Wednesday, 15 October 2014

Eric-Emmnauel SCHMITT - "Oskar i pani Róża"

Do tej pory recenzowałem tego autora „Małe zbrodnie małżeńskie” i łagodnie je oceniłem /na 4 gwiazdki/, niejako awansem, licząc, że lektura tak popularnego opowiadania jak „Oskar i pani Róża” zachwyci mnie i podniesie rangę tego pisarza w moich oczach.
A tu KOMPLETNA KLAPA. TANI SENTYMENTALIZM W NAJGORSZYM WYDANIU. Toć nasza „Trędowata” to w porównaniu z tą banalną, ckliwą, z ekstremalnie sztucznymi dialogami historyjką to arcydzieło. W dodatku „ofiarą” Mniszkównej jest dorosła kobieta z romantycznymi marzeniami, a nie dziecko umierające na raka.
Panie SCHMITT, TO JEST NIEUCZCIWE WYKORZYSTYWANIE SPONTANICZNYCH ODCZUĆ CZYTELNIKÓW. Pańska pisanina jest NIC NIE WARTA. Co następnego pan wymyślisz dla kasy, bo juz pan przebiłeś najgorszy, najpodlejszy sentymentalizm Hollywoodu. Nieprzekonanym przypomnę ostatni list Oskara: /str.76/
Szanowny Panie Boże,... ...Chyba zaczynam umierać. Oskar
Nieładnie, panie Schmitt !!
PS W dniu dzisiejszym skończyła się moja sympatia do Wydawnictwa ZNAK, które powypisywało na okładce idiotyzmy