Thursday, 11 December 2014

Mariusz URBANEK - "Tuwim. Wylękniony blużnierca"

Mariusz URBANEK - “Tuwim. Wylękniony blużnierca”
UWAGA; Recenzja jest trochę osobista, bo poezja Tuwima jest mnie wyjątkowo bliska.
Urbanek /ur.1960/ wyspecjalizował się w książkach biograficznych. Pisał o Wieniawie, Tyrmandzie, Kisielu, Waldorfie, Broniewskim, Brzechwie, no i o Tuwimie. O Tuwimie napisał w 2oo4 roku, ale ja nie czytałem, więc nie wiem czy ta nowa wersja mnie w pełni zadowoli. A wymagania mam duże, bo jest jedynym polskim poetą, którego twórczość znam i rozumiem, jako że poezji unikam wskutek nabytej traumy w liceum, kiedy to polonistka nękała mnie odwiecznym pytaniem: „Co nam poeta chciał powiedzieć ?”. Najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest tytuł utworu wieszcza-Tuwima: „Całujcie mnie wszyscy w dupę”.
W wieku lat pięciu poznałem „Lokomotywę”, a jako 15-latek zakochałem się w „Kwiatach Polskich”. A teraz, jako, że jestem stary plociuch, to przypomnę, że jego siostrą była Irena Tuwim, bratem stryjecznym wielki aktor, „wieczny Żyd”, Włodzimierz Boruński, a kuzynem „Lopek” Krukowski. Nie lubiła go endecja, a i teraz słyszy się bzdurne opinie o Tuwimie, który „wysługiwał się reżimowi”. Po prostu jednych Żydów lubimy i spolszczamy, jak choćby Kamila Baczyńskiego czy Boya /o Mickiewiczu nie wspominając/, a innych nie. Poza tym Tuwim miał pecha, bo choć młodszy /ur.1884/ od trojga równolatków, którzy odeszli w 1953 roku tj Stalina, Kornela Makuszyńskiego i mojej kochanej Babci – Kalbarczykowej, to też kostucha się o niego wtedy upomniała. Nie dożył więc „malarskiego” 1956 roku, kiedy wszyscy się przefarbowywali i dzięki temu zostali zapamiętani jako wrogowie reżimu. Bo kto dziś wspomina np „Obywateli” Brandysa.
Zaczynam w końcu czytać i po paru stronach czuję się zgwałcony do dygresyjek, bo Urbanek cytuje /str.23/ „Kwiaty Polskie”:
„A moze byśmy tak, jedyna/ Wpadli na dzień do Tomaszowa/ Może tam jeszcze zmierzchem złotym/ Ta sama cisza trwa wrześniowa...
a ja już widzę piękną, czarującą Ewę Demarczyk i słyszę „Czy pamiętasz jak ze mną...”. Dwa zdania dalej i Piotr Płaksin przypomina mnie moją wpadkę w jednym z teleturniejów, gdy zaćmienia umysłu doznałem i nie mogłem sobie przypomnieć, że Chandra Unyńska była w MORDOBIJSKIM /!!!/ powiecie... ..i red.Budzyński pożegnał mnie.
Ale to ma być o książce, a nie o Tuwimie czy też tym bardziej moich wspomnieniach. Zacytuję więc tylko jedną fraszkę Tuwima /str.125/ i przejdę do oceny Urbanka:
„Na pewnego endeka, co na mnie szczeka
Próżnoś repliki się spodziewał, / Nie dam ci prztyczka ani klapsa. / Nie powiem nawet: „Pies cię j....ł !” - /Bo to mezalians byłby dla psa.”.
Urbanek dokonał WIELKIEJ RZECZY: napisał w antysemickiej Polsce UCZCIWĄ, WSZECHSTRONNĄ BIOGRAFIĘ WIELKIEGO POLAKA, Mickiewicza XX wieku. I za to Autorowi chwała!!!
PS Zapomniałem napisać, że Jerzy Dobrowolski w kabarecie "Owca" prezentował najsłynniejszy CENTON łączący dwóch wieszczów: "Słuchaj dzieweczko/ ona nie słucha/ żar z rozgrzanego /brzucha jej bucha"