Friday, 30 January 2015

Alix Girod de l'Ain - "Po nie swoich stronach łóżka"

Alix Girod de l'Ain - „Po nie swoich stronach łóżka”

W innym wydaniu to „Kobieta na Marsie, mężczyzna na Wenus”. On 42, ona 36, teściowa 62. On od 15 lat rozwija przedsiębiorstwo wynajmu maszyn budowlanych, ona, w chwilach wolnych od zajęć domowych, handluje sztuczną biżuterią. Jest jeszcze pies, dwoje dzieci i ciągnący się remont chałupy. Ona znużona codziennymi domowymi obowiązkami wpada na pomysł zamiany z mężem zajęć i pozycji zawodowych. Takie sobie qui quo pro, które miało rozśmieszyć czytelnika.

Tylko, że od samego początku coś tu nie gra. Bo już na 20 stronie poznajemy atmosferę w tej rodzince:
„Bokserski hak, który wylądował na słowiańskich kościach policzkowych Hugona wraz z okrzykiem: „Masz, palancie!”, jasno wykazał, że, po pierwsze, Ariana postanowiła od tej chwili walić pięścią, a po drugie - u Marsiaców zanosiło się na okres silnych turbulencji”.

Turbulencje to są w samolocie, a tu jest rynsztok. Sam nie wiem dlaczego dalej „to-to” czytałem, ale skoro już przeczytałem to się z Państwem podzielę, aby ustrzec Was przed tym dyskomfortem. Otóż Ariana, po zostaniu dyrektorem firmy, wykorzystała seksualnie podległego pracownika, a w przedszkolu, do którego uczęszczały ich dzieci, rozpuściła plotkę, że jej mąż to pedofil. Hugo, z kolei, został męską dziwką, by skłonić do zakupu biżuterii zwiędłe staruszki. Do tego 62-letnia teściowa kopuluje z małym, młodym Marokańczykiem.
TO NIE JEST ŚMIESZNE, TO JEST OBRZYDLIWE, /a w dodatku beztalencie/