Sunday, 17 August 2014

Olga TOKARCZUK - "Podróż ludzi Księgi"

Olga TOKARCZUK - “Podróż ludzi księgi”
Kiepsko z polską literaturą, skoro Polskie Towarzystwo Wydawców Książek uznało omawianą bajkę za najlepszy debiut prozatorski lat 1992-1993. Bo bajka, a ściśle baśń, musi dać szansę czytelnikowi uwierzenia w nią, a już chociażby dyrdymały o homunkulusach pływających w akwariach /str.153/ to uniemozliwiają. Ale gama bzdur jest szeroka: np kobiety lekkich obyczajów: /str.30/
„ w chwili ostatecznej rozkoszy czynią ukradkiem znak krzyża na plecach leżącego na nich mężczyzny i to sprawia, że potem nieszczęśnik nie może się już kochać z inną kobietą..”
Przy recepturze sporządzania majonezu dowiadujemy się: /str.61/
„..że majonez nie zawsze się udaje. Kiedy kobieta bierze się do ucierania majonezu w czasie swojej miesięcznej niedyspozycji, może być pewna, że sos się nie uda..”.
Poszukiwanie czegoś tam np kamienia filozoficznego, Graala czy jakiejś księgi to temat do znudzenia wykorzystany, wyczerpany i oklepany, a autentyczna historia Księgi Smitha dla Mormonów przebija wszelkie fantazje. Aby „umądrzyć” książkę autorka wprowadza elementy dyskursu filozoficznego, lecz na żenująco uproszczonym poziomie. Tak jest np z koncepcją Boga, którą kwituje właściwie jednym zdaniem: /str.57/
„-Boga wszechobecnego, który cały czas działa, totalnej, ŚWIADOMEJ SIŁY, która utrzymuje świat w istnieniu, a NIE ZEGARMISTRZA..” /podk.moje/
Ogolne przesłanie że najważniejsze to mieć cel w życiu i że chodzi w nim „by gonić króliczka, a nie złapać” jest „fajne”, tylko, że nie ma w nim niczego odkrywczego.
Jest to pierwsza książka Tokarczuk, ktorą recenzuję, w dodatku debiutancka; żywię nadzieję, że następna, którą właśnie zaczynam czytać /”Dom dzienny, dom nocny”/ będzie lepsza.