Wednesday, 19 November 2014

Leszek KOŁAKOWSKI - "Bergson"

Leszek KOŁAKOWSKI - „Bergson”
Kołakowski kiedyś napisał:
„FILOZOFIA - pięć nazwisk wyznacza wielkie etapy filozofii: PLATON /onto-teologia/, KANT /filozofia transcendentalna/, HEGEL /rozum jako historię/, BERGSON /czyste trwanie/, HEIDEGGER /fenomenologię bycia odróżnionego od bytu/”
Niniejsza książka jest wg autora „niczym innym aniżeli encyklopedycznym wprowadzeniem” i nie może konkurować z rozprawami szczegółowymi jak np Barbary SKARGI „Czas itrwanie. Studia o Bergsonie” /Warszawa 1982/.
Absurdem byłoby streszczanie książki Kołakowskiego bądż porywanie się na przedstawienie w recenzji poglądów Bergsona. Podam więc co najważniejsze z mego punktu widzenia. A więc Bergson /1859-1941/ urodzony w Paryżu, był synem polskiego Żyda, z zawodu kompozytora i angielskiej Żydówki.
W ujęciu Wikipedii:
„Bergson głosił, że główną rolę w procesie życiowym odgrywa nie rozum, ale pęd życiowy. Twórca kieruje się intuicją. Według Bergsona świat podlega ciągłemu rozwojowi a życie człowieka jest strumieniem przeżyć i czynów. Najwyższą wartość stanowi wolność.
Stworzył koncepcję élan vital, pędu życiowego, siły motorycznej, będącej przyczyną wszelkiej aktywności organizmów żywych”.
„Ewolucję twórczą” ogłosił w 1907, a siedem lat póżniej: /str.8/
„W 1914 roku główne dzieła Bergsona zostały umieszczone na indeksie ksiąg zakazanych przez Święte Oficjum; podobno Jacques Maritain był czynny w spowodowaniu tej sankcji, której oczywisty powód stanowiła ogromna popularność Bergsona wśród zwolenników modernizmu katolickiego..”
Warto tu przypomnieć, że protestant Maritain /1882-1972/ wraz z żoną Raissą /1883-1960/, rosyjską Żydówką byli początkowo uczniami Bergsona, jednakże po przejściu na katolicyzm w 1906, stali się zagorzałymi tomistami i przeciwnikami Bergsona. Tak to z przechrztami bywa, że są „świętsi od papieża”.
Gwoli skrupulatności dodajmy, że w 1927 roku Bergson dostał Nobla z literatury.
Książkę Kołakowskiego należy sumiennie przestudiować, a na koniec wieńczący dzieło zacytuję pytania Kołakowskiego, nie z książki, lecz z artykułu w „TP” z cyklu „O co nas pytają wielcy filozofowie/”:
„Bergsonowska filozofia sugeruje /bez wypowiadania ich wprost/ różne pytania, na które nie ma odpowiedzi, ale które są interesujące. Oto jedno z nich:
Skoro jest w mocy Boga stworzyć istoty rozumne a bezcielesne, jakimi my sami będziemy po śmierci, to dlaczego nie uformował nas takimi od początku, miast nas wystawiać na cierpienia cielesne?
A oto inne pytania:
Skoro rozum analityczny i nauka, by były skuteczne i użyteczne, muszą zniekształcić rzeczywistość, a wgląd intuicyjny ma wielkie trudności, by przełamać opór języka, czy mistyk, by mówić o Bogu w sposób zrozumiały, musi Go też zniekształcać?
Czy zdarza się w ogóle takie doświadczenie, które można opisać i które zarazem nie podlega absolutnie wątpliwości? Czy nauki empiryczne są istotnie na takim doświadczeniu zbudowane, jeśli ono istnieje?”.