Thursday, 7 August 2014

Denis DIDEROT - "Kubuś fatalista i jego pan"

Denis DIDEROT - “Kubuś fatalista i jego pan”

Jednym z podstawowych pytań dręczących ludzi myślących jest : PRZYPADEK czy KONIECZNOŚĆ ? Tytułowy fatalista wyznaje pogląd, że przyszłość i wydarzenia, które jeszcze się mogą wydarzyć, są już z góry ustalone i nie mogą być zmienione przez żadne działania pojedynczego człowieka lub nawet całej ludzkości. A więc konieczność /jej uosopobieniem dla Greków była ANANKE/, owo nieodwołalne FATUM, które wykpiwywali przeciwnicy uważając je za „argument lenia”. Stąd powstało też retoryczne pytanie: „dlaczego Hiob nie poszedł do dermatologa ?”. Diderot przedstawia ten problem juz na pierwszej stronie:

„Kubuś: ... wszystko, co nas spotyka na świecie dobrego i złego zapisane jest w górze.
PAN: Oto mi wielkie słowo.
KUBUŚ: Mówił jeszcze, iż każda kula, która wylatuje na świat z rusznicy ma swój adres.
PAN: I miał słuszność…”

Diderot /1713-84/ nie doczekał się publikacji “Kubusia..” /napisanego w 1773/, który został upubliczniony we Francji w 1796 r., by równo 30 lat póżniej ulec konfiskacie. Polskie wydanie opracował Tadeusz Boy-Żeleński /w 1915 r./ i opatrzył wspaniałą przedmową, którą szczególnie polecam Państwa uwadze. Nim przejdę stricte do tematu, chcialbym Państwu również zaproponować lekturę „Przyczynka do podróży Bougainville’a”, którą zachwycałem się pół wieku temu, a teraz odkryłem w zbiorze opowiadań „To nie bajka”. A i jeszcze chciałem wspomnieć o KUNDERY „Kubuś i jego pan: Hołd w trzech aktach dla Denisa Diderota”.

Diderot dał początek nowoczesnej powieści, zrywając z zasadą jedności miejsca, czasu i akcji. Przeplatając i krzyżując nieciągłą narrację pobudza wyobrażnię, zmusza do interpretacji, zaskakuje i stawia pytania. Podobnie otwartą kompozycję mamy np. w „Kordianie” i w „Hamlecie”. Swoje filozoficzne rozmyślania rozpisuje na dwa głosy: gadatliwego Kubusia i leniwie słuchającego Pana. Ta forma stwarza pozory równości pana i sługi, lecz pamiętajmy, że to narzuca przyjęta konwencja. Ale Diderot przede wszystkim prowadzi jednostronny dialog z czytelnikiem, przypominając co chwila, że bohaterowie, jak i wszystkie wydarzenia są zależne od jego woli, bo są przez niego wymyślone. I z jego woli, niekończące się opowieści gaduły Kubusia, którego elokwencja kojarzy się ze Szwejkiem, są przerywane nie tylko dykteryjkami i komentarzami odautorskimi, lecz również przez inne gaduły np Gospodynię, z jej historią pani de la Pommeraye i margrabiego des Arcis, kojarzącą się z „Niebezpiecznymi związkami” Chaderlosa de Laclosa, wydanymi w tym samym czasie /1782/. Diderot drażni czytelnika pobudzając jego ciekawość kolejną opowieścią, aby ją przerwać w kulminacyjnym punkcie. Klamrą spinającą jest historia miłości Kubusia, którą autor kończy alternatywnie.

Stoicki spokój Kubusia, wynikający z jego postawy, że „co ma być, to i tak będzie” zadziwia nie tylko pana, lecz również czytelnika, gdyż prowadzi bądż do niemożności działania, bądż do działania, nazwijmy to, ryzykownego. Tak jest np w opóżnianiu ucieczki przed zbirami. Kubuś uważa, że
„życie upływa na samych qui pro quo. Są qui pro quo miłości, qui pro quo przyjaźni, qui pro quo polityki, finansów, kościoła, urzędu, handlu, żon, mężów…”
Z tego wypływa m.in. jego ocena seksualnego pożycia współmałżonków:

„...to jedyna przyjemność, która nic nie kosztuje; człowiek pociesza się tanim kosztem w nocy po utrapieniach dnia..”.

Najtrywialniejszą jest opowieść o Koziku i Pochewce, a jej treść sugerują same nazwy bohaterów, natomiast najcenniejszą myślą wg mnie jest stwierdzenie:

„...trzy czwarte życia trawi sie na chceniu bez czynienia,... i na czynieniu bez chcenia”.

Miłej /gwarantowanej/ zabawy !!!