Friday, 10 October 2014

Józef MACKIEWICZ - "W cieniu krzyża"

Józef MACKIEWICZ - „W cieniu krzyża”
Józef Mackiewicz /1902-85/, którego proszę nie mylić ze starszym bratem, Stanisławem „Cat” Mackiewiczem /1896-1966/, również publicystą, zasłynął przede wszystkim opracowaniami dotyczącymi Katynia pt: „Zbrodnia Katyńska w świetle dokumentów” wyd.1948, z przedmową gen.Andersa oraz „Katyń. Zbrodnia bez sądu i kary” wyd.1949. Jako ciekawostkę dodajmy, że panowie mieli siostrę Sewerynę, póżniejszą matkę scenarzysty i pisarza, Kazimierza Orłosia /ur.1935/ oraz babcię popularnego Macieja Orłosia /ur.1960/.
Aby zobaczyć, jak ludzkie losy są poplątane, proszę spojrzeć na fragment z Wikipedii:
„ Na przełomie 1942–1943 roku Józef Mackiewicz został skazany przez sąd specjalny AK na karę śmierci (chociaż w 1942 roku nic nie opublikował w czasopismach wydawanych przez Niemców). Sergiusz Piasecki, kierujący Egzekutywą AK, odmówił zastrzelenia Mackiewicza, zaś ppłk Aleksander Krzyżanowski, komendant Okręgu Wileńskiego, podjął decyzję o jego uniewinnieniu. Do dzisiaj nie są jasne okoliczności wydania wyroku śmierci, prawdopodobnie stała za tym agentura sowiecka w szeregach AK – sprawę tę drobiazgowo analizuje prof. Włodzimierz Bolecki (pod pseudonimem Jerzy Malewski) w książcePtasznik z Wilna (o Józefie Mackiewiczu)”.
Tak, to ten sam Piasecki, pisarz, któremu zamieniono karę śmierci za napad rabunkowy na długoletnie więzienie, w wyniku akcji polskich pisarzy pod przewodnictwem Melchiora Wańkowicza.
Omawiana książka to WŚCIEKŁY atak skrajnego konserwatysty i obsesyjnego antykomunisty Mackiewicza na politykę papieża Jana XXIII, określaną skrótowo słowem AGGIORNAMENTO.
„Dnia 14 czerwca 1959 padło po raz pierwszy z ust Jana XXIII, w przemówieniu o konieczności przystosowania Kościoła do modernizacji życia, wygłoszonym w Papieskim Kolegium Greckim w Rzymie, słowo: AGGIORNAMENTO. - Arcybiskup wrocławski, Kominek, przetłumaczy to słowo na UDZISIEJSZENIE”. /str.10/
Niestety, Mackiewiczowi nie wystarczyła krytyka Jana XXIII i jemu współczesnych, w tym naszego prymasa Wyszyńskiego , a przede wszystkim przywódcę Partito Communisto Italiano, Palmiro Togliattiego, przeto rozprawił się z polityką Kościoła Rzymskiego na przestrzeni wieków. Ze względu na wielką ilość poruszanych zagadnień „odfajkujmy” Togliattiego. Mackiewicz cierpi, gdyż: /str.177/
„Naczelne, przedwstępne zadanie wyznaczone przez Togliattiego, brzmiało: „Zniweczyć w masach katolickich strach przed komunizmem!”. Dla osiągnięcia tego celu /”strategia akcji”/ Appertura a sinistra Jana XXIII stała się dla komunistów, zaprawdę, manną z nieba”
Zdenerwowanie Mackiewicza jest zrozumiałe, bo on właśnie sieje „strach przed komunizmem” w polskiej emigracyjnej diasporze. A ten Togliatti na złość Mackiewiczowi /cha,cha!/ oświadcza:
„Droga do socjalizmu w historycznych warunkach naszego kraju prowadzi przez urzeczywistnienie reform... ..Reformizm /niektórzy podpowiadają; rewizjonizm/ jest naszą drogą - powiedzial Togliatti - gdyż jest właśnie tym czego chcą katolicy”.
Zostawmy Włochów, zajmijmy się absurdalnymi sprawami dotyczącymi nas. Otóż, konserwatywni przeciwnicy Jana XXIII przypomnieli dekret z 1949 r.: /str.16/
„Dokument ogłoszony został 13 kwietnia 1959 przypominając, iż na mocy orzeczenia św. Officium istnieje ZAKAZ WSPÓŁPRACY KATOLIKÓW Z KOMUNISTAMI...”. /podk.moje/
Krótkowzroczny Mackiewicz triumfuje, nie widząc zagrożenia dla duchowieństwa i wiernych w krajach bloku sowieckiego:
„Wszyscy świadomi zagrożenia ze strony międzynarodowego komunizmu na Zachodzie, a także przedstawiciele narodów przez komunizm ujarzmionych, i ludzie wydziedziczeni, w większości biedni, uciekinierzy, emigranci z krajów, w których setkom milionów odebrano prawo wolnego głosu - zinterpretowali przywrócenie postanowień dekretu zgodnie z własnym pragnieniem i nadzieją na poprawę moralno-politycznego klimatu...”.
Przecież to oznaczało stricte ekskomunikę wszystkich duchownych w tzw KDL. Szczęśliwie, Watykan nie był tak zaślepiony, jak Mackiewicz, i już 19 kwietnia: /str.18/
„..ukazał się artykuł w „Osservatore Romano”, nie podpisany, czyli w imieniu Kurii,... ..że dekret nie obejmuje w żadnym razie katolików za „Żelazną Kurtyną...”.
W recenzji zamieszczonej na „multibook.pl” oraz „rzymskilatolik.blok.pl” znalazłem słowa:
„Ileż goryczy, a jednocześnie trudnej prawdy mieści się w ataku konserwatysty (Mackiewicza) na kościół katolicki. Jaką trudność sprawiało Józefowi Mackiewiczowi pisać o bolesnych czynach ojców kościoła. Atak na instytucję, która była opoką dla ludzi w walce z komunizmem, a jednocześnie komunizmowi ulegała, musiał wiele Mackiewicza kosztować. Książka w imię bolesnej prawdy została napisana. Mackiewicz ciągle nie może zrozumieć defensywnej postawy Kościoła, ciągłego oddawania pola swoim wrogom, nadstawiania policzka po kolejnym ataku”.
Każdy ma prawo odbierać książkę wg stanu jego rozumu i sumienia. Jednak, gdy „gorycz” przechodzi w irracjonalne zacietrzewienie, to wypisuje się głupoty, jak np na temat zarobków w krajach bloku sowieckiego w przeliczeniu na dolary /por. str.159/. W 1968 r. gdy podjąłem pracę po ukończeniu PW dostałem na stażu 15 $/m-c, a po –20$/m-c. Koledzy, którzy pozostali na uczelni mieli odpowiednio 10 i 17. Tylko, że to był jedyny okres w moim życiu, gdy stać mnie było na Pall Mall-e. Jeszcze w latach 80-ych 100 $ wystarczało na przyzwoite życie. Porównywanie więc zarobków ogrodnika w Watykanie z pensjami w Polsce jest absurdalne.
Autor uwypukla odwieczną chęć Kościoła Rzymskiego podporządkowania sobie wszystkich kościołów chrześcijańskich, co wyrażało się np w gotowości poparcia bolszewizmu, który zwalczając prawosławie stawał się wygodnym partnerem, gdyż ułatwiał prozelityzm. Przedstawia rownież historię sporu teologicznego, dogmatycznego pomiędzy Konstantynopolem a Rzymem, w tym spór o dogmat Filioque. Podkreśla tez, że: /str37/
„...dogmat o nieomylności papieża, uchwalony na I Soborze Watykańskim 1870, stał się nieprzezwyciężonym żródłem niechęci do „papizmu” wśród hierarchii i kleru prawosławnego..”.
Mackiewicz jest wytrawnym publicystą i dlatego omawianą książkę warto przestudiować, bez względu na to, czy prezentowane stanowisko nas przekonuje, czy tez nie. Ja odniosłem dziwne wrażenie, że MACKIEWICZ KIERUJE SIĘ AWERSJĄ DO KOMUNIZMU, A DOSTAJE SIĘ KOŚCIOŁOWi.
A jeszcze tytuł: /str.152/
„W tym samym czasie, gdy w Rzymie obradował największy z Soborów katolickich w dziejach, w dalekim, ongiś słynącym z przesadnej pobożności Wilnie wszedł na ekrany kin film pt: „W cieniu krzyża”. Film.. ..przedstawiał kapłanów katolickich w postaci ludzkich pijawek, którzy wysysają kres z żył pracującego ludu, i zawsze to czynili...”.
No comments.