Sunday, 3 August 2014

Hanna KRALL - "Biała Maria"

Hanna KRALL - “Biała Maria”
Ta niestrudzona reportażystka /niestety już dzisiaj 79-letnia/, drążąca szczególnie tematykę polsko-żydowską, córka Salomona Kralla i Felicji Jadwigi z d. Reichold, żegna się omawianą książką z czytelnikami, lecz miejmy nadzieję, że zdanie zmieni. Do tej pory recenzowałem z jej książek tylko „Wyjątkowo długą linię”. Pisałem wtedy:
„Krall jest Żydówką, jej najlepsze reportaże dotycżą Żydów, a „POLACY WYSSYSAJĄ ANTYSEMITYZM Z MLEKIEM MATKI” /nie ja to wymyśliłem/, przeto jej ARCYCIEKAWE, PASJONUJĄCE książki nigdy nie zdobędą należnej im popularności i szerokiego uznania”.
I słowa moje się sprawdzają: omawianą książkę oceniło 156 czytelników i przyniosło to żenująco niski wynik 6.01. Jest to skrajnie niska ocena szczególnie na tle „osiągnięć” kompletnych grafomanów. Przy stosunkowo dużej liczbie czytelników taki wynik jest ewenementem. Z dwóch możliwości autor-czytelnik, wina napewno nie leży po stronie autora.
Czytelnikom, którzy mieli trudności ze zrozumieniem Krall, ze względu na przyjętą konwencję, jak i tym, którzy tej ksiązki jeszcze nie czytali, radzę obejrzeć dwa filmy Kieślowskiego - ósmą część Dekalogu zainspirowaną przykazaniem:
„nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliżniemu swemu”
oraz „Podwójne życie Weroniki”, lub chociaż przeczytać o nich w „Wikipedii”. Myślą przewodnią tej książki jest WINA NIEZARZUCALNA, ktorej wytłumaczenie Krall wkłada w usta Piesiewicza /współtwórcy scenariusza „Dekalogu” i znanego adwokata/: /str.46/
„Ma to w prawie swoją nazwę, wyjaśnił ci Scenarzysta: wina niezarzucalna. Nie można jej zarzucić, nie można za nią ukarać, w SOBIE JĄ SIĘ NOSI, CZASAMI PRZEZ CAŁE ŻYCIE..” /podk.moje/
U Krall losy bohaterów są tak pogmatwane, że odbieram jej przesłanie następująco:
Nie ważna jest narodowość, pochodzenie czy przynależność, a tylko, jak mówi Bartoszewski PRZYZWOITOŚĆ