Monday, 1 December 2014

o. Jacek SALIJ - "Świętowanie Pana Boga"

o. Jacek SALIJ - „Świętowanie Pana Boga”
z Ojcem Jackiem Salijem OP rozmawiają
Alina Petrowa-Wasilewicz i Jacek Borkowicz
Przedstawmy autorów: o. Salij /ur.1942/, dominikanin napisał „Ewangeliarz”, za co jestem mu niezmiernie wdzięczny, bo dzięki niemu, udawałem mądrego i znajomym, którzy po niedzielnej mszy zaszczycali moje progi, tłumaczyłem co usłyszeli w kościele. Nie mogli się nadziwić mojej mądrości, a ja w każdy kolejny niedzielny ranek uczyłem się następnej partii z o. Salija książki.
Petrowa-Wasilewicz, brak danych, wiem ino, że opublikowała cztery wywiady-książki z o.Badenim.
Borkowicz /ur.1957/, ukończył w 1986 r. ATK.
Moja ocena jest średnią oceną tekstu do str. 160 i od niej; jest również średnią ocen pytań i odpowiedzi. Mówi się, że nie ma głupich odpowiedzi, są tylko głupie pytania. I to się sprawdza, bo jak odpowiedzieć na pytania: /str.337/
„Dlaczego Pan Bóg dopuszcza, byśmy doświadczali bezsensu, króremu większość z nas jednak nie potrafi sprostać?”
Duża buta; Borkowicz ma się za większość, a Salija zatkało i zamiast przypomnieć o darze Boga tj wolnej woli człowieka, ględzi coś o asfalcie położonym w ogródku. A Borkowicz nie popuszcza:
„Ale Ojciec chyba doskonale zna wielu ludzi, którzy nie odeszli od Boga, a którzy jednak przeżywali cierpienie bezsensu?”
Ale się jucha zawziął. Jeśli nawet sam ma poczucie bezsensu, to czego uogólnia. Ja, moja rodzina, moi znajomi NIGDY takiego poczucia nie mieliśmy. Biedny Salij duka:
„W końcu.. najbardziej BEZSENSOWNE CIERPIENIE spotkało Chrystusa Pana”. /podk.moje/
A co na to watykańska KONGREGACJA WIARY?? Poczytajta Listy św. Pawła, to sie dowieta o SENSIE CIERPIENIA SYNA BOŻEGO!! Ale nie miejsce tu na dysputy teologiczne, skoro Borkowicz nie popuszcza: /str.338/
„Czy nie jest tak, że ludzie, zapominając o SKAŻENIU ŚWIATA BEZSENSEM i chcąc ułożyć sobie życie sensowne, zawsze jakoś się na tym zawodzą?” /podk.moje/
Jeśli ktoś ma wątpliwości, że to belkot, to niech przeczyta choćby mój esej pt „Sens życia” na moim blogu wgwg1943.blogspot.ca. Druga rozmówczyni też błyszczy intelektem zadając „mądre” pytania: /str.341/
„A dlaczego małe dzieci umierają na raka?”
Wypowiedzi szokujących jest mrowie, ale aby skończyć z minusami książki, przytoczę tylko jedną, poniekąd słuszną, gdy wypowiada je człowiek SYTY, jak o.Salij: /str.307/
„Jeśli hodowla zmienia się w produkowanie zwierząt, zaczyna mieć w sobie coś nieludzkiego”
Nie wiem, co Salij rozumie przez „NIELUDZKI”?; Wiem za to, że populacja nasza wzrosła za mojego życia, a więc i za życia o.Salija, z 1,8 mld do ponad 7, i że mimo PRODUKCJI zwierząt panuje na Ziemi głód. „LUDZKI” GŁÓD!!!.
Szczególnie ostrzegam przed „rydzykowym” bełkotem na str.186-212.
Polecam lekturę do 160 str. oraz cytat z Norwida, który poniżej przytaczam /str.274/
„Żyjemy w wieku - pisał 9 sierpnia 1852 do Michaliny Dziekońskiej - w którym każdy ZARZUT staje się OBRAZĄ osobistą, dlatego że ludzie SIĘ ADORUJĄ jak Bogi albo NIENAWIDZĄ jak diabły, ale nikt nie ma odwagi KOCHAĆ - i przyrodzonej miłości jest mało jak nigdy! Z czego pochodzi - że nie wolno jest widzieć SŁABEJ strony tych, których cenić umiemy, ani STRONY DOBREJ TYCH, których niecenić musimy. To jest - nie wolno być Chrześcijaninem względem bliżnich, to jest - nie wolno być wolnym. Skutkiem tego krytyki dziś nie ma - jest tylko szkalowanie, unikanie albo adoracja pogańska, ślepa”. /z przyczyn techn. druk rozstrzelony zamieniłem literami drukowanymi/