Tuesday, 20 January 2015

Jerzy ŻUŁAWSKI - "Na srebrnym globie"

Jerzy ŻUŁAWSKI - „Na srebrnym globie”

Aby w pełni docenić wartość tej książki, napisanej 114 lat temu, czytelnik winien dysponować wyobrażnią /i dobrą wolą/ aby uwspółcześnić założenia i rozwiązania techniczne proponowane przez autora, gdyż i tak cała ta podróż na Księżyc jest jedynie pretekstem do przedstawienia problemów, nazwijmy to skrótowo - duchowych CZŁOWIEKA. Zamieńmy więc Księżyc na jakąś tam alfę czy betę, napęd pojazdu kosmicznego na jakiś hybrydowy, a bohaterów wyposażmy w lasery. Czyli inaczej ujmując, nie czepiajmy się naiwności technicznych, a skupmy się na wartościach humanistycznych, bo naprawdę warto. A poruszonych problemów niemało.

Np. samotność, w szczególe Jana Koreckiego. Część recenzentów uważa ją za zasadniczy problem bohatera. Oczywiście tak, ale to nijak nie wiąże się z wyprawą; to jest SKRZYWIENIE jego osobowości. Wystarczy jeden cytat:

„Pali mnie jakaś straszna gorączka, gdy na nich patrzę, gdy myślę o nich. Żyjąc na Ziemi przez trzydzieści sześć lat, należałem do tych — przyznaję dziś — szaleńców, dla których istnieje jedna tylko miłość: wiedzy, i jedna tęsknota: za prawdą. Teraz zaczynam tęsknić za tą wielką tajemnicą wieczystego życia, którą ma w sobie kobieta, i za tym świętym obłędem, w którym się owa tajemnica objawia — za miłością...”
Trzydziestosześcioletni prawiczek !!! On sam skazał się na samotność ZAWSZE i WSZĘDZIE. Konsekwencje tego spaczenia obserwujemy już na Księżycu, gdy jego libido ukierunkowuje się obsesyjnie w stronę jedynej kobiety tam obecnej:
„Kochałem tę kobietę, kochałem ją nawet więcej, niźli to zdolny jestem dziś wyrazić, ale miłość to była jakaś dziwna...”
Bo to nie miłość, a niezaspokojony popęd płciowy plus opóżniona, o jakieś 20 lat, fascynacja cudownością KOBIETY.
Autor, a za nim niektórzy recenzenci, wciskają nam wizję „skarłowaciałego” fizycznie i psychicznie księżycowego społeczeństwa, wskutek ponoć wad genetycznych przyniesionych z Ziemi, jak i rozmnażania się w rodzinie. Jest to prymitywne odczytanie BIBLII, jako, że wszyscy jesteśmy potomkami Adama i Ewy, ale o rzekomym kazirodztwie w Piśmie będzie później, a teraz przyjrzyjmy się tym „niedobrym” kanonom zasad życia społecznego. Proszę Państwa! Czytajcie uważnie! To NIE GENY, a księżycowa EWA, matka całego księżycowego ludu naucza syna:
„-Mamo, a co ja będę robił z tymi siostrzyczkami?
-Co ci się spodoba, mój maleńki, będziesz je bił, kochał, drapał, pieścił, wszystko, co ci się spodoba! A one będą cię słuchały i pracowały za ciebie, gdy dorosną, wiesz?
A dziewczątka... Tak mi się zdaje, że dziewczątka te są stworzone na to, aby podlegały. Nie będą może nawet rozumieć swej krzywdy — szczęśliwe, gdy ich brat, mąż i pan będzie czasem wobec nich łaskawy...”
To jakich norm społecznych się spodziewać, gdy wodzem zostaje tak nauczany syneczek?
Ale przejdżmy do Boga-Koreckego, nazywanego Starym Człowiekiem i mechanizmu tworzenia się religii. Jest ON - INNY; jest Kapłanka i jest SŁOWO. SŁOWO - LOGOS objawiane przez Boga i księgi przywiezione z Ziemi. Tylko, że zdolność percepcji nowego ludu bożego jest zerowa. IM TYLKO WYDAJE SIĘ, ŻE WIEDZĄ, CO GŁOSI SŁOWO. Sprecyzuję to per analogiam.
Żydzi czytają Torę ponad 2000 lat, chrześcijanie stworzyli hermeneutykę i egzegezę, aby zrozumieć Biblię, a mój Wielki Nauczyciel ks, J. Tischner mówi....
/Cytuję fragment mojej recenzji „Tischner czyta Katechizm”/
„I jak ja mam nie kochać Tischnera, gdy czytam jego słowa: „POKUSA TOTALITARNA JEST W GRUNCIE RZECZY POKUSĄ RELIGIJNĄ” i podpiera się KIERKEGAARDEM: „To Kierkegaard mówi, że w IMIĘ RELIGII ZAWIESZASZ MORALNOŚĆ”.

Tischner mówi też o niebezpieczeństwie płynącym z błędnego zrozumienia przesłania Boga. Zaczyna od ofiary Abrahama:

„...Abraham próbował przełożyć wezwanie Boga na język WŁASNEJ WYOBRAŻNI......i usłyszał „DAJ SYNA”.....Tak Abraham usłyszał....Bo co POWIEDZIAŁ PAN BÓG, tego NIE WIEMY... DLACZEGO TAKA MYŚL W OGÓLE W CZŁOWIEKU POWSTAŁA? .......była to pierwsza pokusa religijna”
.
Wprawdzie wg św.Tomasza „nie możesz być pewien co naprawdę Bóg do ciebie powiedział, w gruncie rzeczy pewne jest tylko, żę ty tak usłyszałeś, że tak GO zrozumiałeś”; przeto powinieneś poradzić się „MĄDRYCH”, jednakże wg Tischnera:
„.....problem polega na tym, że kiedy masz takie /tj „daj syna”,”zabij sąsiada”, „daj komuś po łbie” –przyp.mój/ religijne przeżycie, to już Tomasza nie czytasz. Bierzesz łom i walisz..”.

„A wracając do Abrahama i nie tylko, pokusa złożenia ofiary jest pokusą wszelkiego totalitaryzmu. Bo TOTALITARYZM polega na PODPORZĄDKOWANIU JEDNEJ WARTOŚCI - WSZYSTKIE POZOSTAŁE”

I na tym polega rozpacz Boga, który dał ludziom jedynego swojego syna Logos, a oni nie są w stanie go zrozumieć. Podług tego wzoru Żuławskiego - Stary Człowiek uświadamia sobie, że lud księżycowy nie jest w stanie go zrozumieć. I odchodzi.