Wednesday, 21 January 2015

Jeffrey ARCHER - "Dziennik więzienny II"

Jeffrey ARCHER - „Dziennik więzienny II”

Nie znam „Dziennika więziennego I”, nie wiem też za co siedział; znam natomiast jego „Ewangelię wg św, Judasza” oraz „Kane i Abel”, jak i kontynuację tzn „Córkę marnotrawną”. Ze zdziwieniem zauważyłem w tym momencie, że na „lubimy czytać” jest moja recenzja tylko tej pierwszej książki /7 gwiazdek/. No to będzie druga, ale niezbyt przyjemna.

Jedyna śmieszna sekwencja w książce to fragment listu: /str.13/

„Jeżeli nie dostałeś tego listu, daj mi znać, to przyślę ci drugi”.

Autor opisuje 67 dni pobytu w luksusowym areszcie śledczym, tak luksusowym, że przypominają mnie się opowieści starościca Wolskiego, w których szlachcic wybierając się do odsiedzenia wyroku brał z sobą kuzyna, „panienki” i zapas jadła i napitków. Bo kłopoty autora-więżnia są żenujące:

str.28: „...tygodniowo przysługują mi tylko dwa cienkie i małe ręczniki /trzy stopy na jedną/. Jeżeli zamierzam chodzić na gimnastykę pięć dni w tygodniu i za każdym razem brać później prysznic,,,”
str.32: „...w wielu więzieniach na jedna celę z jedną toaletą przypada trzech skazańców...”
str.42: „..Czternaście godzin w celi, przypominam, siedem na sześć kroków...”
str.43: „Śniadanie. Płatki Sugar Puffs /moje/, mleko /od nich/. Jajko na grzance /od nich/ i druga grzanka /od nich/ z dżemem /moim/.
Str.64: „Raz na tydzień należy się zgłosić na zmianę prześcieradeł, poszewek, ręczników i stroju gimnastycznego. Mam teraz sześć ręczników i do wymiany niosę cztery. Dostaję cztery czyste...”

Do tego otwarte cele, luksusowa sala ćwiczeń, olbrzymi spacerniak, telewizor w celi - tyle atrakcji, że brakuje czasu na sensowne pisanie. Bo Z DOBROBYTU PANU AUTOROWI WE ŁBIE SIĘ POKRĘCIŁO!!

Czyli Archer zakpił z czytelnika, połączył przyjemne /więzienne luksusowe sanatorium/ z pożytecznym /dochody z omawianej książki/, a bezczelność swoją i żądzę mamony rozszerzył do 3 tomów swojej odysejki.