Saturday, 24 January 2015

Jerzy ŻUŁAWSKI - "Zwycięzca"

Jerzy ŻUŁAWSKI - „Zwycięzca”

Nieznana mnie kontynuacja kosmicznego bestsellera „Na srebrnym globie” Jerzego Żuławskiego, bestsellera pokolenia mojej babci, mojej mamy, a i mojego. Dopiero po inicjacji legendarnym Żuławskim sięgało się po Lema. Zaczynam lekturę z pewną rezerwą, bo wydaje mnie się dziwne, że przez 70 lat nie słyszałem o tych dwóch dalszych tomach. Również na „lubimy czytać” omawiana druga część doczekała się tylko 3 opinii, wobec 21 - pierwszej.

I wszystko okazało się jasne, bo ta część jest ANTYKLERYKALNA. Jest nieprofesjonalnym TRAKTATEM SOCJOLOGICZNYM I TEOLOGICZNYM, ale przede wszystkim to STUDIUM WODZENIA MOTŁOCHU /zwanego ludem/ ZA NOS, INDOKTRYNACJI I MANIPULOWANIA NIM. Wszyscy zauważą analogie do KOŚCIOŁA RZYMSKIEGO, jego doktryn, dogmatów i „nauczania”, ja natomiast mam przed oczami wydarzenia świeckie, w których uczestniczyłem: więc poparcia dla Gomułki w 1956, i opluwanie go w 1970, oraz daty 1970 i 1980, gdy idol Gierek stał się złodziejem w opinii bezmyślnego tłumu..

Na pocieszenie naczelny „czarny” /Elem/, też znajduje pogromcę w swoim podwładnym /Sewin/.

Pierwszy tom zakończył się odejściem Starego Człowieka /Boga/, a drugi - zaczyna się oczekiwaniem na jego paruzję /powrót/ w odmłodzonym ciele Zwycięzcy. Społeczności zniewolonej przez Szernów przewodzi Malahuda /analogia do sytuacji Żydów w Cesarstwie Rzymskim, w I w n.e./ , który utracił wiarę /12/ i stał się realistą, podczas gdy lud pielgrzymuje../15/

„Nie w mocy Malahudy było zakazać tych pielgrzymek, tradycją wieków uświęconych, choć niechętnym na nie patrzył okiem, widząc, jak Bracia lud demoralizują i odciągają od zadań życia realnych, obiecując mu rychłe już przyjście Zwycięzcy...”
Coś na wzór problemów ziemskich. Ale Zwycięzca ponoć przybył: /30/
„..błysła ponad ich głowami lśniąca kula ogromna i spadła na sam środek biegunowej równiny i.. .wyszedł z niej człowiek jasnowłosy, do księżycowych ludzi podobny, jeno dwakroć przenoszący ich wzrostem i dziwnie jasny, śmiejący się a mocarny..”.
Malahuda zdaje sobie sprawę, że.../36/
„....że żaden Zwycięzca nigdy przez nikogo naprawdę nie był przyobiecany i że wszystkie proroctwa były jeno wyrazem tęsknoty ludu, uciemiężonego.....”
Przeto Marka, uważanego za Zwycięzcę /Zbawiciela/ ostrzega: /98/
„...pamiętaj, że od dzisiaj, kiedy ty przyszedłeś, nie ma już nadziei, a więc musi być jawa!”

Oczywiście, natychmiast narasta konflikt między Państwem a Kościołem /Malahudą a mnichem Elemem/. Malahuda odchodzi, Marek rozgramia szernów , a potem prowadzi z kapłanką, wnuczką Malahudy - Ihezal, gadkę rodem z Junga:

„-Słuchaj! czy ty wierzysz, że ja jestem owym, przez proroków waszych zapowiedzianym Zwycięzcą? Wierzysz naprawdę?
Ihezal spojrzała na niego szeroko rozwartymi oczyma
-Ja WIEM o tym — odrzekła”.
Marek daje jej pierścień upoważniający do reprezentowania oraz …..poczucie wstydu.
Nie będę dalej zdradzał treści, która jest inspirowana Biblią i stanowi jej alternatywę. Jak wiemy głównym problemem religii judeo-chrześcijańskiej jest kwestia podejścia do przyjścia Mesjasza, po grecku Chrystosa, a u Żuławskiego przedstawia się tak: /225/
„Wyście tam już Zwycięzcę powitali — ja czekam na niego dopiero. Nie tak, jak Choma, który, jako mnie słuchy dochodzą, tego uznać nie chce i wieści przybycie innego, prawdziwego Zwycięzcy. Nie — ja czekam, aby ten, który przybył, stał się Zwycięzcą. Niemniej przeto czekam”.

Jedni stale czekają na mesjasza, a inni już się doczekali, ale ilość opcji jest o wiele większa, a sprowadzają się one do cynicznej walki o władzę, w czym przoduje mnich Elem. Stronę dalej Malahuda wygłasza cenne credo: /226/

„Starość moja nauczyła mnie jednej rzeczy wielkiej: każde przedsięwzięcie jest błogosławione, gdy skutek je uwieńczy pomyślny i błogi. Zbyt wiele klęsk i upadków w życiu widziałem, aby się cieszyć zamiarami albo zaliczać wdzięczność i uwielbienie z góry na poczet czynów, które mają być spełnione dopiero”.

Ukoronowaniem aluzji do katolicyzmu jest zdanie: /517/

„.....dziewica Ihezal; wielkie jest prawdopodobieństwo, iż w nagrodę cnotliwego życia swego wzięta była żywcem na Ziemię, gdzie mieszka Stary Człowiek i duchy dobre, opiekujące się pokoleniami ludzkimi na Księżycu...”

Koniec Zwycięzcy Marka poznajemy w trzech wersjach, skrajnie się różniących w interpretacji wydarzeń, przy czym trzecia jest parodią Ewangelii, a najlepsze jest to, że skarłowaciali ludzie księżycowi chętnie politykują cy i stwarzający łatwo różne frakcje mówią PO POLSKU.
Drugi tom jest znacznie lepszy od pierwszego, a przede mną - trzeci.
A jeszcze płynąca z książki nauka: /517/
„Tak tedy skończył marnie człowiek, który narobił tyle mętu na Księżycu, jak nikt przed nim i z pewnością nikt po nim nie narobi. Nauka stąd wielka a zbawienna, że władzy we wszystkim trzeba być posłusznym i nie wierzyć nowatorom, którzy ino ku złemu a ku nieszczęściu ludzi nakłaniają i wiodą...”