Monday, 4 August 2014

Katarzyna GROCHOLA - "Houston, mamy problem"

Katarzyna GROCHOLA - “Houston, mamy problem”

Grochola pisze dla masowego odbiorcy; pisze dobrze z wieloma aluzjami zrozumiałymi dla czytelnika bardziej wyrafinowanego. Przypomina to Joannę CHMIELEWSKĄ, ktorą zawsze bardzo ceniłem, bo lektura jej książek dawała miły relaks. Twórczość obu pań można określić mianem LITERATURY DOBREJ, LECZ NIE WIELKIEJ. Przy ocenie debiutu Grocholi z 1997 roku „Przegryżć dżdżownicę” pisałem: styl OK, zbytnia wulgarność i obsceniczność i dałem gwiazdek 3 ; przy „Upoważnieniu do szczęścia”, z 2003 roku, zauważałem inteligencję autorki, a książkę polecałem jako dobrą rozrywkową lekturę, ocena 7 ; a teraz, omawiając książkę napisaną dziewięć lat póżniej muszę wyrazić podziw nad ELOKWENCJĄ AUTORKI. 600 STRON O /pozornie/ NICZYM !!. To duża sztuka. A za sztukę trzeba płacić, więc 10 gwiazdek.
W tym miejscu zaczynała się moja recenzja omawiająca szczegółowo plusy i minusy tej historii o maminsynku. I wszystko skasowałem, bo doszedłem do wniosku, że nie oddaje to emocji jakim ja, stary dziad, uległem w trakcie lektury. A świadczy o tym fakt, że czytania ostatnich 300 stron nie byłem w stanie przerwać. Głodny, spragniony, z popielniczką pełną niedopałków brnąłem do ostatniej strony.
I postanowiłem Państwu nie psuć lektury ani jednym swoim słowem: LEKTURY OBOWIĄZKOWEJ. Gwarantuję, że nikt nie będzie miał poczucia straconego czasu na przeczytanie tego opasłego tomu. Kończę moją rekomendację mądrymi słowami ze strony 536:
„- Człowiek chce kontrolować świat, urządzać go po swojemu, decydować, a to sprawa Boga, a nie człowieka. Dlatego modlimy się - bądż wola Twoja. Losem człowieka jest umieć się poddać, zawierzyć, zaufać, zostawić Bogu rzeczy, na które nie mamy wpływu... ..Bądż wola Twoja. Poddaj się temu, ale nie jak bezradne dziecko, tylko jak świadomy mężczyzna. Ty jesteś odpowiedzialny za siebie i za swoje wybory..”.