Saturday, 1 November 2014

Doris LESSING - "Szczelina"

Doris LESSING - “Szczelina”
Kontynuuję poznawanie twórczości Lessing, i tak po zrecenzowaniu „Mężczyzny i dwóch kobiet” /8 gwiazdek/ oraz „Piątego dziecka” /też 8/ przyszło mnie się zmierzyć z przedostatnią jej pozycją, wydaną, gdy miała 88 lat tj „Szczeliną”. Zawsze podziwiałem nowoczesność autorki urodzonej w 1919 roku, czyli należącej do pokolenia moich rodziców, jednakże tym razem ta „nowoczesność” bokiem jej wyszła.
NIE UDAŁO JEJ SIĘ WSZYSTKO, począwszy od podziału prehistorycznej społeczności na wulgarnie brzmiące „Szczeliny” i „Tryskaczy”. Nie wypaliła koncepcja komentatora umieszczonego w epoce Cesarstwa Rzymskiego czyli epoce patriarchalizmu i niewolnictwa. Zabijanie /czy wystawianie na śmierć/ potomków płci męskiej jest ściągnięte z mitu Amazonek, tylko, że one gwałciły sąsiadów, by zajść w ciążę. No i właśnie brak wyobrażenia o przydatności własnych łechtaczek czy penisów jest niedorzeczny. Lessing zaplątała się we własne feministyczne sieci gdy najpierw kpi z mężczyzn przedstawiając ich jako: /str.48/
„..dręczonych.. ..wątpliwościami co do swego wyposażenia - rurek, grudek i guzków. Tak, wiedzieli już, że rurka służy do oddawania moczu..”
By, zaledwie dwie strony dalej /str.50/ stwierdzić, że:
„Znali wszystkie sztuczki i sposoby zaspokajania seksualnego głodu, wykorzystywali w tym celu nawet pewien gatunek zwierząt...”.
Sodomia ? Już lepiej było tryskaczom przypisać homoseksualizm praktykowany wśrod Spartan, jak i przez Sokratesa wobec swoich uczniów. Nie ma sensu dalej się nad nią znęcać, nie jest przecież pierwszą, której Nobel we łbie przewrócił /por. Coetzee „Dzieciństwo Jezus”/.