Wednesday, 29 October 2014

Wiesław MYŚLIWSKI - "Ostatnie rozdanie"

Zawiódł system punktowania, bo maksimum gwiazdek dałem „Traktatowi...” /2006/, ta omawiana, z 2013 jest jeszcze bardziej dojrzalsza, więc już na nią gwiazdek zabraklo, a co to będzie w 2020, gdy następna książka powstanie ?
Miłosz zaczynał swój „Traktat teologiczny” słowami:
„Takiego traktatu młody człowiek nie napisze..”
I te słowa pasują idealnie do Myśliwskiego /ur.1932/ „Traktatu o łuskaniu fasoli”, a jeszcze bardziej do „Ostatniego rozdania”.
Bohaterem książki jest symboliczny NOTES, zawierający spis nazwisk ludzi spotkanych w życiu. Jest to twór doskonały, o wiele lepszy od pamięci, bo: /str.24/
„..pamięć jest podległa naszej wyobrażni..”, a /str.23/ „wyobrażnia jest z natury niesprawdzalna”.
Istnienie człowieka nabiera sensu poprzez kontakt z ludżmi; i vice versa póki my żyjemy, żyją ci, których przywołujemy we wspomnieniach. Dlatego też; /str.18/
„nasz związek ze zdjęciami, zwłaszcza sprzed wielu lat, jest kwestią świadomosci, nie czułości. Zdjęcia niepodpisane z imienia, nazwiska, bez miejsca, daty zaprzeczają z czasem nie tylko pamięci, lecz takze istnieniu tych, którzy na nich widnieją. Niby byli, bo przecież widzimy ich, lecz cóż z tego, skoro nie wiemy, kim byli, kiedy byli, więc nie jest takie pewne, że byli..”
Właścicielem „dojrzałego” notesu musi być ktoś równie dojrzały; i jest, choć młodszy od Myśliwskiego o około 10 lat: /str.42/
„Nie pamiętałem wojny, urodziłem się w czasie jej trwania...”
W każdym razie wiek właściciela notesu upoważnia do refleksji nad samym sobą: teraz i w młodości: /str.41/
„..szmat czasu, jaki zaległ między nami. Czy skłonni bylibyśmy się do siebie przyznać? Czy cokolwiek nas jeszcze łączy, gdy nieomal wszystko nas dzieli?..”
Jeśli tak, to po co wspominać ? Ale wspomnienia same przychodzą. Współpensjonariusz Pan Dionizy: /str.48/
„...pisze wspomnienia... ..Spytałam go kiedyś, czy wciąż te wspomnienia pisze, bo żeby tyle lat. Wspomnień nie ma przecież człowiek tak dużo. Co tam z życia da się wycisnąć. Ale jakoś dziwnie mi odpowiedział: - Żeby napisać o wszystkim i o wszystkich, życia za mało...”.
Nasz bohater - NOTES przywołuje wspomnienia, lecz trudno się od niego uwolnić: /str.75/
„Bo czy uwolnię się od niego, jesli nie wezmę? Czy da się nie wziąć, choćby i na wypoczynek, swojego życia?”.
Zawodna pamięć, subiektywne wyobrażenie to świadectwo przemijania, którego antagonistami są NOTES oraz miłość Marii. Skoro wspomnieliśmy o miłości Marii, to zacytujmy fragment jej listu, w którym ona, wydawałoby się spełniona w życiu zawodowym i prywatnym,/str.68/
„..Mam męża, mam dzieci, mam dobrą pracę, jestem ceniona...”
pisze o prawie do miłości, ergo do droczenia się z losem: /str.239/
„....jedna jest dla wszystkich droga, od dziewczynki czy chłopca do śmierci. Tej drogi się nie wybiera. Nie ma na niej drogowskazów. I jednego, czego nam wolno pragnąć, to miłości. Miłości nie tylko w słowach, uczuciach, także w rozkoszy. A rozkosz nie zna wieku. Nie patrzy, czy ciała są młode, czy już marszczą się, obwisają. Być może umierając, będziemy tęsknić nie do życia, lecz do rozkoszy. Nie życia będziemy żałować, lecz tego, co nas w nim ominęło...”.
Ominęło, bądż przeminęło, bądż nigdy się nie spełniło pozostając w sferze marzeń. Odczucia te pojawiają się w starości, z tym, że: /str.290/
„Starość nie zawsze idzie równolegle z wiekiem. Czasem wyprzedza, czasem pozostaje w tyle i nie wiadomo, jak ją zmusić, żeby szła z nim razem..”.
Wtedy też nachodzi refleksja: /str.438/
„...zastanawiam się czasem, czy nie zmarnowałem swojego życia..”
Ale póki co, póki nie dopadła nas starość uciekamy przed FATUM. Uciekamy w rzeczywistości bądż w marzeniach. Właściciel „NOTESU” ucieka całe życie /ale do niego jeszcze wrócimy/, ucieka Romeo, ucieka rzeżbiarz i wielu innych; no i ucieka Maria - w pisanie listów. Bo te listy pisze naprawdę dla samej siebie, stwarzając swoj intymny mały świat, mimo, wydawałoby się, komfortowemu status quo w życiu zawodowym i prywatnym.
Trudno nie zauważyć, że pomimo egzystencjalnych rozważań, Myśliwski pozostaje piewcą miłości. Jednak zauważa: /str.394/
„Być moze żadna miłość nie ma na tyle siły, aby przebrnąć przez całe życie. Życie prawie każdą pokona. Jakkolwiek nie mamy nic innego, co moglibyśmy przeciwstawić życiu, prócz miłości. Nierówne to przeciwieństwa, lecz cóż poradzić....”.
Pozostaje osoba właściciela „NOTESU”. Pierwsze odczytanie, to egotyczny uciekinier, tchórz, który nie jest z nikim związany, nie ma rodziny, ba, nawet mieszkania. Nie ma też NAZWISKA. A z tego ostatniego wynika druga opcja: to jest nikt, to jest spoiwo książki, to komentator losów innych ludzi, to odpowiednik CHÓRU z tragedii greckich.
Książka jest dziełem mądrego starca, a to stwarza możliwość różnorodnej interpretacji. Nie roszczę sobie pretensji do wygłaszania jedynej słusznej racji. Sa to jedynie szczere, skromne, osobiste odczucia jakich doznałem w trakcie, dopiero co, skończonej lektury.