Thursday, 11 December 2014

Sławomir KOPER - "Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej"

Sławomir KOPER - “Życie prywatne elit II Rzceczypospolitej”

TO NIE JEST OCENA WARTOŚCI LITERACKIEJ KSIĄŻKI; TO JEST FORMA PROTESTU PRZECIW JEJ PUBLIKACJI.
Ludzie to lubią, ludzie to kupią. Autor pisze na wstępie: /str.10/
„Nie jest celem tej książki poszukiwanie taniej sensacji....”
No to Koper rozminął się z celem, bo ta książka to zbiór TANICH SENSACJI, które zawsze spotkają się z sympatią części czytelników. W dodatku nie chodzi o elity, lecz o, bodajże, ośmiu polityków, z których życiorysów można wyciągnąć jakieś brudy bądż niejasności.
Książka ta nie wnosi NIC istotnego do zrozumienia WIELKICH ZADAŃ jakie stanęły przed społeczeństwem po 125 latach niewoli, społeczeństwem pozbawionym ELIT, bo oprócz paru polityków biorących udział w obradach Dumy /np Dmowski/, wszyscy przedstawiciele tych elit „in statu nascendi” nie mieli żadnego doświadczenia dyplomatycznego.
Nie miejsce tu na rozważania czy II RP to wielki sukces czy „domek z kart”, ale nie wolno nam naśladować Dmowskiego, który przekonywał polityków w Paryżu, że Piłsudski to samozwańczy watażka, który ma na sumieniu bandycki napad na pociąg. Bo zobaczmy, jak łatwym celem jest ten NIEWĄTPLIWIE WIELKI CZŁOWIEK: napadł na pocztowy pociąg, był przywódcą wojskowego zamachu stanu, w którym zginęło paruset żołnierzy wiernie broniących Prezydenta, był odpowiedzialny za haniebny proces brzeski, stworzył obóz koncentracyjny w Berezie dla przeciwników politycznych, a w dodatku porzucił jedyną „słuszną” wiarę, czyli katolicyzm, dla KOBIETY. No i druga, nie wiadomo jak zginęła.
Czy szerokiemu społeczeństwu potrzebne są tanie sensacyjki rzutujące na MIT MARSZAŁKA ? Bo wg mnie NIE. A czy przeciętny czytelnik ma świadomość WIELKIEGO PATRIOTYZMU Wieniawy ? Łatwiej przecież kolportować zabawne anegdotki o nim, niż choćby napomknąć o jego szlachetności.
Mamy dopiero 25 lat kontynuacji II RP. Skoro więc odwołujemy się do jej tradycji, to nie plujmy na nią. A jeśli chcemy się naigrywać z tamtej rzeczywistości to wolę zamiast tej lektury, obejrzeć „Dyzmę” czy „Pamiętnik pani Hanki”. /bo „Śmierci Prezydenta” nie polecam/