Sunday, 30 November 2014

Paweł JASIENICA - "Rzeczpospolita Obojga Narodów" cz.III

Paweł JASIENICA - „Rzeczpospolita Obojga Narodów” cz.III
„Dzieje agonii”
Podtytuł deprymuje. Na wątpliwe pocieszenie pozostaje sława jaką nadaliśmy pojęciu „anarchia szlachecka”, bo na całym świecie objaśniają je do czasów terażniejszych przykładem samozagłady Rzeczpospolitej.
Na razie mamy rok 1696 i znowu poszukiwanie chętnego na tron Rzeczpospolitej, byleby był katolikiem. Bo jak zawsze o wszystkim decydują „czarni”. W tym czasie Francja jeszcze pozostaje przykładnym krajem katolickim, a więc polskie oczy zwracają się w tym kierunku. Jedynym ewentualnym kandydatem staje się książę Conti. I bach! Niespodzianka: elektor saski August wycina happening: /str.15/
„2 czerwca 1697 roku, gdy zgromadzona na elekcję szlachta już obradowała pod Warszawą, w Baden pod Wiedniem elektor saski, dziedzic tytułu i tronu protektorów Marcina Lutra, wyrzekł się protestantyzmu, złożył KATOLICKIE WYZNANIE WIARY. Nazajutrz przyozdobił SZYJĘ ULUBIONEGO OGARA RÓŻAŃCEM..”.
Ale, dżadża!! /ang.jaja/. Miesiąc póżniej, a tydzień po ogłoszeniu, przez prymasa Radziejowskiego, Contiego królem, elektor Fryderyk August Mocny: /str.18/
„..ruszył z Saksonii, prowadząc osiem tysięcy żołnierza, i w tydzień pózniej stanął w Tarnowskich Górach..”
Po drodze zgrywał się na dobrego katolika spowiadając się, przyjmując komunię i odprawiając ceremonie przed katolickimi cudownymi obrazami. A że Conti przypłynął bez wojska, to go pognał i 15 września 1697 roku przyjął insygnia królewskie.
O zasadach moralnych Augusta Jasienica pisze: /str.24/
„Zupełny ich brak u Augusta idealnie pasował do AMORALIZMU naszych magnatów, gruntownie deprawował szlachtę... ..”Czasy saskie” weszły u nas w przysłowie. Istota zła tej epoki polegała na tym, że uprzywilejowani zatracili miarę szkód wyrządzanych ogółowi, w końcu nawet miarę WŁASNEJ ŚMIESZNOŚCI”. /podk.moje/
Nie chcąc być heraldem tragicznych wydarzeń, a Państwa przestrzegam przed silną depresją, do której może doprowadzić dalsza lektura. W końcu agonia dołującą jest.