Tuesday, 5 August 2014

John M. COETZEE - "Młodość"

J.M. COETZEE - “Młodość”
Sceny z prowincjonalnego życia
II

Uwagi przed lekturą:
Podsumujmy moje dotychczasowe próby opiniowania twórczości tego niewątpliwie uzdolnionego noblisty, uwzględniając również zdanie Państwa. I tak w zbiorze moich opinii na „lubimy czytać”, liczącym 30 stron, najwyżej uplasował się /na str.4/, dzięki plusom Państwa dla mojej opinii, wygłup Coetzee’go pt „Dzieciństwo Jezusa”, obdarzony przeze mnie 1 gwiazdką. Natomiast jego arcydzieło „Hańba”, któremu dałem na początku mojej obecności na portalu gwiazdek 8 /teraz dałbym 10/ nie znalazło Państwa uznania, przez co jest na 16 stronie. Z następnymi książkami Coetzee jeszcze gorzej: świetny „Mistrz z Petersburga” z moimi 6 gwiazdkami /obecnie dałbym 9/ jest na 25 stronie, „Elisabeth Costello” z moimi 7 /teraz 9/ na 26 str., a „Foe” z moimi 6 /teraz 8/ na ostatniej pozycji, na ostatniej 30 str. Wszystkie wymienione książki zostały przez Państwa ocenione w granicach 5,94-6,84, czyli słabo, bez istotnych różnic. Skala moich ocen tych samych książek rozciąga się od 1 do 10; zobaczymy więc jak będzie z aktualną, znów przez Państwa umieszczoną w podanym przedziale /dokładnie 6.77/.
Uwagi po lekturze:
W 2002 roku Coetzee jest w szczytowej formie; jest po dwóch „the Booker Prize”, sukcesie „Disgrace” /Hańby/ w 1999 i „Boyhood. Scenes from Provincial Life” /1997/. W 2003 opublikuje „Elisabeth Costello” i odbierze Nagrodę Nobla. Publikując omawianą autobiograficzną książkę wykazuje się niezwykłą odwagą, gdyż przedstawia w niej z jednej strony, niezbyt uzasadnioną dla czytelnika, determinację Johna /alter ego autora/ w dążeniu do zostania „artystą”, a z drugiej „niepowodzenia w rolach pisarza i kochanka” /str.193/. Do tego ekhibicjonistycznie opisuje własny egotyzm, a w tym OBRZYDLIWY stosunek do rodziny i kochanek. Widocznie uważa, że „wielkiemu pisarzowi” wszystko wolno i że każde ujawnione zdarzenie, nawet etycznie naganne, zwiększy jego popularność i zachwyt fanów. No cóż, nie mnie pouczać „mistrza”, czy korygować samoocenę jego postępowania. Pozostaje mnie przyznać, że lektura wstrząsająca.
Przejdżmy do dalszych walorów, szczególnie interesujących dla nas – Polaków. Spójrzmy, co pisze o Zbigniewie Herbercie: /str.109/
„Josif Brodski, Ingeborg Bachmann, Zbigniew Herbert: z samotnych traw, miotanych mrocznymi prądami mórz Europy, TA TRÓJKA puszcza w powietrze swoje słowa, które mkną na falach eteru do pokoju Johna, słowa współczesnych poetów, raz jeszcze mówiąc mu, czym moze być poezja... ..dzięki tym słowom cieszy się, że zamieszkuje tę sama ziemię co tamci troje..”. /podkr.moje/
Drugi polski wątek wiąże się z pracą magisterską pisaną przez Johna, na temat twórczości Forda Madoxa Forda /1873-1939/. Otóz Ford był przyjacielem „naszego” Conrada i WSPÓŁAUTOREM trzech książek: „Inheritors”, „Romance” oraz „Nature of Crime”.
Coetzee potrafi również nas rozbawić, np swoimi poglądami na temat tańca: /str.106/
„Taniec ma sens tylko jako namiastka czegoś, do czego ludzie wolą się nie przyznawać. To coś jest sednem sprawy, a taniec stanowi jedynie zasłonę dymną. Gdy mężczyzna zaprasza dziewczynę do tańca, jest to symboliczne zaproszenie do zbliżenia płciowego; kiedy dziewczyna propozycję przyjmuje, symbolicznie zgadza się na takie zbliżenie: taniec jest pantomimą ruchów kopulacyjnych i zapowiedzią rzeczywistej kopulacji. Te paralele są tak oczywiste, że John zdumiewa się, czemu ludzie w ogóle zawracają sobie głowę tańcem. Po co im te stroje, rytualne ruchy, cała ta gra pozorów ?”.
A na koniec „perełka” polityczna, pod którą podpisuję się obiema rękami: /str.100/
„Nie rozumie, co Anglicy mają przeciwko Rosjanom. O ile wie, Anglia i Rosja we wszystkich wojnach od roku 1854 walczyły po tej samej stronie. Rosjanie nigdy nie grozili Anglii najazdem. Czemu więc Anglicy trzymają z Amerykanami, którzy pomiatają tak Europą, jak i resztą świata ?”.