Saturday, 1 November 2014

Doris LESSING - "Piąte dziecko"

Doris LESSING - “Piąte dziecko”
Niedawno odkryłem Lessing i napisałem entuzjastyczną recenzję z „Mężczyzny i dwóch kobiet” /1963/. Dzisiaj nastał dzień kiedy mówię „Sprawdzam”. W tym celu obłożyłem się jej książkami. Są to: „Opowieści afrykańskie” /1964/, „Lato przed zmierzchem” /1978/, „Piąte dziecko” /1988/ oraz „Szczelina” /2007/. Zacząłem od najkrótszej.
Jest to WYRAFINOWANA PROWOKACJA, gdyż autorka przedstawia problem, sama nie udzielając żadnej odpowiedzi; pozostawia czytelnika z nim, aby sam sobie udzielił odpowiedzi, jakie rozwiązanie by wybrał. Która opcja wydaje się słuszna ? Co poświęcić, w imię czego ?
Ja pójdę w ślady autorki i też nie przedstawię własnego wyboru. Byłem bliskim świadkiem analogicznej tragedii, gdy troska o jedno dziecko niszczyła drugie i wpływała destrukcyjnie na rodzinę. I do chwili obecnej nie umiem jednoznacznie ustosunkować się do decyzji, jaka podjęła zaprzyjażniona rodzina.
Chciałem zaś zwrócić uwagę na inne aspekty. Przede wszystkim rozrodczość bez granic. Nim przejdę do poglądu autorki, przypominam genialny tytuł książki Wojtyły „Miłość i ODPOWIEDZIALNOŚĆ”. Dużymi literami druga część tytułu, bo we wszelkich „mądrych” dyskusjach o kondomach, o odpowiedzialności się zapomina. Zresztą i tutaj opanowana manią rodzenia bohaterka chce w końcu podjąć seks z użyciem środków antykoncepcyjnych, co ponoć ma powodować utratę jej moralnych „wartości” /str.101/. Prawdą jest, że JP II był przeciwnikiem środków antykoncepcyjnych, lecz jest to tylko jedna z alternatyw. A inną z wielu możliwych, tym bardziej po urodzeniu już pięciorga dzieci, jest wstrzemiężliwość. A autorka na temat wielodzietnych rodzin mówi: /str.19/
„Arystokraci, owszem, oni mogą rozmnażać się jak króliki, tego się też spodziewają, ale mają na to pieniądze. Biedacy mogą mieć dzieci, z których połowa umiera, ale oni tego się spodziewają. Jednak ludzie jak my, pośrodku, muszą przywiązywać wagę do tego, ile mają dzieci, żeby móc się o nie troszczyć...”.
Niestety, bohaterowie tego opowiadania są kompletnie NIEODPOWIEDZIALNI, są PASOŻYTAMI wymuszającymi wsparcie od rodziny, tak finansowe /James/, jak i praktyczne /Dorota/. Do tego rozpłodowiec David jest wyjątkową szują, gdy obwinia żonę za urodzenie Bena i dodatkowo mówi, że to nie jego dziecko /str.82/
„- To jest małe dziecko - powiedziała - Nasze dziecko.
- Nieprawda - odparł Dawid - Cóż, w każdym razie nie moje”.
Lessing przedstawia stan faktyczny, ale nie ocenia: /str.127/
„Postąpiła zgodnie z nakazami moralnymi ludzi ze swojego środowiska. Nie mogła zostawić Bena w zakładzie. Uratowala go przed śmiercią, ale zniszczyła rodzinę...”
Państwu gorąco polecam to opowiadanie, a zaduma po lekturze Was nie ominie.