Monday, 18 August 2014

Olga TOKARCZUK - "Dom dzienny, dom nocny"

Olga TOKARCZUK - “Dom dzienny, dom nocny”
Po nieudanym spotkaniu z debiutem Tokarczuk pt „Podróż ludzi Księgi” pokładałem nadzieję, że napisany 5 lat póżniej „Dom....” spełni moje oczekiwania na tete a tete z dobrą literaturą. Niestety, srodze się zawiodłem. Po 30 stronach po raz pierwszy przydrzymałem, po 70 - znużony poszedłem spać, a, że jestem uparty dobrnąłem do str, 168, gdzie pojawiła się nowa postać - Ergo Sum /”Więc Jestem”/ wcinająca ludzkie mięso. O mojej cierpliwości niech świadczy fakt, że przeżyłem wstawki filozoficzne, w tym korzystającą z „cieni” Platona, bzdurną baśń o monstrum, którego prąd się nie imał, więc go załatwiono spuszczeniem wody ze stawu, historię świętej z głową Jezusa, pederasty, który chciałby być kobietą, chorego psychicznie Frosta, równie chorą Krysię, która najpierw czuła się: /str.31/ „jak nie używany do tej pory czajnik”, przeto oddała się nieznajomemu itd itp, aż po wizję, której ni cholery, nie rozumiem: /str.132/
„- Wtedy pojęłam o świecie całą prawdę - że to czas uniemożliwia światłu dotarcie do nas. Czas nas oddziela od Boga i dopóki jesteśmy w czasie, jesteśmy uwięzieni i wydani na pastwę ciemności. I dopiero śmierć nas uwalnia z jego oków, ale wtedy nic nie mamy już do powiedzenia o życiu...”
BEŁKOT. Po odłożeniu książki, której podstawowym składnikiem są sny, zacząłem myśleć o koszmarach, jakie mnie nachodzą ledwie zamknę oczy. Jeden z nich to zjawa mojej nauczycielki języka polskiego z Liceum nr.35 w W-wie, skądinąd miłej i mądrej - Różańskiej, która staje u wezgłowia mojego łóżka i żąda: „Powiedz, co poeta chciał nam powiedzieć ?”. Budzę się spocony, a na jawie myślę racjonalnie, więc odpowiadam retorycznym pytaniem: „A pani wie ? Skąd ?”.
I teraz idę tym śladem i wertuję wszystkie recenzje omawianej książki. I szukam, szukam, lecz nie znajduję odpowiedzi na pytanie: „Co Tokarczuk chciała powiedzieć? I komu ?”. Znajduję ino przymiotniki:
Melancholijny, nostalgiczny, oniryczny, liryczny, wieloznaczny, lunatyczny, wyciskający łzy, wyrównujący dylematy /???/, magiczny, niesamowity, poetycki, czarujący, niezwykły, zawieszony między jawą i snem itd itp
Jeszcze perełka tj superbanał z „GW”:
„...zachęca do otwarcia się na tę niełatwą próbę jaką jest nasza własna, niepowtarzalna egzystencja.”.
Kto banialuki i dyrdymały lubi niech se Tokarczuk czyta, bo JA JUŻ NIE.