Tuesday, 9 December 2014

Les DMOWSKI - "Żeglarz w Żiemi Świętej"

Les DMOWSKI - “Żeglarz w Ziemii Świętej”
czyli Na Wschodzie Bez Zmian
Na stronie www.żeglujmyrazem.com znalazłem wzmiankę o Les /Leszku/ Dmowskim, zmarłym 28.12.2011:
Les kilka lat temu, „na stare lata”, powrócił do Polski z Kanady, gdzie spędził większość swojego życia. Kupił niedaleko Reska starą stodołę i przero¬bił na dom. Był dobrym człowie¬kiem, otwar-tym na potrzeby innych, żegla¬rzem z ducha i potrzeby serca.
Wspominam o książkach Leszka, gdyż większość środków uzyskanych ze sprzedaży książek Leszek przezna¬czał na wsparcie dzieci w Polsce: były to indy¬wi¬du¬al¬ne przypadki reha¬bi¬litacji medycznej, ale również finan¬so¬wanie udziału w obozach żeg¬lars¬kich dzieci z domów dziecka. Leszek, jeszcze z Kanady, nawiązał kontakt z naszym klubem (Land Rover Club PL) i włączył się we wspom¬niane działa¬nia „charity”. Zapewne (te działa¬nia) zawa¬żyły też na jego decyzji o powrocie do Polski, gdzie nadal czynnie wspie¬rał tego typu działania.
I tylko tyle. Resztę staram się wydedukować z książki, której akcja przebiega na przełomie lat 1965/6. A że Dmowski jest już bardzo doświadczonym żeglarzem, przypuszczam, że ma wtedy około 30 lat, czyli możliwe, że rocznik 1936. To by znaczyło, że żył około 75 lat.
Sama książka jest interesująco napisana, a liczne dygresje świadczą o wysokim poziomie intelektualnym autora. Lektura jest „miła, lekka i przyjemna”. Oprócz bardzo ciekawego opisu życia w kibucu i różnorodności charakterów przebywających tam poszukiwaczy przygód z całego świata, bawi ironiczny stosunek Dmowskiego do Anglosasów, a szczególnie naigrywanie się z mentalności Amerykanów. Aby Państwa zachęcić cytuję fragment mówiący o podróżach bez paszportu: /str.52/
„..Nam przystawiono wizy w sportowych książeczkach żeglarskich Polskiego Związku Żeglarskiego, bo też nie mieliśmy paszportów, jedynie wkładki do Dowodów Osobistych uprawniających do spędzenia urlopu w Jugosławii... ..Nie wiedziała też ekskluzywna restauracja w Bukareszcie, że jej menu też może stać się legalnym dokumentem podróży pewnego dowcipnego Rumuna. Menu to miało wytłoczony złotą folią herb Bukaresztu na pięknej, wiśniowego koloru okładce oraz spory, też wytłoczony napis: PASSPORT, a spodem, juz nieco mniejsze litery, obwieszczały: Do Raju Smakosza... ...Nakaz aresztowania wystawiono na nazwisko Buef Straganoff...”.
Życzę dobrej zabawy w trakcie czytania...