Sunday, 5 October 2014

Władysław BARTOSZEWSKI - "Pod prąd"

Władysław BARTOSZEWSKI - „Pod prąd”
Opracował Michał KOMAR
KOCHANI!!! TAK NIE MOŻE BYĆ!! Ględzenie o patriotyzmie rozprzestrzeniło się wszechmożnie, a EPOPEJI PATRIOTYZMU NIKT NIE CZYTA. Wynik 4 oceny, 0 opinii na „naszym” portalu „lubimy czytać” jest kompromitujący. Większości omawianych postaci winni jesteśmy pamięć i szacunek !!! I jeśli już musimy stawiać pomniki, to IM, a nie sztucznie wypromowanym politycznym kacykom.
Bartoszewski wprowadził do polskich standardów pojęcie PRZYZWOITOŚCI i za to mu chwała. Zgodnie z jego poczuciem moralności PRZYZWOITYM ZAWSZE MOŻNA BYĆ lub chociaż czynić starania w tym kierunku. I o tym jest ta książka, w której oprócz wstępu mamy 18 rozdziałów zatytułowanych nazwiskami konkretnych osób plus jeden pt „W kręgu „Gazety Ludowej”” poświęcony grupie pięciu. Do książki dołączono CD z nagraniem rozmowy autorów.
Niesamowite historie ludzi znanych jak Kumaniecki, Korboński, Skierski czy Płoski, tak i mniej znanych, lecz wartych chronienia przed zapomnieniem. Przewijają się szczegóły dotyczące i Nila-Fieldorfa, i Tatara, i denuncjacji prof. Handelsmana i Krahelskiej. Wiele o Kazimierzu Moczarskim, i wiele o Bieńkowskim. Bartoszewski opowiada najtragiczniejsze historie ze spokojem i obiektywizmem. Mnie, z przyczyn osobistych /ojciec związany ze Stronnictwem Ludowym/ zainteresowała ocena nastrojów wśród ludowców w 1946 r.: /str.92/
„Trzeba pamiętać o głębokiej nieufności ludowców do elit rządowych II Rzeczypospolitej. Żywa była pamięć krwawych rozpraw ze strajkującymi chłopami w sierpniu 1937 roku, gdy w wyniku strzałów policji zginęło... 42 demonstrantów... ..kilkuset chłopów pobitych i śmiertelnie rannych. Mówiono więc na Kongresie o „FASZYSTOWSKICH I WSTECZNYCH PRAKTYKACH SANACJI”, O HAŃBIE BRZEŚCIA I O PROCESIE BRZESKIM.... .Nie możęmy nigdy dopuścić do tego, aby powróciły sanacyjne czasy, gdy wyrocznią i stróżem praworządności obywatelskiej była ‘granatowa policja’...”. /podk.moje/
I o tym należy pamiętać, że znaczna część społeczeństwa żywiła złudną nadzieję, że Polska powojenna, NAWET POD NADZOREM MOSKWY, będzie jednak lepsza od II Rzeczypospolitej.