Tuesday, 5 August 2014

Witold GOMBROWICZ - "Kosmos"

Witold GOMBROWICZ - “Kosmos”

W przypadku Gombrowicza przed przystąpieniem do recenzji należy poczytać jego „Dziennik”. W przypadku „Kosmosu” najlepiej zacząć od str,65 „Dziennika 1967-69”, gdzie, w trakcie rozmowy z Dominikiem de Roux, autor mówi:
„W „Kosmosie”.. ..mój bohater zauważa szereg anomalii, drobnych, mglistych, z których każda nic prawie nie znaczy, ale wszystkie razem jakby coś chciały wyrazić.. Wróbel powieszony na drucie, patyk powieszony na nitce, coś jak strzałki na suficie, wskazujące kierunek, dyszel który też jakby coś wskazywał.. I to „coś”, zasilone innymi przeżyciami mego bohatera, jego fatalną miłością do Leny, poczyna przybierać charakter coraz gwałtowniejszej insynuacji wieszania... powieszenia.. Leny ? W pewnym momencie mój bohater, jakby w niecierpliwości, spragniony dopowiedzenia szarady, do łańcucha wieszań dołącza jedno własne: wiesza na haku kota, którego zadusił. To akt nielojalny i perwersyjny, bo stanowi przeskok ze świata wewnętrznego w zewnętrzny, to jakby osaczanie siebie samego. Ale jest w tym jakaś głęboka konieczność duchowa”.
Czytajmy dalej wyjaśnienia autora: /tamże, str 66/
„Dlaczego bohater „Kosmosu” wsadza palec w usta wisielcowi ? Żeby - jest tego świadomy - połączyć w sobie tym aktem „wieszanie” z „ustami”. Dotąd to się działo w nim na osobnych torach. Dręcząca go do szału asocjacja ust Leny z okropnymi ustami Katasi jakoś nie chciała mu się połączyć z owym „wieszaniem”, które go osaczało jakby z innej strony. Więc teraz on sam to skojarzy w sobie własnym swoim czynem; zapewne by sobie ułatwić powieszenie Leny z powodu ust. To w nim dojrzało do skojarzenia... ...Mogłoby się zdawać, że w „Kosmosie” wsadzenie palca trupowi w usta jest zabiegiem równie „nielegalnym”, co uprzednie powieszenie kota. A jednak nie - albowiem to już nie ten sam człowiek, on już jest teraz „po drugiej stronie”, po stronie świadomego stwarzania siebie. To z kotem, to była nieudolna próba. Teraz on już wie czego mu trzeba, rozzuchwalił się i chce mieć siebie zdolnym do powieszenia Leny”.
I jeszcze poniekąd podsumowanie: /tamże str.133/
„Kosmos” - „jest o samym stwarzaniu się tej historii, o stwarzaniu się rzeczywistości, o tym jak ona niezdarnie, kulawo, rodzi się ze skojarzeń naszych... jakżeby takie formowanie nie miało wywołać zgrzytów, oporów, fałszów, co chwila niezdarna konstrukcja zapada się w chaos. „Kosmos” jest powieścią, która sama się stwarza, podczas pisania”
Z tym Gombrowiczem to kłopot, bo po takim autorskim dictum, cóż ja mogę dodać ? Chyba tylko o „małym intymnym świecie”, o mikroświatku jaki stwarza sobie pan Leon lepiąc kulki z chleba i tworząc dziwaczne nowotwory językowe, bo „gdy się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma”