Thursday, 16 October 2014

Marianne GOURG - "Michał Bułhakow 1891-1940"

Marianne GOURG - “Michał Bułhakow 1891-1940”
Gourg, zauroczona Bułhakowem, napisała książkę o nim, nazywaną przez jednych biografią, przez innych monografią, a przeze mnie superchałą, bez ładu i składu, a w dodatku bez przypisów, co uniemożliwia połapanie się w nieuporządkowanym rzucaniu nazwiskami, instytucjami, jak i żonami i kochankami „bohatera”. Jednym słowem jest to najgorsza biografia, jaką przytrafiło mnie się przeczytać w moim bardzo długim życiu.
O Bułhakowie trochę się dowiedziałem, ze był egocentrykiem, morfinistą, pijakiem, że wykorzystywał wszystkie trzy żony, porzucając jedną dla drugiej, czy też spółkując z nimi równocześnie. Omawiając jego „Dziennik” opublikowany w 1990 r., Gourg pisze: /str.136/
„...’Dziennik’ prezentuje nam zwyczajnego człowieka, który komentuje swoje wizyty u dentysty, nieustannie skarży się na brak pieniędzy, stwierdza też swoją nieumiarkowaną konsumpcję alkoholu, człowieka zestresowanego, słusznie lub niesłusznie opętanego lękiem przed chorobą, człowieka nerwowego i często agresywnego, który ewokuje bez cienia romantyzmu swoje życie seksualne. Lecz pośród watpliwości, lęków i słabości człowiek ten głośno potwierdza pewność, że jest WIELKIM PISARZEM, i obowiązki, jakie z tego wynikają”. /podk.moje/
Do megalomanii pisarzy jestem przyzwyczajony, a poza tym JA NIE PISZĘ OCENY BUŁHAKOWA, LECZ KRYTYKUJĘ KSIĄŻKĘ. I tu jest pies pogrzebany, ze autorka nie czuje specyficznej atmosfery panującej w Związku Radzieckim w okresie międzywojennym. Podaje nazwiska, nazwy utworów, wymienia gazety czy teatry, ale to wszystko jest „SUCHE”; czytelnik gubi się w mnogości szczegółów nie powąchawszy zapachu bolszewizmu, stalinizmu etc, nie uświadomiony różnic choćby między GPU a NEP-em.
Nie wiem dlaczego niektórzy recenzenci zachwycają się listem „białego” Bułhakowa do Stalina, bo mnie zaskoczyła reakcja Stalina, który JAK DOBRY OJCIEC NARODU rozmawia telefonicznie z niesfornym pisarzem i oferuje mu wymarzoną pracę.
Niektóre bałwochwalcze zapędy Gourg pobudziły mnie do niepohamowanego śmiechu: /str.147/
„..stawką w.. grze są trzy utwory, zaprzątające pisarza: ‘Kopyto inżyniera’, ‘Tajemnemu przyjacielowi’, ‘Zmowa świetoszków’... Dwa pierwsze pozostaną nie dokończone”.
To jakbym słuchał Himilsbacha, gdy zabiegając o przyjęcie do Związku Literatów, tłumaczył:
„Trzy książki napisałem; pierwszą - „Monidło”, druga leży u Zdziśka Maklakiewicza w piwnicy, a trzecia mnie podpier....li”
Żeby nie być gołosłowny, podaję Państwu ad hoc przykład dobrze napisanej biografii, a to Anny PIŃKOWSKIEJ „ACHMATOWA CZYLI KOBIETA”, którą korzystając z okazji gorąco polecam.