Monday, 26 May 2014

Janusz GŁOWACKI - "Good night Dżerzi"

Janusz GŁOWACKI - „Good night Dżerzi”
Cuchnącą atmosferę stworzono wokół tej książki, jej autora i jej bohatera. Posypały się ataki, i na Głowackiego, i na Kosińskiego. W związku z tym warto przypomnieć słowa Norwida:
„My pochodzimy ze społeczeństwa jedynego na globie, w którym nie ma ani jednego czymkolwiek bądż wyższego obywatela, który by zelżonym od rodaków albo upoliczkowanym i nawet obitym nie był”.
W dobie internetu nonsensem by było przytaczać tu cv Kosińskiego; ja tylko chcę zwrócić uwagę, że nie „wypadł sroce spod ogona”. Studiował u prof. Chałasińskiego, był asystentem w Instytucie Historii i Socjologii PAN, wyjechał na stypendium naukowe do Stanów, ukończył podyplomowe studia na Uniwersytecie Columbia, wykładał na kilku Uniwersytetach, w tym prestiżowych Yale i Princeton, w 1973 r. został prezesem amerykańskiego Penclubu, był prezesem Oksfordskiego Instytutu Studiów Polsko-Żydowskich, laureatem wielu liczących się nagród, jak i kandydatem do Nobla.
Zarzuty stawiane jego twórczości są irracjonalne i absurdalne. Uzasadnianie tezy, że nie on napisał „Malowanego ptaka”, bo słabo znał angielski, zakrawa na kpinę, a jeśli ktoś mówi to poważnie, to winien konsekwentnie zakwestionować angielską KLASYKĘ napisaną przez Conrada, który nigdy nie nauczył się dobrze mówić po angielsku. A czy na wartość dzieł innego klasyka - Szekspira ma wpływ „niepewne” autorstwo? Paralelnie stawia się drugi zarzut, że cała historia okupacyjna nie jest prawdziwa. A co to znaczy „prawdziwa”? Przecież to FIKCJA LITERACKA !! Zajmijcie się Kapuścińskim, który w swoich reportażach wypisuje dyrdymały, które nie mają pokrycia w faktach. Jemu wolno /akurat z tym jak najbardziej się zgadzam/, bo to nie reportaże, a powieści.
Jeszcze większym nonsensem jest oskarżanie o plagiat Dyzmy, którego jednym z argumentów ma być drugie imię Kosińskiego – Nikodem. Czysty Mrożek!!. Toć ja noszę imię Wojciech, skażone pijaństwem i rozpustą znanego Czecha, a z bierzmowania mam Konrad, jak ten książę mazowiecki co Krzyżaków do Polski ściągnął. W „Wystarczy być” BIERNY, tępawy O’Grodnick jest przedmiotem manipulacji, podczas gdy Dyzma jest przebiegły i SUPERAKTYWNY.
A Janusz GŁOWACKI genialnie to przedstawia w formie rozmowy między Jody i Michaelem: /str.181/
„-Dżerżi ordynarnie ściągnął fabułę, zmienił tylko realia.
-A ty czytałeś tę polską książkę? Ona jest przetłumaczona?
-Na razie ktoś mi ją streścił.
-To najpierw przeczytaj. Wiesz, ilu ludzi Dżerziego nienawidzi? A ilu mu zazdrości ? Daj sobie spokój.
-Jody, kochanie. Ty nic nie rozumiesz. Dżerzi jest oszustem. Ten facet z Polski robi dla mnie rough translation. Dżerzi myślał, że jego kłamstwa się nie wydadzą, bo jest żelazna kurtyna..”
A rozmowę kończy „namiar” na „faceta z Polski”:
„-Jak chcesz, to zadzwoń do Daniela, on namierza Dżerziego. Dużo już wyszperał...”
A jak Polak szpera, to wyszpera. Głowacki o tym wie i dlatego kiedyś powiedział:
„Jeżeli jestes w nędzy albo w rozpaczy, nigdy, ale to nigdy nie przyznawaj się do tego rodakom. Nikt ci nie pomoże, tylko cię dobiją”.
Kosiński często mawiał: „LARVATUS PRODEO” /”Chodzę w przebraniu”/, znaczy się był jednym z niewielu szczerych. Wiem o tym, bo przez 25 lat pobytu na emigracji prawdomównych rodaków prawie nie spotkałem.
Głowacki porwał się na wyjątkowo trudną rzecz. Czego się obawiał ? Złego osądzenia. Przeczytajmy rozmowę Dżanusa z Rogerem: /str.16/
„-Jak tak – zapytałem – to dlaczego wszyscy padliście przed nim na kolana? Pisaliście, że Dżerzi to skrzyżowanie Becketta z Dostojewskim, Genetem i Kafką.
-Dlaczego, dlaczego?... Pewnie dlatego, że świat już dawno stracił umiejętność odróżniania talentu od beztalencia i kłamstwa od prawdy. A może z jakiegoś innego powodu. Może dlatego, że Ameryka kogoś takiego jak Dżerzi nigdy przedtem nie widziała na oczy. Dlatego on nas wydymał. A teraz, jak rozumiemy, Dżanus, ty go ZAMIERZASZ POŚMIERTNIE WYDYMAĆ”. /podkr.moje/
I mimo starań aby nie, Głowacki jest o to oskarżany, jak i o lansowanie własnej osoby. A ja się z tym nie zgadzam, uważam, że odwalił „good job”, choć przyznam, że wzbudza we mnie większą wiarygodność opowiadaniami sprzed emigracji.
A Kosińskiego wariactwa lubię, a wyuzdany erotyzm łatwiej trawię niż innych, obecnie modnych.
Jeszcze cymes: /str.29/ „Hitler to loser, zobacz, ilu Żydów przeżyło”.