Sunday, 19 October 2014

Michał HELLER - "Podróże z filozofią w tle"

Michał HELLER - „Podróże z filozofią w tle”
To jest wyjątkowa książka Księdza Profesora, bo inne wymagają sporej dawki wiedzy w zakresie nauk ścisłych. Otrzymaliśmy zbiór uwag i przemyśleń wrażliwego erudyty, wywołanych podróżami, spotkaniami autora, jak i wydarzeniami stricte naukowymi. Książka została wydana w 2006 roku, przeto w „Krótkim życiorysie księdza profesora Michała Hellera” /str.9-15/ brak wzmianki o Nagrodzie Templetona, przyznawanej za pokonywanie barier między nauką a religią, którą otrzymał, jako pierwszy Polak, w 2008 roku oraz Orderze Orła Białego, który otrzymał w 2014 r. za zasługi w nauce.
To, że Ksiądz Profesor Michał Heller nie jest mumią, ale spostrzegawczym, inteligentnym, z dużym poczuciem humoru humanistą świadczy m.in. poniższa uwaga: /str.27/
„W Galleria degli Uffizi we Florencji znalazłem następujący napis, wyskrobany scyzorykiem na drzwiach toalety:
„To be is to do” /Descartes/
“To be is to be” /Voltaire/
“Do be do be do be do” /Frank Sinatra/.
Nie jest jeszcze zupełnie żle z naszą epoką, jeżeli mamy umysły zdolne do takiej syntezy”.
Z aprobatą przyjmuję słowa autora na temat błędnych twierdzeń w nauce: /str.30/
„Myślę, że większość grubych błędów w dziejach nauki brała się stąd, że ludzie zbyt spieszyli się z wyjaśnieniami. Najważniejsze to znać granice swojej wiedzy. A w każdym razie pamiętać, że takie granice istnieją. Bliżej niż sądzę. Wiem, c z e g o nie wiem”.
Jako niespełniony matematyk, z przyjemnością czytam o walorach tej królowej nauk: /str.31/
„..Matematyka dała mi poczucie spokoju... ..W matematyce doświadczam czegoś, co naprawdę ode mnie nie zależy, jest obiektywne; to moja logika musi się do tego dostosować, a nie odwrotnie. W humanistyce wszystko zależy od mojej pomysłowości”.
Myśl swoją Heller kontynuuje na dalszych stronach: /str.53/
„Matematyka jest nieskończona i niewyczerpana jak żadna inna nauka... ..Wszystkie inne nauki badają jakiś zastany świat /na przykład fizyka/, a matematyka sama tworzy sobie własne światy. A zatem matematyki nie mozna znać; można się jej tylko uczyć i to obracając się w jej bardzo ograniczonym fragmencie.. ..Uczenie się matematyki jest nieustanną rezygnacją: wybieram jeden dział, który mnie interesuje lub który uznaję za potrzebny mi w danej chwili, ale rezygnuję z wszystkiego innego...”.
W 1989 r Heller uczestniczy w seminarium poświęconym „zasadzie antropicznej” w Leningradzie, jeszcze przed upadkiem ZSRR. Padają tam istotne słowa świadczące, że nadchodzi „nowe”: /str.65/
„...znajdujemy się na przełomie dwóch kultur: przechodzimy od kultury odpowiedzi /które nikogo nie zadowalały/ do kultury pytań. A pytanie często oznacza Tajemnicę”.
Ksiądz Profesor, jak wielu prawdziwych uczonych lubi ironizować, czego próbkę kopiuję ze str.77:
„Skrzydło papieskiego pałacu w Castel Gandolfo, w którym obecnie mieści się Obserwatorium Watykańskie, było pierwotnie przeznaczone na mieszkania dla biskupów emerytów. Ale gdy okazało się, że wśrod biskupów nie ma chętnych do przechodzenia na emeryturę, skrzydło zdecydowano się przeznaczyć na Obserwatorium...”
W cyklu prowadzonych tam wykładów na temat „teologia a nauki” uczestniczą liczni biskupi z całego świata: /str.78/
„...I tylko jeden Polak.. nuncjusz papieski w Bagdadzie..”.
Ale w ogóle:
„.. Nasi biskupi są sympatyczni. Jeden z nich prosił mnie ostatnio o wskazanie książki o kosmologii, która mogłaby służyć jako podręcznik dla jego kleryków. To juz spore osiągnięcie...”
Książka jest wielotematyczna, a mnie, jako samozwańczego ucznia ks.Tischnera, bardzo zaciekawił „Dyskusji z Tischnerem ciąg dalszy”, /str.121-134/, gdzie znalazłem znany wywód tego ostatniego:
„Człowiek, którego rozum szuka wiary i którego wiara szuka rozumu - myśli religijnie. Poprzez jego myślenie przejawia się wiara i poprzez jego wiarę przejawia się jego myślenie. MIĘDZY WIARĄ A MYŚLENIEM NIE MA PRZEPAŚCI NIE DO PRZEBYCIA. Nie ma też dążenia, by jedno zniszczyć przez drugie. Myślenie religijne wyrasta z uznania praw religii i praw rozumu. Uznając prawa rozumu, wiara staje się myśleniem, uznając prawa wiary, rozum ma udział w jej naturze”. /podk.moje/
W rozdziale tym padają istotne słowa Hellera /w kontekście osoby Tischnera/: /str.125/
„W seminarium uczono go TOMIZMU, a on dość szybko zorientował się, że TA FILOZOFIA NIE PRZYSTAJE DO WSPÓŁCZESNOŚCI. Nic dziwnego, że nie wytrzymała potem konkurencji z bardziej atrakcyjną /jak sądził/ filozofią fenomenologiczną. Osobowość Ingardena z pewnością także nie była bez znaczenia”. /podk.moje/
Ponieważ temat jest kontrowersyjny Heller precyzuje ocenę Tischnera, cytując Bielawskiego: /str.127/
„Maciej Bielawski w swojej analizie teologicznych poglądów Tischnera pisze: ‘Zauważmy, iz Tischner nie był przeciwny tomizmowi - uważał tylko, iż system ten, jako jedyna droga rozświetlania ciemności i wyprowadzania ludzi z jaskini, już dziś nie wystarcza’. –Owszem, takie były deklaracje Tischnera, ale przypuszczam, że miały one raczej charakter DYPLOMATYCZNYCH WYPOWIEDZI niż filozoficznego wyznania wiary. TISCHNER PO PROSTU NIE BYŁ TOMISTĄ; uważał, że tomizm nie jest dobrą filozofią, to znaczy, po pierwsze, jako system nie jest wystarczająco uzasadniony i, po drugie, nie zaspokaja filozoficznych potrzeb dzisiejszego człowieka..” /podk.moje/
Nie od rzeczy będzie tu wspomnieć, że WOJTYŁA TOMISTĄ BYŁ. Wspominając Tischnera autor konkluduje: /str.129/
„...rozważania Tischnera są często piękną i głęboką literaturą. I to mu zjednywało szerokie grono czytelników, nawet pośród takich ludzi, którzy nigdy przedtem nie sięgali do filozoficznych publikacji”.
Dalsze rozdziały dotyczą dyskusji nad znanym pytaniem Leibniza: „dlaczego istnieje raczej coś niż nic?” i organizowania się ISSR /The International Society for Science and Religion/. I wreszcie Paul Ricoeur, jako zaproszony ekspert na Sesję Plenarną Papieskiej Akademii Nauk, której tematem są „The Cultural Values of Science” i dyskusja o neuroscience, a w szczególe: /str.161/
„....jak ustosunkować się do sytuacji, w której nauki o mózgu /neuroscience/ zaczynają wdzierać się w dziedzinę zarezerwowaną dotychczas dla ‘hermeneutycznej refleksji’, gdy na przykład coraz lepiej zaczynamy rozumieć, jak powstają „bezpośrednie dane świadomości’?
Najciekawsze wydaje się trafne sformułowanie, ktore znalazło się w referacie tam wygłoszonym przez prof. Waltera Thirringa, że... /str.167/
„...ci, którzy odrzucają Boga, powołując się na Darwina /lub ogólniej – na teorię ewolucji/, w gruncie rzeczy uważają, że Bóg jest potrzebny tylko po to, by łamać ustanowione przez siebie prawa. A jeżeli ich nie łamie, to Go nie ma...”.
I tak doszliśmy do tytułowego rozdziału „Podróż z filozofią w tle”. A celem podrózy jest Castel Gandolfo i Kirchberg, koło Grazu, gdzie per saldo autor spędza trzy tygodnie. W Kirchbergu ma się odbyć sympozjum poświęcone Wittgensteinowi, i uwagi Hellera na jego temat wydają się najciekawsze.
Poozostałe 40 stron pozostawiam bez komentarza ze względu na i tak już przydługie moje wypracowanie, a Państwa gorąco zapraszam do fascynującej lektury. Na koniec przypomnę, że Heller, jak i jego przyjaciel abp Życiński uważali się za panenteistów.