Wednesday, 7 January 2015

Adam HANUSZKIEWICZ - "Kobieto! Boski diable"

Adam HANUSZKIEWICZ - “Kobieto! Boski diable”
W rozmowie z Renatą Dymną i Januszem B. Roszkowskim
W posłowiu wydanej pośmiertnie książki Hanuszkiewicz /1924-2011/ mówi:
„Ci wszyscy, o ktorych wspomniałem w toku tych rozmów, są przecież moim wyobrażeniem o nich samych, więc jeżeli przez moje okulary widzę ich właśnie tak, jak widzę, to będę winien błędnego ich obrazu, jesli poczują się dotknięci jakimś moim fałszywym osądem”.
To ważna i ASEKURACYJNA uwaga, a ja z kolei „przez moje okulary” widzę Hanuszkiewicza jako obiekt marzeń dziewcząt z mojego pokolenia tj urodzonych, jak ja, koło 1943 roku. Bo w Łapickim gustowały starsze panie, a Pluciński nie osiągnął tej klasy jak tych dwóch amantów. Dodajmy, że Hanuszkiewicz zachował grono wielbicielek nawet wtedy gdy pojawili się Cybulski i Hłasko. A to duża sztuka !!
Bazą książki są rozmowy toczone w czasie wakacji 2001 roku, ktore opracowane i dopieszczone przez artystę, zostały wydane dopiero pośmiertnie, zgodnie z jego wolą. W ostatnim okresie teatralnej twórczosci Hanuszkiewicz przeżywał fascynację ojcem współczesnego teatru, Augustem Strindbergiem /1849-1912/, którego obsesyjna nienawiść do kobiet zaczęła się prawdopodobnie od porzucenia przez „la femme fatale” Dagny /1867-1901/, póżniejszą Stanisławową Przybyszewską. Kto nie zna jej tragicznego końca z ręki Emeryka, niech koniecznie się tym zainteresuje, bo historia tej MUZY jest arcyciekawa. To o wiele ciekawsze niż ostatnio recenzowana przeze mnie „Rebeka” du Maurier.
Po przeczytaniu zrozumiałem STRACH Hanuszkiewicza przed publikacją tych rozmów za jego życia. Bo to jest jedna, wielka KOMPROMITACJA. Bo to jest już, nie pokaz MIZOGINII, lecz CHAMSTWA. Bo wyrażanie się o kobietach per BABY, chamstwem niewątpliwie jest. Bo dwóch facetów, aktor-reżyser i tłumacz ze szwedzkiego POZJADALI WSZYSTKIE ROZUMY i wyrażają autorytatywne zdanie na każdy temat.
Jeden - bez matury, przyszedł do Polski z Berlingiem, czyli jak OBECNIE parszywie niektórzy mówią, z „sowieckim okupantem” i zdał eksternistyczny egzamin „na aktora” w 1946 r. Drugi /ur.1940/ - studiował /jak długo? - wikipedia nie podaje/ polonistykę na Uniwersytecie Toruńskim. Wolność jest, więc podobno każdy ma prawo gadać, co mu ślina na język przyniesie, choć nie ma ku temu legitymizującego wykształcenia. Tak i mnie wolno wytknąć wypowiadane autorytatywnie bzdury. Ograniczę się do dwóch, przejrzystych dla każdego.
Na stronie 87, Roszkowski powołując się na Starowicza, twierdzi, że
„...aż 90 proc. Polek i Polaków uważa seks przedmałżenski i pozamałżeński za niemoralny..”
Tymczasem na SKRAJNIE PRAWICOWYM portalu Fronda.pl czytam:
„Stosunki przedmałżeńskie. Za niemoralne uważa je 22 proc. Polaków. Za rzecz obojętną moralnie uznaje je 21 proc. badanych, za akceptowalną - 44 proc....
Seks pozamałżeński. Nie zgadza się z nim 71 proc. naszych obywateli...”.

Na stronie 38 czytam:
„...Homoseksualne zachowania są wśród niemal WSZYSTKICH zwierząt na porządku dziennym...” /podk.moje/

A w internecie znajduję:
„ Dr. Antonio Pardo, profesor bioetyki na Uniwersytecie Nawarra w Hiszpanii wyjaśnia:
Mówiąc poprawnie, homoseksualizm NIE WYSTĘPUJE wśród zwierząt... Ze względów przetrwania gatunku instynkt rozrodczy jest zawsze ukierunkowany ku osobnikowi odmiennej płci. Dlatego zwierzę nie może być nigdy homoseksualne samo w sobie. Jednakże interakcja z innymi instynktami (w szczególności z instynktem dominacji) może mieć skutek w postaci zachowań pozornie homoseksualnych. Zachowanie to nie musi odpowiadać homoseksualizmowi zwierzęcemu. Oznacza to tyle, że zachowania seksualne zwierząt zawierają aspekty wykraczające poza reprodukcję”. /podk.moje/
Do tego wszystkiego dwóch obleśnych starców stojących nad grobem debatuje „nad minetą w burdelach”, odgrzewa stare dowcipy i dykteryjki, wykazując ukontentowanie sobą. Nie rozumiem uczestnictwa kobiety, Renaty Dymnej, w tym żałosnym spektaklu.
Na koniec przypomnę, że Hanuszkiewicz był przez „warszawską ulicę” wielokrotnie krytykowany za traktowanie kolejnych żon.
KSIĄŻKA NIEPOTRZEBNA, PSUJĄCA DOBRE WSPOMNIENIA O NIEWĄTPLIWIE WYBITNYM REŻYSERZE.

PS. Znalazłem jeden pozytyw /str.19/
„Mąż powinien mieć wyrobione zdanie o wierności żony - wolno mu się mylić, nie wolno mu się wahać”