowe oceny to: 10, 9, 8. 8. 7, 7, 7, 3, 1. Ta jest 21. w jej dorobku, wydana w 2009 roku, a oceny jej na LC są niesprawiedliwie niskie: 6,3 (338 ocen i 34 opinie), wskutek błędnej informacji wydawnictwa i w rezultacie braku zrozumienia wśród czytelników.

Proszę Państwa! To nie jest kryminał, ani "pean na cześć miłości między matką i córkami, między siostrą a siostrą" jak b r e d z i wydawca na tylnej okładce.

Któż temu, delikatnie nazywając, nieporozumieniu winien?? A Nurowska (ur. 1944). ja (1943) i nam podobni, czyli czynni uczestnicy marca 1968 i wielkiego exodusu (ściśle: exile - wygnania) polskich uczonych i ludzi kultury żydowskiego pochodzenia. Nasza wina, że nie oświecaliśmy, nie propagowaliśmy wystarczająco intensywnie prawdy o wydarzeniach tamtych czasów. Owocem jest niska ocena tej wybitnej książki.

Nurowska pisze (s.126):
"..- Ten sześćdziesiąty ósmy wielu ludziom pokomplikował życie.."

Nina odprowadza Kubę na Dworzec Gdański czyli peerelowski Umschlagplatz, nie wiedząc, że jest z nim w ciąży; jego przymusowy wyjazd determinuje życie trzech głównych bohaterek książki. Aby było straszniej Nurowska podkreśla, że według żydowskiej religii Kuba nie jest Żydem, bo matka jego jest Polką (s. 64):
" - Jeśli ona nie jest Żydówką, to według żydowskiej religii nie jest nim także nasz ojciec..."

Ojciec nie-Żyd, wygnany z Polski, przyjmuje wizerunek ortodoksyjnego Żyda !!

Do tragicznej historii Kuby, Niny, ich córek, ojca Kuby, Nurowska umyślnie dopisuje historię prababci bliźniaczek, babci Kuby, czeskiej Żydówki Rebeki, która uciekając od małżeństwa z żydowskim bankierem, znajduje nową ojczyznę w Polsce, a wygnana w 1968 roku z niej, pisze list z Izraela do Liwy Szoken czyli Zofii Gomułkowej i dzięki niej wraca do Polski, by tu przeżyć ostatnie swoje dni (s.65):
"..Rebeka, już wtedy dziewięćdziesięciopięcioletnia, wróciła do Polski..."

Czy to nie wzruszające ? Nikt tego nie widzi???
Żeby Państwa nie zmęczyć przechodzę do drugiego najważniejszego tematu. Nurowska wie (jak ja), że najpotężniejszym uczuciem jest strach i dlatego przywołuje maksymę poety rzymskiego Stacjusza (45 -96) z epopei "Tebaida" (s.104):

"Primus in orbe deos fecit timor! (bogów na świecie stworzył naprzód strach!)

Wszyscy się boją, lecz nie jest to strach o rzeczy materialne (s. 48):
„- Płakać za rzeczami materialnymi niegodne człowieka !”

Szczególnie po traumie 1968'.
Starsza przyjaciółka Niny też wygnana z Polski osiedla się, o ironio losu !, w Niemczech, o czym pisze w liście do Niny (s.144):
„....Moje życie nie oszczędziło mi nawet tego, że ja, oświęcimska Żydówka, znalazłam się w Niemczech, na ich garnuszku....”
Przed śmiercią przekazuje Ninie swoje opus vitae: opowieść jak została prostytutką w getcie, by ratować niesprawnego ojca, pobitego uprzednio przez polskich „patriotów” – endeków.

To okazja, by zwrócić Państwa uwagę na początek kariery pisarskiej Niny, dzięki pomocy wspomnianej przyjaciółki i protekcji Iwaszkiewicza. Pierwszy jej utwór, zamieszczony w książce (s. 111 -122) zachwycił Iwaszkiewicza. I mnie. To jest perełka; przypuszczam, że odegrała rolę w życiu samej Nurowskiej.

Wątek kryminalny jest tylko formą, jest drugoplanowy w ocenie wartości książki. Jest on finałem nieszczęsnego związku Niny z łajdakiem; Niny, która po odchowaniu córek i wnuka, całe życie samotna wskutek tragicznych wydarzeń pamiętnego 1968 roku, zatęskniła na starość za mężczyzną. Dalej pozostała ofiarą 1968.

Nie chcąc dalej nudzić, gorąco polecam to dzieło, a tym z Państwa, którzy je znają, radzę przeczytać jeszcze raz. Prawdziwy obraz życia ofiar 1968 roku !!! 10/10



Wojciech CEJROWSKI - "Rio Anaconda"

Wojciech CEJROWSKI - "Rio Anaconda"

Cejrowski (ur. 1964) jest trawelebrytą i showmanem, który mimo braku ukończonych studiów, umie się sprzedać. Na temat jego poglądów Wikipedia podaje:
"......Wojciech Cejrowski jest publicystą zaliczanym... ..do skrajnej prawicy.. ...w swoich publicznych wypowiedziach Cejrowski akcentuje sprzeciw wobec innych grup etnicznych (ciemnoskórych, Romów oraz Żydów).. . Dziennikarz ma jednoznacznie wrogi stosunek do mniejszości LGBT, w związku z czym bywa oskarżany o homofobię. W kwestii religijnego światopoglądu Cejrowski deklaruje się jako wierzący katolik ; w 2014 roku proponował, żeby Polska przyjęła katolicyzm jako oficjalną religię Rzeczypospolitej, natomiast w sierpniu 2017 roku deklarował, że skutków ówczesnej nawałnicy ogólnopolskiej mogli uniknąć właściciele posesji z kapliczkami. Jest ponadto zwolennikiem całkowitego zakazu aborcji, przeciwnikiem edukacji seksualnej oraz nurtów feministycznych..."

Wstrzymywałem się od recenzowania Cejrowskiego, ze względu na jego poglądy, i to nie tylko polityczne. Ulegając sugestii Giedroycia oddzielania dzieła od osoby autora, przystępuję do niniejszej lektury.

Zaczyna się ciekawie, ale dość szybko autor - katolicki talib odkrywa karty pisząc o Teologii Wyzwolenia (s.83 - e-book):
".......Z całej tej ideologii pozostała dziś tylko spłowiała fasada. Za fasadą kryje się fabryka kokainy..."

Dla niewtajemniczonych (Wikipedia):
"..Teologia wyzwolenia - ruch teologiczny w Kościele katolickim powstały po II soborze watykańskim. Szczególnie rozpowszechniona jest w Ameryce Łacińskiej oraz wśród jezuitów... ..Teologia wyzwolenia opiera się na związku między teologią chrześcijańską.. ..i aktywizmem politycznym lewicy chrześcijańskiej, szczególnie w kwestiach sprawiedliwości społecznej i praw człowieka. Ze względu na kontrowersyjną naturę tych zagadnień.. ..zawsze była przedmiotem dyskusji.."
Wśród jej krzewicieli znajduję nazwisko sławnego duchownego, prof. Hansa Künga, a zmiana papieża przyniosła jej rehabilitację, o czym można przeczytać w artykule pt "Papież Franciszek rehabilituje teologię wyzwolenia" na: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9736

Zgodnie z oczekiwaniami, Cejrowski musi przywalić kacapom (s. 134):
„......W czasach PRL-u mówiło się „Chcesz być pyłem – lataj iłem”. Iły (a także, trochę mniejsze od iłów, antonowy) to były ruskie samoloty służące w równym stopniu do latania, co do spadania. Jedną z pilnie strzeżonych tajemnic Związku Sowieckiego była liczba katastrof lotniczych. Mimo braku dokładnych danych same tylko sporadyczne przecieki docierające na Zachód wystarczyły, żeby Sowieckie Linie Lotnicze „Aerofłot” uzyskały miano najniebezpieczniejszych na świecie...”

Ale szczególnie pastwi się nad Latynosami, szydząc z nich z pozycji Białego Pana. Inteligentny jest, to pośmiać się można, lecz należy sobie zdawać sprawę z rasistowskiego zabarwienia. O jego nieskrywanym rasizmie świadczy pokrętna argumentacja (s. 159):
„..Słowo biały (oznaczające osobnika rasy białej) powinno się pisać wielką literą, mimo, że obowiązujące dziś reguły poprawnościowe mówią inaczej. To kwestia równości. No wiecie: Wolność, Równość Braterstwo, Demokracja, Karta Praw, Konstytucja… wszystkie one pełne są przepisów i postulatów dotyczących tego, że nie wolno ludzi dyskryminować ze względu na kolor skóry. Białych, jak rozumiem, też. A jeśli tak, to: Niniejszym zarządzam, że skoro wielkimi literami pisze się słowa Murzyn, Arab, Hindus, Indianin…,to w mojej książce także słowo Biały będzie się pisać wielką literą. Wszystko to w poszanowaniu równości..."

Co chciałem, to napisałem, a pozostaje żal, że niewątpliwie inteligentny i dowcipny autor, popisuje się postawą i głosi poglądy, dla mnie, nie do przyjęcia. Skoro nie mieści mnie się to w głowie, to skłonny jestem podejrzewać Cejrowskiego o maskę, zapewniającą mu popularność.

Głoszone poglądy, również w tej książce, muszą wpłynąć na obniżenie oceny tej zabawnej, lekkiej lektury i dlatego nie mogę dać więcej niż 6 gwiazdek.

Wednesday, 15 November 2017

Randall MUNROE - "What if? A co gdyby ?"

Randall MUNROE - "What if ? A co gdyby ?"

Podobno nie ma głupich odpowiedzi, a są tylko głupie odpowiedzi. W tym przypadku jest inaczej: sam autor wymyśla "głupie" pytania i sam stara się na nie odpowiedzieć. Wprawdzie podaje źródła swojej wiedzy, lecz daleko idące uproszczenia prowadzą do półprawd i absurdalnych wniosków.

Gdy miałem 12 lat, w 1955 roku, zachwycałem się "Zajmująca fizyką" Perelmana, którą, o dziwo!, znalazłem na LC i skorzystałem z okazji, by ją Państwu polecić. Mimo upływu czasu dalej ona uczy i bawi, w przeciwieństwie do omawianej, która bywa dowcipna, lecz część interpretacji i faktów jest wielce wątpliwa. Cenna byłaby aktualizacja książki Perelmana, bo postęp w fizyce i chemii nastąpił przeogromny, lecz i w tej formie warto ją poczytać.

Nie dziwię się zachwytom amerykańskich czytelników, bo znam z autopsji ich system nauczania, jak i opowiadań córki i wnucząt. Pozwolę sobie na dygresję świadczącą o przestrzeganych tu normach. Gdy poszedłem do deana (dziekana) ze skargą na wykładowczynię gadającą wierutne bzdury na temat dziury ozonowej i efektu cieplarnianego (greenhouse effect), podziękowano mnie i obiecano, że kontraktu z nią nie przedłużą, lecz jednocześnie usłyszałem, że na egzaminie obowiązują mnie idiotyzmy, które ona podaje.

Dziwię się natomiast zachwytom młodych polskich czytelników, które widzę na LC. Czyżby poziom nauczania aż tak się obniżył od czasów mojej młodości ?

Owszem, czytając książkę, można się pośmiać, szczególnie z komiksów, lecz ostrzegam przed traktowaniem jej jako źródło wiedzy.

W ciągu 27 lat pobytu na tym kontynencie przyzwyczaiłem się do przeciętnej amerykańskiej mentalności, ba, nie wątpię, że i mózg mnie się zamerykanizował, więc z czystym sumieniem stawiam gwiazdek 6.

J. I. PERELMAN - "Zajmująca fizyka"

To moja odpowiedź na zachwyty książką Randalla Munroe pt "What if? A co gdyby?". Ta została wydana w 1955 roku, czyli 62 lata temu, co równa się prawie wieczności mając na uwadze gigantyczny postep w fizyce czy chemii. Mimo to, stawiam ją o niebo wyżej, gdyż jest rzetelna i rzeczowa, a nie żeruje na półprawdach i uproszczeniach doprowadzajacych do absurdalnych wniosków. Gdyby znalazł sie ktoś zdolny ją zaaktualizować, to dopiero byłby bestseller.
Czytałem ją ponad 60 lat temu (podobnie jak "Śladami Pitagorasa" i "Lilavati") i do dzisiaj pewne tłumaczenia pamiętam, a to najlepiej świadczy o jej wartości.
Skoro kogoś ta tematyka kręci, to powinien ją przeczytać przed Munroe

Jo NESBO - "Pierwszy śnieg"

Jo NESBO - "Pierwszy śnieg"

To już siódmy tom z Harrym. Podoba mnie się o Bushu – juniorze (s.31,5 - e-book):
"....to neofita, facet z kompleksem ojca, problemami z alkoholem, ograniczony intelektualnie i pozbawiony kręgosłupa bodaj na tyle, by uczciwie odsłużyć wojsko..."

Ale akcja leci, trupy już są, Harry działa, a ja przytaczam co Rakel powiedziała o Harrym (s.220):
"..... Rakel stwierdziła kiedyś, że chciałby się urodzić z dodatkowym palcem środkowym, który byłby cały czas wyprostowany..."

Już od wielu stron nie podoba mnie się... ..nie, nie mogę psuć innym lektury. Tymczasem fajna uwaga na temat stoika Zenona z Elei (490 – 430 pne) (s.261,5):
"....uważał, że samobójstwo to godny szacunku czyn, gdy choroba sprawia, że śmierć staje się bardziej atrakcyjna niż życie. Kiedy miał dziewięćdziesiąt osiem lat, zwichnął sobie paluch u nogi. Tak mu to dokuczało, że się powiesił..."

Znowu o parę trupów więcej, a ja doceniam trafną myśl autora (s. 393,5):
"...Potrafimy zrozumieć, że ktoś musi zrzucić bombę atomową na miasto, w którym mieszkają niewinni cywile, ale już nie to, że ktoś inny musi kroić prostytutki roznoszące choroby i moralny upadek po slumsach Londynu. Dlatego to pierwsze nazywamy realizmem, a to drugie szaleństwem..."

Skoro tym razem zacząłem od cytatów poza głównym wątkiem kryminalnym, to wypada być konsekwentnym do końca. Teraz s. 507:
"......- Dobre historie nigdy nie opisują równego pasma sukcesów, tylko spektakularne przegrane - perorował. - Chociaż Roald Amundsen wygrał wyścig i pierwszy dotarł do bieguna południowego, to jednak świat poza Norwegią pamięta raczej Roberta Scotta. Żadnej z wygranych bitew Napoleona świat nie zna tak dobrze jak klęski pod Waterloo. Narodowa duma Serbii jest dziś zbudowana na bitwie z Turkami na Kosowym Polu w 1389 roku, którą Serbowie z wielkim hukiem przegrali. I spójrzmy tylko na Jezusa! Symbolem człowieka, który, jak twierdzą, zwyciężył śmierć, powinien być mężczyzna stojący obok grobu z rękami triumfalnie wyrzuconymi w górę, tymczasem chrześcijanie zawsze woleli jego spektakularną klęskę, chwile, kiedy wisi na krzyżu i się poddaje. To dlatego, że zawsze historia przegranej porusza nas najbardziej..."

I podsumowujący cytat (s. 819):
"..Im jestem starszy, tym bardziej skłaniam się ku przekonaniu, że zło to zło. Wszystko jedno, czy ma związek z chorobą umysłu czy nie. Wszyscy jesteśmy mniej lub bardziej predysponowani do popełniania złych uczynków. Ale nasze predyspozycje nie mogą odbierać nam winy..."

Moje typowanie zabójcy okazało się fałszywe, ale i tak uważam, że to najbardziej udany tom z Harrym i stawiam 10/10

Tuesday, 14 November 2017

Wojciech KUCZOK - "Czarna"

Wojciech KUCZOK - "Czarna"

Przed laty, mój wielki autorytet, profesor Maria Janion wymieniła w "Niesamowitej Słowiańszczyźnie" trzy nazwiska dobrze zapowiadających się „młodych”: Masłowską, Sieniewicza i Kuczoka. Oczywiście prognoza sprawdziła się w 100%.

Kuczok (ur. 1972) zadebiutował w 1996 roku a Wikipedia podaje 15 jego utworów, z których miałem przyjemność poznać zaledwie trzy: „Gnój” z 2003, „Senność” z 2008 oraz „Moje projekcje” z 2009. Nie miałem innego wyjścia, Kuczok zmusił mnie swoim językiem do postawienia trzykrotnie 10 gwiazdek.

I właśnie o ten język biega, czego potwierdzenie znalazłem U Jarosława Czechowicza na
http://krytycznymokiem.blogspot.ca/2017/05/czarna-wojciech-kuczok.html

"...Autor podkreśla, że zawsze bohaterem jego książki jest polszczyzna. Z tej ponurej historii rozgrywającej się gdzieś na końcu świata, a jednocześnie w miejscu uznającym się za środek wszystkiego (także empatii i moralności), wyłania się opowieść, w której język dba zarówno o to, by podmiotowo opisać każdego bohatera, jak i przedstawić jego działania..."

Wielokrotnie "wyręczam" się Czechowiczem, bo nie lubię wyważać otwartych drzwi, mędrkować czy udawać, że mam coś oryginalnego do powiedzenia. I tym razem odsyłam Państwa do jego recenzji pod podanym wyżej adresem, a sam przytaczam jej zakończenie:

"..... Z tej pasjonującej narracji o ludzkiej krzywdzie w małej społeczności wydobywa się coś więcej niż tylko opowieść o osamotnionym koźle ofiarnym, na którym wszyscy muszą się wyżyć. Wojciech Kuczok chce pokazać, w jak różny sposób ludzie mogą patrzeć na tę samą sytuację, jak rozmaicie oceniać coś, co nie podlega ocenie i interpretacjom. To też książka o gorzkim poszukiwaniu bliskości i o tym, jak wiele możemy poświęcić, by tę bliskość zdobyć. Za wszelką cenę."

Ja dodam tylko jedno zdanie, którego u Czechowicza nie ma: to jest również o zaszczuciu przez miejscowy kołtun, i postawię, oczywiście, 10 gwiazdek.