Monday, 26 January 2015

Isaac Bashevis SINGER - "Spuścizna"

Isaac Bashevis SINGER - "Spuścizna"
Omawiając poszczególne utwory Singera /1902-1991/, /laureata Nobla 1978/, gubimy filozofię jaką wyznawał i uprawiał, bez której nie można w pełni zrozumieć głębi jego utworów. Dlatego uważam za wskazane podanie paru szczegółów o jego "guru", do którego wielokrotnie się przyznawał. A był nim Baruch SPINOZA /1637-77/, o którym piszę na podstawie artykułu Leszka Kołakowskiego.
Już na wstępie Kołakowski podkreśla skrajną rozbieżność opinii o Spinozie: od bezbożnika i wroga Boga, poprzez panteistę, utożsamiającego Boga z Naturą, aż po człowieka opętanego Bogiem, głęboko religijnego.
Spinoza uważał, że istnienie Boga wynika z Jego istoty, czyli z definicji. Przyczynowość w świecie jest absolutna, nie zachodzą przypadki; wolna wola jest przesądem gminu. /Kamień, co ze skały spada, gdyby myślał także mógłby wyobrażać sobie, że z własnej woli, na własne życzenie spada. Nasza wolność mniemana nie różni się od tego kamienia wolności/.
Nasuwa się, w związku z powyższym, pytanie: czy wolno nam karać ludzi za ich występki, wiedząc, że rządzi ich czynami nieuchronna konieczność? Tak, tępimy przecież jadowite węże, nie pytając, czy mają wolną wolę, i podobnie, w imię zbiorowego interesu, musimy karać przestępców.

Rozumem obdarzeni są nieliczni. Gdy rozum nami włada, gdy znamy siebie i świat, rodzi się w nas umiłowanie Boga. Jest to miłość szczególnego rodzaju, nie taka zwyczajna, ale miłość, której ni naruszyć nie może, miłość intelektualna. Gmin rozumu nie ma, a jeśli przestrzega reguł moralnych, to zwykle ze strachu marnego przed piekłem. I właśnie tu pojawia się rola religii: zalecanie godziwego życia. Problem w tym, aby owa religia głosiła pokój i pojednanie ludzi, a nie budziła fanatyzm, nienawiść do innych i rządy despotyczne.

Kołakowski tradycyjnie kończy omówienie poglądów filozofa pytaniami. W przypadku Spinozy one brzmią:
Gdy się głosi bezwzględną, bezwyjątkową władzę naturalnej przyczynowości i nieobecność wolnej woli w naszych uczynkach, czy można bez sprzeczności wierzyć, że jest zło i dobro moralne w ludzkim świecie?
Czy można prawdziwie żywić miłość do Boga jeśli wiemy, że jest to moc bezosobowa, z konieczności własnej natury działająca? I w jakim sensie bezosobowy Bóg może być nazwany dobrym ?
Czy gdy znamy przyczyny naszych namiętności i afektów, one znikają? Czy na przykład, jak sądził Spinoza, smutek znika, gdy wiemy skąd pochodzi?

A książka, jak wszystko Singera, według mnie - znakomita.