Thursday, 29 January 2015

Magda DYGAT - "Biedna pani Morris"

Magda DYGAT - „Biedna pani Morris”

Magda Dygat /ur.1945/, córka sławnego pisarza Stanisława Dygata, żona znanego plastyka Andrzeja Dudzińskiego, z którym napisała dowcipny „Mały alfabet Magdy i Andrzeja Dudzińskich” /Wyd.Lit. Kraków 2009/, popełniła 6 lat wcześniej omawianą książkę. W 1970 r Dudzińscy wyjechali do Nowego Jorku i długie lata tam spędzili, stąd świetna znajomość amerykańskich realiów. A sedno życia tam autorka trafnie ujmuje: /str.116/

„.....nie interesują jej cudze problemy. Zawsze udawało jej się wykręcić od współczucia, bo pieniądze były barierą oddzielającą ją od nieprzyjemnych sytuacji.. ..Wpajano jej od dziecka, że pieniądze dają przewagę nad tymi, którzy ich nie mają. Eliminują sentymenty... ...brak zaufania i podejrzliwość doprowadziły ją do izolacji. Zapomniała o jednym przeciwniku, z którym się nie wygrywa. Zignorowała czas..”

Czas wygrywa z bogiem Mamoną, a rezultatem jest samotność starego człowieka. I o tym jest ta książka. Znam to z autopsji, bo mieszkam w kanadyjskim Senior House /Domu Starców/ i obserwuję przerażające osamotnienie większości współmieszkańców. Odwiedzani są raz do roku na Thanksgiving Day, z obowiązkowym indykiem. Ewenementem jest brak parkingu dla „visitors”, bo projektanci przewidzieli brak takowych.

Autorka pokazuje kształtowanie postaw egoistycznych od najmłodszych lat, które sprzyjają przebojowości i modnej obecnie asertywności, czyli przepychaniu się łokciami przez życie, bez zastanawiania się nad nieuchronnym tragicznym finałem. Wtedy niektórzy uciekają od rzeczywistości w alkoholizm czy narkomanię.

Ale my - społeczeństwo jesteśmy wspaniałomyślni i podamy pomocną dłoń staruszce, pod warunkiem, że jest już na kompletnym dnie. Tylko, czy nie za póżno? /str 147/

„..Co stanie się teraz? Czeka ją samotność. Bez rodziny i przyjaciół. Wytrzeżwieje, żeby skonfrontować swoje życie z prawem do wolności i do podejmowania decyzji,,,
..Podważyłam jej prawo do ucieczki od rzeczywistości. Chciałam na siłę uszczęśliwić człowieka, który nie potrafi już być szczęśliwy. Może powinnam była pozwolić jej zapić się na śmierć i nie narażać na powrót do świata, w którym nie ma nic oprócz klęski”.

Bardzo ciekawa książka, napisana świetnym językiem i stylem. Należałoby może wysłać większość naszych pisarzy na długoletni pobyt poza Krajem, w celu podniesienia ich umiejętności wysławiania się do poziomu Magdy Dygat.gd