Wednesday, 19 November 2014

Iwona BANACH/ Katarzyna PODSIADŁO - "Pokonać strach"/ "Staś"

Iwona BANACH/ Katarzyna PODSIADŁO -
„Pokonać strach”/ „Staś”
Dwie książki , dwóch autorek wyróżnione w konkursie literackim „Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu” wydano w jednej . To był konkurs ogłoszony przez księgarnię św.Jacka w 2002 roku.
A ja poszedlem po prostu za ciosem: po zachwycie nad „Chwastem” Banach z chęcią sięgam po jej wcześniejszą próbę, przy okazji poznając drugą autorkę.
Wróćmy na chwilę do konkursu, który:
„..miał na celu pozyskanie, a następnie wydanie utworu literackiego promującego wartości chrześcijańskie. Patronat honorowy nad nim objęli: Prymas Polski kard. Józef Glemp i Metropolita Katowicki abp Damian Zimoń...”
Tymczasem „Pokonać strach” to studium ekstremalnej przemocy w rodzinie, beznadziei i ucieczce przed strachem w samotność, a przecież polski Kościół obsesyjnie głosi, że trwałość rodziny jest priorytetem. Bohater „rżnie” puszczalską teściową, za którą lata z nożem małżonek, po czym w niedzielę bogobojnie przyjmuje komunię. Zgnojona bohaterka wspomina uczestnictwo w mszy świętej: /str.123/
„A potem patrzyłam na innych i pytałam siebie, czy oni też tylko udają? Czy też, kiedy wracają do domu odkładają na półkę niedzielne uśmiechy, zdejmują z twarzy wyraz czci i razem ze świątecznymi ubraniami wieszają go w szafie, żeby się nie zmiął do następnej niedzieli? Czy oni tez nienawidzą się nawzajem do utraty tchu, przez cały tydzień, a od święta na chwilę stają obok siebie w sztucznym pokoju, aby nikt nigdy nie poznał prawdy? Oni, którzy dostali łaskę?”
Pewnie, tak; ale ta łaska wiary zabrzmiała cynicznie.
Tak więc poznałem dwa utwory Banach, ale w złej kolejności, bo znając „Chwasta”, przy tej lekturze ogarnia mnie „deja vu” i odczuwam ją jako etiudę przed opowieścią napisaną trzy lata póżniej. Doceniając talent autorki, a w tym umiejętne /w obu przypadkach/ operowanie retrospekcją, żywię nadzieję, że w następnych utworach zmieni tematykę.
O Katarzynie Podsiadło nic nie wiem poza notką zamieszczoną w książce. Jej „Staś” to bzdurne opowiadanko ze skrzywioną moralnością rodem z kościelnej kruchty, tanim sentymentalizmem i obłudą. Z literaturą to nie ma nic wspólnego, więc ocenie nie podlega.
Nic na to nie poradzę, że prosty rachunek 0 + 6 do 7 = 6 do 7, co podzielone na dwa daje gwiazdek 3, a Banach radzę w spółki więcej nie wchodzić