Friday, 8 August 2014

Kira GAŁCZYŃSKA - "Jeszcze nie wieczór"

Kira GAŁCZYŃSKA - "Jeszcze nie wieczór"

Banalna historyjka o leczeniu złamanej nogi należącej do pani Sonii, która znała i zna w Polsce wszystkich, dzięki czemu korzysta ze znajomości i protekcji. Niestety, ta cała historyjka, ubarwiona bardzo sztucznymi dialogami jest tylko PRETEKSTEM do wyrażania BARDZO ODWAŻNYCH OPINII PRZEZ KIRĘ GAŁCZYNSKĄ na temat ważnych postaci tak w PRL-u, jak i w obecnej Polsce do chwili obecnej.
I TEJ KONWENCJI NIE JESTEM W STANIE ZAAKCEPTOWAĆ, bo chowanie się ze swoimi antypatiami, jak i sympatiami, za plecami wymyślonej przez siebie pani Sonii jest NIE FAIR. Nie znoszę np głupiej Fotygi, ale mówię to jako Wojciech Gołębiewski, natomiast Gałczyńska wymyśla scenę z Sonią rozmawiająca z Kaczyńskimi, by wtrącić:
„ do prezydenta dobija się oczekująca od dawna była minister spraw zagranicznych Anna Fotyga. NA ŻYWO JEST TAK NIESYMPATYCZNA JAK W TELEWIZJI. WYBLAKŁE, WYCHODZĄCE Z ORBIT OCZY Z WIDOCZNĄ NIECHĘCIĄ OMIATAJĄ WSZYSTKO WOKÓŁ, A DO TEGO TEN ZGRYŻLIWY GŁOS..” /podkr.moje/
Twierdzę, że banalna beletrystyka nie jest odpowiednim miejscem, do wyrażania osobistych animozji autorki, a jeszcze bardziej do apoteozy postaci kontrowersyjnych jak np Borejsza. Sonia zaczepia syna Borejszy:
„- Pan profesor Borejsza, prawda ?... ..Nazywam się Sonia Gasztołd. Moja matką była Tamara Gasztołd, której pana ojciec, także Jerzy, kilka razy w życiu pomógł. Chcę, żeby pan o tym wiedział, zwłaszcza w czasach, gdy na wszystkich partyjnych obywatelach komuny wiesza się ostatnie psy...”
Tylko, ze BRACIA BENIAMIN i JÓZEF GOLDBERG czyli BOREJSZA i ROŻAŃSKI nie byli zwykłymi „partyjnymi obywatelami komuny”. Borejsza tworzył z Wanda Wasilewską ZPP, a następnie został oddelegowany z Moskwy do stworzenia w Polsce systemu kontroli wszelkich publikacji. Miłosz pisał o nim w swoim „Alfabecie”;
„Najbardziej międzynarodowy z polskich komunistów. (…) z niczego zbudował, poczynając od 1945 roku, swoje państwo książki i prasy. „Czytelnik” i inne domy wydawnicze, gazety, tygodniki, wszystko od niego zależało – posady, przyjęcie książek do druku, honoraria. Byłem w jego stajni, wszyscyśmy byli”.
Jego brat, płk RÓŻAŃSKI, dyrektor Departamentu Śledczego MBP, był wyjątkowym sadystą, który znęcał się psychicznie i osobiście torturował więżniów politycznych, za co został skazany zaledwie na 15 lat. /Wyszedł wcześniej na mocy amnestii/.
Gdy nastali BRACIA GOLDBERG pani Kira Gałczyńska miała lat 10, lecz jej ojciec Konstanty Ildefons korzystał sowicie z dobrodziejstw, którymi nagradzał Beniamin vel Jerzy Borejsza. Opisał to dokładnie w „Zniewolonym Umyśle” Miłosz, ukrywając poetę, notabene przeze mnie bardzo lubianego i cenionego, jako GAMMĘ - pijaczynę, bez kręgosłupa.
Nie sposób wymienić tu listy osób ocenianych przez autorkę w skali białe/czarne, bez barw pośrednich. Rozlicza się nie tylko z osobami lecz i instytucjami podważając kompetencje ortopedów ze szpitala na Solcu czy pastwiąc się nad ośrodkiem rehabilitacyjnym w Konstancinie. To mnie zresztą szczerze rozbawiło, bo ja naprawdę nacierpiałem się podczas rehabilitacji w Kanadzie.
Parafrazując Kwaśniewskiego powiem: „Pani Kiro, nie idż Pani tą drogą”
PS Autorka oceniając książkę Tuszyńskiej o Wierze Gran zadaje retoryczne pytanie:
„Po co było taką książkę pisać ?”
NO WŁAŚNIE !!!