Saturday, 18 October 2014

Olga STANISŁAWSKA - "Rondo de Gaulle'a"

Olga STANISŁAWSKA - “Rondo de Gaulle’a”
O Stanisławskiej /ur.1967/ w polskojęzycznej Wikipedii głucho, kopiuję więc fragment anglojęzycznej:
Olga Stanisławska is a Polish writer and freelance journalist[1] who has studied American literature in Warsaw and Aix-en-Provence. She has lived in Paris since 2001.
She has worked with the newspapers Gazeta Wyborcza and Tygodnik Powszechny for a long time. Her two solo travels to Africa in 1994-1996 resulted in two series of reportages and a book, De Gaulle Roundabout (2001), which was awarded the literary award of the Fundacja Koscielskich. The book, born from a year-long trip between Casablanca and Kinshasa, attempted to capture local voices, combining political reportage, travel writing and essay. It addressed the heavy burden of clichés present in Western literature, philosophy and art history (Joseph Conrad, Carl Jung, Julien Green André Gide, Louis-Ferdinand Céline, Karen Blixen, André Malraux...), where Africa is nowhere to be seen, replaced with the Western projections of the childhood of humanity and the repressed, dark part of the human psyche.
Najciekawsze są fragmenty rozmów ujawniające różnice kulturowe, a raczej uświadamiające do jakiego „zdziczenia” my - przedstawiciele cywilizacji zachodniej się doprowadziliśmy: /str.17/
„...wiadomości z francuskiego radia. ...Mowa o zasiłku dla bezrobotnych, o schroniskach dla bezdomnych, o matkach, które wychowały czworo lub więcej dzieci i domagają się od państwa emerytur. Hamady podnosi na mnie wzrok
- Jeżeli ona ma czworo dzieci, to czy te dzieci nie dają jej jeść ?... ...Co to znaczy: ludzie bezdomni ? Czy taki człowiek nie ma brata ? Czy nie może do niego pójść i jeść z nim, i mieszkać u niego ?... ..U was każdy zyje dla siebie - kręci głową - U nas ludzie żyją dla innych.. ..Tutaj - mówi Hamady - nikt nie je sam, jak pies..”.
Dla mnie, ze względu na moją ukochaną książkę Paula Austera pt „Timbuktu”, ważny był jej reportaż z Mali, a w ogóle wolę ją od „fantazjującego” Kapuścińskiego. Cha, cha !