Friday, 2 May 2014

Gustaw Herling-Grudziński - "Skrzydła ołtarza"

Gustaw  Herling-Grudziński  -  “Skrzydła  ołtarza”

Biorąc  do  ręki  następną  książkę  Herlinga,  zadałem  sobie  pytanie:  czy  znów  będzie  o  samotności ?  BINGO!  Nie  było  to  trudne,  bo  samotność  jest  leitmotivem  obecnym  w   każdym  jego  utworze.  A  niech  sobie  będzie,  lecz  pod  warunkiem,  że  autor  ma  jakiś  ciekawy  pomysł,  że  przedstawi  cierpienie  wynikające  z  samotności  w  jakiejś  ciekawej  konfiguracji.  Szczęśliwie  się  okazało,  że  HERLING  MA  i  to  w  obu  opowiadaniach  składających  się  na  omawiane  „Skrzydła”.

Teraz  poważne  OSTRZEŻENIE!!!.  Kochani,  nie  czytajcie,  broń  Boże,  posłowia  Boleckiego  ani  żadnej  inszej  recenzji,  przed  lekturą  książki.  Ja,  niestety,  to  zrobiłem  i  wpadłem  w  panikę,  bo  wszystkie  opracowania  są  nie  tylko  przeintelektualizowane,  ale  dopatrują  się  analogii,  metafor,  paralel,  wieloznaczności  i  in.,  których  ja  w ogóle  nie  dostrzegam.  I  dobrze.  Bo  wystarczy  otworzyć  serce,  a  tekst  Herlinga  sam  się  obroni.  Po  przeczytaniu  książki,  zajrzyjcie  do  tych  profesjonalnych  opracowań,  a  ręczę,  że  wywołają  uśmiech  na  Waszym  obliczu,  podobny   do  mojego  z  czasów  liceum,  gdy  moja  polonistka  uświadamiała  mnie,  co  autor  chciał  w  danym  utworze  powiedzieć.  Acha,  jeszcze  jedna  uwaga:  jeżeli  Herling  cytuje  np  Kafkę,  nie  zaznaczając  tego,  to  jego  problem,  a  „kapowanie”  recenzentów  do  niczego  mnie  nie  jest  potrzebne;  kupuję  tekst  za  oryginalny.


Nieprawdą  jest,  że  w  każdym  opowiadaniu,  obok  samoumartwiającego  się  Herlinga,  cierpią  tylko  dwie  osoby:  w  „Wieży”-  trędowaty  i  nauczyciel,  a  w  „Pieta  dell’Isola” -  niewidomy  i  mnich.  W  obu  opowiadaniach  cierpią  wszyscy,  nawet  jeśli  nie  są  samotni.  Ocean  samotności  i  cierpienia,  obejmujący  nawet  ukamieniowanego  kundelka.  Przeto,  czytelnicy  o  skłonnościach  do  depresji  niech  tego  nie  czytają,  a  inni  niech  odbiorą  te  opowiadania  jako  zaczyn  do  kontemplacji  nad  własną  samotnością.  Bo  samotny  jest  każdy...   A  pięknie  cierpieć,  to  od  czasów  Wielkiej  Emigracji,    nasza  narodowa  specjalność.