Saturday, 23 August 2014

Ewa BEYNAR-CZECZOTT - "Mój ojciec PAWEŁ JASIENICA"

Ewa BEYNAR-CZECZOTT - “Mój ojciec –PAWEŁ JASIENICA”
KAŻDY POLAK WINIEN PRZECZYTAĆ, bo jak napisał w przedmowie prof. Władysław Bartoszewski: /str.17/
„Wszyscy mamy do spłacenia Lechowi Beynarowi - Pawłowi Jasienicy dług wdzięczności za to, co zrobił w walce o niepodległość Polski i duchową suwerenność Polaków, szczególnie dlatego, że los nie pozwolił mu na satysfakcję pełnej rehabilitacji politycznej i moralnej za życia, a zbieg moralnie przestępczych działań ludzi podłych i ludzi małych przyjmuje w sprawie Pawła Jasienicy wymiar greckiej tragedii”.
Gdyby nie potworna krzywda wyrządzona temu WIELKIEMU POLAKOWI, to wątek Beynara byłby najśmieszniejszy wśród idotyzmów wypowiadanych przez męza Żydówki Szoken, czyli towarzysza WIESŁAWA w i po wypadkach marcowych 1968 r. Jeszcze w trakcie marcowej zadymy, usłyszałem Gomułkę wymieniającego wśród agentów syjonistycznych - JASIENICĘ vel BEYNARA. Zrywaliśmy z moim śp Ojcem boki ze śmiechu, bo właśnie niedawno skończyliśmy czytać pierwsze dwa tomy „Rzeczpospolitej Obojga Narodów” /wyd.w 1967, a wcześniej dyskutowaliśmy o „Polsce Piastów” i „Polsce Jagiellonów” /wyd.w 1963/. Ponadto „od zawsze” czytaliśmy „Tygodnik Powszechny”, z którym Jasienica współpracował. Zacietrzewionego analfabetę Gomułkę ktoś wypuścił w maliny, bo ulica warszawska natychmiast wychwyciła absurd, aby „bandyta” od Łupaszki miał być Żydem. Ośmieszony i zdesperowany tow.Wiesław posunął się do HANIEBNEGO, OHYDNEGO POMÓWIENIA publicznie obwieszczając, że: /str.10-11/
„śledztwo przeciwko Jasienicy zostało umorzone z powodów, które są mu znane. Został on zwolniony z więzienia”
Była to sugestia, że Jasienica wydał towarzyszy broni z wileńskiego oddziału AK, pod dowództwem mjr Szyndzielorza- „Łupaszki”, a aby nie było wątpliwości, dodał: /tamże/
„...wielu członków jego bandy zostało aresztowanych i skazanych przez sąd na karę śmierci”.
Pisarza, umierającego dwa lata póżniej na raka płuc, dobił sługus reżimu Melchior Wańkowicz, który
„nakłaniał Pawła, i to w sposób dość natarczywy.. ..do przyznania się, że jednak zaciągnął jakieś zobowiązania wobec bezpieki...”
Nawiązując do słów prof.Bartoszewskiego o greckiej tragedii, zaznaczmy, że ślub z agentką bezpieki - Neną Zofią Darowską /primo voto O’Bretanny/ wziął na 8 m-cy przed śmiercią i nigdy nie dowiedział się o jej codziennych raportach, pisanych od chwili poznania tj 65 r. /Podobno na kanwie tej historii zrobiono ostatnio film fabularny w Polsce/.
Podkreślmy, że omawiane wspomnienia córki cechuje rzetelność, zwięzłość i szczegółowa faktografia, a fakt, że współspadkobiercą spuścizny Jasienicy pozostaje syn żony-agentki świadczy o sile postkomuny w obecnym aparacie sądowniczym. W normalnie funkcjonującym państwie, z IPN-em pochłaniającym olbrzymie pieniądze, wszelkie prawa powinny być zabrane jeszcze przed jej zgonem w 1997 roku. KAT BBENEFICJENTEM OFIARY !!!