Tuesday, 18 November 2014

Iwona BANACH - "Chwast"

Iwona BANACH - “Chwast”
Według jakich kryteriów funkcjonuje rynek czytelniczy w Polsce? Wciska się ludziom sterty chał, knotów i ramot, a książki wartościowe nie mogą się przebić. Jestem głęboko wstrząśnięty lekturą omawianej książki, która wydana prawie dziesięć lat temu doczekała się na „naszym” portalu „lubimy czytać” zaledwie 14 opinii i 71 ocen, dających średnią 6,9. Podobnie jak u Lessing w „Piątym dziecku” reakcja pana tatusia na narodziny INNEGO jest, delikatnie mówiąc, bulwersująca: /str.53 i wiele innych/
„-Ty chyba oszalałaś?! To nie może być moje dziecko! Rozumiesz? Nie może!”
Ponieważ problematyka poruszona w książce Banach jest o wiele szersza, to wobec obdarowania „Piątego dziecka” 8 gwiazdkami, zmuszony jestem dać omawianej pozycji niemniej niż 9.
Banach słusznie stwierdza: /str.67/
„...wszystko co inne, nieznane, budzi strach..”
W konfrontacji z INNYM przydatna jest nadzieja, lecz to złuda, bo: /str.85/
„Nadzieja. Przereklamowany towar. Ktoś powie, ze trudno bez niej żyć, że nie można, a co, kiedy trzeba? Bo Bogu nawet i tego dla mnie zabrakło. Nadziei”.
Może bohaterka pochopnie ocenia Boga, ale tego Państwu nie zdradzę, by nie popsuć pasjonującej lektury. Autorka zastosowała sprytny trick: by nie wyszło, że to walka jednej nieszczęśliwej ze znieczulicą całego świata, stawia bohaterkę po drugiej stronie barykady, i każe jej w szczytowo chamski sposób potraktować niewidomego proszącego o podanie paczki: /str.42/
„-Ślepy pan jest czy co?! - i wtedy zdałam sobie sprawę ze swojego chamstwa. Dopiero wtedy, bo on nie widział..On naprawdę nie widział... Był niewidomy”.
Również w powyższym celu podaje nam liczne przykłady zdesperowanych kobiet zabijających swoje upośledzone dzieci. Mamy więc nie wydumany problem indywidualny, a społeczny. Można też sądzić, że dodatkowym motywem do zajęcia się tym tematem jest osobiste doświadczenie autorki, o czym czytamy na jej internetowej stronie:
„Jestem tłumaczką, nauczycielką, mamą dorosłej niepełnosprawnej dziewczynki....”
Aby Państwa zachęcić do tej lektury podaję, że najprzyjemniejszym bohaterem tej historii jest pies Misiek
.