Friday, 30 May 2014

Marek NOWAKOWSKI - "Opowiadania uliczne"

Marek NOWAKOWSKI - “Opowiadania uliczne”
Po śmierci Nowakowskiego pokazało się, w „mojej” bibliotece w Toronto, mieszczącej się na „polskiej” ulicy Roncessvalles, obok Polish Credit Union i pomnika JPII, jego pięć książek, które natychmiast porwałem i zaopiniuję w miniserii „W ramach kondolencji”. Aby się nie powtarzać, zapraszam Państwa do przeczytania mojej notki przy „Psich Głowach”.
„Opowiadania uliczne” nie są opowiadaniami, jeśli już to miniopowiadankami. Wolałbym niektóre nazwać scenką rodzajową, inne minireportażem, a jeszcze inne stopklatką, ale nie w tym problem, lecz w zmianie osobowości pisarza. Ten „król życia”, który póżniej zmienił się w bardzo aktywnego działacza opozycji, teraz, na starość w „wolnej” Polsce, stał się ZGRYŻLIWYM ZGREDEM. Jak srodze musiała go rozczarować dzisiejsza rzeczywistość, skoro wpadł w tak minorowy nastrój. On, już obsesyjnie, widzi wszędzie napakowanych łysoli, którzy liczą się tylko ze swoimi mocodawcami. I ta ponura bezradność szarych obywateli wobec otaczającego zła, a przypadek staruszki wygrażającej bandycie laską, tylko uwydatnia kryzys społeczeństwa obywatelskiego. Ale jak w epoce młodości Marka i mojej, dorośli subordynowali młodzież, niech opowiedzą Wam rodzice, dziadkowie, bądż pradziakowie, a ja tylko wspomnę, że nie do wyobrażenia było, by młody człowiek siedział w środku miejskiej komunikacji, gdy dorośli stali.
Ten zbiorek jest perfekcyjny pod względem literackim, a zawieszanie, przerywanie akcji sprzyja głębszej refleksji czytelnika nad „nieszczęsnym DAREM WOLNOŚCI”, który, nieprzygotowane, jak niektórzy mówią „przypadkowe”, społeczeństwo dostało i skutecznie roztrwoniło. Bo jaka to wolność, gdy paru ludzkich śmieci zastrasza blokowisko, szkołę, ulicę, środek komunikacji etc w POCZUCIU BEZKARNOŚCI.
Gatunkowo to znowu „realizm peryferyjny”, tylko, że dziś przepełniony goryczą, ale PRZECZYTAĆ NALEŻY, gdyz umiejętność superzwięzłego kreślenia postaci i zdarzeń jest GENIALNA